Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

poniedziałek, 24 grudzień 2018 07:36

Tradycje Świąteczne: Choinka, Wigilijna Jemioła

Bez choinki nie wyobrażamy sobie świąt bożego narodzenia. Towarzyszy nam od wielu lat. Dekorujemy ją różnymi symbolicznymi ozdobami. Pod choinką stawiamy szopkę betlejemską ze świętą rodziną. Są też tam wyczekiwane przez wszystkich prezenty będące dowodem uznania, życzliwości i pamięci o naszych bliskich.

            Zwyczaj posiadania choinki w Święta Bożego Narodzenia pochodzi z Niemiec. Według legendy z tego kraju, pewien gospodarz wracając w Wigilię drogą przez las do domu, zobaczył jak przez gałązki świerka migotały gwiazdki. Wydawało mu się, że znajdują się one na drzewku. Mężczyzna z zachwytu nie mógł oderwać oczu od tego cudownego zjawiska. Postanowił więc ściąć drzewko, a następnie zabrał je do domu i ubrał różnymi ozdobami. Sąsiedzi gdy to ujrzeli zrobili tak samo. Wkrótce zwyczaj ten rozpowszechnił się w niemieckich wioskach i miastach.

            W Polsce ubieranie choinki wprowadzono na przełomie XVIII i XIX wieku, głównie po to, aby zapewnić domownikom szczęście i dobrobyt. Wcześniej w domach u sufitu izby wieszano jodełkę wierzchołkiem w dół. Nazywano ją podłaźnikiem i przystrajano błyszczącymi ozdóbkami.

            Mamy również polską, góralską legendę o choince świątecznej. Mówi ona o tym, jak to niedźwiedź pragnął pokłonić się Jezusowi, gdy tylko dowiedział się o Jego przyjściu na świat. Chcąc też coś Dzieciątku podarować wyrwał jodełkę i pobiegł do Betlejem. Mijając liczne górskie rzeki, potoki oraz strumyczki kropelki wody osiadały na drzewku, po czym zamieniały się w błyszczące kryształki lodu. Właśnie taką ślicznie przystrojoną choinkę niedźwiedź postawił u żłóbka Jezusa i złożył hołd Maleńkiemu. Na pamiątkę tego wydarzenia w naszych domach podziwiać możemy co roku przepiękne choinki.

Dawniej gospodarze ozdabiali obory gałązkami świerka albo jodły, aby zwierzęta były zawsze dorodne i zdrowe. Nasi przodkowie według podania wierzyli, ze zwierzętom o północy mówiło się ludzkim głosem znacznie lepiej przy igliwiu. Gospodynie zaś na choinkę wypiekały ciasteczka w kształcie gwiazdek, serduszek, kółeczek, które owijały w papier srebrny lub złoty. Wieszano też pierniczki, cukierki, pozłacane albo posrebrzane szyszki, anielskie włosy, ozdoby ze słomy, barwionych opłatków oraz różnokolorowych bibuł. Drzewko dekorowano również orzechami i zasuszonymi owocami zawiniętymi w lśniący papier.

            Dawniej na drzewku wieszano też dużo jabłek. Zwykle ogonki owoców były małe, toteż w ich miejsca wkładano patyczki, a do nich przytwierdzano nitki. Tak przygotowane jabłka zawieszano na świątecznym drzewku. Symbolizują one możliwość przejścia z ziemskiego życia do nieba. Zapewniają człowiekowi zdrowie, urodę i witalność przez całe życie. Stanowią też pożywienie dla dusz pokutujących, które w Wigilię odwiedzają nasze domy.

            Dziś choinkę najczęściej przystrajamy gwiazdą, łańcuchami, bombkami i lampkami. Każda z tych ozdób stanowi swoisty symbol.

            Gwiazda, którą nakładamy na czubek drzewka świątecznego symbolizuje Gwiazdę Betlejemską wskazującą Trzem Królom drogę do miejsca narodzin Jezusa. Droga do Betlejem choć oświetla ją gwiazda nie jest łatwa, ale trzeba iść, trzeba pokonywać trudności, bo to jest droga wiary do Boga, do wiecznej światłości, do raju. Gwiazda pomaga również dzisiaj tym, którzy wyjechali z domu rodzinnego w odległe strony, aby na święta do niego powrócili i wspólnie z pozostałymi świętowali.

            Łańcuchy na drzewku są symbolem węża- kusiciela, szatana, przed którym trzeba się strzec, by nie zawładnął naszymi sercami i nie doprowadził nas do wiecznego potępienia. Bowiem ludzie ciągle są w niewoli grzechu. Łańcuchy umacniają też familijne więzy m.in. przyjaźni, miłości, szacunku, wdzięczności, przywiązania. Strzegą dom i domowników przed nieszczęściami.

            Bombki nawiązują do życzliwego nastawienia innych ludzi do domu i jego mieszkańców oraz chęci niesienia im pomocy w rozwiązywaniu problemów.

            Lampki pięknie świecące na drzewku symbolizują ogień, który ogrzewał Jezusa w stajence betlejemskiej. Są również symbolem światła Chrystusa, pokoju, dobroci, radości z przeżywania świąt. Przypominają o nieustannej Bożej miłości do wszystkich ludzi.

            Przy choince świątecznej czytamy Ewangelię, dzielimy się opłatkiem, spożywamy wigilijne dania i śpiewamy kolędy. Jest miło, ciepło, radośnie, świątecznie. I takich świąt przy choince wszystkim czytelnikom życzy autor niniejszego tekstu.

 

 

WIGILIJNA  JEMIOŁA

 

            Domownicy przed spożyciem dań wigilijnych, właśnie pod nią łamią się opłatkiem i składają sobie życzenia. W czasie Świąt Bożego Narodzenia ozdabia nasze mieszkania. Wykonujemy z niej stroiki, bukiety w wazonach, wieszamy ją u sufitu nad wigilijnym stołem, w kuchni lub nad progiem frontowych drzwi. Symbolizuje przede wszystkim życie, zdrowie, miłość, szczęście, dobrobyt, płodność i nieśmiertelność duszy. Jemioła jest zawsze zieloną rośliną, która pasożytuje na drzewach, szczególnie na topolach, brzozach i sosnach. Występuje głównie na terenie Azji, w Afryce, Australii i w niemal całej Europie. W starożytności twierdzono, iż jemioła jest darem od bogów. Już druidzi, którzy tworzyli jedną z najwyższych klas społeczności celtyckiej czcili jemiołę, przypisując jej nadprzyrodzone moce. Używali jemioły m.in. do leczenia chorób i ochrony domostw przed złymi duchami.

Pamiętam jak moja babcia mówiła mi, że gdy stanę pod jemiołą i wypowiem życzenie, to ono się spełni. Twierdziła też, iż osoby zakochane powinny całować  się pod jemiołą, aby ich związek pozostał trwały, mimo życiowych trudności. Osobom zwaśnionym  radziła, by stanęły pod nią, gdyż wtedy będzie łatwiej się im pogodzić i przebaczyć wzajemne urazy. Od babci również wiem, że po Świętach Bożego Narodzenia nie wolno wyrzucać jemioły. Należy ją przechowywać w domu przez cały rok, ponieważ w przeciwnym razie utraci swą magiczną moc.

Babcia przyrządzała także napar z ususzonych liści jemioły zalanych wrzątkiem. Pamiętam jak zawsze wyrzucała jej owoce przestrzegając mnie, iż są one trujące. Napój jemioły jak twierdziła babcia wzmacnia organizm, pomaga w nadciśnieniu tętniczym, w chorobach serca, w niewydolności wieńcowej, w prawidłowym trawieniu, w miażdżycy, posiada właściwości przeciwnowotworowe, łagodzi nerwy, reguluje stres, sprawia, że jesteśmy pogodni. Gdy wypiłem taki napar rzeczywiście czułem się dobrze. Sądzę, że i dziś warto skorzystać z porad mojej babci.

 

 

TRADYCJE ŚWIĄTECZNE: WSPÓLNIE PRZY STOLE WIGILIJNYM

 

WIGILIA JEST JEDNYM  Z NAJPIĘKNIEJSZYCH ZWYCZAJÓW ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA. RODZINY SĄ WTEDY RAZEM. WSZYSCY ŁĄCZĄ SIĘ W JEDNOŚCI I MIŁOŚCI.

 

 

 

WIGILIJNA TRADYCJA CHRZEŚCIJAŃSKA

 

            Słowo wigilia pochodzi z języka łacińskiego i oznacza przede wszystkim czuwanie. Dawniej bowiem wszystkie większe święta poprzedzały wigilie, a wierni oczekiwali ich modląc się przez całą noc. Wigilia znana już była w VI stuleciu głównie jako dzień przygotowania się wiernych na przyjęcie Dzieciątka. Wywodzi się z tradycji starochrześcijańskiego, wspólnego spożywania posiłku, symbolizującego wzajemne braterstwo i miłość wszystkich ludzi. W drugiej połowie IV wieku sobór laodycejski zakazał odbywania tej praktyki w świątyniach. W związku z tym  wierni zwyczaj ten przenieśli do swoich rodzinnych domów. W Polsce wigilia zaczęła stopniowo upowszechniać się wraz z przyjęciem chrześcijaństwa. Posiłek wigilijny poprzedza wspólna modlitwa, odczytanie fragmentu Ewangelii wg św. Łukasza o narodzinach Jezusa Chrystusa i dzielenie się opłatkiem. Po spożyciu wieczerzy następuje śpiewanie kolęd. Przed północą mieszkańcy gromadnie udają się do swych świątyń na Pasterkę, upamiętniającą przybycie do Betlejem pasterzy i złożenie przez nich pokłonu nowonarodzonemu Mesjaszowi.

 

WIGILIJNA TRADYCJA LUDOWA, CZYLI O TYM JAK TO BYŁO DAWNIEJ NA PODBESKIDZIU

 

            Tego dnia mieszkańcy nie odwiedzali się nawzajem, gdyż mogło to przynieść nieszczęście. Wierzyli, że to co się czyni w wigilię może mieć wpływ na ich życie w przyszłym roku. Dorośli unikali więc kłótni, plotkowania i płaczu. Dzieci starały się być grzeczne, aby starsi ich nie karcili. Każdy w wigilię chciał być dobry, pracowity, uczynny. Obmywano się w wodzie, w której umieszczano srebrny lub złoty pieniądz, aby zapewnić sobie zdrowie, pomyślność i dobrobyt. Gospodyni o świcie przynosiła wiaderko napełnione zimną wodą rzeczną lub źródlaną, po czym zanurzała w niej gałązkę jedliny i kropiła domowników mówiąc: „Na scęście, na zdrowie, na tom Bozom Wilijom! Zebyście tu byli zdrowi i weseli jako w niebie janieli!”

            Starsi mieszkańcy Podbeskidzia twierdzą, iż gdy w noc wigilijną jasno świecą gwiazdy, to kury przez cały następny rok będą znosić bardzo dużo jajek. Dziewczęta wynosząc śmieci na zewnątrz po wysprzątaniu domu, nadsłuchiwały, z której strony zaszczeka pies, gdyż stamtąd miał przyjść ich przyszły narzeczony.

            O świcie w wigilię gospodarze, albo ich synowie szli do lasu, aby ściąć jodełkę i przynieść ją do chaty. Później szczególnie dzieci przystrajały ją różnymi błyskotkami. Dawniej mieszkańcy uważali, aby do końca świąt nie opadły szpilki z choinki. Gdy tak się stało spodziewali się pomoru drobiu, świń czy bydła.

            Przed wigilijną wieczerzą w izbie umieszczano snop niemłóconego zboża stanowiącego symbol dostatku. Na całej powierzchni stołu rozkładano siano. Następnie stół nakrywano białym, lśniącym obrusem. Kładziono na nim nożyce, aby dziewczęta rychło wyszły za mąż, a chłopcy ożenili się, klucze po to, by złodzieje nie okradli gospodarstwa, a także czosnek, żeby cała rodzina była silna i zdrowa w ciągu nowego roku.

            Wigilijny stół obfity był podobnie jak i dziś w potrawy postne takie jak np. ryż z jabłkami, kwaśnica z ziemniakami, zupa grzybowa, pierogi z kapustą i grzybami, kapusta z grochem lub fasolą, łazanki, barszcz z uszkami, ryby, śledzie, kompot z suszonych owoców głównie ze śliwek albo jabłek (tzw. pieczarek). Zarówno dawniej jak i dzisiaj zostawia się jedno dodatkowe nakrycie dla zabłąkanego wędrowca.

            Gospodarz po wigilijnym posiłku udawał się zwykle do sadu i opukiwał drzewa, aby lepiej rodziły. Młodzi chłopcy przychodzili na tzw. podłazy, czyli z życzeniami świątecznymi do domów panien, będących na wydaniu. Siano z wigilijnego stołu dawano do zjedzenia bydłu, aby cieszyło się zdrowiem. Seniorzy twierdzili, iż o północy zwierzęta mówią ludzkim głosem, a woda w studniach zamienia się w wino.

 

                                                                                                       

 

BOŻE NARODZENIE I UROCZYSTOŚĆ ŚW. SZCZEPANA

 

Boże Narodzenie to jedno z najpiękniejszych  świąt w roku. Rodzinne, pełne miłości, ciepła a także radości z przyjścia na świat Zbawiciela, ze wspólnego przebywania i śpiewania kolęd.

W tradycji kościelnej uroczystość upamiętnia narodzenia Jezusa Chrystusa. Wywodzi się z jerozolimskiego zwyczaju urządzania przez patriarchę procesji z Jerozolimy do Betlejem. Po przybyciu na miejsce w nocy, w grocie odprawiał on nabożeństwo. Święto wprowadzono w IV wieku. Znane było wówczas w Jerozolimie, Antiochii, w Konstantynopolu, w Rzymie oraz w Hiszpanii. W Rzymie święcono je 25 grudnia, a w Kościele Wschodnim 6 stycznia jako potwierdzenia dogmatu o bóstwie Chrystusa, który został ogłoszony w 335 roku, na soborze nicejskim I. W Polsce obchodzi się je od czasu wprowadzenia chrześcijaństwa. Tego radosnego dnia kapłani odprawiają po trzy msze św.: anielską ku czci aniołów, pasterską w hołdzie pasterzom oraz królewską w podzięce królom, którzy złożyli pokłon i dary Jezusowi.

W tradycji ludowej, dawniej nie odwiedzano się w tym dniu, ani nie wykonywano żadnych prac domowych, aby uchronić się przed złym losem. Ludność w gronie najbliższych modliła się, śpiewała kolędy, rozmawiała, odpoczywała. Starsi mieszkańcy Podbabiogórza mawiają do dziś, że jeśli jest mroźno w Boże Narodzenie, to nowy rok będzie obfitował w zboże, ziemniaki, jaja i mleko.

                                                                                                                                                   

 

            Uroczystość św. Szczepana jest chwilą refleksji nad własnym życiem. To nauka przebaczania drugiemu człowiekowi. To wreszcie modlitwa za naszych prześladowców.

 

            W tradycji chrześcijańskiej święto obchodzi się 26 grudnia na pamiątkę śmierci św. Szczepana. W Kościele Zachodnim  już pod koniec IV wieku wspominano go jako męczennika, który nie wyparł się publicznie Chrystusa i został za to ukamieniowany. Już wtedy istniały kościoły noszące jego wezwanie. Kult świętego ożywiło odkrycie jego grobu w 415 roku, a następnie odnalezienie relikwii męczennika. Ponad pięć wieków później pojawiła się legenda o krwi św. Szczepana, zebranej podczas jego męczeńskiej śmierci. W naszym kraju obchodzenie święta sięga początków chrześcijaństwa. Tego dnia w świątyniach kapłani święcą owies jako symbol kamieniowania św. Szczepana, będącego dla nas wzorem chrześcijanina, który jako prawdziwy sługa i wyznawca Chrystusa potrafił przebaczyć winy swoim oprawcom oraz gorąco modlił się za nich do Boga.

            W tradycji ludowej tego dnia ludzie posypywali się wzajemnie owsem, aby wszystkim powodziło się w następnym roku. Rankiem w św. Szczepana chłopcy chodzili po domach i sypali owies wypowiadając następujące słowa:

„Na szczęście, na zdrowie,

Na tego świętego Szczepana.

Abyście byli szczęśliwi jak w niebie anieli.

W komorze, oborze, daj Boże.

W każdym kątku po dzieciątku, a na piecu troje!

Aby Wam się szczęściło, darzyło i dobrze powodziło.

Żebyście przez cały rok mieli pełny sąsiek,

A w nim pszenicę i groch.

Żeby kaczki, gęsi, kury przez cały rok koło chałupy gdakały i pięknie jajka dawały.

Żebyście pociechę z dzieci mieli i nigdy chłopa pijanego nie widzieli.”

 

Młodzieńcy za złożone życzenia otrzymywali pieniądze, placki lub cukierki.

            Mieszkańcy wracając po nabożeństwie kościelnym podążali na pola uprawne i posypywali je owsem aby nie zarastały chwastami. Mówili wówczas magiczną regułkę: „Uciekaj diable z ostem, bo św. Szczepan idzie z owsem.”  W tym dniu gospodarz usuwał snopek zboża z izby, w której wcześniej domownicy spożywali wieczerzę wigilijną, a następnie dawał go bydłu do zjedzenia. W ten sposób chronił zwierzęta przed chorobami.

            Dziewczyny w św. Szczepana patrzyły z zaciekawieniem jaki ptaszek przyleci pierwszy na ich podwórko. Wróbel oznaczał, iż ich mąż będzie biedny, wrona zaś, że będzie bogaty. W św. Szczepana wieczorem dzieci chodziły po kolędzie. Zwyczaj ten przetrwał do dnia dzisiejszego. Najczęściej kolędnicy mają ze sobą obrotową gwiazdę, wyklejoną bibułą, albo stabilną szopkę, wykonaną z drewna na wzór krakowski. Dawniej podświetlano ją świeczkami. Zdarza się jeszcze, że przychodzą do domów tzw. „zocki”, czyli przebierańcy, którzy przedstawiają sceny związane z narodzeniem Jezusa.

 

 

 

                                                                                                          Kazimierz Surzyn

 

 

 

 

 

Źródła:

 

  1. Święta Kościelne, Warszawa 1999r.
  2. Obrzędy ludowe wg. relacji Marianny Brożyny, Heleny Surzyn, Stanisława Surzyna i Marii Dyrcz.
  3. Kalendarz SGB z 2000r. 

 

Home