Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

niedziela, 10 listopad 2019 13:58

Czasem trzeba im pomóc, ale...

Czasem trzeba im pomóc, ale... Foto: Edyta Łepkowska

Już na początku listopada, a nawet wcześniej, w wielu ogródkach oraz na balkonach pojawiają się karmniki pełne ptasich przysmaków. Czy rzeczywiście jest to dobra pora, by rozpocząć dokarmianie naszych skrzydlatych przyjaciół? Ornitolog doradza, by wstrzymać się z tym do czasu, gdy spadnie śnieg lub mróz skuje ziemię.

 

Przyglądanie się ptakom przylatującym do przydomowego karmnika sprawia wiele radości obserwatorom. Ale nie taki jest cel wykładania pożywienia skrzydlatym stworzeniom. Dokarmianie ma im pomóc przetrwać trudne warunki, czasem jednak przynosi więcej szkody niż pożytku. Trzeba to robić z dużą rozwagą. Ornitolog z Wadowic Rafał Bobrek doradza, by przed rozpoczęciem dokarmiania zastanowić się, czy faktycznie jest ono potrzebne. Uważa, że jeśli panujące warunki nie uniemożliwiają ptakom zdobycia naturalnego pożywienia, lepiej pozostawić je bez pomocy. A takie warunki nastają dopiero z nadejściem mrozu lub opadów śniegu.

Gdy już rozpoczniemy wykładanie karmy, musimy zabezpieczyć ją przez warunkami zewnętrznymi, zwłaszcza wilgocią. Bardzo ważne jest to, co podajemy ptakom. Pod żadnym pozorem nie mogą to być resztki z naszego stołu ani produkty zwierające sól lub konserwanty. Możemy natomiast wykładać ziarna słonecznika, zbóż, kasze, płatki zbożowe. Również warzywa surowe albo gotowane bez dodatku soli czy innych przypraw. Rodzaj pokarmu musi być uzależniony od tego, komu zamierzamy go podawać – mówi Rafał Bobrek. Sugeruje, by w Internecie  poszukać wskazówek, czym należy karmić poszczególne gatunki ptaków. Można też zadzwonić do jednego z towarzystw ochrony ptaków, gdzie uzyskamy jeszcze dokładniejsze informacje na ten temat.

Ornitolog zaleca, by dokarmianie kontynuować nawet wtedy, gdy mróz ustępuje i śnieg topnieje, a zaprzestać go dopiero wtedy, gdy pojawią się pierwsze oznaki wiosny. Ale jeśli w zimie przez dłuższy czas utrzymuje się temperatura powyżej zera, trzeba obserwować, czy karma cieszy się takim samym powodzeniem, jak wcześniej. Jeśli nie, należy wykładać mniejsze jej ilości lub nawet przez jakiś czas w ogóle tego nie robić, aby się nie zepsuła. Gdy bowiem jest ciepło, słonina wywieszona za oknem zjełczeje i zaszkodzi sikorkom, które się na nią skuszą.

Rafał Bobrek jest przeciwnikiem dokarmiania ptaków poza okresem zimowym. - Między innymi właśnie dlatego, że w ciepłych porach roku pokarm bardzo szybko się psuje. Ale są jeszcze inne zagrożenia. Dokarmianie ptaków powoduje, iż w nienaturalny sposób grupują się one przy karmnikach. Wtedy wystawiamy je na niebezpieczeństwo ataku drapieżników. Oczywiście to samo dzieje się zimą, ale wtedy brak dostępu do pożywienia bywa większym zagrożeniem. I nie wystarczy umieścić karmik w miejscu, które wydaje nam się bezpieczne, bo nie chodzi tylko o czworonożne drapieżniki. Krogulec dostanie się do każdego miejsca dostępnego dla innych ptaków – tłumaczy ornitolog.

Jak dodaje, wszędzie tam, gdzie gromadzą się duże ilości ptaków, chore osobniki przekazują zdrowym niebezpieczne baterie i wirusy. A gdy jest ciepło, wszelkie drobnoustroje rozmnażają się szybciej. – Ponadto ptaki nie powinny karmić piskląt pokarmem, który otrzymują od ludzi. Ale kluczową kwestią jest to, że dokarmianie ich przez cały rok sprawia, iż stają się w dużym stopniu zależne od nas. Moim zdaniem, nie powinniśmy do tego dopuszczać. Ptaki powinny umieć sobie radzić bez naszej pomocy. Nawet, jeśli żyją w naszych ogrodach, nadal są dzikimi zwierzętami i powinniśmy pozwolić im takimi pozostać – konkluduje. 

Home