Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Sucha Beskidzka, Powiat Suski, Maków Podhalański, Jordanów, Zembrzyce, Stryszawa, Budzów, Bystra Sidzina, Zawoja - Sucha24 Twój Portal Lokalny
niedziela, 21 czerwiec 2020 19:56

PODBABIOGÓRZE ZNANE I NIEZNANE – PODRÓŻ W CZASIE

Digitalizacja zasobów bibliotek krajowych pozwala na coraz szybsze przeszukiwanie ksiąg, gazet, czy starodruków. Dzięki łatwemu dostępowi, zwłaszcza do czasopism z XIX i pocz. XX wieku często można natrafić na ciekawe relacja z minionych czasów. Ówcześni reporterzy – amatorzy z wielkim entuzjazmem opisują otaczającą ich rzeczywistość. Dominują sprawy polityczno – gospodarcze na co ma wpływ burzliwy przełom wieków oraz nadciągające wojny o zasięgu globalnym. Jednak można spotkać się także z publikacjami skupionymi na życiu społecznym i bolączkach dnia codziennego. Przykładem takiej relacji jest artykuł zamieszczony w krakowskim dzienniku „Czas” z 1893r. Autor barwnie i obiektywnie przedstawia Maków. Ukazuje ogólną sytuację gospodarczą, wskazuje największe atuty, ale także i mankamenty. Stara się również znaleźć złoty środek, który ożywi nieco uśpione miasteczko i przekształci je w znany ośrodek letniskowy.

MAKÓW 7 sierpnia (S.) Niewiele się da napisać z naszego górskiego miasteczka. Po długim spokoju zimowym dopiero na wiosnę i w lecie ożywiać się ono zaczyna. Potrzeba wyjazdu na lato, potrzeba odetchnięcia świeższem, lepszem powietrzem i wypoczynku po całorocznych trudach, jest dla mieszkańców Krakowa tak silną, iż nawet Maków może się z czasem przetworzyć na stacyę klimatyczną. Mamy tu zresztą wszystko, czego wyjeżdżający na wieś, zwani w tych podkrakowskich miejscowościach "letnikami" lub "powietrznikami", mogą pożądać: są góry (chociaż niezbyt wysokie), zamykające z obu stron dolinę makowską z widokiem na pobliską Babią Górę, są lasy szpilkowe (chociaż nie nadto bliskie), dotąd jeszcze niezbyt zniszczone; jest wyborna kąpiel w górskiej Skawie; jest nareszcie świeże, zdrowe powietrze, a o żadnych epidemiach ani w Makowie, ani w najbliższej okolicy nie zgoła, nie słychać. Bliskość Krakowa i łatwość komunikacyi kolejowej może być zachętą nie dla jednego, związanego zajęciami z tem miastem, do wysyłania swej rodziny na letni pobyt do Makowa, dokąd bez utrudnienia można odbywać podróż tam i napowrót w ciągu jednego dnia i mieć jeszcze dosyć czasu na pobyt wśród swoich. Najniezbędniejszych środków do życia dostać tutaj można: a więc "kawałek poczciwego chleba" mówiąc słowami Pola, i niezbyt chudego mięsa, obok, ma się rozumieć, innych wiktuałów wiejskich. Na grzybach i jagodach w żadnym czasie nie zbywa. Kto tem wszystkim zadowolić się umie, ten czasy kanikularne spędzi w Makowie dosyć przyjemnie; kto jednak zawita w te strony z przesadnemi wyobrażeniami o wygodach letniego pobytu, a z wydelikaconym podniebieniem, chociażby tylko na krajowych przysmakach, ten po dniach paru opuści Maków całkowicie rozczarowany. Mamy z resztą w miejscu lekarza i aptekę, co jest również ważną okolicznością, dla tych rodzin gdzie są małe dzieci.

To też bawi tutaj około 50 rodzin prawie wyłącznie z Krakowa. Byłoby ich daleko nawet więcej, gdyby niedotkliwy brak mieszkań. Wiele bardzo osób przyjeżdżało do Makowa w zamiarze zamieszkania tutaj przez lato, lecz odjeżdżało, nie znalazłszy mieszkań, mogących zaspokoić nawet najskromniejsze wymagania w tym względzie. Dwa znośne pokoiki chociażby ze wspólną z gospodarzem kuchnią, dostają się w udziale tym tylko szczęśliwcom, którzy się o nie starają, jeżeli nie w ciągu zimy, to przynajmniej z wczesną wiosną, kiedy pierwszy śpiew skowronka przypomina cały urok letniego pobytu na wsi. Poczciwi obywatele makowscy gotowi nawet z roku na rok podnosić letnikom ceny na swe mieszkania, ale na myśl im zgoła nie przyjdzie, iż należałoby coś przecież uczynić dla zaspokojenia najelementarniejszych potrzeb swych gości, którzy i im samym przysparzają dochodu, i kupcom miejscowym, i rzemieślnikom, i nareszcie okolicznym gospodarzom wiejskim. Trudność znalezienia tutaj porządniejszego mieszkania jest najlepszym wyrazem braku u nas ducha przedsiębiorczego. Drzewo, kamień, cegła, wszystko w miejscu i wszystko tanie, a nikt nie ma odwagi włożenia kilku tysięcy złotych reńskich na budowę jednego lub drugiego dworku do wynajęcia na letnie mieszkania. Ostatnimi czasy wprawdzie zbudowano tutaj parę wcale ładnych domków, lecz niestety, tylko na własny użytek.

Pomimo tych braków, Maków ma zresztą pewne warunki rozwoju. Jest tu piękny kościół parafialny, sąd powiatowy, urząd podatkowy, poczta, i stacya kolei żelaznych w miejscu, a przy pomyślnych okolicznościach mógłby zostać i stolicą powiatu politycznego. Budowa wcale ładnej, jak na Maków, kamieniczki na pomieszczenie kasy Towarzystwa zaliczkowego jest już na ukończeniu. Jest tu także agentura krakowskiego Towarzystwa wzajemnych ubezpieczeń i ochotnicza straż ogniowa. Dosyć tutaj rozwinięte hafciarstwo, jako drobny przemysł domowy. Maków prowadzi znaczny handel drzewem, a przytem jest w tem wyjątkowo szczęśliwem, iż posiada trzy wcale porządne sklepy chrześcijańskie i nieproporcjonalnie mały procent kupczącej ludności żydowskiej.

O życiu umysłowem miejscowej mieszkańców niewiele naturalnie można powiedzieć. Kasyno z kilku dziennikami i czasopismami jest jedynem chyba jego ogniskiem. Czytelni ludowej z wielką dla siebie szkodą duchowo – moralną Maków dotąd nie posiada. Nadzwyczaj przyjemnie, budujące, rzec można, sprawia wrażenie pobożność tutejszego ludu wiejskiego wypełniającego w każdą niedzielę po brzegi obszerny kościół, w czem niezaprzeczalnie wielka zasługa obecnego księdza proboszcza. Wpływ szczerej wiary oddziaływa też dobroczynnie i na moralność ludu, kradzieże należą tutaj do nader rzadkich wyjątków pomimo iż domy i stodoły stoją zwykle otworem, a kłódki i zamki należą do rzeczy luksusowych. Gmina makowska jest dosyć ubogą. Posiada wprawdzie sto morgów lasu, który nie przynosi jej jednak żadnych dochodów. Członkowie bowiem gminy wyrębują corocznie po jednym morgu lasu i dzielą się drzewem, którego tym sposobem starczy na własne potrzeby. Wskutek tego dodatek do podatku na potrzeby gminne jest bardzo wysoki.

Z prawdziwym zadowoleniem zwrócić muszę uwagę jeszcze na jedną okoliczność. Częstokroć zdarza się słyszeć i czytać skargi i utyskiwania letników po różnych stronach kraju na nieregularne dochodzenie listów i gazet, a nawet i na opryskliwość panów pocztmistrzów. Otóż obowiązkiem kronikarskim jest zaznaczyć iż, pocztmistrz makowski, pan H., odznacza się niezwykłą uprzejmością, zarówno wobec miejscowych mieszkańców, jak i gości z Krakowa, a ze wszystkich ust słyszy się same tylko słowa uznania dla jego uczynności i szybkości w ekspediowaniu (pisownia oryginalna).

Złote myśli autora stały się wręcz prorocze. Maków wkrótce stał się jednym z wiodących ośrodków letniskowych w Beskidach Zachodnich. Zaczęto także czynić starania o utworzenie starostwa makowskiego. Ponad 100 lat później wraz z kolejnymi zmianami polityczno – gospodarczymi nastąpił wręcz upadek tradycji letniskowych, a samo miasto stało się cieniem tego z przełomu XIX i XX wieku. Może więc warto przytoczyć słowa autora reportażu i skierować je do współczesnych mieszkańców Makowa: „Drzewo, kamień, cegła, wszystko w miejscu i wszystko tanie, a nikt nie ma odwagi włożenia kilku tysięcy złotych reńskich na budowę jednego lub drugiego dworku do wynajęcia na letnie mieszkania.”

KB

BIBLIOGRAFIA:

Czas, 11.08.1893r., źródło: Jagiellońska Biblioteka Cyfrowa

 

FOTOGRAFIE:

Fot. 1. Maków na przełomie XIX i XX wieku, źródło: fotopolska.eu;

Fot. 2. Dzielnica willowa, powstała na pocz. XX wieku, źródło: fotopolska.eu;

Fot. 3. Współczesna panorama Makowa, zdjęcie własne.

asdasdasdasdas
Home