Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Sucha Beskidzka, Powiat Suski, Maków Podhalański, Jordanów, Zembrzyce, Stryszawa, Budzów, Bystra Sidzina, Zawoja - Sucha24 Twój Portal Lokalny
czwartek, 25 czerwiec 2020 22:06

Lenka z Białki marzy o sprawnej rączce - pomóżmy jej!

Pięcioletnia Lenka Surzyn z Białki jest bardzo ambitna. Bardzo chce samodzielnie się ubierać i rozbierać, jak inne dzieci. Ale w jej przypadku najprostsze czynności dnia codziennego wymagają nie lada wysiłku. Dziewczynka z uporem stara się zmusić do pracy niesprawną rączkę. W jej oczach lśnią łzy, lecz ona zaciska zęby i mobilizuje się do kolejnych prób…

 

Lenka, pierwsza pociecha Magdaleny i Pawła Surzynów z Białki, przyszła na świat z pomocą próżnociągu położniczego. – Lekarz powiedział, że trzeba go było zastosować, bo dziewczynka zaklinowała się w kanale rodnym. Nie od razu dowiedziałam się, jak bardzo poturbowana się urodziła. Miała między innymi wylewy w główce, oku i do nadnerczy, obrzęk na ramieniu tak duży, że utrzymywał się jeszcze przez miesiąc, złamany obojczyk. A jej prawa rączka wisiała bezwładnie, jak doszyta szmacianej lalce… - opowiada Magdalena Surzyn. Gdy kobieta usłyszała diagnozę -  porażenie splotu barkowego, była przerażona. Po raz pierwszy w życiu słyszała o czymś takim.

W wieku zaledwie pięciu miesięcy Lenka przeszła operację przeszczepu nerwów z łydek do barku, która trwała ponad 14 godzin. Roztrzęsieni rodzice czekali na koniec zabiegu jak na zbawienie. Gdy w końcu zobaczyli swe ukochane maleństwo, cała górna połowa ciała dziewczynki znajdowała się w gipsowym kokonie. Nikt nie dawał im gwarancji, że operacja przyniesie pozytywne rezultaty. Po zdjęciu gipsu nie było widać ani śladu poprawy. Rączka znów była całkowicie wiotka, choć przed zabiegiem dziewczynka potrafiła minimalnie ją unieść.

Teraz, po latach intensywnej rehabilitacji, Lenka potrafi już podnosić rączkę do góry, choć przychodzi jej to z wielkim trudem. Próbuje nią też chwytać czy przytrzymywać przedmioty, niestety w większości przypadków z marnym skutkiem. Nie jest w stanie obracać ręką, a jedyne palce, którymi w pewnym stopniu może poruszać, to wskazujący i kciuk.

Choć Lenka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest tak sprawna jak inne dzieci, stara się w niczym im nie ustępować i brać udział we wszystkich zabawach rówieśników. Na szczęście nikt nie wytyka jej palcami, gdy nie może sobie z czymś poradzić. Przyjaciele akceptują ją taką, jaka jest. Ona jednak nie pogodziła się z niepełnosprawnością. Dzielnie usiłuje pokonać swoje ograniczenia, mimo iż nierzadko wylewa przy tym litry łez.

- Jest bardzo waleczna. Za wszelką cenę chce robić wszystko sama. Złości się, gdy jej pomagam w ubieraniu czy rozbieraniu, choć dobrze już wie, że samodzielne zdjęcie lub założenie bluzeczki jest dla niej całkowicie nieosiągalne. Ale jednak za każdym razem próbuje. Podziwiam ją za to, ale serce mi się kraje, gdy patrzę, ile wysiłku wkłada w te próby. Najgorsze jest to, że ona coraz częściej pyta, kiedy będzie mieć sprawną rączkę… Mówię jej wtedy, że musimy jeszcze ćwiczyć, aż w końcu spotka ją upragniona nagroda - z płaczem mówi mama Lenki.

Ale sama rehabilitacja nie wystarczy. Aby dziewczynka mogła pomagać sobie prawą rączką w codziennych czynnościach, musi przejść kolejną operację – zabieg rekonstrukcyjny nadgarstka z przeszczepem ścięgna. Jest ona konieczna również dlatego, by ciało dziewczynki lepiej się rozwijało. – Nie chodzi tylko o samą rękę. Ta niepełnosprawność ma wpływ na całą postawę Lenki, powoduje, że łopatka jej odstaje, kręgosłup ma tendencję do krzywienia się, stopy uciekają do środka. Do trzeciego roku życia nasza córeczka nawet traciła równowagę – tłumaczy Magdalena Surzyn.

Neurochirurg, do którego kobieta jeździ z Lenką, poradził jej, aby skontaktowała się z doktorem Jörgiem Bahmem z Aachen w Niemczech. – Powiedział, że nie widzi w Polsce specjalisty, który mógłby wykonać ten zabieg. A doktor Bahm od lat operuje dzieci z porażeniem splotu barkowego – podkreśla Magdalena Surzyn. Ale zabieg za granicą jest płatny, ma kosztować prawie 7300 zł. Surzynowie nie mają oszczędności, które mogliby przeznaczyć na ten cel, bo zbyt dużo pieniędzy pochłania sama rehabilitacja Lenki. – Brakuje nam już niedużo, trochę ponad tysiąc złotych, ale myśl o tym, że nie mamy jeszcze pełnej kwoty, bardzo mi ciąży – martwi się mama dziewczynki.

Dlatego bardzo prosi o pomoc naszych czytelników. Jak zapewnia, liczy się każda złotówka. Zbiórka środków na operację dziewczynki prowadzona jest tutaj: https://www.siepomaga.pl/lena-surzyn.

asdasdasdasdas
Home