Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

wtorek, 25 luty 2014 10:06

Nie-twarzowe wyskoki

„Coś mi wyskoczyło.” Znasz to? Znasz, szczególnie jeśli masz lat naście. Ale czym to „coś” jest, bo jedno boli, inne nie, czasem jest czarne, czasem żółte, czasem świecąco czerwone.

 

Rodzajów tego „czegoś wyskakującego” jest tyle, że można się w tym pogubić. Jeżeli nie wiesz z czym masz do czynienia, lepiej dla Ciebie będzie jak zostawisz to w spokoju, lub poradzisz się specjalisty. Nie próbuj nic wyciskać, bo skończysz zakrwawiony, wściekły i z bliznami. Oto z czym możesz mieć do czynienia:

Zaskórniki – czarne kropki lub małe grudki. Nie „wyskakują” co prawda, ale są dolegliwością numer jeden. Tu nie pomogą antybiotyki, bo powodem powstawania zaskórników nie są bakterie. Taka sytuacja nie świadczy też o tym, że jesteś brudasem. Dostałeś to w genowym spadku od przodków. Nie jestem fanką samodzielnego usuwania zaskórników, bo bardzo łatwo dorobić się blizn. Najlepszym co możesz zrobić, jest bezbłędna pielęgnacja twarzy – każdego dnia oraz znalezienie dobrej kosmetyczki/kosmetologa/terapeutki, która zrobi to profesjonalnie. Idź do salonu urody, zapytaj o osobę najlepszą w oczyszczaniu twarzy. Jeśli usłyszysz: eee…, yyy… - idź do innego.

Krostki – powszechnie chrzczone pryszczami (gimnastyka buzi i języka), są najłatwiejsze do usunięcia, pojawiają się w ciągu nocy i są efektem zbyt ciężkiego kremu na noc, obfitego pocenia w czasie snu lub nocnego wypadu obfitującego w alkohol, papierosy i tłuste jedzenie, albo też wszystko powyższe. Po prostu umyj twarz, nałóż na chwilę gorący kompres, owiń palce w chusteczki i pozbądź się delikwenta. Tonizuj i nawilżaj jak zawsze. Jeśli się udało – gratulacje. Jeśli nie, najprawdopodobniej jest to…

Grudka – która sama lubi decydować  o swoim zniknięciu lub pozostaniu i przemianie w potwora. Jest mała, czerwona, twarda i nie ma wierzchołka. Zostaw w spokoju, nakładaj korektor i nie zwracaj uwagi. Jeśli sama nie zniknie, będziesz miał do czynienia z…

Cystą – ta jest wściekła i chce, żebyś o niej wiedział. Czerwona, zaogniona, boląca i bez wierzchołka. Nie chce, żebyś jej dotykał i nie rób tego. W swoim czasie sama zniknie, ale da się najpierw we znaki. Zaufaj skórze, poradzi sobie z tym sama, trzymaj się z daleka. Ponieważ stan zapalny jest zlokalizowany w tym przypadku w skórze właściwej, nie możesz nic poradzić.

Ropień – głęboka, naprawdę boląca zmiana, starsza siostra cysty. Cechuje się dużą opuchlizną z charakterystycznym swędzeniem (umiejscowiona w okolicy oczu powoduje puchnięcie powiek). Z ropniem nie warto zadzierać. Zostaniesz z blizną, jeśli spróbujesz – w najlepszym wypadku, w najgorszym – doprowadzisz do zakażenia nie tylko skóry, a to już poważna choroba.

Jeśli którekolwiek z powyższych przypadków naprawdę Cię nęka – idź do dermatologa. Jeśli Ci się tylko zdarza – dokładnie myj skórę (patrz – dekalog higieny twarzy)  i używaj dobrej jakości kosmetyków. Używaj produktów, które w tabeli INCI mają Glycolic acid, Salicylic acid, Lactic acid. Bierz suplementy – szczególnie oleje omega i kwercetynę. Jedz zdrowo, dużo zielonego – wiem, nuda, ale krówki i króliczki pryszczy nie mają. Trzymaj się z daleka od „białych produktów”: mąki, cukru, makaronu i mleka. czekolada też się w to wlicza. Mleko zawiera sporo androgenów, które podnoszą poziom testosteronu i pobudzają gruczoły łojowe. Nie pij za dużo alkoholu – to same kalorie, w dodatku alkohol podnosi temperaturę ciała, co stwarza boskie warunki inkubacji dla bakterii. Poza tym bardzo odwadnia.
I oczywiście nie pal!

Acha, kaszaki – twarde, białe, nie dające się wycisnąć grudki, to nie sprawa trądzikowa i nie wyprysk, o nich innym razem. A jeszcze przed weekendem o nadużywaniu zwrotu: „przeciw starzeniu się skóry”.

 

Anna Bachul

Beauty Bar