Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Sucha Beskidzka, Powiat Suski, Maków Podhalański, Jordanów, Zembrzyce, Stryszawa, Budzów, Bystra Sidzina, Zawoja - Sucha24 Twój Portal Lokalny
poniedziałek, 14 kwiecień 2014 20:19

Cudze chwalicie, swego nie znacie.

Napisał

MAKSYMILIAN FAKTOROWICZ, HELENA RUBINSTEIN, WOJCIECH INGLOT, BARBARA HULANICKA Nazwiska znane na całym świecie, a tak słabo znane w Polsce. To nasi rodacy, założyciele wielkich przedsiębiorstw Max Factor, HR, INGLOT oraz Biba.  Wiem, dla mnie też było to zaskoczeniem.

 

Mówi się „cudze chwalicie, swego nie znacie” i w tym przypadku jest to prawdą. Poznajcie Polaków, którzy odnieśli sukces na światową skalę i sprawili, że Polska ma swoje miejsce w ogromnej urodowej branży.

Na początek Maksymilian Faktorowicz – urodzony w biednej rodzinie w Zduńskiej Woli. Od najmłodszych lat zafascynowany chemią, eksperymentował z perfumami i kremami. Do ukończenia 20 roku życia, zdobył doświadczenie, które pozwoliło mu na otwarcie sklepu drogeryjno-perukarskiego w Moskwie. Podróż do Stanów Zjednoczonych na Targi Światowe, spowodowała, że Maksymilian osiedlił się tam na stałe, zakładając biznes podobny temu w Rosji.  Jego przygoda z charakteryzacją miała swój początek w Carskim Teatrze Imperialnym i dalszy ciąg w Fabryce Snów. Stała się również przyczyną jego sukcesu. Pasja, zaangażowanie i praca Maksa zostały ostatecznie docenione przez Akademię Filmową w 1929, kiedy to otrzymał nagrodę najwyższego uznania -  Oskara. Po śmierci, firmę przejął syn Maksymiliana – Francis. Na potrzeby marketingowe zmienił on swoje imię na Max i jako pierwszy nazwał produkty upiększające „make up”.

Nasza następna bohaterka jest określana mianem najbogatszej kobiety świata w całej jego historii. Helena Rubinstein, urodzona w Krakowie stała się właścicielką imperium kosmetycznego HR, które nadal pozostaje symbolem luksusu i przepychu w wielu krajach na świecie. W wieku 18 lat wyjechała do Australii, aby tam opiekować się swoim kuzynostwem. Nienawidziła australijskiego słońca, twierdząc że jest ono zabójcą urody. I tutaj, jak to zwykle bywa, przypadek spowodował ciąg zdarzeń, które zaprowadziły Helenę do ogromnego bogactwa. Jej przezorna mama spakowała dla niej krem Valaze węgierskiego chemika, który okazał się zbawienny dla skóry w tak surowym klimacie. Krem zyskał ogromną popularność wśród Australijek, a Rubinstein ukuła z tego początkowo skromny salon urody produkujący i sprzedający specyfik, by później rozwinąć sieć salonów w całej Australii. Firma rozwijała się doskonale na australijskim i europejskim rynku i w pewnym momencie kosmetyki Rubinstein osiągnęły wartość miesięcznej pensji. Przed I wojną światową Helena wyemigrowała do USA, gdzie dorobiła się pierwszego miliona. To właśnie jej zawdzięczamy zalotkę, tusz wodoodporny, krem SPF i salony urody.

Barbara Hulanicka (Hulanicki) jest chyba najmniej znaną postacią urodowego przemysłu. Odznaczona Orderem Brytyjskiego Imperium, założycielka domu mody Biba, do dzisiejszego dnia pracuje i projektuje, twierdząc, że pracowitość jest naszą cechą narodową. Dumna ze swoich korzeni Barbara otworzyła w Londynie pierwszy butik jaki dzisiaj jest dla nas normą, otóż tylko w Biba można było przejść się między wieszakami, dotknąć materiału, a nie tylko oglądać ciuch zza lady. Barbara znana jest także ze swojej linii makijażu Biba, która zachwycała feerią barw: zielonych i niebieskich szminek, fioletowych róży do policzków i innych. Istnieje również dzisiaj styl w makijażu określany jako „Biba girl” – oczy umalowane tak aby wyglądały na szeroko rozstawione z ogromnymi rzęsami, cienie wychodzące na skroń, ciemne wyraźne usta, nietypowe kolory różu. O urodzonej w Warszawie Barbarze mówi się, że przybliżyła Brytyjczykom modę. W tym roku kończy 78 lat.

Na koniec ktoś bardziej nam współczesny – Wojciech Inglot. Skromny przedsiębiorca z Przemyśla zaczynał od dezodorantu „Vip” – alternatywy dla drogiego peerelowskiego „Fa”. Dzisiaj Inglot Cosmetics ma swoje sklepy w 46 krajach na 6 kontynentach, a 95% całej produkcji odbywa się właśnie w Przemyślu. Firmę rozsławiły lakiery do paznokci – pierwsze bez szkodliwych substancji, opracowane w USA. Na pewno pamiętacie, że można było je dostać w niemalże każdej drogerii, a później nagle je wycofano. To posunięcie pozwoliło Wojciechowi na usamodzielnienie się i zbudowanie marki znanej na całym świecie. Stworzył sieć sklepów, która miała takie powodzenie, że jako pierwszy Polak otworzył swój sklep na Times Square w Nowym Jorku. Inglot jako pierwszy w Polsce zaoferował swoim klientkom testery kosmetyków. Firmie zawsze przyświecała zasada – odrobina luksusu za rozsądną cenę. Prawdziwym hitem stały się jednak lakiery przepuszczające powietrze O2M i wiąże się z tym dość zabawna historia, bo swą największą popularność osiągnęły w krajach arabskich. A to wszystko za sprawą pewnego uczonego w islamie, który ogłosił, że noszenie go jest zgodne z muzułmańskim prawem obmywania ciała przed modlitwą, tak więc arabskie kobiety nie muszą już martwić się szorowaniem paznokci przed tą czynnością. Wojciech Inglot zmarł w ubiegłym roku pozostawiając po sobie markę, z której dumna jest cała Polska.

Odkrycie, że wymienieni wyżej ludzie są Polakami, było dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Okazuje się, że mamy wielkie polskie nazwiska nie tylko w astronomii, muzyce, literaturze i sztuce, ale również w modzie i kosmetyce.

Anna Bachul

Beauty Bar

 źródła dla zdjęć i artykułu

 

 

asdasdasdasdas
HomeWarto wiedziećLekarzeZdrowie i urodaCudze chwalicie, swego nie znacie.