Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

wtorek, 07 maj 2019 22:27

ALPS. Orlikowa pigułka ( 5 marca)

Druga kolejka ALPS, podobnie jak inauguracyjna, odbyła się w chłodzie i deszczu. Jednym takie warunki, choć równe dla wszystkich, sprzyjały, ale są i tacy, którzy o niedzieli chcą jak najszybciej zapomnieć.

 

 

I liga:

 

ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn – Kanonierzy Grzechynia 1:1

Od sporego kalibru niespodzianki rozpoczęła się druga seria gier. A mogło dojść do prawdziwej sensacji. Skazywani na pożarcie Kanonierzy pokazali kawał dobrego futbolu i byli o krok od wygranej, której nikt się po nich nie spodziewał. Nawet sami grzechynianie braliby w ciemno remis, a teraz plują sobie w brodę, czując ogromny niedosyt. Nie ukrywa tego Andrzej Szafraniec, napastnik Kanonierów. - Wynik remisowy mogliśmy przed meczem brać w ciemno, ale gdy się wygrywa i traci bramkę w ostatniej minucie pozostaje niedosyt – mówi. Bramkę, która omal nie dała „Arsenalowi” trzech zdobył Mirosław Groń. Rzutem na taśmę wyrównał Adrian Bury. - Mecz był bardzo wyrównany, a przeciwnicy byli świetnie zorganizowani w obronie, w szczególności bramkarz rozegrał kapitalne spotkanie. O mały włos nie przegraliśmy, więc cieszy nas ten jeden punkt – komentuj Mateusz Surmiak, kapitan ZZD.

 

Gamba Furiosa Zembrzyce – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 2:4

- W spotkaniu typowanym jako hit kolejki, pomimo zaledwie 2 stopni na plusie można było zobaczyć kawał fajnej, amatorskiej piłki. Udało nam się poukładać grę w obronie i w pomocy i Gamba nie miała pomysłu jak się przez te formacje przebić. Mecz sportowej walki nie obfitował w szczególnie wiele okazji strzeleckich co odzwierciedla wynik pierwszej połowy – w trzech zdaniach streszcza pojedynek Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos. Jego ekipa prowadziła do przerwy zaledwie 1:0 po bramce Piotra Stawowego, który tuż po zmianie stron wyprowadził drugi cios, kończąc celnym strzałem sytuację sam na sam z bramkarzem.

Gdy Daniel Bachorczyk pokonał Bartłomieja Karlaka zembrzyczanie uwierzyli, że jeszcze nie wszystko stracone. Rafał Pietrusa szybko jednak ponownie wyprowadził suszan na dwubramkowe prowadzenie, a po chwili Paweł Cieślewicz z duża dożą szczęścia (jeden z obrońców Gamby uniemożliwił swojemu bramkarzowi podjęcie skutecznej interwencji) zdobył czwartego gola dla Los Asfaltos. – Gdy odskoczyliśmy na trzy bramki to już wiedzieliśmy, że tego meczu nie przegramy – mówi Krystian Krzeszowiak. Pewności siebie nie zachwiała nawet druga bramka Daniela Bachorczyka. - Po zaskakującym remisie ZZD z Kanonierami musimy szykować się na ciężkie spotkanie z nimi, gdyż wiadomo, że strata punktów w dwóch meczach może okazać się nie do odrobienia – zauważa kapitan Los Asfaltos.

 

RKS Huwdu Bieńkówka – Beton2 Sucha Beskidzka 3:1

- Mecz był bardzo wyrównany, ale mimo wszystko dopuszczaliśmy rywali do sytuacji bramkowych. Popełniliśmy proste błędy w obronie, co skutkowało utratą dwóch bramek, a później przeciwnicy dołożyli nam jeszcze jedną. Zaczęliśmy odrabiać straty, jednak brakło czasu na osiągnięcie lepszego wyniku – skomentował mecz Mateusz Fronczak, kapitan Beton2. Jego drużynę stać było w niedzielę jedynie na jednego gola, a jego autorem był Michał Czaicki. Dla RKS Huwdu trafili Daniel Pupczyk, Arkadiusz Lizak i Daniel Lewandowski.
- Zagraliśmy o niebo lepiej niż w pierwszym meczu. Więcej ruchu, gry piłką. Do przerwy prowadziliśmy 2:0. Po zmianie stron, po ładnym strzale Daniela, wyszliśmy na trzybramkowe prowadzenie. Wtedy straciliśmy rezon. Cofnęliśmy się, jak Lechia z Legią. Świetne zawody w bramce rozegrał Tomek Pająk, duże słowa uznania. Generalnie brawa dla całej drużyny za trzy punkty i dobry mecz. Beton był wymagającym rywalem, dziękujemy za sportową walkę i życzymy powodzenia w kolejnych meczach-skomentował zawodnik Huwdu Mateusz Stopka.

 

AKS Las – Zawojski.pl Sucha Beskidzka 4:2

- Mnie osobiście na meczu nie było więc znam tylko z drugiej ręki. Weszliśmy w mecz jak bokser na ring, który zamiast o przeciwniku myśli o dupie Maryny. I dostaliśmy BACH - lewy sierpowy, BACH - prawy sierpowy, BACH - lewy prosty i BACH - hak pod brodę i leżymy na deskach. Była dopiero 6 minuta, a przegrywaliśmy 0:4 – opisuje poetycko potyczkę Marcin Pająk z Zawojski.pl  - W pierwszej połowie dość szybko udało nam się wypracować sporą przewagę. Już na samym początku spotkania Michał Bargiel do strzelonej bramki dołożył jeszcze ładną asystę i pozostało mi tylko dopełnić formalności. Po chwili Krzyś Lenart oraz Tomek Ponikiewski zaliczyli jeszcze po jednym trafieniu i ładnie to wszystko zaczęło wyglądać – potwierdza słowa Marcina Pająka Grzegorz Targosz z AKS.

Czterobramkowa przewaga dawała ekipie z powiatu żywieckiego względny spokój. Ten stał się zbyt duży i zawodnicy AKS zaczęli popełniać coraz prostsze błędy. Jeden z nich przyniósł Zawojskiemu rzut karny, ale Witek nie dał się zaskoczyć. Tyle, że już kilkadziesiąt sekund później był bezradny. Pierwsze ze swoich dwóch trafień zaliczył Tomasz Listwan. - Ostre spięcia, dużo męskich i dorosłych słów, kłótnie w naszej drużynie i Niedźwiadki obudziły się ze snu. Reszta meczu to mocny napór naszej drużyny, ale AKS to solidna i doświadczona drużyna, która nie dała sobie wyrwać czterobramkowego prowadzenia. Nam zabrakło przy tym szczęścia i skończyło się tylko na dwóch naszych golach – opisuje Marcin Pająk emocje jakie targały suszanami w niedzielne przedpołudnie.

Mankamenty w grze swojego zespołu dostrzegł i Grzegorz Targosz. - Druga połowa to w moim odczuciu całkowicie inny obraz naszej gry. Nie było w zagraniach z przodu ani wiele finezji, ani skuteczności, jednocześnie akcje Zawojskiego stawały się coraz groźniejsze. Tomek postanowił jeszcze bardziej zadbać o dramaturgię, zapominając najwyraźniej, że po przerwie zmieniliśmy strony boiska. Przyjęta pod koniec taktyka wybijania piłki gdzie się da, okazała się na tyle skuteczna, że wynik 4:2 do końca spotkania nie uległ już zmianie – cieszy się Grzegorz Targosz z cennych trzech punktów jakie AKS zapisał na swoje konto.

 

Monter Kurów – Lachy Lachowice 8:2

Pozbawione zawieszonego na pięć spotkań Mirosława Kachla Lachy nie miały w starciu z Monter wiele do powiedzenia. Pokusili się tylko o dwie bramki (w protokole strzelców… brak). Tymczasem sam o jedną więcej zdobył Mateusz Juryta, a po jednej dorzucili Mariusz Spyrka, Szymon Ponikiewski, Andrzej Knapczyk, Łukasz Folęga i Tomasz Szklarczyk. – Z Lachami jeszcze nigdy nie przegraliśmy, czy to w I lidze, czy też ten jeden raz gdy spotkaliśmy się z nimi w II lidze. W niedzielę mecz był jednostronnym widowiskiem. Nie było mnie na meczu, ale z tego co mi koledzy powiedzieli, to potem już każdy chciał zdobywać bramki. Gdyby grali swoje, a tym samym bardziej drużynowo to mogłoby się skończyć dwucyfrówką – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera. Ubolewa jedynie, że poważnego urazu nabawił się Łukasz Folęga i nie wiadomo kiedy ten wróci na boisko. Mniej poważna wydaje się kontuzja Szymona Ponikwi, ale i jego występ w kolejnym meczu stoi pod znakiem zapytania. 

 

II liga:

 

Na początek wracamy jeszcze do meczu z 1. kolejki Bienia Bieńkówka – Bad Boys Stryszawa. A to za sprawą komentarza Wojciecha Ogarka, kapitana stryszawskiej ekipy, który podzielił się z nami wrażeniami po tamtym spotkaniu, ale ten po prostu zawieruszył się w sieci ;) A zatem. - Pierwszy mecz po zimowej przerwie zakończył się dla nas zwycięstwem, lecz przed pierwszą kolejką mieliśmy pewne obawy związane z nową drużyną jaką była Bienia. Nie wiedzieliśmy czego się możemy spodziewać po przeciwniku. Na szczęście od pierwszego gwiazdka kontrolowaliśmy grę i o to nam chodziło - wyczuć przeciwnika, a później zaatakować. Mieliśmy wiele akcji podbramkowych, których nie potrafiliśmy wykorzystać – komentuje Wojciech Ogarek, kapitan Bad Boys. Wspomina, że w pierwszej połowie jego drużyna potwornie się męczyła, ale ostatecznie udało się jej wyjść na prowadzenie. - Druga polowa była dużo lepsza i spokojniejsza. Kontrolowaliśmy grę do samego końca. Dziękuję całej drużynie za zaangażowanie i bardzo dobra grę w obronie. Nie pamiętam meczu, w którym nie miałem co robić miedzy słupkami – napisał do naszej redakcji kapitan Bad Boys.   

 

Bienia Bieńkówka – Granda Kojszówka 3:3

- Po meczu pozostał niedosyt bo mogliśmy, a nawet powinniśmy, zdobyć kilka bramek więcej. Ale po zeszłotygodniowej wysokiej porażce punkcik z satysfakcją przyjmujemy – komentuje zakończone remisem spotkanie Jarosław Gąstała, trener i kapitan Bieni. I nie sposób się z nim nie zgodzić. To co w minioną niedzielę zagrała Bienia w porównaniu z jej poczynaniami przed tygodniem, to niebo, a ziemia. Tyle, że i przeciwnik był z zupełnie innej półki. Czas pokaże, czy Bienia złapała wiatr w żagle. Pewne jest, że w niedzielę bramki dla niej zdobyli Sławomir Szczurek, Jarosław Gąstała i Tomasz Knapczyk. Dla Grandy trafili Rafał Bednarz,, Marcin Szewczyk i Sławomir Biel. Kto wie jak zakończyłby się ten mecz gdyby w Grandzie na placu boju pojawił się Jakub Stanek, który w inauguracyjnej kolejce popisał się hat-trickiem. Jego brak niewątpliwie był dla kojszowian poważnym osłabieniem.

 

Mucharz Team - Black Shadows Zawoja 17:0

Zaskoczeniem jest nie tyle wygrana ekipy z powiatu wadowickiego, co jej rozmiary. Bądź, co bądź, zawojanie nie byli dotąd chłopcami do bicia. Tymczasem w niedzielę zebrali manto jakiego dawno w ALPS nie oglądano. Osiem razów Black Shadows zabrali od Adriana Brytana, a cztery od Michała Pietrusy. Trzy razy zawojan skarcił Marcin Rzeszutko, a po razie kardynalne błędy w obronie wykorzystali Robert Wolski i Piotr Bargiel. - W meczu z Mucharzem sięgnęliśmy dna. Może to i dobrze, bo przynajmniej wiemy jak wygląda nasz sytuacja – skomentował kwaśno spotkanie Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows. - Co tu pisać? Zagraliśmy dobry mecz i tyle trzeba grać dalej. Brawo dla chłopaków – podsumowuje jednostronne widowisko Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team. - Od początku realizowaliśmy cel jaki sobie założyliśmy w tym meczu. Wyszliśmy pewnie jak po swoje, zagraliśmy niemal perfekcyjnie, choć wiemy, że możemy zagrać jeszcze lepiej. Cała drużyna zagrała fantastycznie i będziemy walczyć mocno o awans – dodaje Marcin Rzeszudko, napastnik Mucharz Team. 

 

Bad Boys Stryszawa - Gang Albanii reaktywacja Maków Podhalański 4:2

Drugi mecz i druga wygrana. Jestem zadowolony z wyniku – mówi Wojciech Ogarek, kapitan Bad Boys. Jego radość jest tym większa, że stryszawianie zagrali „gołą” szóstką, a przy tym musieli gonić wynik. - Mecz zaczął się dla nas od straty dwóch bramek, po których się obudziliśmy i zaczęliśmy atakować, co zaowocowało wypracowaniem sobie dwubramkowej przewagi, którą utrzymaliśmy do ostatniego gwizdka. Końcówka meczu nie była przykładem gry fair play. Dużo przepychanek, niepotrzebnych komentarzy i ostrych zagrań. Pamiętajmy, że to tylko gra i dobra zabawa:) – raduje się z wygranej Wojciech Ogarek, kapitan Bad Boys. W jego ekipie hat-trickiem popisał się Mateusz Bienias, a czwarte trafienie dorzucił Grzegorz Głuszek. W makowskiej drużynie przymierzyli Kamil Pyka i Ernest Kiernicki, ale były to miłe złego początki. 

 

Wolves Juszczyn  - Golden Street Sucha Beskidzka 3:1

Juszczyńskie Wilki zaczynają coraz bardziej pokazywać kły. O ile remis z Black Shadows w świetle jego ostatniego występu należy uznać bardziej za stratę dwóch punktów niż wywalczenie jednego, to wygrana z Golden Street powinna już budzić u rywali respekt. Duży udział w jej odniesieniu miał Sebastian Kurpiel, który drugi raz z rzędu wpisał się na listę strzelców. Po jednej bramce zdobyli także Rafał Drobny i Wojciech Traczyk. Suszan stać był tylko na jedno trafienie. Bramka Arkadiusza Szweda okazała się golem honorowym.  

           

 Relax Białka – Świt Osielec10:3

Mecz wyglądał lepiej niż ten pierwszy. Zaczęliśmy grać podaniami i nie wyglądało to źle. Coraz mniej piłek zagrywaliśmy górą i widać było efekty. W pierwszym meczu granie górą przynosiło bardzo dużo strat. Pojawiły się pierwsze bramki, ale mogło być ich troszkę więcej. Wynik spotkania nie zadowala, ale postępy tak. Liczę, że w następnym spotkaniu pokażemy się z jeszcze lepszej strony – mówi Adrian Motor, kapitan Świtu Osielec, którego nazwisko jeden raz znalazło się na liście strzelców. Poza nim dla Świtu trafili jeszcze Kacper Gierat i Grzegorz Wilgierz. Ten ostatni miał tego pecha, że raz posłał piłkę również do własnej bramki. Pozostałe dziewięć goli Relax zdobył już własnymi siłami. Cztery razy Świt ukłuł Mateusz Pacyga, trzy Kamil Białończyk, a dwa Wojciech Polak.

wyniki - i liga

13-10-2019 12:00
RKS Huwdu 4 : 3 Gamba Furiosa
13-10-2019 11:00
Beton 2 4 : 2 Zawojski.pl
13-10-2019 10:00
Mucharz Team 7 : 1 Los Asfaltos
13-10-2019 09:00
Black Shadows 4 : 3 Woodica
13-10-2019 08:00
AKS 4 : 6 Monter

Tabela - I Liga

Team
Played Points
1 Beton 2 7 19
2 Los Asfaltos 7 16
3 Zawojski.pl 7 14
4 Gamba Furiosa 7 9
5 Woodica 7 9
6 Mucharz Team 7 8
7 Black Shadows 7 8
8 RKS Huwdu 7 7
9 Monter 7 6
10 AKS 7 4

zapowiedŹ - i liga

20-10-2019 08:00
Monter - Mucharz Team
20-10-2019 09:00
Woodica - Beton 2
20-10-2019 10:00
Gamba Furiosa - Zawojski.pl
20-10-2019 11:00
Los Asfaltos - Black Shadows
20-10-2019 12:00
RKS Huwdu - AKS

wyniki -ii liga

13-10-2019 13:00
Patosquad 0 : 5 Lachy
13-10-2019 12:00
Relax 2 : 5 Propan-Butan
13-10-2019 11:00
Bad Boys 16 : 1 Kanonierzy
06-10-2019 13:00
Lachy 6 : 3 Propan-Butan
06-10-2019 12:00
Patosquad 13 : 1 Kanonierzy

Tabela - Ii Liga

Team
Played Points
1 Bad Boys 6 12
2 Relax 6 12
3 Granda 6 11
4 Lachy 6 10
5 Propan-Butan 6 10
6 Patosquad 6 6
7 Kanonierzy 6 0

zapowiedŹ - ii liga

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportALPSALPS. Orlikowa pigułka ( 5 marca)