Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

środa, 19 czerwiec 2019 07:59

ALPS. Orlikowa pigułka (16 czerwca)

Ósma seria gier Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego sporo wyjaśniła. Mistrza ligi znaliśmy już wcześniej, ale teraz niemal na 100 proc. wiadomo kto opuści szeregi I ligi, a i skład przyszłych beniaminków wydaje się przesądzony, choć jeszcze piłka jest w grze…

 

I liga:

Gamba Furiosa Zembrzyce – AKS Las 3:4

- Myślę, że rozegraliśmy dzisiaj ładny i wyrównany mecz. Wiadomo, że Gamba to dobra drużyna - chłopaki fajnie grają, mają w swoich szeregach doświadczonych zawodników, mają też młodych i wybieganych. Nastawialiśmy się więc na walkę od pierwszego do ostatniego gwizdka. Rzeczywiście już na samym początku objęliśmy prowadzenie i dotrzymaliśmy je do końca. Było dużo walki i zaangażowania z obu stron, ale ostatecznie, cytując nieodżałowanego trenera Górskiego - "Chodzi o to, żeby strzelić jedną bramkę więcej od przeciwnika” – skomentował wygraną swojego zespołu Grzegorz Targosz z AKS, a która pozwala im realnie myśleć o miejscu na podium. Tymi, którzy finalizowali akcje byli w niedzielę Krzysztof Lenart i Michał Bargiel, którzy zdobyli po dwie bramki. Gamba może pluć sobie w brodę bo wygrana nie tylko sprawiała, że zostaliby w grze o pudło, ale przy porażce RKS Huwdu mogłaby nawet przy sprzyjających okolicznościach zawalczyć o wicemistrzostwo. W starciu z AKS stać ich było jednak tylko na trzy gole, autorstwa Jakuba Talagi, Wojciecha Świerkosza i Dawid Nowak.

Monter Kurów – RKS Huwdu Bieńkówka 2:1

Po serii porażek dość nieoczekiwanie przebudził się kurowski Monter, który pokrzyżował plany wiceliderowi. W efekcie ten nie może jeszcze świętować wicemistrzostwa ligi. – Wreszcie zagraliśmy optymalnym składem i to była zupełnie inna gra niż ostatnio. Mieliśmy pięciu zmienników i choć przeciwnik był wymagający to kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku. No tak nam się przynajmniej wydawało – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera. Zauważa, że za sprawą Andrzeja Knapczyka jego zespół szybko objął prowadzenie, ale pomimo licznych okazji bramkowych nie zdołał go podwyższyć i do przerwy wynik nie uległ już zmianie. – W drugiej połowie znowu zmarnowaliśmy kilka setek i prawie się to na nas zemściło. Było może 10 minut do końca meczu. Rywale mieli rzut wolny. Niby było daleko, ale piłka od kogoś się odbiła i zrobił się remis – opisuje Tadeusz Copija okoliczności w jakich RKS Huwdu za sprawą Macieja Joba wyrównał. – Pomyślałem, że znowu będzie nerwówka i ponownie pokpimy sprawę. Tym razem się udało, ale rzutem na taśmę. Śmiało można powiedzieć, że zdobyliśmy bramkę do szatni – mówi kapitan Montera. Gola na wagę trzech punktów wypracował Szymon Tlałka. Przyjął piłkę w polu karnym i niczym Messi minął z nią trzech rywali. Postanowił sam wykończyć akcję, ale tutaj jego geniusz się skończył i bramkarz zdołał odbić piłkę. Tyle tylko, że dopadł do niej wracający do składu Łukasz Folęga i zachował się niczym rasowy napastnik. – Szkoda punktów, które straciliśmy w takich meczach jak z Kanonierami, którzy spadają z ligi. Brakowało nam wtedy zawodników – mówi Tadeusz Copija.

Po meczu piłkarze RKS Huwdu wcale nie mieli niedosytu. - Mecz nie był widowiskowy, więcej walki i ostrych starć niż finezyjnych zagrań. W pierwszej połowie dwukrotnie zagroziliśmy bramce Montera po strzałach Łukasza Szczepaniaka, natomiast rywale byli konkretniejsi. Zdobyli gola po wzorowo wyprowadzonej kontrze. Po przerwie dobrej sytuacji nie wykorzystał Michał Smoter, a i jeden z rywali przegrał pojedynek sam na sam z Tomkiem Pająkiem. Poza tym - walka, walka i jeszcze raz walka. Mieliśmy problem, by przebić się przez szczelne zasieki Montera – mówi Mateusz Stopka z RKS Huwdu. Przyznaje, że po uderzeniu Szczepan Szczepaniak i wspomnianym rykoszecie oraz bramce Joba pojawiła się duża nadzieja na co najmniej punkt. Ale ta prysła tuż przed ostatnim gwizdkiem. - Pierwszy strzał znakomicie wybronił Pająk, ale wobec dobitki był już bezradny. Szkoda punktów, ale trzeba uczciwie przyznać, że nie zasłużyliśmy dzisiaj nawet na remis. Nie szukamy wygodnych usprawiedliwień. Jesteśmy źli i wierzę, że z Lachami pokażemy się z lepszej strony. Monterowi życzymy powodzenia, byli lepsi – mówi Mateusz Stopka.

Zawojski.pl Sucha Beskidzka - Los Asfaltos Sucha Beskidzka 0:3

- Zaczęło się obiecująco. Dobra akcja po prawym skrzydle, dośrodkowanie z prawej strony i nasz zawodnik nie trafia piłkę z dwóch metrów. Niewykorzystane sytuacje się mszczą. Rzut rożny, niepilnowany zawodnik Los Asfaltos pewnym strzałem pokonuje naszego bramkarza. W pierwszej połowie jeszcze dwie bramki i pierwsza połowa kończy się wynikiem 3:0 dla rywali – zauważa Marcin Pająk z Zawojski.pl Zapomniał dodać, że tym, który pogrążył jego ekipę i jak się potem okazało ustalił wynik spotkania był Piotr Guzik. – To nie był dla nas łatwy mecz. Sobotni zwycięski remis Babiej Góry i świętowanie awansu zrobiło swoje. Chyba tylko Piotrek zagrał na odpowiednim poziomie – mówi Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos. Choć o ile w ataku Los Asfaltos w drugiej połowie nie imponowali, to w defensywie spisywali się bez zarzutu. - W drugiej odsłonie nic ciekawego się nie działo. My nie umieliśmy pokonać pewnie grającej obrony przeciwnika, a Los Asfaltos też brakowało skuteczności. Gratulacje dla Los Asfaltos, w tym sezonie najrówniej grającej drużyny, która zasłużenie zdobywa mistrzostwo. A my przygotowujemy się na mecz o trzecie miejsce. Liczymy, że Monter  nam pomoże i wygra z AKS – mówi Marcin Pająk.

Lachy Lachowice - ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn 2:2

Ten mecz pokazał dlaczego w przyszłym sezonie Lachów prawdopodobnie nie będziemy oglądać w I lidze (lachowiczanie szanse na awans mają czysto iluzoryczne). Nie pierwszy raz w tym sezonie wypuścili z rąk pewne jak się wydawało punkty. Tyle tylko, że tym razem ich strata okazała się już brzemienna w skutkach bo było to spotkanie o przysłowiowe sześć punktów. Lachy po bramkach Mirosława Kachla i Grzegorza Kamińskiego prowadziły już 2:0. Cóż z tego gdy nie zdołały go utrzymać bo sprawy w swoje ręce, a bardziej nogi wziął Łukasz Kaczmarczyk. - Zagraliśmy bardzo dobry mecz i już po pierwszej połowie powinniśmy prowadzić przynajmniej 3:0, a nie 1:0. I to się na nas zemściło. Przeciwnik dogonił wynik i tylko dzięki kapitalnym interwencjom naszego bramkarza mecz  zakończył się remisem, który przekreśla nasze szansę na uratowanie pierwszoligowego bytu – mówi pogodzony z losem Rafał Ząbek z Lachów.      

Beton 2 Sucha Beskidzka – Kanonierzy Grzechynia 3:0

Przed tym meczem suszanie byli w tej samej podbramkowej sytuacji, co ZZD, a Kanonierzy stali już nad przepaścią. I to grzechynianie zrobili ogromny krok… do przodu. – Jak to mówią, w tym sezonie mieliśmy momenty, ale generalnie szło nam pod górkę. Jedna wygrana to za mało, by utrzymać się w lidze. Wiele wskazuje na to, że w niedzielę nie tylko ostatni raz zagramy w I lidze, ale i w ogóle. Pewnie wielu z nas jeszcze gdzieś pogra, ale projekt pod nazwą Kanonierzy staje się przeszłością – mówi Andrzej Szafraniec z Kanonierów. Jego ekipie gwoździe do trumny wbili Tobiasz Dyduch, Tomasz Jopek, Dawid Wrona. - Mecz zaczęliśmy tak, jak przeciwnik, czyli bez zbytniego nacisku z przodu i czekaliśmy na pierwszy błąd. Z czasem coraz bardziej przeważaliśmy, co poskutkowało pierwszą bramką po ładnej wymianie podań. Można powiedzieć, że przez cały mecz kontrolowaliśmy spotkanie, mimo tego  rywal miał swoje sytuacje, ale nasz bramkarz był w dobrej dyspozycji. Musimy poćwiczyć na treningach karne bo ostatnimi czasy  niestety nie udaje się nam ich wykorzystywać. Nareszcie przypomnieliśmy sobie jak się gra w obronie, nie straciliśmy żadnej bramki i to napawa optymizmem przed meczem z liderem – komentuje Mateusz Fronczak, kapitan Beton2.

II liga:

Golden Street Sucha Beskidzka – Bienia Bieńkówka 2:5

Dzięki wygranej Bienia zachowała jeszcze czysto matematyczne szanse na awans, ale w cuda w tym przypadku nie warto wierzyć. - Z perspektywy czasu patrząc można troszeczkę żałować, że niepotrzebnie "odpuściliśmy" trzy mecze, bo ostatecznie na koniec mogłoby być całkiem ciekawie. Dzisiaj było nas dziewięciu i od raz nieco łatwiej się grało ze zmianami. Szybko objęliśmy prowadzenie po golu Gaury Marcina, a chwilę później trafienie dołożył Sławek Szczurek. Do przerwy pewne 2:0. Po niej strzeliliśmy trzy gole i było 5-0 (Gaura Marcin, Szczurek Sławek, Knapczyk Tomasz - szwagry są niesamowici). W końcówce przeciwnicy strzelili dwa gole na które zasłużyli i zanotowaliśmy pewne zwycięstwo – komentuje Jarosław Gąstała trener Bieni. Obie wspomniane przez szkoleniowca Bieni bramki dla Golden Street zdobył Rafał Gołuszka.

Gang Albanii reaktywacja Maków Podhalański - Black Shadows Zawoja 4:6

Cenne trzy punkty zapisała na swoim koncie drużyna z Zawoi, która jest już o krok od I ligi. Tyle tylko, że piłkarze spod Babiej Góry nie przypuszczali, że makowscy Albańczycy tak wysoką zawieszą im poprzeczkę. – Prawdziwy roller coaster. Wyszliśmy bardzo zmotywowani na pierwszą połowę. Wszystko przemawiało za nami. Przeciwnicy nie mieli zmiennika, my mieliśmy ich dwóch. Nawet grali bez nominalnego bramkarza. Tymczasem to Gang wyszedł na prowadzenie. Na szczęście odrobiliśmy straty i do przerwy prowadziliśmy 2:1. Gdy  strzeliliśmy na 3:1 w zasadzie myśleliśmy, że pójdzie z górki. Nic bardziej mylnego. Włączył się nam styl jaki prezentowaliśmy w pierwszej części sezonu, czyli tryb  Kaszana. – wspomina niedzielne zawody Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows. Gdy na 5 minut przed końcowym gwizdkiem z 3:1 zrobiło się… 3:4 w szeregach Czarnych Cieni zaczęły się waśnie i spory. Wielu zawodników straciło już nadzieje na korzystny wynik, a tym samym na awans. - I nagle stał się cud. Nasz żelazny rezerwowy Łukasz Toczek dał drużynie sygnał, że to nie koniec. Podjął walkę, o którą ciężko w takim momencie, dał z siebie maxa jak sam stwierdził. Drużyna uwierzyła i w ciągu ostatnich 4 minut odrobiliśmy straty z nawiązką. Mega gratulacje dla całego teamu. A i Gangowi życzę powodzenia bo w 6 potrafił  napsuć nam krwi. Teraz już ostatnia przeszkoda w drodze do 1 ligi. Walczymy... – raduje się Łukasz Dudziak, choć wie, że w niedzielę jego ekipa musi być bardziej skoncentrowana. Ze statystycznego obowiązku należy jeszcze, a wręcz trzeba odnotować, że w szalonym meczu, w którym kibice obejrzeli aż 10 bramek aż cztery zdobył Patryk Dudziak, a dwie Mikołaj Celak. Dla pokonanych dublet ustrzelił Robert Rusin, a po jednej Robert Tatara i Daniel Chwiłkowski.

Świt Osielec – Mucharz Team 1:7

Mecz do jednej bramki. Czerwona latarnia ligi potrafiła błysnąć tylko raz – Tomasz Oleksa. Za to będący już I-ligowcem Mucharz Team grał na całego. Pięć razy próbkę umiejętności snajperskich dał Adrian Brytan, a po razie na listę strzelców wpisali się Marcin Rzeszótko i Arkadiusz Zembaty.

Granda Kojszówka – Wolves Juszczyn 2:0 (mecz rozegrany 18.06)

Drugi raz z rzędu kojszowianie rozegrali swoje spotkanie nie w niedzielę, ale we wtorek. Wygraną dały im bramki Jakuba Stanka i Tomasza Mielczarka. - Mecz z gatunku skasować trzy punkty i zapomnieć. Typowy mecz walki- jak to derby. O ile w poprzednich meczach gra była miła dla oka, to dzisiaj to zwycięstwo wyszarpaliśmy. Robimy presję na Relax i Black Shadows i liczymy na ich potknięcie – mówi Karol Dudziak, kapitan Grandy, który wierzy, że losy wicemistrzostwa ligi i tym samym awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej jeszcze nie są rozstrzygnięte. Choć nie można zapominać, że w ostatniej kolejce obecny wicelider – Black Shadows rywalizować będzie ze Świtem, który w tym sezonie jest jedyną ekipą jakiej nie udało się zdobyć nawet punktu. Trudno zatem liczyć by w niedzielę nastąpiło z ich strony przełamanie. Choć futbolowy świat już nie takie rzeczy widział. 

Relax Białka – Bad Boys Stryszawa 5:4

Hat-trick Mateusza Pacygi oraz trafienia Tomasza Kaczmarczyka i Dawida Dyrcza dały Relaxowi minimalne zwycięstwo, które przedłużyło szanse białczan na awans do I ligi, ale, że są one iluzoryczne już wspominaliśmy, choć na pewno większe niż Grandy. Bad Boys przegrywając kolejne spotkanie stracili je definitywnie. - Jestem bardzo zadowolony nie z wyniku meczu, lecz z postawy moich zawodników. Każdy zagrał bardzo dobre spotkanie, była walka, zaangażowanie i wielka wola walki. Nie mogliśmy liczyć na zmiany bo było nas sześciu. Jedynie czego nam zabrakło to dokładności i precyzji w wykończeniu akcji. Do niczego innego nie mogę się doczepić. No cóż myślimy już o kolejnym sezonie, w którym będziemy chcieli zająć najwyższą lokatę. Wiemy jakie błędy popełniamy i co musimy poprawić. Oczywiście nie wykluczamy wzmocnień w składzie. Na szczególne wyróżnienie zapracował Mateusz „Beny” Bienias swoją grą i ambicją. Zawsze  możemy liczyć na jego celne i mocne strzały, czasem aż za mocne – komentuje Wojciech Ogarek, kapitan Bad Boys. Wywołany przez niego do tablicy Beny w niedzielę ustrzelił hat-tricka, a jedno trafienie dorzucił Grzegorz Głuszek.

 

wyniki - i liga

13-10-2019 12:00
RKS Huwdu 4 : 3 Gamba Furiosa
13-10-2019 11:00
Beton 2 4 : 2 Zawojski.pl
13-10-2019 10:00
Mucharz Team 7 : 1 Los Asfaltos
13-10-2019 09:00
Black Shadows 4 : 3 Woodica
13-10-2019 08:00
AKS 4 : 6 Monter

Tabela - I Liga

Team
Played Points
1 Beton 2 7 19
2 Los Asfaltos 7 16
3 Zawojski.pl 7 14
4 Gamba Furiosa 7 9
5 Woodica 7 9
6 Mucharz Team 7 8
7 Black Shadows 7 8
8 RKS Huwdu 7 7
9 Monter 7 6
10 AKS 7 4

zapowiedŹ - i liga

20-10-2019 08:00
Monter - Mucharz Team
20-10-2019 09:00
Woodica - Beton 2
20-10-2019 10:00
Gamba Furiosa - Zawojski.pl
20-10-2019 11:00
Los Asfaltos - Black Shadows
20-10-2019 12:00
RKS Huwdu - AKS

wyniki -ii liga

13-10-2019 13:00
Patosquad 0 : 5 Lachy
13-10-2019 12:00
Relax 2 : 5 Propan-Butan
13-10-2019 11:00
Bad Boys 16 : 1 Kanonierzy
06-10-2019 13:00
Lachy 6 : 3 Propan-Butan
06-10-2019 12:00
Patosquad 13 : 1 Kanonierzy

Tabela - Ii Liga

Team
Played Points
1 Bad Boys 6 12
2 Relax 6 12
3 Granda 6 11
4 Lachy 6 10
5 Propan-Butan 6 10
6 Patosquad 6 6
7 Kanonierzy 6 0

zapowiedŹ - ii liga

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportALPSALPS. Orlikowa pigułka (16 czerwca)