Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Sucha Beskidzka, Powiat Suski, Maków Podhalański, Jordanów, Zembrzyce, Stryszawa, Budzów, Bystra Sidzina, Zawoja - Sucha24 Twój Portal Lokalny
środa, 25 wrzesień 2019 09:39

ALPS. Orlikowa pigułka (22 września)

Napisał

Czwarta seria gier w ALPS sprawiła, że częściowo już rozdane karty na nowo przetasowały się, choć tylko częściowo. Grania jeszcze sporo, więc i dużo może się jeszcze wydarzyć.

I liga:

Woodica Juszczyn - RKS Huwdu Bieńkówka 6:4          

Przed meczem obie ekipy wiedziały o jak dużą stawkę przyjdzie im zgrać. Zarówno juszczynianie, jak i bieńkowianie w trzech pierwszych meczach spisali się słabo. Zdawali sobie zatem sprawę, że przegrany w niedzielę pogrąży się w jeszcze większym kryzysie i prawdopodobnie do końca rozgrywek będzie musiał walczyć o ligowy byt. I ten los spotkał RKS Huwdu, które walczyło dzielnie. I co prawda ma ono w składzie Lewandowskiego, ale Daniela, a nie Roberta. Niemniej i Daniel  nie zawiódł bo dwa razy wpisał się na listę strzelców. Po razie trafili Mateusz Malina i Bartłomiej Szczepaniak. Na Woodicę okazało się to za mało. W jej szeregach dubletami popisali się Adrian Bury i Krystian Kwaśniewski, a po jednej bramce dorzucili Łukasz Kaczmarczyk i Łukasz Sarna.

Beton 2 Sucha Beskidzka - Mucharz Team 2:2

Gdyby taki wynik padł w pierwszym meczu tego sezonu to zapewne każdy przeszedłby nad nim do porządku dziennego bo Mucharz Team zapowiadał się obiecującym beniaminkiem, a Beton 2 w poprzednich sezonach niczym specjalnym nie imponował. Tyle tylko, że suszanie zaczęli rozgrywki z przytupem, a potem było już tylko lepiej. Za to Jeziorowcy, pomimo zapowiedzi poprawy- raz po raz zawodzili. Jednak jak mawiał klasyk – dopóki piłka w grze. I tak dzielenie skóry na niedźwiedziu w niedzielę Beton 2 nie wyszło. Bramki Michała Czaickiego i Tomasza Jopka dały liderowi zaledwie jeden punkt bo po bramce zdobyli także Damian Gracjasz i Grzegorz Gracjasz.

Podział punktów sprawił, że Beton 2 dał się dogonić dwóm innym suskim ekipom – Zawojski.pl i Los Asfaltos. -  Wiedzieliśmy, że mecz może być ciężki ponieważ rywale byli głodni zwycięstwa. Przeciwnicy grali twardo, więc w trakcie spotkania było mnóstwo sytuacji stykowych. Żałujemy utraconych punktów bo mieliśmy dużo „setek”, a tylko dwie zamieniliśmy na bramki. Nie zagraliśmy takiego futbolu do jakiego przyzwyczailiśmy, ale też nie przegraliśmy i trzeba uszanować ten punkt bo dalej jesteśmy w czołówce tabeli i wszystko jeszcze jest w naszych nogach – komentuje Mateusz Fronczak, kapitan Beton 2. - Mecz był bardzo wyrównany i można powiedzieć, że to był pierwszy mecz w którym byliśmy w komplecie. Tak, że brawo dla chłopaków za walkę i za to że postawiliśmy się liderowi. Gramy dalej i walczymy o utrzymanie bo jest jeszcze szansa – dodaje Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team.

Zawojski.pl Sucha Beskidzka – AKS Las 4:2

Piłkarze Zawojski.pl wychodząc na suskiego orlika znali już wynik wcześniejszego meczu. Wiedzieli zatem, że jeśli pokonają AKS to zostaną współliderami. Presja nie spętała im jednak nóg. Suszanie objęli prowadzenie po tym jak dośrodkowanie na gola zamienił niezawodny Jarosław Franczak (czyżby rodził się nowy król strzelców), popisując się pięknym strzałem głową. - Parę minut później zgubiliśmy krycie i AKS wyrównał – opisuje Marcin Pająk z Zawojski.pl okoliczności w jakich Krzysztof Lenart doprowadził do wyrównania. Potem jednak Jarosław Franczak jeszcze dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, zapisując tym samym na swoim koncie hat-tricka, a i Tomasz Smyrak przypomniał rywalom, że nie wolno zostawić mu nawet odrobiny wolnej przestrzeni. Krótko przed końcowym gwizdkiem z rzutu wolnego podyktowanego tuż za polem karnym rozmiary porażki zmniejsza Lenart. Na więcej ekipy z powiatu żywieckiego nie było już stać. - Kolejny dobry mecz naszej ekipy. Wyrównana walka trwała do pierwszej połowy. Po strzeleniu gola na 2:1 nasza przewaga była coraz bardziej widoczna. Mam nadzieję, że utrzymamy frekwencję na meczach (mieliśmy2 zmiany) oraz odrobinę poprawimy grę w obronie i skuteczność w ataku, co powinno pozwolić nam skutecznie powalczyć w tym sezonie o miejsce w czołowej trójce – zauważa Marcin Pająk. Co zrozumiałe w obozie pokonanych nastoje zgoła odmienne. - Solidarnie wszyscy daliśmy ciała... Rywale wypunktowali wszystkie nasze słabości, a mam niestety brakło dokładności, szczęścia i determinacji – pożalił się Michał Bargiel z AKS.  

Gamba Furiosa Zembrzyce - Black Shadows Zawoja 9:1

Co mądrego,  a tym bardziej oryginalnego napisać po takim spotkaniu? No nie sposób nic innego jak wyświechtane frazesy „mecz do jednej bramki”, czy „mecz bez historii”. Szalone Krewetki nie pozostawiły rywalom złudzeń. – Oj, no co mogę powiedzieć. Zdominowaliśmy grę, dali nam zbyt dużo miejsca, a my to wykorzystaliśmy. Beniaminki na razie zawodzą. Nic nie grali przy nas – komentuje Jakub Nosal, kapitan Gamby Furiosy, który w niedzielę zajął miejsce między słupkami. Dał się zaskoczyć tylko raz gdy piłkę na bramkę posłał Mikołaj Celak. W zembrzyckiej ekipie chętnych do zdobywania goli było bez liku. Hat-tricka upolował Michał Drwal, dublety Piotr Bachorczyk i Maciej Świerkosz, a po razie piłkę w siatce umieścili Grzegorz Korczak i ligowy statystyk Marcin Banaś. - Przyznam szczerze, że Gamba dala nam srogą lekcję i wytknęła nam wszystkie błędy jakie popełnialiśmy. Zostawiliśmy zdecydowanie za dużo miejsca. Można powiedzieć, że nie dojechaliśmy na mecz. Nie można nic ugrać kiedy nie wszyscy się wracają. A bieganie i podawanie na orliku to podstawa. Jeszcze wiele musimy się nauczyć. Postaramy się wyciągnąć wnioski i za tydzień zagrać o pełną pulę – komentował na gorąco Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.

Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Monter Kurów 5:1

Patrząc na wynik można powiedzieć, że to była krótka piłka ze strony Los Asfaltos, którzy dzięki wygranej podobnie jak Zawojski.pl dopadli dotychczas samotnego lidera – Beton 2. Na hat-trick Pawła Cieślewicza i dublet Rafał Pietrusy kurowianie odpowiedzieli jedynie golem Bartłomieja Łękawy.  takiego też zdania są suszanie. - Zwycięstwo przyszło nam wyjątkowo łatwo jak na mecze z Monterem. Cieszy poprawa frekwencji w naszym zespole, no i wskoczenie na fotel lidera mimo ciężkiego początku terminarza – mówi Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos, który zawsze (o ile jest obecny) rozkłada mecze na czynniki pierwsze. Nie inaczej było tym razem. - Mecz zaczął się od bokserskiej wymiany ciosów gdzie w głównych rolach wystąpili bramkarze obu drużyn. Później miał już tylko 2 bohaterów. W 1 połowie Rafała Pietrusę, który dwukrotnie w pierwszej połowie rozprawił się z obroną Montera uderzając najpierw „po długim”, a następnie już do pustej bramki, jeszcze między nogami obrońcy. Schodzimy z takim wynikiem na przerwę choć sędzia okrada nas jeszcze z jednego gola Ziaza po faulu na nim w sytuacji sam na sam, co dziwne nie stosuje też żadnej kary – opowiada o meczu. Dodaje, że tak on, jak i jego koledzy wiedzieli, że  rywale rzucą się do odrabiania strat zaraz po gwizdku. I nie pomylili się, ale nie potrafili zatrzymać Bartłomieja Łękawy, który ich przechytrzył i oddał niesygnalizowany strzał w „krótki róg”.   – Potem mecz trochę się zaostrzył i po jednym z fauli rywali na Tomku Bielarzu, talent do wykonywania wrzutów wolnych odnajduje w sobie Paweł Cieślewicz, który dwukrotnie odpala rakiety ziemia-okienka bramki rywali, a na koniec zabija mecz po ładnej klepce całego zespołu, strzałem do pustej bramki – wspomina niedzielny triumf Krystian Krzeszowiak.  

Nieco inaczej nie niedzielną konfrontację patrzy Tadeusz Copija, kapitan Montera. – Pierwsza połowa była bardzo fajna i mogła zadowolić najbardziej wybrednego kibica. Akcje szły w obie strony, ale to Asfalty wykorzystały dwie swoje szanse, a my tradycyjnie nie, choć  okazje i to stuprocentowe ku temu były. Po zmianie stron szybko zdobyliśmy gola kontaktowego i wróciła wiara w korzystny wynik. Zaczęło nas nieść. Ale skrzydła podcięła nam niezrozumiała decyzja sędziego. Rzekomy faul naszego bramkarza i odesłanie go na ławkę kar na dwie minuty zrobiło swoje. Zawodnik z pola musiał stanąć w bramce. Inna sprawa, że Paweł Cieślewicz przymierzył z wolnego idealnie – opowiada Tadeusz Copija. Wspomina, że potem to jeden z suszan złapał „dwie minuty”, co spotkało się z ostrą reakcją kilku jego kolegów. – Zrobił się chaos. Nerwy z ich strony były zbędne. Tak czy siak z 1:2 zrobiło się 1:5 i było po zawodach – mówi.     

II liga:

Lachy Lachowice – Relax Białka 3:5

- Niestety, to czego się obawiałem ziściło się. Pauza w poprzedniej kolejce nie wpłynęła dobrze na naszą formę. Co prawda mecz był zacięty i wyrównany, ale końcówka należała do Relaxu. Pierwszoplanowymi postaciami w obu zespołach byli bramkarze, którzy kapitalnie bronili w wielu sytuacjach, gdy wydawało się, że piłka musi wpaść do bramki. No cóż, porażka bardzo komplikuje nam sytuację w tabeli, ale walczyć trzeba do końca – skomentował niedzielne zawody Rafał Ząbek z Lachów. Po nich jego ekip z dorobkiem 3 punktów spadła na piąte miejsce i traci do lokaty premiowanej awansem aż 6 punktów. Tyle tylko, że wicelider jakim obecnie jest Relax rozegrał o jedno spotkanie więcej niż Lachy. Te jednak by wyprzedzić białczan muszą teraz zdobyć od nich nie o 6, a aż siedem punktów więcej. Misja wydaje się niemożliwa.

Lachowiczanie mają czego żałować bo w niedzielę po golu Pawła Pluty objęli prowadzenie, ale błyskawicznie odpowiedział Kamil Białończyk, który okazał się katem lachowiczan. Po zmianie stron najpierw dla białczan trafił Wojciech Polak,  właśnie wspomniany już Białończyk podwyższył na 3:1. Nie minęły 3 min. jak Dawid Kąkol zdobył kontaktowego gola, a na 5 min. przed końcem meczu do remisu doprowadził nie kto inny jak Mirosław Kachel. Wysiłek Lachów poszedł jednak na marne. Pięć ostatnich minut,  a nawet trzy (21-24) to popis Kamila Białończyka. Dwie jego bramki pozbawiły rywali złudzeń i praktycznie zamknęły drogę do szybkiego powrotu do I ligi.

Propan-Butan Budzów - Bad Boys Stryszawa 2:9

Stryszawianie w razie porażki praktycznie straciliby szanse na awans, choć i triumf nie oznacza jeszcze, że będą cieszyli się z możliwości gry w I lidze. Budzowianie, którzy mają rozegrany o jeden mecz mniej mocno skomplikowali sobie sytuację i marząc o awansie muszą liczyć na potknięcia wyżej notowanych drużyn.  W niedzielę Gazowników stać było tylko na dwie bramki, obie autorstwa Grzegorza Saponia. Stryszawianie byli tego dni zdecydowanie lepiej dysponowani strzelecko. Aż pięć razy ze zdobycia gola cieszył się Mateusz Bienias, trzy razy Dariusz Giertuga, a raz Grzegorz Głuszek.

Kanonierzy Grzechynia – Granda Kojszówka 1:3

Lider pewnie wygrał z zamykającymi stawkę Kanonierami, ale wynik spotkania i tak jest zaskoczeniem. - Przed meczem taki wynik bralibyśmy w ciemno. Wszyscy, tak jak i my spodziewaliśmy się dwucyfrówki, a niektórzy nawet dwójki z przodu. A tu proszę. Pokazaliśmy, że stać nas na podjęcie walki z liderem. Bezbramkowy remis do przerwy dawał nadzieje nawet na gola na wagę trzech punktów – mówi Andrzej Szafraniec, napastnik Kanonierów. W jego ekipie bramkę zdobył Wiesław Witek. Wcześniej dwukrotnie dla Grandy trafił Sebastian Kurpiel (widać, że jest w gazie) oraz Artur Stolarczyk, który także okrasza kolejny występ golem. – Patrząc na to z boku, zaczynając od tyłu – Tomek super, tylko więcej zdecydowania. Obrona też super – pomysł na grę, rozciąganie bokami, środek super – pokazywanie się do gry, strzały, itd., atak super – strzałów mnóstwo. Jedynie czego brakowało to wykończenia i wtedy dwucyfrówka. Wygląda to bardzo dobrze. Jest potencjał w drużynie – cieszył się po meczu Tomasz Mielczarek, bramkarz Grandy. – Nic dodać, nic ująć. Ja sam chyba z 10 strzałów oddałem, w tym 3 słupki – dorzucił Sebastian Kurpiel. Wszyscy podkreślili przy tym wyborną formę Marcina Waligóry, który momentami bronił jak w transie i tylko dlatego grzechynianie nie doznali bardziej dotkliwej porażki. Smaczku dodaje fakt, że Waligóra ma za sobą występy w Grandzie. – Widać sporo zapamiętał i nas rozpracował, ale jak pokazuje wynik nie do końca. Niemniej czapki z głów. Znakomity występ – komplementuje obecnego rywala Karol Dudziak, kapitan Grandy.       

 

     
„Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa inwestująca w obszary wiejskie".
 Operacja pn. Prowadzenie rozgrywek sportowych dla amatorów oraz osób w wieku +35 lat w ramach ALPS mająca na celu wzmocnienie kapitału społecznego i rozwój oferty aktywnego spędzania wolnego czasu poprzez organizację imprezy-rozgrywek sportowych  współfinansowana jest ze środków Unii Europejskiej w ramach poddziałania 19.2 „Wsparcie na wdrażanie operacji w ramach strategii rozwoju lokalnego kierowanego przez społeczność” Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020. „Zadanie realizowane w ramach Strategii Rozwoju Lokalnego Kierowanego przez Społeczność Stowarzyszenia LGD „Podbabiogórze” na lata 2014-2020”.
 
asdasdasdasdas
ShowMeble
klimatyzator

wyniki - i liga

27-09-2020 13:00
Zawojski.pl 2 : 3 Beton 2
27-09-2020 12:00
Granda 0 : 6 Relax
27-09-2020 11:00
RKS Huwdu 8 : 0 Lachy
27-09-2020 10:00
Woodica 4 : 2 Monter
27-09-2020 09:00
Gamba Furiosa 2 : 5 Los Asfaltos
27-09-2020 08:00
Black Shadows 4 : 2 Mucharz Team

Tabela - I Liga

Team
Played Points
1 Los Asfaltos 5 13
2 Relax 5 12
3 Gamba Furiosa 5 10
4 Mucharz Team 5 10
5 Black Shadows 5 9
6 RKS Huwdu 5 7
7 Monter 5 7
8 Woodica 5 7
9 Lachy 5 5
10 Beton 2 5 4
11 Zawojski.pl 5 1
12 Granda 5 0

zapowiedŹ - i liga

04-10-2020 08:00
Lachy - Granda
04-10-2020 09:00
Relax - Gamba Furiosa
04-10-2020 10:00
Black Shadows - Los Asfaltos
04-10-2020 11:00
Monter - RKS Huwdu
04-10-2020 12:00
Beton 2 - Woodica
04-10-2020 13:00
Mucharz Team - Zawojski.pl

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportALPSALPS. Orlikowa pigułka (22 września)