Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

wtorek, 26 listopad 2019 21:20

ALPS.Futsal II kolejka

W sobotę najlepiej nastawione celowniki mieli zawodnicy Relaxu Białka. Bardzo pewnie w naszej lidze poczynają sobie też goście z Żywca. W niedzielę kawał dobrego futsalu. Niezwykle zacięte były mecze HUTATA – Golden i The Dreamers – Żuraw. Zawodnicy z Makowa wygrali o włos, a właściwie o trafienie Tobiasza Sarnickiego. Bardzo zaimponowała nam również młodzież z Bystrej.

 

AMATOR

Beton 2 – Mucharz Team 3:3
Bramki:
 Tobiasz Dyduch (dwie), Tomasz Jopek – Robert Wolski, Wojciech Pindel, Piotr Bargiel.

Pierwsza połowa dla Betonu. Zaczął Tobiasz Dyduch po akcji z Jakubem Lupą, chwilę później dogodnej okazji na bramkę nie zamienił Marcin Plewa. Drugiego gola po indywidualnym rajdzie i spokojnym wykończeniu zdobył Tomasz Jopek. Kontaktowe trafienie uzyskał mocnym strzałem Robert Wolski. Po drodze, Damian Gracjasz spudłował z przedłużonego rzutu karnego. Tuż przed przerwą ponownie trafił Dyduch, tym razem po wzorowej kontrze. Dyduch i Lupa grali bardzo dobrze, raz po raz nękając defensywę rywala. Po przerwie konkretniejszy był Mucharz. Najpierw sytuację sam na sam wykorzystał Wojciech Pindel, a potem wyrównał Piotr Bargiel. Okazje był z obu stron. Próbował Dominik Gajda, bliski szczęścia był Pindel, próbował Lupa, próbował Jopek, ale bez efektu bramkowego. W ostatniej akcji meczu przedłużony rzut karny dla Betonu. Piłkę zabrał Dyduch, kopnął potężnie, jednak nad poprzeczką. Remis, a na domiar złego chyba najlepszy zawodnik na placu gry doznał kontuzji. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia.

Relax Białka – Granda 12:4
Bramki: 
Tomasz Kaczmarczyk (pięć), Michał Marek (cztery), Dawid Dyrcz (dwie), Kamil Białończyk – Jakub Stanek (trzy), Sebastian Kurpiel

Początek to wymiana ciosów. Dwukrotnie próbował Tomasz Kaczmarczyk, bliski powodzenia był też Sebastian Kurpiel. Strzelanie rozpoczął Michał Marek. Wyrównał po solowej akcji Jakub Stanek. Kolejne cztery trafienia przed przerwą to już tylko i wyłącznie Relax. Po zmianie stron zryw Grandy, dwie szybkie bramki, najpierw znowu Stanek, a potem Kurpiel. Gospodarze szybko wrócili jednak na właściwe dla siebie tory. Przejęli inicjatywę i urządzili sobie porządne strzelanie. Prym wiedli zwłaszcza Kaczmarczyk i Marek, którzy zdobyli dziewięć z dwunastu bramek. Jeśli chodzi o Grandę, to wypada pochwalić Stanka i Kurpiela, który mieli dużą ochotę do gry i zostawili sporo serca na boisku.

Woodica – Zbóje 9:2
Bramki: 
Dominik Chorąży (trzy), Łukasz Zajda, Krystian Kwaśniewski (po dwie), Łukasz Sarna, Adrian Bury - Daniel Gruca, Daniel Motejadded

Gospodarze rozmontowali rywali. Chociaż pierwsze pięć minut to ataki gości. Dwie dogodne okazje miał Andrzej Wciślak, jedną Daniel Gruca. Cóż z tego skoro nie było z tego bramek. Woodica była konkretniejsza, prowadzenie swoim dał Dominik Chorąży, a zaraz później wynik podwyższył Adrian Bury. Odpowiedział im po kontrze Gruca, ale to było na tyle. Bardzo dobrze grało trio Chorąży – Łukasz Zajda – Krystian Kwaśniewski. Najładniejsza była ostatnia bramka dla zwycięzców. Zajda przeprowadził dwójkową akcję z Chorążym, zgubili cały blok obronny rywali, po czym nadbiegający Łukasz Sarna dostawił tylko stopę i umieścił futbolówkę w siatce. Woodica zrehabilitowała się za zeszłą sobotę, kiedy to nieznacznie uległa Betonowi. Tam zabrakło skuteczności. Po dwóch seriach gier tylko cztery drużyny mają na koncie komplet punktów. W lidze amatorskiej Wodpol i KSG Legion, a w pro Nie z całej pety i Świt Osielec. 

Wodpol – Bad Boys 8:4
Bramki: 
Marcin Serek, Rafał Witkowski, Tomasz Dybał (dwie), Grzegorz Rybarski, bramki samobójcze (trzy) – Mateusz Bienias (dwie), Dariusz Giertuga, bramka samobójcza

W pierwszej części gry obejrzeliśmy sześć trafień. Zaczął Wojciech Czarnynoga. Ten zawodnik mógł strzelić później drugą bramkę, egzekwował rzut karny, ale przegrał pojedynek z Wojciechem Ogarkiem. Drugie trafienie dla Wodpolu padło po samobóju. Kontaktowego gola zdobył Mateusz Bienias, a wyrównanie to bramka samobójcza. Prowadzenie gospodarzom zapewnił Tomasz Dybał, ale błyskawicznie odpowiedział duet Dariusz Giertuga – "Beny", ze skutecznym finiszem drugiego z panów. Goście tuż po zmianie stron mieli dwie stuprocentowe sytuacje, które zmarnowali "Beny" i Grzegorz Głuszek. A że niewykorzystane sytuacje się mszczą, to Rybarski dał swojej drużynie przewagę. Na krótko, bo zaraz trafił Giertuga. W tym momencie wyszło doświadczenie Wodpolu. Naciskali, naciskali, aż w końcu dopięli swego. Wojciech Ogarek cały mecz bronił wyśmienicie, ale w końcu i on nie dał rady. Choć niedosyt jest spory, bo bramki numer siedem i osiem, Bad Boysi strzelili sobie sami. Mecz otwarty, obie drużyny postawiły na atak.

- Mecz bardzo wyrównany, staraliśmy się przełamać przeciwnika, ale niestety w bramce rywali stał bramkarz, który bezsprzecznie zasłużył na miano bramkarza kolejki. Wysoka klasa, łapał niemal wszystko. Ostatecznie udało nam się przełamać i wygraliśmy – powiedział Łukasz Pawlus.

- Bardzo wyrównany mecz, przynajmniej do 39 minuty. Pachniało remisem... Niestety, zabrakło nam koncentracji w drugiej fazie meczu. Graliśmy ofensywnie, chcieliśmy na siłę przechylić szalę na swoją korzyść, co ostatecznie nam się nie opłaciło. Mamy niedosyt. I trochę pecha, bo strzeliliśmy trzy bramki samobójcze. Graliśmy dobrze, choć wynik tego nie odzwierciedla. Gratuluję przeciwnikom i życzę powodzenia w kolejnych meczach. A my uczymy się dalej futsalowej gry – ocenił Wojciech Ogarek.

KSG Legion – AKS Las 5:0
Bramki: 
Jarosław Białek, Dominik Dudka, Wojciech Kobza, Piotr Górny (dwie)

Mecz długo się rozkręcał. Dopiero w 22 minucie doczekaliśmy się pierwszej bramki. Co było szokiem po poprzednim spotkaniu, gdzie bramki sypały się gęsto. Strzelecki impas mocnym strzałem z rzutu wolnego po długim rogu przełamał Jarosław Białek. Okazji było sporo, ale raz, że bramkarze obu drużyn to dobrzy fachowcy, a dwa, że brakowało szczęścia. Choćby po strzale Wojciecha Sobkowicza piłka zatrzymała się na poprzeczce. Po przerwie wyrównać próbowali Krzysztof Lenart, Rafał Ząbek czy Michał Bargiel, jednak nie chciało wejść. Weszło za to rywalom i to aż czterokrotnie. Drugiego gola zdobył Wojciech Kobza po podaniu Sobkowicza, trzeciego z przedłużonego rzutu karnego Piotr Górny. Legion miał trzy przedłużone karne, ale wpadł tylko jeden. Wynik ustalili Dominik Dudka i ponownie Górny.

- Przeciwnik bardzo wymagający, wynik nie odzwierciedla przebiegu gry. Poziom był wysoki, mnóstwo emocji. Co ważne – atmosfera zawodów bardzo fajna, sportowa. Oby tak dalej – powiedział Sławomir Pochopień.

- I co tu powiedzieć po takim meczu? Walka była, biegaliśmy dużo, ale oni byli jakby szybsi. Akcje i strzały na bramkę były, ale oni strzelali jakby mocniej i celniej. Niby nie zagraliśmy źle, a na tablicy wynik 0:5. No cóż, życie... - podsumował Grzegorz Targosz.

PRO

HUTATA TEAM – Golden Street 7:7
Bramki:
 Kamil Ponikwia (pięć), Mateusz Stachnik, Dominik Kachel – Robert Sumera (cztery), Łukasz Gołuszka (dwie), Szymon Szwed

Cóż to było za widowisko. W pierwszej połowie sześć, a w drugiej osiem bramek. A zmarnowanych okazji, słupków czy "setek" na drugie tyle. Totalna ofensywa, nikt nie patrzył za siebie. Strzelecki pojedynek urządzili sobie Kamil Ponikwia i Robert Sumera, ten pierwszy trafił pięciokrotnie, a dorobek drugiego to zaledwie jedno trafienie mniej. Jeszcze na kilkanaście sekund przed końcem HUTATA prowadziła 7:6 i wydawało się, że tu nic już im się nie może stać. Tymczasem chwila nieuwagi, szósty faul i przedłużony rzut karny, który na bramkę zamienił Łukasz Gołuszka.

- Dobry, szybki mecz, z dużą ilością składnych akcji, niestety trochę mało skutecznie z naszej strony, ale cały czas się uczymy. Niedopuszczalna jest tak słaba dyspozycja naszego bramkarza, ale tę kwestię wyjaśniliśmy sobie zaraz po meczu. Potwierdziło się, że niewykorzystane okazje lubią się mścić – skwitował Grzegorz Bogdanik.

- Mamy lekki niedosyt, znowu kontrolujemy mecz do przerwy, schodzimy prowadząc 4:2, by po zmianie stron popełnić proste błędy i roztrwonić przewagę. Świetną formę pokazał dzisiaj Robert, który zanotował cztery trafienia, ale muszę pochwalić też resztę chłopaków za dobrą grę, m.in Szymka czy Łukasza, nasze dwa motory napędowe i nowego bramkarza – Wojtka Handzlika. Myślę, że z każdym kolejnym meczem będziemy lepsi, wiemy co robimy źle i zamierzamy to poprawić – zapowiedział Paweł Gołuszka.

KS Bystra – BCS Zawoja 7:4
Bramki:
 Dawid Kudzia, Igor Kulka, Patryk Bala (wszyscy po dwie), Przemysław Lira – Marcin Antosiak (dwie), Marcin Pasierbek, Aleksander Zemlik

Pierwsi bramkę zdobyli zawodnicy z Zawoi. Jak padł gol? Dobra akcja skrzydłem Bartłomieja Ficka, którą sfinalizował Marcin Pasierbek. Wyrównał w sytuacji sam na sam Igor Kulka. Kolejne minuty należały do Marcina Antosiaka. Motor napędowy BCS-u najpierw trafił z rzutu wolnego, a później wypracował bramkę Aleksandra Zemlika. Po przerwie zobaczyliśmy inny mecz, inną Bystrą, która raz po raz atakowała bramkę Dominika Ficka. Ataki przemyślane, ale z wielkim rozmachem. Nie do zatrzymania był duet Kulka – Patryk Bala. Doskonałe momenty mieli Dawid Kudzia czy Przemek Lira. Każdy z zawodników zwycięzców zasłużył na ciepłe słowa. Zawodnicy z Zawoi o drugiej połowie woleliby pewnie zapomnieć. Stać ich było jedynie na gola Marcina Antosiaka po rzucie karnym.

- W zeszłym tygodniu byliśmy słabiej dysponowani niż dzisiaj. Wyszliśmy na boisko z wielkim sercem i zaangażowaniem, aby zdobyć cenne trzy punkty z drużyną, która piłkarsko jest lepiej zaawansowana niż poprzedni rywal - mowa o Zawoi. Po pierwszej połowie przegrywaliśmy 3:1, co nam się bardzo nie podobało, wchodząc na drugą połowę powiedzieliśmy sobie kilka motywujących słów i poukładaliśmy sobie w głowie błędy, które wcześniej popełnialiśmy. Po pięciu minutach gry w drugiej połowie uzyskaliśmy remis, a później tylko do przodu! Pięknym podaniem popisał się Igor Kulka, który obsłużył podaniem Patryka Balę, a ten nie zastanawiając się zapakował piłkę do bramki. Sam Igor zdobył dwie bramki dla naszej drużyny, najbardziej chciałem jednak pochwalić naszego obrońcę Dawida Kudzię, który spisał się w obronie bardzo dobrze, grając w duecie z Jakubem Kaczmarczykiem i do tego zdobył dwie bramki. Nic tylko pogratulować, jako najmłodsza drużyna chcemy na tym turnieju osiągnąć jak najwięcej pomimo tego, że nie jest łatwo walczymy i oddajemy serce na boisku – tak zrelacjonował mecz Patryk Bala.

The Dreamers – Żuraw Krzeszów 5:4
Bramki:
 Michał Malina (dwie), Arkadiusz Piątek, Maciej Żarnowski, Tobiasz Sarnicki – Tomasz Skrzypek (dwie), Jarosław Bielarz, Radosław Pilarczyk

Gospodarze cały mecz mieli pod górkę. Wynik otworzył były znakomity snajper amatorskiej wersji "The Dreamers" Jarosław Bielarz, który już w sobotę w kuluarach zapowiadał bramki. No i słowa dotrzymał. Drugi cios mocnym uderzeniem z rzutu wolnego zadał Tomasz Skrzypek. W bramce drużyny z Krzeszowa bardzo dobrze radził sobie Jan Żarnowski, który jednak w końcu skapitulował, a bramkę zapisał na swoim koncie jego brat - Maciej. Dwaj bracia po dwóch stronach barykady, dodatkowy smaczek. Kolejne dwa gola to dzieło aktywnego Michała Maliny. Żuraw nie składał broni i tuż przed przerwą, po zagraniu Radosława Pilarczyka, wyrównał Skrzypek. Po przerwie nieporozumienie w szeregach obronnych "Marzycieli" na gola zamienił Pilarczyk. Końcowe minuty to istne szaleństwo. Nadzieję na zwycięstwo efektownym strzałem z dalszej odległości dał swoim Arkadiusz Piątek. Autorem piątego trafienia był zaś Tobiasz Sarnicki, który przełożył obrońcę, wyszedł sam na sam z bramkarzem i ze stoickim spokojem umieścił piłkę w siatce. Goście dążyli do remisu. Wywalczyli dwa rzuty wolne blisko bramki, ale bez efektu. Piłkę meczową miał jeszcze Bartłomiej Targosz. Kopnął mocno, po długim rogu, jednak Michał Pająk wyczuł jego intencje.

- Wygrana cieszy, natomiast styl trochę mniej. Chłopaki z Krzeszowa postawili nam wysoko poprzeczkę. Był to mecz walki. Niemniej jesteśmy w czubie tabeli i ciśniemy dalej – podsumował Arkadiusz Piątek.

Nie z całej pety – Dzikie Wieprze 6:2
Bramki: 
Michał Puzik (trzy), Bartłomiej Iciek, Michał Gruca, Szymon Pena – Wojciech Pająk, Arkadiusz Bachul

Początek bez szaleńczego tempa. Worek z bramkami otwarł Michał Gruca, który wstrzelił piłkę w pole karne, na długi słupek, a ta wpadła do siatki. Drugiego gola, po znakomitym rajdzie skrzydłem i atomowym strzale, uzyskał Michał Puzik. Goście nie poddali się i jeszcze przed przerwą wyrównali stan rywalizacji. Najpierw efektowną bramkę sytuacyjnym strzałem zdobył Arkadiusz Bachul, a później rzut karny wykorzystał Wojciech Pająk. Pierwsze dziesięć minut po przerwie to wymiana ciosów, ale bez goli. Wreszcie wyższy bieg wrzucił Puzik i w momencie dzięki jego trafieniom zrobiło się 4:2. Zwłaszcza gol numer trzy mógł się podobać, bo zawodnik Tempa wpadł w pole karne, położył bramkarza i skierował piłkę do pustej bramki. W końcówce z dobrej strony pokazał się Szymon Marek, który wypracował dwie bramki. W pierwszej sytuacji jego strzał dobił Bartłomiej Iciek, a później już bezpośrednio dograł do Szymona Peny. W drugiej połowie gospodarze musieli radzić sobie bez podstawowego bramkarza Marcina Kopra, który doznał urazu, miejmy nadzieję, że to nic poważnego. Do bramki wszedł Michał Gruca i poradził sobie bez zarzutu. 

- Drugi mecz, a historia taka sama jak w pierwszej kolejce. Od remisu 2:2 strzeliliśmy cztery kolejne gole, nie tracąc przy tym żadnego. Fenomenalne przygotowanie fizyczne daje o sobie znać pomimo tego, że niektórzy zawodnicy walczyli nie tylko z przeciwnikiem, ale i własnymi, niedzielnymi słabościami – ocenił Michał Gruca.

Świt Osielec – Gamba Furiosa 7:4
Bramki:
 Dawid Turek (trzy), Marcin Kopacz, Marcin Rzeszótko (po dwie) – Mariusz Spyrka (dwie), Jarosław Basiura, Maciej Świerkosz

W pierwszej połowie padły zaledwie trzy bramki. Wynik otworzył Dawid Turek, który dobił strzał Marcina Kopacza. Wyrównał z rzutu karnego Mariusz Spyrka. Choć miał trochę szczęścia, bo jego strzał przypominał w jakimś stopniu legendarną bramkę Jacka Krzynówka przeciwko Realowi Madryt. Tez słupek i odbicie od pleców bramkarza. Ostatnim, który do przerwy wpisał się na listę strzelców był Marcin Rzeszótko. Po przerwie dwa szybkie ciosy zadał Marcin Kopacz, a swojego drugiego gola dołożył też Turek. 5:1, wydawało się, że koniec emocji, tymczasem nagły zwrot akcji. Gamba ruszyła na całego. Jarosław Basiura wykorzystał rzut karny po faulu na Dawidzie Sumerze, chwilę później Grzegorz Rybak doskonale wypatrzył Macieja Świerkosza, a ten dopełnił formalności. Ledwo odłożyłem długopis, a tu kolejny gol. Spyrka dopadł do piłki przed polem karnym i mocnym strzałem po długim słupku nie dał szans bramkarzowi. 5:4. I wtedy nastąpił decydujący moment. Moment, który uratował Świt i ostudził kompletnie powstańczy zapał Gamby. Po wznowieniu gry Marcin Rzeszótko dostał piłkę na własnej połowie, wypatrzył okazję i dokładnym strzałem, przelobował bramkarza rywali. Tuż przed końcem meczu nokautujący cios wyprowadził jeszcze Turek. Powrót Gamby był spektakularny, niewiele zabrakło, ale jednak zabrakło. Gratulacje dla Świtu. 

- Zagraliśmy tego dnia bez bramkarza, ale pomimo to gra całkiem nieźle wyglądała. Do połowy widniał wynik 2:1 dla Osielca. Ich bramkarz miał dzień konia, bo bronił świetnie. Mieliśmy sporo sytuacji strzeleckich, ale ciągle szwankuje u nas skuteczność. Druga połowa, to nasz błąd, że się cofnęliśmy i rywale wyszli na prowadzenie 5:1. Ostatnie 10 minut to ciągłe ataki z naszej strony, co zaowocowało doprowadzeniem do stanu 5:4. Niestety, zabrakło nam sił w końcówce i dostaliśmy jeszcze dwie bramki, po moich błędach jako bramkarza. Cóż wygrali, ale mamy świadomość, że gdybyśmy mieli bramkarza to wynik byłby zupełnie inny – ocenił Jakub Nosal.

"PIĄTKA" KOLEJKI:

Wojciech Ogarek (Bad Boys) – Kamil Ponikwia (HUTATA), Igor Kulka (KS Bystra), Michał Puzik (Nie z całej pety), Tomasz Kaczmarczyk (Relax Białka)

Bramkarzem kolejki został Wojciech Ogarek, który przez długie minuty stanowił zaporę niemal nie do sforsowania dla zawodników Wodpolu. Dzięki jego znakomitym interwencjom Bad Boysi mogli myśleć o jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. Nominujemy też zawodnika z Bystrej – Igora Kulkę, który sam zdobył dwie bramki i dołożył trzy asysty, czym bardzo dopomógł swojej drużynie w cennym zwycięstwie nad BCS Zawoja. Kiedy wydawało się, że Dzikie Wieprze mają szansę, by zagrozić drużynie Nie z całej pety, to zupełnie odmienne zdanie w tym temacie wyraził Michał Puzik, którego uznajemy architektem zwycięstwa. W decydujących momentach zrobił różnicę. Kamil Ponikwia pięciokrotnie wpisał się na listę strzelców w meczu z Golden Street. Tyle samo bramek zdobył Tomasz Kaczmarczyk z Relaxu. Można więc powiedzieć, że ich występy zasługiwały na "piątkę".   

TOP Strzelcy- futsal Amator

TOP Strzelcy- futsal PRO

wyniki -Futsal PRO

08-12-2019 12:40
The Dreamers 5 : 3 Gamba Furiosa
08-12-2019 10:50
Golden Street 1 : 10 KS Bystra
08-12-2019 09:55
HUTATA Team 5 : 7 Żuraw
08-12-2019 09:00
Świt 5 : 3 Dzikie Wieprze
01-12-2019 12:40
HUTATA Team 7 : 3 Świt

wyniki -Futsal Amator

07-12-2019 18:40
Wodpol 7 : 2 AKS
07-12-2019 17:45
Relax 8 : 7 Bad Boys
07-12-2019 16:50
Woodica 3 : 5 Mucharz Team
07-12-2019 15:55
Beton 2 6 : 2 Granda
07-12-2019 15:00
Zbóje 3 : 9 Legion

Tabela - Futsal PRO

Team
Played Points
1 The Dreamers 4 10
2 Nie Z Całej Pety 3 9
3 Świt 4 9
4 KS Bystra 4 6
5 Żuraw 4 6
6 HUTATA Team 4 4
7 Dzikie Wieprze 4 4
8 Gamba Furiosa 4 3
9 BCS Zawoja 3 3
10 Golden Street 4 1

Tabela - Futsal Amator

Team
Played Points
1 Legion 4 12
2 Beton 2 4 10
3 Wodpol 4 9
4 Mucharz Team 4 7
5 Woodica 4 6
6 Relax 4 6
7 Bad Boys 4 3
8 Zbóje 4 3
9 AKS 4 3
10 Granda 4 0

zapowiedŹ -Futsal PRO

15-12-2019 09:00
The Dreamers - KS Bystra
15-12-2019 09:55
Gamba Furiosa - Golden Street
15-12-2019 10:50
BCS Zawoja - HUTATA Team
15-12-2019 11:45
Dzikie Wieprze - Żuraw
15-12-2019 12:40
Nie Z Całej Pety - Świt

zapowiedŹ -Futsal Amator

14-12-2019 15:00
Beton 2 - Bad Boys
14-12-2019 15:55
Relax - Wodpol
14-12-2019 16:50
AKS - Zbóje
14-12-2019 17:45
Granda - Woodica
14-12-2019 18:40
Legion - Mucharz Team

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportALPSALPS.Futsal II kolejka