Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

środa, 14 czerwiec 2017 07:55

ALPS. Orlikowa pigułka (11 czerwca)

Siódma kolejka zmagań w Amatorskiej Lidze Powiatu Suskiego przyniosła niemałe emocje, kilka niespodzianek, ale niestety także walkowery. Wyjaśniło się już kogo w przyszłym sezonie oglądać będziemy na drugoligowym boisku w Białce. Tych, których na nim zabraknie też już chyba znamy!

 

I liga:

Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Sami Swoi Palcza 4:2

Wydawało się, że dla suszan będzie to spacerek, zakończony łatwo zdobytymi trzema punktami. Tak myśleli nie tylko kibice, ale także piłkarze Los Asfaltos. Jednym słowem wszyscy z wyjątkiem Samych Swoich, choć i pewnie oni byli nieco zaskoczeni przebiegiem potyczki z faworyzowanymi rywalami. – No nie powiem. Zrobiło się ciepło. Już po minucie mogło być 1:1, ale piłka zamiast do bramek uderzała w słupki. W sumie do przerwy chyba tylko my trafiliśmy w słupki i poprzeczki sześć razy, a rywale z dwa razy. Bardzo nękał nas ich najlepszy zawodnik. Nie tylko chodzi o strzelone przez niego bramki – mówi Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos. Jego ekipa właśnie za sprawą bramkostrzelnego Frączka przegrywała do przerwy 1:2 (dla suszan trafił Piotr Stawowy).

Przerwa została dobrze wykorzystana przez suszan. Po zmianie stron byli bardziej skoncentrowani, a przy tym skuteczniejsi. Górę wzięła także ich rutyna. Po golu Pawła Cieślewicza wyrównali, a jego kolejne trafienie oraz gol Pawła Józefiaka dały trzy punkty przybliżające Asfalty do mistrzowskiej korony.

ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn – Gamba Furiosa Zembrzyce (przełożony)

Niedawno mecze ALPS przegrywały z pierwszymi komuniami. Tym razem górę wziął wieczór kawalerki w jakim wzięło udział kilku piłkarzy Gamby. Bawiono się dobrze (wiemy o tym), a zembrzyczanie byli przezorni i zawczasu poprosili o przełożenie spotkania. To odbędzie się w Boże Ciało. Podobnie jak inny zaległy mecz Los Asfaltos – Playboys.

Las – Playboys Budzów 5:0 (walkower brak Playboys)

Nie wiemy czy budzowianie spisali mecz na straty i spodziewając się przegranej postanowili zaoszczędzić siły na czwartek. tak, czy siak w niedzielę na Orliku nie pojawili się i ekipa z Lasu dostała trzy punkty w prezencie, choć mikołajki dopiero za pół roku.

Beton2 Sucha Beskidzka – Zawojski.pl Sucha Beskidzka 4:2

O ile Los Asfaltos udało się odwrócić losy pojedynku to ta sztuka nie powiodła się Zawojskiemu, choć podobnie jak obecny lider był faworytem swojego meczu. Wszak ich rywalem była ekipa będąca już jedną nogą w II lidze.  –  No nie poszło nam, bardzo słabo wyglądaliśmy. Wszyscy. Wszystko, co trafili w światło bramki im wpadło, my obijaliśmy słupek dwa razy, poprzeczkę dwa razy, kilka sytuacji - nie chciało wpaść – mówi Jarosław Gąstała, bramkarz Zawojskiego, który przedwcześnie opuścił plac gry, gdyż za interwencję rękoma (gdyby była w polu karnym to byłaby to piękna parada) poza polem karnym. Jeszcze bardziej krytyczny jest Marcin Pająk, napastnik Zawojskiego. - Pewność siebie gubi. Przyjechaliśmy w 10. Na rozgrzewkę Betonu wyszło 6 osób. Bramkarzem został nominalny obrońca. W głowie już pojawiła się wizja dopisanych 3 punktów, a później… zaczął się mecz. Katastrofalna gra w obronie. Szybko stracone 2 gole i zaczęła się nerwówka. W ataku tez piłka, pomimo licznych sytuacji, nie chciała wejść - opisuje Marcin Pająk.

Zanim ekipa Zawojskiego pozbierała się mentalnie przegrywała 4:0 (dla Betonu2 trafili Michał Czaicki, Mateusz Fronczak, Patryk Bułka, Jakub Lupa). Próbowała gonić wynik, ale czasu starczyło tylko na zdobycie dwóch bramek autorstwa Jarosława Franczaka.

Trzy punkty zdobyta w niedzielę raczej nie dadzą Betonowi2 utrzymania. Niemniej spowodowały, że mogący być już pewny swego Zawojski jeszcze będzie musiał coś wygrać by nie musieć oglądać się za plecy.

Monter Kurów – The Dreamers Maków Podhalański 12:0

- Nie byłem na meczu. Od razu jednak z ciekawości dzwoniłem, by dowiedzieć się o wynik. Rywale nie mieli nawet pełnego składu wyjściowego. Do przerwy jeszcze starali się bronić i trzymać wynik, licząc, że może ktoś dojedzie. Gdy nikt się nie pojawił to nadzieja umarła, a przy tym opadli z sił i bramki posypały się jak z rogu obfitości. Ich postawa może dziwić. Grozi im spadek, a nie zebrali się – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera. Dla jego zespołu cztery bramki zdobył Andrzej Knapczyk, trzy Jacek Wajdzik, po dwie Marcin Skrzypek i Paweł Gach, a jedną Arkadiusz Kachel.

II liga:

FC Fikoł Skawica – Relax Białka 3:8

Niedzielna porażka z Relaxem była dla skawiczan gwoździem do trumny. Już nic nie uratuje ich przed degradacją. Grabarzem Fikoła okazali się Tomasz Kaczmarczyk, Wojciech Polak (zdobyli po trzy bramki) oraz Bartłomiej Harynek (strzelił dwa gole). Z drugiej strony gwoździe wybijali, ale mało skutecznie Hubert Kowaliczek, Marcin Gasek i Tomasz Pacyga (po jednej bramce).

Rafkop Grzechynia – Stolarze Sucha Beskidzka 1:3

Przed spotkaniem obie ekipy były już niemal pewne utrzymania się bo mogły podejrzewać, że czerwone latarnie tabeli raczej nie zapunktują. Niemniej obu zespołom zależało na wygranej. Ta ostatecznie padła łupem Stolarzy, którzy zanotowali dopiero trzeci sukces w tej edycji ALPS. – Zagraliśmy w zasadzie naszym starym, nie tylko z racji wieku, składem. Graliśmy swoją piłkę. Mniej biegania, a więcej piłką. I to zdało egzamin – mówi Andrzej Szafraniec, napastnik Stolarzy. Tym razem w zdobywaniu bramek wyręczyli go Mateusz Szklarczyk (dwie bramki) i  Tomasz Wala. Szczególnie akcja tego drugiego  (przerzucenie piłki nad obrońcami piętą, minięcie kolejnych rywali i celny strzał) była ozdobą meczu, kolejki, a może całego sezonu. – Nie wiem jak to zrobiłem. Aż sam się zdziwiłem. Byłem w takim szoku, że musiałem na pięć minut usiąść na ławce rezerwowych – mówi, śmiejąc się, Tomasz Wala.

Lachy Lachowice – Złote Skrzydła Sucha Beskidzka 17:0

Wygrana Lachów nie jest zaskoczeniem, ale jej rozmiary już tak. Suszanie wybiegli bowiem na boisko w „normalnym” składzie. Więc sami do dziś nie potrafią powiedzieć dlaczego dostali takie bęcki.  Dla triumfatorów, tradycyjnie już, najwięcej bramek zdobył Mirosław Kachel (9), a po dwie zdobyli Wojciech Biczak i Paweł Pluta, a po jednej Marcin Uflant, Andrzej Kąkol, Dawid Kąkol i Rafał Ząbek.

RKS Huwdu Bieńkówka – Granda Kojszówka 3:2

Odnosząc wygraną nad Grandą i mając w perspektywie zaległe spotkanie RKS Huwdu zachował jeszcze matematyczne szanse na wywalczenie awansu (RKS musi wygrać wszystkie mecze i liczyć na porażkę jednego ze współliderów). Dla zespołu z Bieńkówki tym razem bramki zdobyli Paweł Rymarczyk (2) i Marcin Banaś. W pokonanej ekipie na listę strzelców wpisali się Karol Dudziak i Jakub Stanek.

Sportowe Świry Juszczyn – Szerszenie Bieńkówka 10:6

Wynik może nieco zaskakiwać. Wszak od lidera można oczekiwać wysokiego zwycięstwa nad zdegradowanymi już Szerszeniami. I to w pewnym momencie takie było (9:3 dla Świrów). Dopiero w końcówce szerszenie nieco podgoniły wynik, ale ani przez chwilę nie mogły nawet poczuć krwi. Dla lidera aż osiem razy trafił Krystian Głuc, a po jednym golu dołożyli Bartłomiej Kuś i Robert Sumera. Asem Szerszeni był Bartłomiej Głuc, a zdobyte przez niego pięć bramek robi wrażenie, bo taki dorobek zawsze robi wrażenie i to nawet jak gwiazda rywali jest jeszcze bardziej skuteczna. Poza Bartłomiejem trafił jeszcze Michał Głuc.

III liga:

Zanim doszło do niedzielnych pojedynków obejrzeliśmy dwa zaległe mecze. W spotkaniu w ramach trzeciej kolejki pewne już awansu do II ligi Dzikie Wieprze odniosły szóstą z rzędu wygraną. Dla zwycięzców cztery bramki zdobył Arkadiusz Bachul, a po golu Mariusz Adamczyk i Dominik Gwiazdoń. Natomiast dla pokonanej drużyny z Mucharza p odwa razy ukłuli Dominik Gajda i Bartłomiej Polak.

Zdecydowanie większy ciężar gatunkowy miała konfrontacja Vipera z BVB. Wygrana żarnowian sprawiła, że budzowianie stracili definitywnie szanse na awans. Viper został w grze, ale musiał liczyć na cud, czyli porażkę No Goal przy jednoczesnej własnej wygranej. Plany mogła im pokrzyżować Błękitna Gwiazda, ale przeżywający kryzys białczanie musieli pokonać lidera, co nie stawiało ich w roli faworytów w walce o drugie miejsce premiowane prawem przeniesienia się późnym latem na Orlika w Białce.

Znając tło niedzielnej kolejki możemy zacząć ją prześwietlać…

Błękitna Gwiazda Białka – Dzikie Wieprze Wieprzec 1:11

Lider wykazał się postawą fair play i do końca grał na poważnie. Jednocześnie ponownie okazało się, że siła białczan opierała się tylko na jednym ogniwie, którego brak okazał się brzemienny w skutkach i jesienią Błękitna Gwiazda nadal występować będzie w trzeciej lidze.

Ruthelss Grzechynia – Viper Żarnówka 0:5 (walkower)
Vieper nie musiał bić się o punkty. Rywale oddali je walkowerem. W tej sytuacji piłkarzom z Żarnówki pozostało czekać na kolejny mecz i trzymać podczas niego kciuki za Mucharz Team.

Mucharz Team – No Goal Budzów 3:2

Niedawno budzowska ekipa nie kwapiła się pomimo wywalczonego awansu do przeprowadzki. Tym razem „zadbała”, by na ostatniej prostej się potknąć, co ucieszyło Vipera, gdyż zaliczył nie tylko sportowy awans, ale zarazem będzie miał bliżej na mecze, gdyż  z Żarnówki do Białki jest rzut beretem, a do Palczy to już solidna wyprawa. W niedzielę dla Mucharz Team bramki zdobyli Dominik Gajda, Bartłomiej Gajda i Bartłomiej Polak, a dla budzowian Mateusz Mirocha i Marcin Konas.

West Side Palcza – BVB Budzów 5:6

Mecz o pietruszkę, a zarazem derby gminy, więc o honor i zarazem wyższe miejsce w ligowej tabeli. Zatem nie do końca konfrontacja o nic. Zwycięsko wyszli z niej budzowianie, którzy dzięki temu zakończyli sezon na wysokim trzecim miejscu, choć w tym przypadku pechowym, gdyż pierwszym nie dającym awansu. Budzowian do wygranej poprowadził najskuteczniejszy w drużynie Krystian Nowak, który do swojego dorobku dorzucił pięć bramek, a jeden raz piłkę do bramki posłał Krzysztof Nocula – chyba (Panowie litości – wpisanie czytelnie do protokołu imienia i nazwiska zajmuje maksymalnie 5 sekund, a jak już ktoś musi kaligrafować to góra 10…). West Side miało w tym meczu czterech snajperów – Pawła Mirochę, Sławomira Kwaśniowskiego, Daniela Pocieleja i Dawida Nowaka. Przy tym ostatni z wymienionych wypalił celnie dwa razy. 

 

HomeSportALPSALPS. Orlikowa pigułka (11 czerwca)