Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

poniedziałek, 25 wrzesień 2017 23:06

ALPS. Orlikowa pigułka (24 września)

Na szczęście nie sprawdził się czarny scenariusz i niedzielne spotkania ALPS odbyły się w znakomitych dla piłkarzy warunkach. Nie było upału, ale i nie padało. Pozostawało nic tylko grać…

 

I liga:

ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 1:2

Już na początek kolejki mecz o ogromnym ciężarze gatunkowym zarówno dla aktorów widowiska, jak i dla pozostałych uczestników zmagań. Suszanie w razie porażki na dobre mogliby pożegnać się z marzeniami o obronie tytułu, a i remis znacznie ich oddalał od najcenniejszego pucharu. – Nadal nie mamy optymalnego składu, ale było już dużo lepiej. Kilku chłopaków wróciło i gra wyglądała zdecydowanie lepiej. Może nie zagraliśmy jeszcze tego co potrafimy, ale zwycięstwo było nam bardzo potrzebne. Strata punktów przez Gambę spowodowała, że tabela się spłaszczyła i zrobiło się bardzo ciekawie – powiedział na gorąco po meczu Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos. W jego zespole bramki zdobyli Karol Głuc i Michał Pilarczyk, a dla pokonanych trafił Mateusz Surmiak.

 

AKS Las – Playboys Budzów 4:4

Przed tygodniem budzowianie się nie pojawili w Suchej Beskidzkiej i oddali mecz walkowerem. Na kolejny taki numer nie mogli już sobie pozwolić, gdyż oznaczałby on wylot z ligi. Mało tego pokazali się z dobrej strony i co prawda nie wygrali, ale niemniej wykorzystali marazm jaki dopadł ekipę z Lasu. W walce o ligowy byt każdy punkt może okazać się cenny. Tym razem zapracowali na niego w największym stopniu Dominik Sergiel (2 bramki), Dawid Nowak i Damian Osiecki. Dla rywali z powiatu żywieckiego dwa trafienia zaliczył Michał Bargiel, a po jednym Tomasz Ponikiewski i Dawid Dyrcz.  

 

Sportowe Świry Juszczyn – Monter Kurów 2:7

- Wynik lepszy od gry. Nieoczekiwanie jako pierwsi straciliśmy bramkę, a sami marnowaliśmy setkę za setką i w nasze poczynania wkradło się zdenerwowanie, a przez to chaos. Niemniej do przerwy wygrywaliśmy 3:1 i wydawało się, że mamy mecz pod kontrolą. A tu co. Wychodzimy na drugą połowę i dostajemy gola… Potem wreszcie Paweł zaczął trafiać i końcówka była spokojniejsza. Przed nami jednak mecz z Zawojskim i na taką nonszalancję nie możemy sobie pozwolić – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera. W wypowiedzi nawiązuje do czterech bramek autorstwa Pawła Gacha. Pozostałe dorzucili Andrzej Knapczyk, Jacek Wajdzik i Mariusz Spyrka. Dla przegranych, którym coraz mocniej zaczyna zaglądać w oczy widmo spadku  bramkę zdobył Robert Sumera.

Gamba Furiosa Zembrzyce – Beton2 Sucha Beskidzka 4:4

Z pozoru niespodzianka, a wynik mógł być dla zembrzyczan jeszcze mniej korzystny. Tyle tylko, że trzeba pamiętać, iż dotychczasowy lider miał w niedzielę poważne kłopoty kadrowe. Kapitan przebywał za granicą, a i kilku innych podstawowych zawodników nie dojechało. – Z tego co wiem to nie mieliśmy nawet nikogo na zmianę. Na tragedia i tyle – skomentował wynik Jakub Nosal, kapitan Gamby. O bramkowy dorobek jego zespołu zadbali tym razem Michał Rzadek (zdobył dwie bramki), Wojciech Świerkosz i Lucjan Palcar. W Betonie2 wyczyn Rzadka skopiował Michał Czaicki, a po razi ukłuli Jakub Lupa i Dawid Wrona. - Mieliśmy braki kadrowe.  Między innymi nie było bramkarza, bronił zawodnik z pola, ale na szczęście była to dobra zmiana bo w paru sytuacjach nas uratował. Gamba również miała okrojony skład. Zaczęli mecz bez ławki, a mimo to zdołali nam strzelić szybkie dwie bramki. Potem wzięliśmy się w garść i przechyliliśmy szalę na naszą stronę, ale ostatecznie padł sprawiedliwy remis bo sytuacje były po obu stronach. Kolejny punkt na nasze konto. Jak to mówią małą łyżką a ciągle – komentuje obiektywnie spotkanie Mateusz Fronczak z Beton2.

 

Lachy Lachowice – Zawojski.pl Sucha Beskidzka 2:5

Po urwaniu punktu Los Asfaltos Lachy urosły w oczach rywali, ale i same nabrały pewności siebie. Jednak w pojedynku z Zawojski.pl nie zainkasowały nawet „oczka” – jakże potrzebnego w kontekście walki o utrzymanie się w lidze. - Ciężko powiedzieć cokolwiek dobrego o naszej grze. Jak przegrywasz 0:4 to ciężko jest gonić wynik. Gdyby to jeszcze przeciwnik miał przewagę i grał jak z nut to ok, ale jeśli sami sprezentowaliśmy im  trzy gole po indywidualnych błędach obrońców to coś nie tak. Dwie bramki Mirka Kachla dały chwilową nadzieję, ale odkrywając się i rzucając wszystkie siły do przodu narażasz się na kontry, co przeciwnik skutecznie wykorzystał zabierając marzenia choćby o jednym punkcie. Tych trzeba będzie szukać już w najbliższą niedzielę w meczu o przysłowiowe sześć punktów ze Sportowymi Świrami – dzieli się przemyśleniami Rafał Ząbek z Lachów. - Zdobywamy jakże cenne trzy punkty. Wiedzieliśmy, że nie można lekceważyć przeciwnika i przystąpiliśmy do meczu w nieco innym ustawieniem niż zwykle. Udany debiut na bramce zaliczył Michał Jurowaty, a przed nim stanęli Jarosław Gąstała i Tomasz Smyrak. Po bokach Jarosław Franczak i ja, a z przodu Tomasz Listwan. Uzupełniali nas na początku z ławki Kuba Kaczmarczyk, Przemek Wronka i Marcin Pająk. I to właśnie Marcin po wyrównanym początku meczu otworzył wynik fenomenalnym strzałem z dystansu – opowiada „z drugiej strony” Michał Ficek. Następnie swoją cegiełkę do zwycięstwa dołożył "Franek", czyli Jarosław Franczak. W pojedynku sam na sam nie dal szans bramkarzowi. Kolejne dobre podanie Tomasza Listwana i okazję „sam na sam” wykorzystał Michał Ficek. - Potem delikatne nieporozumienie obrońcy z bramkarzem i Lachy strzelają pierwszą bramkę. Chwile później Wronka nie zdołał zatrzymać Kachla i ten strzela na 4:2. Zaczynamy się niepotrzebnie bronić i to Lachy prowadzą grę – zauważa Michał Ficek, którego druga bramka, a piąta Zawojski.pl uspokoiła sytuację. W ostatniej akcji meczu Michał Ficek po raz trzeci posłał piłkę do siatki, ale arbiter uznał, że już po gwizdku kończącym pojedynek. - Jesteśmy trochę innego zdania, ale cieszymy się ze zwycięstwa – mówi Michał Ficek.

 

II liga:

 

BVB Budzów – FC Fikoł Skawica 3:1

- Bardzo nieprzyjemna drużyna i brak szczęścia w  pierwszej połowie. W drugiej zemściły się trzy niewykorzystane przez nas „setki”. BVB  grało bardzo ostro, a my zamiast skupić się na odrabianiu strat to skupiliśmy się na faulowaniu rywala. Nie uważam, że rywal był lepszy. Gdybyśmy mogli rewanż zagralibyśmy nawet jutro – komentował na gorąco zirytowany Mateusz Matyja. W jego zespole o honorowe trafieniu pokusił się Hubert Kowaliczek. Dla budzowian trzy bramki zdobył niezawodny Krystian Nowak. - Po fatalnym pierwszym meczu bardzo cieszą kolejna wygrana i kolejne trzy punkty na koncie. Mecz nie należał do łatwych. Fikol postawił ciężkie warunki. Do przerwy prowadzimy tylko 1:0. Po zmianie stron po kontrach zdobyliśmy dwie kolejne i grało się nam już spokojniej w obronie – mówi Rafał Pieronkiewicz. Podkreśla, że jedna bramka strzelona w końcówce to wszystko na co pozwolili rywalom. - Od trzech spotkań gramy tym samym składem i widać,  że chłopaki są coraz bardziej zgrani. Cieszy atmosfera w zespole, zaangażowanie oraz gra bramkarza, którego przeważnie brakowało. Szkoda dwóch pierwszych meczów, a zwłaszcza tego z Grandę, który przegraliśmy 6:7, prowadząc już 4:0. Gdyby nie to bylibyśmy w czołówce – zauważa nie bez racji Rafał Pieronkiewicz. Tyle, że gdyby baba miała wąsy to… A tak BVB ma okazję udowodnić, że nie rzuca słów na wiatr. - W kolejnych meczach grając z drużynami z czołówki postaramy sią sprawić niespodziankę – deklaruje.

Rafkop Grzechynia – RHS Huwdu Bieńkówka 2:4

- Z Rafkopem nigdy nie grało nam się łatwo. W zeszłym sezonie przegraliśmy po golu w ostatniej sekundzie. Teraz udało się nam wziąć rewanż. Jeśli chodzi o przebieg całego meczu to w pierwszej połowie piłka częściej była poza boiskiem niż na nim, więc mecz nie było to porywające widowisko. Drugą połowę udało nam się kompletnie zdominować. Zasłużyliśmy na wygraną, przeciwnikom życzymy powodzenia – mówi Damian Putyra z RKS Huwdu. A jego zespół do wygranej poprowadzili Krzysztof Rymarczyk i Marcin Banaś solidarnie zdobywając po dwa gole. Grzechynianie odpowiedzieli trafieniami Krzysztofa Koziny i Kamila Takuśkiego, ale dwie bramki to było za mało, by marzyć nawet o remisie.

 

Stolarze Sucha Beskidzka – Mucharz Team 1:4

Obróć tabelę Stolarze na czele i to już nawet nie pierwszoligowych, a drugoligowych zmagań. – Można kpić, ale gdzie jest drużyna Stolarzy. Karol Głuc strzela dla Los Asfaltos, Marcin Banas dla Huwdu, a my mamy problemy z zebraniem składu. Co prawda tym razem mieliśmy nawet jednego na rezerwie, ale po dawnej drużynie została tylko nazwa... Mimo, że w niedzielnym meczu zabrakło Roberta Wolskiego, Jurka Czarnego czy Mateusza Szklarczyka na przerwę schodziliśmy przy bezbramkowym remisie. W drugiej połowie po prostu zabrało nam sił. Mamy nadzieję, że jeszcze jakieś punkty zdobędziemy, a po zakończeniu tej rundy zastanowimy co dalej - relacjonuje bramkarz Stolarzy Marcin Waligóra, a honor ekipy uratował Michał Wójcik. Dla zespołu z powiatu wadowickiego po dwie bramki zdobyli Damian Gracjasz i Arkadiusz Zembaty. - Pierwsza polowa to były same nerwy, ale trzymaliśmy się planu i nie dawaliśmy rywalowi przełamać naszej obrony. Cały czas atakowaliśmy, lecz nie skutecznie. Ale za to w drugiej po strzeleniu pierwszego gola mecz był już nasz. Dostaliśmy wiatr w plecy i tak skończyło się 4 do 1 na szczęście dla rywala bo mogło być dużo więcej – opowiada o spotkaniu kapitan Mucharz Team Dominik Gajda.

 

Viper Żarnówka – Granda Kojszówka 4:1

- Kolejna porażka boli, zwłaszcza w takich rozmiarach. Wydawało się, że od początku mamy mecz pod kontrolą, a tracimy głupio gola. Podkręcamy jednak tempo, stwarzamy okazje i udaje nam się wyrównać. Co prawda wpada dość przypadkowy, ale jednak zasłużony gol. Na drugą połowę wychodzimy jednak zdekoncentrowani. Przeprowadzone korekty taktyczne wprowadzają niepotrzebny zamęt- zwłaszcza w obronie i praktycznie podajemy rywalom kolejne bramki na tacy! – ubolewa Karol Dudziak, kapitan Grandy. - Żal też tych wszystkich niewykorzystanych  sytuacji do zdobycia gola. Aż chciałoby się wykrzyczeć za sir Alexem Fergusonem "Football bloody hell!!! (Krwawe piekło piłki nożnej – przyp.). Cóż, to już  kolejny mecz gdzie nie potrafimy utrzymać odpowiedniej intensywności i koncentracji przez całe spotkanie. Z pewnością wpływa na to ciągła, wymuszona niezależnymi od nas okolicznościami sytuacja kadrowa – tyle Karol Dudziak, którego drużyna w starciu z Viperem na pierwsze trafienie rywali odpowiedziała golem Mariusza Szewczyka. Natomiast u żarnowskich Żmij dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Krzysztof Sałapatek, a po razie Jakub Szpak i Damian Migas.

 

Relax Białka – No Goal Budzów 3:3

Dość nieoczekiwane rozstrzygnięcie bo białczanie byli jednak faworytem potyczki. I co prawda zdobyli trzy bramki (Kamil Białończyk, Robert Bachul i Szymon Wojtyczko), co nie jest złym wynikiem. Tyle, że szwankowała obrona i ileż zysków, tyle strat. U budzowian remis wypracowali  Krzysztof Krzakowski, Bartek Łopata i Mateusz Mirocha

 

HomeSportALPSALPS. Orlikowa pigułka (24 września)