Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

wtorek, 24 październik 2017 08:32

ALPS. Orlikowa pigułka (22 października)

Monter Kurów stoją od lewej:"junior", Paweł Gach, Sławonir Krupka, Bogdan Kachel, Robert Skrzypek, Andrzej Knapczyk, Jacek Wajdzik, Mariusz Klimasara. oraz od lewej-Mariusz Gach, Mariusz Spyrka, Łukasz Folęga, Tadeusz Copija, Rafał Barzyski Monter Kurów stoją od lewej:"junior", Paweł Gach, Sławonir Krupka, Bogdan Kachel, Robert Skrzypek, Andrzej Knapczyk, Jacek Wajdzik, Mariusz Klimasara. oraz od lewej-Mariusz Gach, Mariusz Spyrka, Łukasz Folęga, Tadeusz Copija, Rafał Barzyski

Sporo emocji i niespodzianek przyniosła ósma kolejka ALPS. Co najważniejsze poznaliśmy już mistrza ligi. A skoro znamy go już teraz to oznacza, że został nim kurowski Monter, który ma szansę zakończyć sezon bez porażki.

I liga:

Monter Kurów – ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn 4:3

Jak pisaliśmy w zapowiedzi przed niedzielnym meczem kurowianie byli w lepszej sytuacji od juszczynian. Do pełni szczęścia potrzebowali wygranej, ale i remis nie byłoby dla nich tragedią. Juszczynianie wiedzieli, że tylko wygrana pozwoli im myśleć o mistrzostwie bo trudno stawiać, że Monter straci punkty z Playboys, a tym bardziej, że zgubiłby je gdyby mocno ich potrzebował. - Mecz godny finału . Obie drużyny przystąpiły do tego meczu bardzo skoncentrowane, stawką jak wiadomo było zdobycie mistrzostwa ALPS. Od pierwszej minuty było widać, że nie będzie łatwo gdyż Zrobione od razu zaczęło ostro atakować czego efektem była szybko zdobyta bramka. Ładnym strzałem z dystansu popisał się niezawodny Jakub Włodarczyk – zauważa Tadeusz Copija, kapitan Montera. Podkreśla, że utrata bramki nie wybiła jego zespołu z rytmu. Monter szybko odrobił straty za sprawą Mariusza Gacha, który przeprowadził indywidualną akcję, a na prowadzenie wyprowadził lidera Mariusz Spyrka.

Druga połowa zaczęła się dla kurowian fantastycznie, czyli szybko zdobytymi dwoma bramkami - po ładnym strzale głową Łukasza Folęgi, a następnie mocnym uderzeniu Mariusza Spyrki. I mogło wydawać się, że jest po zawodach. - Zrobione jednak nie miało zamiaru odpuścić i zaczęli ostro atakować. Po jednej z akcji i zamieszaniu w polu karnym piłka odbiła się od mojej ręki, a to oznaczało tylko jedno. Kuba Włodarczyk  nie marnuje okazji i juszczynianie nabierają wiatru w żagle – wspomina niedzielne wydarzenia Tadeusz Copija. Wspomina, że z czasem Monterowi udało się odzyskać inicjatywę i stworzyć sobie kilka okazji bramkowych, ale i zarazem je zmarnować. Na dodatek kara indywidualna zaowocowała utratą trzeciej bramki (zdobył ją Łukasz Sarna).  - Końcówka meczu to akcje z jednej i drugiej strony. Sędzia znowu wprowadził nerwówkę, w końcówce kolejny raz posyłając naszego zawodnika na 2 min. Gramy do końca w osłabieniu, ale naszych przeciwników nie było już stać na więcej w tym meczu i to my możemy cieszyć się z mistrzowskiego tytułu w tym sezonie. Mecz z pewnością się podobał bo grały drużyny które w tym sezonie prezentują wysoką farmę – raduje się kapitan Montera.

Zawojski.pl Sucha Beskidzka – AKS Las 4:3

Przed meczem obie ekipy nie były pewne ligowego bytu, ale to zespół z powiatu żywieckiego był w gorszej sytuacji i w takiej pozostał, choć wcale tak nie musiało być. Wszak za sprawą Daniela Żurka i Michała Ponikiewskiego dwukrotnie obejmował prowadzenie, ale dwukrotnie Tomasz Smyrak odrabiał straty, a potem AKS zaliczył swojaka. Nie załamał się takim obrotem sprawy i za sprawą Daniela Żurka ponownie był remis. Jednak ostatnie słowo należało do suszan, a konkretnie Michała Ficka. - Pokonujemy AKS Las 4:3. Brawa dla chłopaków. Dobrze spisywali się nasi obrońcy Jarek Gąstała i Tomek Smyrak na zmianę z Przemkiem Wronką, gdyż trzeba było się zmieniać pozycjami w miarę możliwości z powodu braku zmian z ławki. Marcin Pająk co chwilę szarżował z przodu i pomagał mu jak mogli Michał Ficek. Już można zacząć przygotowania do kolejnego sezonu w pierwszej lidze. Najpierw jednak za tydzień czeka nas jeszcze pojedynek z suskim Beton2komentuje Michał Ficek.

 

Lachy Lachowice – Gamba Furiosa Zembrzyce 5:4

Robiący w ostatnich tygodniach furorę beniaminek dopadł krwawiące Szalone Krewetki, choć te pomimo beznadziejnej sytuacji broniły się do końca. Ostatecznie jednak zostały przez Lachy spałaszowane. Dwa pierwsze kęsy zrobił Mirosław Kachel (dwukrotnie uderzał z rzutów wolnych), a jeden Szymon Danel. Wydawało się wówczas, że zembrzyczanie już się nie podniosą. Tymczasem Piotr Czaicki, Michał Drwal i Wojciech Świerkosz odrobili całe straty i mecz zaczął się od nowa. Wtedy jednak łasy na bramki Mirosław Kachel znowu dał o sobie znać, a Paweł Pluta dorzucił piątego gola, pewnie egzekwując rzut karny. Kontaktowa bramka Jakuba Nosala (także po karnym) nie odwróciła już losów spotkania, a kto wie czy nie wyniku rywalizacji o czwarte miejsce. Lachy dogoniły w tabeli Gambę, ale jeżeli nic się nie zmieni to wyprzedzą ją dzięki bezpośredniej wygranej. A na koniec beniaminek gra z AKS i w takiej formie jest faworytem. - Zagraliśmy na luzie i dało to efekt. Kilkanaście minut gry i było 3:0 dla nas i już uwierzyliśmy że odniesiemy pewne i wysokie zwycięstwo. Dzięki tej wygranej mamy szansę na zajęcie nawet czwartego miejsca na koniec sezonu, co byłoby dla nas nie lada osiągnięciem, gdyż przed startem ligi o takim wyniku nawet byśmy nie pomyśleli. Utrzymanie to był dla nas cel na ten sezon  a zajęcie miejsca wyższego niż ósme to dla nas ogromny sukces – mówi Rafał Ząbek z Lachów.

 

Playboys Budzów – Sportowe Świry Juszczyn 2:3

Budzowianie już w niedzielę mogli zapewnić sobie utrzymanie, ale jej nie wykorzystali i teraz są pod wysoką ścianą. Przed nimi mecz z Monterem, który będzie chciał z przytupem zakończyć sezon. Ale juszczynian czeka potyczka z Los Asfaltos, którzy są nieobliczalni, ale niemniej pomimo kadrowych kłopotów wciąż bardzo solidni.

W niedzielę pierwsi w skowronkach byli juszczynianie, którzy prowadzili 2:0 po golach Krystiana Głuca i Chorążego. Nowak i Jarosław Ryszawy zdołali jeszcze odrobić straty, ale na bramkę Bartłomieja Kusia budzowianie już nie odpowiedzieli.

 

Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Beton2 Sucha Beskidzka 12:1

Wysoka porażka derbowa przesądziła o losie Betonu. Ten niby ma trzy punkty straty do Sportowych Świrów i AKS. Tyle tylko, że gdyby udało im się ich dogonić to w małej tabelce suszanie są najgorsi. W niedzielę w rolę katów wcielili się Piotr Stawowy (3 gole), Paweł Krzeszowiak (3), Karol Głuc (2), Krystian Krzeszowiak (2), Jan Kuczek i Rafał Pietrusa. Bramka na 3:1 autorstwa Konrada Nikiela okazała się honorowym trafieniem. -  W meczu z Betonem2 w końcu wszystko zadziałało jak należy. Choć trzeba podkreślić, że przeciwnicy zagrali w dość okrojonym składzie. Wynik 12:1, nad szczegółami nie ma się co rozpisywać bo nie ma się co pastwić nad kolegami z Suchej. Większość bramek wypracowana po składnych akcjach i wypieszczonych podaniach. Dość długo utrzymywał się wynik kontaktowy. Po 3:1 worek z bramkami się rozwiązał na dobre. Wszystko było poukładane i funkcjonowało jak za dawnych czasów, od szybkich zmian, komunikacji zawodników po dobrą grę każdej z formacji. Choć w tym sezonie sprawa mistrzostwa została już przesądzona to gramy o dobry wynik do końca – mówi Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos.

 

II liga:

 

No Goal Budzów – Granda Kojszówka 3-1

W meczu o pietruszkę niespodzianki nie było. Po całkiem dobrym początku sezonu w kryzys popadła Granda i wyjść z niego nie potrafi. W niedzielę stać ją było tylko na jednego gola, którego zdobył strzałem z własnej połowy boiska bramkarz Robert Sowa. Mający jeszcze matematyczne szanse na miejsce na podium, a i hipotetyczne na awans No Goal był trzykrotnie bardziej skuteczny. W jego szeregach trafiali Mateusz Mirocha, Paweł Sapoń i Marek Pawlica.  Zawodnicy grandy nie tracą rezonu i zapowiadają walkę o komplet punktów w ostatnich 3 kolejkach. 

 

RKS Huwdu Bieńkówka - Stolarze Sucha Beskidzka 0:1

To największa sensacja tej kolejki, a być może i sezonu. Mizernie spisujący się Stolarze postawili się liderowi, a na koniec urwał się Andrzej Szafraniec i wielkiego kalibru niespodzianka stała się faktem. - Patrząc na dorobek punktowy i tabelę nie mogliśmy tego meczu nie przegrać... a jednak. Zagraliśmy skutecznie w obronie i z odrobiną szczęścia udało nam się nie stracić bramki, a 30 sekund przed końcem spotkania Andrzej Szafraniec po kontrze zdobył zwycięską bramkę. W poprzednim roku właśnie w ostatniej akcji meczu straciliśmy gola z Huwdu i przegraliśmy. Tym razem to my schodziliśmy z boiska z trzema punktami. Szczęście sprzyja lepszym - komentuje Marcin Waligóra, bramkarz Stolarzy, którzy postawili w bramce autobus i szukali szczęścia w kontrach. Jak widać doświadczenie i tym samym zmysł taktyczny, połączony z jej dobrą realizacją, okazały się kluczem do sukcesu.

 

Mucharz Team - FC Fikoł Skawica 5:2

Zespół z powiatu wadowickiego podobnie jak No Goal miał przed swoim meczem czysto matematyczne szanse na awans. Po niedzielnej kolejce wciąż jest od niego daleko, ale swoje zrobił, choć zadania nader łatwego nie miał bo Fikoł to już nie ta sama ekipa, co jeszcze wiosną. - Mecz zaczął się  nie po naszej myśli. Szybko straciliśmy bramkę. Jednak to zadziałało na nas jak płachta na byka i po pierwszej połowie  prowadziliśmy. Druga połowa  była już pod kontrolą. Trzy punkty dały nam jeszcze matematyczne szanse na awans.  Będziemy walczyć do końca – mówi obrońca Mucharz Team, Bartłomiej Gajda. W jego ekipie w napadzie wykazał się szczególnie Damian Gracjasz, popisując się hat trickiem, a po golu dołożyli jeszcze Bartłomiej Polak i Piotr Żurek. Skawiczanie odpowiedzieli bramkami Mateuszów – Matyji i Mazura.

 

Viper Żarnówka - BVB Budzów 2:2

BVB już nie raz w tym sezonie pokazało, że choć awans nie będzie budzowianom pisany to trzeba się z nimi liczyć. Może nie boleśnie, ale jednak przekonał się o tym Viper. Tracąc dwa punkty nie tylko stracił szanse na wykorzystanie już teraz potknięcia lidera (ma od niego rozegrany o jeden mecz mniej), ale jeszcze dał zespołom zza swoich pleców nikłe, ale nadzieje na możliwość dogonienia się. W niedzielę w siatkce żarównian piłka znalazła się po strzałach Krystiana Nowaka i Krzysztof Bałosa, w budzowskiej po uderzeniach Krzysztofa Sałapatka i Jakuba Szpaka.

 

Relax Białka - Błękitna Gwiazda Białka 8:4

W derbach nawet nie gminy, a wioski lepszy Relax, który dzięki wygranej ma jeszcze cień szansy na dogonienie lidera lub wicelidera. Tyle tylko, że ci muszą zacząć gubić punkty, a białczanie wciąż wygrywać. W niedzielne popołudnie dla Relaxu aż trzy razy trafił Tomasz Kaczmarczyk, a pozostałe bramki zdobyli Janusz Czarny, Marcin Sala, Michał Wojtyczko, Marcin Woźny i Kamil Białończyk. Lista strzelców rywali jest dużo krótsza i ogranicza się do  Wojciecha Ogarka i Mateusza Bieniasa. Obaj solidarnie ustrzelili dublet. 

 

HomeSportALPSALPS. Orlikowa pigułka (22 października)