Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

sobota, 10 listopad 2018 22:14

Piłkarski weekend: Genialny mecz i remis w Spytkowicach, stłamszone, ale zwycięskie Tempo, wiktoria Halniaka u Victorii

Po spotkaniu Astry Spytkowice z Babią Górą wiadomo dwie rzeczy - nieprzypadkowo oba zespoły zdecydowanie przewodzą ligowej stawce i... szkoda, że do wyższej ligi awansuje tyko jedna drużyna. Pierwsza połowa sobotniego spotkania była toczona w tak oszałamiającym wręcz tempie, że aż smutno się zrobiło, gdy sędzia odgwizdał jej koniec. Suszanie prowadzili 1:0 po golu zdobytym przez Gabriela Janiczaka - z rzutu wolnego przymierzył Grzegorz Kmiecik, piłka odbiła się od słupka i Janiczak trafił do pustej bramki. W drugiej połowie gospodarze doprowadzili do wyrównania za sprawą trafienia byłego zawodnika m.in. Halniaka Maków Podhalański Daniela Cyzio. Remis na pewno nie krzywdzi żadnej ze stron. O wiele mniej emocji, ale za to więcej goli, było w Stryszawie, gdzie Jałowiec podejmował Huragan. I wygrał 2:1. Sporo problemów sprawił Tempo Białka beniaminek z Wysokiej. - Żadna z drużyn w tym sezonie tak nas nie stłamsiła. Dopisało nam szczęście - przyznał otwarcie Krzysztof Wądrzyk. Również w stosunku 2:0 wygrywa Halniak Maków Podhalański. Drużyna z Jaworzna, gdy gra w Jaworznie, jest dla Halniaka szczęśliwa - w maju porażka, w listopadzie porażka. Halniak w tym meczu lepszy nie był, ale skuteczniejszy już tak. I trzeci z przedstawicieli ligi okręgowej, czyli Garbarz Zembrzyce, który w przeciwieństwie do Tempo i Halniaka rundę zakończył porażką w Kalwarii. Wobec kontuzji Monsuru Adisa po raz kolejny niczym Batman w filmach czy komiksach zostali wezwani na pomoc bracia Pudowie. Na mecz dotarł tylko Sławomir Puda, ale odsiecz się nie udała - Garbarz przegrał 1:2. Z drugiej strony w Zembrzycach wielkiej tragedii z pozycji w tabeli po pierwszej części sezonu nie robią - w zimie szykują się wzmocnienia, a w rundzie wiosennej wszystkie 14 spotkań Garbarz rozegra w roli gospodarza. W B-klasie w sobotę wysoko wygrał Dąb Sidzina. - Jak długo jestem trenerem Dębu, tak słabej drużyny jak Olimpia Zebrzydowice nie widziałem. Wynik powinien być dwucyfrowy - skomentował Mariusz Zawiła sobotnią wygraną. Komentarz zatem zbędny. Szczebel niżej kolejną wygraną zanotowała Tarnawianka Tarnawa, która w roli gospodarza na boisku w Półwsi (dziki zniszczyły murawę, chociaż obecnie boisko w Tarnawie zostało ogrodzone tzw. elektrycznym pastuchem) pewnie i wysoko wygrała 4:2. Jeżeli na wiosnę Tarnawianka nadal będzie tak konsekwentnie punktować, to banicja w C-klasie okaże się tylko rocznym zesłaniem.

V-LIGA:

To nie był relaks

Zaczęło się zgodnie z planem - Michał Puzik w 18. minucie po indywidualnej akcji i ograniu dwóch zawodników Relaksu uderzył płasko swoją słabszą, prawą nogą i było 1:0. Pierwsza połowa przebiega pod dyktando gospodarzy, ale więcej goli nie pamiętam. Relaks starał się przeprowadzać akcje z błogosławieństwem Piotra Madejskiego - może nie każda, ale co druga, piłka musiała przejść przez byłego zawodnika Górnika Zabrze czy ŁKS Łódź. Tempo było na to przygotowane, grało swoje. Za to druga połowa...

- Straciliśmy najmniej goli w rundzie, można powiedzieć, że z tego słyniemy. Tylu problemów, jakie stworzyli nam zawodnicy Relaksu do momentu podwyższenia przez nas prowadzenia na 2:0, nie sprawił nam żaden inny rywal. Szczęście było przy nas, nie ma co ukrywać - powiedział Krzysztof Wądrzyk.

- Zostaliśmy stłamszeni. Żadna inna drużyna się nam tak nie postawiła. Rozpaczliwie się broniliśmy - wtórował mu Mariusz Sałaciak, który wobec trzech meczów kary dla Wądrzyka po raz trzeci z rzędu był wpisany do meczowego protokołu jako trener Tempo Białka.

Przez te dwadzieścia pięć minut goście wielokrotnie gościli na połowie Tempo, raz trafili w poprzeczkę, wykazać się musiał także Marcin Koper. W pewnym momencie goście zaczęli głośno domagać się podyktowania jedenastki, choć po zakończeniu meczu trener gości Roman Skowronek miał przyznać, że jednak niesłusznie.

Tempo wybawił Mateusz Balcer, który wykorzystał prostopadłe zagranie od Puzika. Po tym golu Relaks chyba przestał wierzyć w zdobycie choćby punktu w Białce. Mimo to drużyna z Wysokiej zostanie zapamiętana na długo w świadomości zawodników i trenerów klubu z Białki. 

- Zostaliśmy w tej rundzie zdziesiątkowani. Nie chodzi już tylko o brak Bartłomieja Pająka, naszego strzelca numer jeden, ale też o innych zawodników, którzy mieli stanowić o sile naszej ofensywy - Adriana Ostrowskiego, Jakuba Smagło. Wszystko to wymusiło na nas zmiany w taktyce. Uważam, że wycisnęliśmy z tej rundy maksimum tego, co mogliśmy. Zawodnicy mogą teraz wspominać czy to remis w Jaworznie, czy to porażkę z Brzeziną Osiek, ale ja też pamiętam o spotkaniach, w których zdobycie punktów wcale nie było oczywiste - przyznaje Krzysztof Wądrzyk i dodaje: - Musimy spokojnie przepracować zimę i na wiosnę nie rozbudzać nie wiadomo do jakich rozmiarów apetytów.

Tempo Białka - Relaks Wysoka 2:0 (1:0)

Gole dla Tempo: Puzik, M. Balcer.

Skład Tempo: Koper - Bryła, Mentel, Frączek, Ł. Balcer, Ficek, Wróblewski, Puzik, Bisaga, Rupa (88' Polak), M. Balcer (90' Basiura).

Deja vu po makowsku

Był taki mecz przeszło sześć lat temu, w którym Celtic Glasgow mając procent posiadania piłki 24 wygrał z FC Barceloną 2:1. Od tamtego momentu niemożliwe nie istnieje. Halniak Maków Podhalański może aż tak rozpaczliwie się nie bronił w sobotę w Jaworznie, ale faktem jest, że to gospodarze nadawali ton wydarzeniom na boisku przez dziewięćdziesiąt minut. I przegrali.

Dwie sytuacje z początku spotkania zaważyło o jego losach - w 2. minucie świetną interwencją popisał się Łukasz Kobiałka, a dziesięć minut później Damian Kowalczyk minął obrońcę gospodarzy i uderzeniem w długi róg pokonał bramkarza Victorii. Co z tego, że do końca pierwszej połowy Victoria de facto gościła na połowie Halniaka - żadnej stuprocentowej okazji do wyrównania nie stworzyła, więc zostało 0:1.

Po przerwie obraz gry nie zmienia się - gospodarze z każdą upływającą minutą mają w głowach to, że przecież całkiem niedawno, bo w maju, również musieli uznać wcale nie wyżej notowanego Halniaka. Takie deja vu po makowsku. 

Trener Sławomir Frączek miał wreszcie mini-komfort przy wystawieniu składu - mógł skorzystać z usług: Macieja Furmana, Szymona Grzywy czy Przemysława Gałuszki. Właśnie ten ostatni w drugiej połowie ustalił wynik spotkania. 

- Lubimy grać z Victorią, a druga wygrana z rzędu w Jaworznie nie jest przypadkiem. Tym meczem pożegnaliśmy Łukasza Kobiałkę, który wyjeżdża za granicę i na wiosnę na pewno nie zobaczymy go w barwach Halniaka. Koledzy z drużyny zgotowali mu bardzo fajne pożegnanie, Łukasz dostał... kwiatka, gerber stokrotki Tacy zawodnicy jak Łukasz zawsze zostaną przyjęci w Halniaku z otwartymi ramionami. Życie potrafi napisać różne scenariusze i niewykluczone, że Łukasz jeszcze w barwach Halniaka zagra - powiedział Frączek.

Halniak po pierwszej części sezonu zajmuje z szesnastoma zdobytymi punktami miejsce dziesiąte. Patrząc na to, że początek sezonu był wyjątkowo gorący w makowskim klubie, kadra dopiero się uzupełniała, o przygotowaniach lepiej nie mówić i nie wiadomo było, czy klub w ogóle przystąpi do rozgrywek, to miejsce jak najbardziej może cieszyć. - Mamy komfort, z którego możemy się cieszyć. Liczę, że dobrze przepracujemy zimowe przygotowania - dodał Frączek.

Stowarzyszenie Victoria 1918 Jaworzno - Halniak Maków Podhalański 0:2 (0:1)

Gole dla Halniaka: Kowalczyk, Gałuszka.

Skład Halniaka: Kobiałka - Grzywa, Barczuk, Bagnicki, Piskorz, Sarnicki (65' Pająk), Krauz, Bobek, Burzyński (72' Gałuszka), Furman, Kowalczyk (88' Marsowicz).

Do siego, lepszego roku

Garbarz Zembrzyce z utęsknieniem czekał na ostatnią kolejkę rundy jesiennej. Dla klubu z Zembrzyc była to wyjazdowa runda - z powodu remontu stadionu wszystkie spotkania podopieczni Zdzisława Janika grali na obcych boiskach. Mecz, który zakończył pierwszą część sezonu dla Garbarza odbył się w Kalwarii. W poprzednim sezonie Garbarz wygrał w Kalwarii aż 5:0, a cztery gole zdobył Monsuru Adisa. Najskuteczniejszy zawodnik poprzedniego sezonu Garbarza tą część sezonu może spisać na straty, podobnie jak cała drużyna Garbarza.

- Adisa doznał kontuzji w pierwszym spotkaniu z Zatorzanką Zator. Czasem wracał do gry, ale głównie był kontuzjowany. Szkoda, że nie było go z nami w Kalwarii, bo nawet z chorą nogą mógłby nam pomóc - mówi Józef Talaga, kierownik Garbarza Zembrzyce.

Skoro nie Adisa, to po raz kolejny wykręcono numer telefonu do bracia Pudów. Do Kalwarii ostatecznie dotarł Sławomir Puda - zagrał pełne dziewięćdziesiąt minut, ale Garbarza nie zbawił. Kalwarianka prowadziła 2:0 po trafieniach Dariusza Hobrzyka oraz Rafała Gołuszki, miała jeszcze 100 procentową okazję do podwyższenia wyniku. Tymczasem w 70 minucie kontaktowego gola z rzutu karnego zdobył Ismalia Balogun i takim wynikiem zakończyło się to spotkanie.

- Na wiosnę czekają nas mecze w Zembrzycach. W zimie postaramy się wzmocnić i zakończyć sezon na wyższej pozycji od tej, którą aktualnie zajmujemy - powiedział Talaga.

Kalwarianka Kalwaria - Garbarz Zembrzyce 2:1 (1:0)

Gole dla Kalwarianki: Hobrzyk, Gałuszka.

Gol dla Garbarza: Balogun.

Czerwona kartka: Balogun (Garbarz).

Skład Garbarza: Bruzda - Elżbieciak, Burliga, Abubakar, Florczak, Bańdura, Mackiewicz, Boczkaja, Porębski (25' Łach), S. Puda, Balogun.

Zatorzanka Zator - Nadwiślanin Gromiec 1:7

Sosnowianka Stanisław - LKS Rajsko 1:7

Brzezina Osiek - Arka Babice 0:0

UKS KS Chełmek - LKS Żarki 4:1

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 LKS Rajsko 14 37 40 12 28
2 Niwa Nowa Wieś 14 29 42 12 30
3 Tempo Białka 14 29 27 5 22
4 KS Chełmek 14 28 35 15 20
5 Nadwiślanin Gromiec 14 28 31 16 15
6 Victoria Jaworzno 14 23 34 16 18
7 Relaks Wysoka 14 22 33 25 8
8 Brzezina Osiek 14 21 20 12 8
9 Zatorzanka Zator 14 21 28 35 -7
10 Halniak Maków Podhalański 14 16 20 27 -7
11 LKS Żarki 14 14 18 27 -9
12 Kalwarianka Kalwaria 14 11 17 33 -16
13 Arka Babice 14 11 24 41 -17
14 Garbarz Zembrzyce 14 7 13 42 -29
15 Sosnowianka Stanisław Dolny 14 1 5 69 -64

 

A-KLASA WADOWICE:

Jałowiec Stryszawa Huragan Skawica 2:1 (0:0)

Gole dla Jałowca: Iciek, Steczek.

Gol dla Huraganu: Marek.

Skład Jałowca: Janik - Habowski, Harańczyk, Sala, Biela, Witek (50' Mentel), Świerkosz, Górny (83' Okrzesik), Iciek, Janeczek (56' Steczek), Głuszek.

Co to było za spotkanie!!!

Bardzo wymowny był obraz na ławkach rezerwowych po końcowym gwizdku sędziego. Trener Astry Wiesław Świder z zaciśniętymi pięściami trzymanymi przed siebie w geście może nie triumfu, ale zadowolenia na pewno i Grzegorz Kmiecik, na początku kręcący głową, chwilę później już patrzący przez chwilę w ziemię. Babia Góra Sucha Beskidzka na pewno ma czego żałować po tym meczu - prowadziła na boisku Sokoła do przerwy 1:0, mogła wyżej. Żałować może też Astra – po tym jak do wyrównania doprowadził kapitan Daniel Cyzio w 72 minucie, miała piłkę meczową – ponownie uderzał Cyzio, ale świetnie interweniował Artur Kachnic. Żałować mogą także wszyscy kibice, którzy nie oglądali tego spotkania. Było na co popatrzeć.

Ten mecz elektryzował zawodników, kibiców, trenerów, działaczy, prezesów obu drużyn wraz z każdą upływającą kolejką ligową. O pojedynku korespondencyjnym Babiej Góry z Astrą sami pisaliśmy kilka razy w zapowiedziach – nie mogło być inaczej, skoro obie drużyny wygrały wszystko co było do wygrania, notując zaledwie jeden remis.

Na wysokości zadania stanęli kibice Babiej Góry, którzy żywiołowo dopingowali przez całe spotkanie. Kilka razy w trakcie meczu fanów suskiej drużyny starał się nakręcać Kmiecik, ale było to zbędne – każdy widział, że zarówno Babia Góra jak i Astra grają na sto procent możliwości nie oszczędzając się nawet przez sekundę. Wielkie wrażenie robili nie tylko suscy fani – murawa równo skoszona, doskonale przygotowana, do tego budynek klubowy z zapleczem, którego nie powstydziłby się nawet kluby pierwszoligowe. Nawet pisząc relacje z perspektywy murawy nie trzeba było patrzeć, która minuta spotkania akurat mijała – wyręczał wtedy wielki elektroniczny zegar przyspawany do klubowego budynku Astry. Powiało na pewno nie A-klasą, ani klasą okręgową.

Lepiej w mecz weszli suszanie, a ich ataki nakręcał grający trener. Zaczęło się od jego uderzenia głową, które wyłapał Piotr Chuderski. W 11. minucie Kmiecik przymierzył z rzutu wolnego, lecz piłka nieznacznie minęła słupek bramki gospodarzy. W tym momencie wielu kibiców Babiej Góry krzyknęło już gromko jeeest, ale to nie była ta chwila. Jeszcze nie ta.

Walka o każdą piłkę, czy to górną, czy to dolną, koronkowe akcje, próby schematycznej gry – ten mecz zdecydowanie nie zasługiwał na tą klasę rozgrywkową.

Akcje przenosiły się z jednej strony na drugą. Po szansach Kmiecika, przyszły okazje dla Astry. Uderzenie z rzutu wolnego Szymona Rokowskiego ładnie do boku sparował Kachnic. Po kwadransie gry Przemysław Niewiedział dośrodkował w pole karne Babiej Góry, ale nikt nie przeciął toru jej lotu.

W 23. minucie prostopadłe podanie w kierunku Janiczaka posłał Kmiecik. Uderzenie napastnika Babiej Góry nie mogło jednak zaskoczyć Chuderskiego – było zbyt lekkie.

Piłkarze widzieli, że przyszło im się zmierzyć z najbardziej wymagającym przeciwnikiem w rundzie – dotyczyło to obu zespołów. Skoro tak, to może jakimś sposobem można było zyskać przewagę? – Biegnij na niego, ma kartkę – instruował kapitan Astry Rafała Łacha, by ten zmusił do błędu mającego w tym momencie faktycznie już upomnienie Przemysława Burligę.

Co na to Babia Góra? Kmiecik zdecydował się na wydawałoby się strzał rozpaczy z własnej połowy boiska, po którym piłka dostała takiej rotacji, że Chuderski musiał ją zbić do boku!

W 33. minucie Astra spartaczyła idealną wydawałoby się kontrę – Łach miał po prawej stronie dwóch niepilnowanych kolegów z drużyny (Radosława Babiucha, Wojciecha Jończyka), lecz zdecydował się na podanie prostopadłe w pole karne. Tam najszybszy był Kachnic.

Po drugiej stronie boiska ładną, indywidualną akcję zakończoną celnym uderzeniem przeprowadził Michał Chrząszcz. I wreszcie stało się – z rzutu wolnego przymierzył Kmiecik, piłka odbiła się od słupka i Gabriel Janiczak z najbliższej odległości zapewnił Babiej Górze prowadzenie. Była to 38 minuta. 120 sekund później w polu karnym Astry znalazł się Kmiecik – zdecydował się na strzał w krótki róg, lecz nie trafił w bramkę.

Astra odpowiedziała bardzo ładnie rozegranym rzutem rożnym, który zakończył się minimalnie niecelną centrą, uderzeniem? Niewiedziała. Jaka by nie była intencja byłego zawodnika Soły Oświęcim czy Janiny Libiąż, mogła zaskoczyć Kachnica.

Pierwszą połowę kończy trójkowa akcja Kuby Kociołka, Janiczaka i Kmiecika, po której ten ostatni uderza niecelnie z prawej strony pola karnego.

Tempa, jakie narzucili oba zespoły w pierwszej połowie, nie sposób było powtórzyć w drugiej odsłonie. Przewidzenia te sprawdziły się - zaczęła pojawiać się niedokładność, pierwsze objawy zmęczenia, lecz nadal był to futbol na bardzo solidnym poziomie. Gdyby w 50. minucie Michał Wójtowicz opanował zagraną za linię obrońców piłkę w polu karnym od Kuby Talagi i wykorzystał sytuację sam na sam z Chuderskim, losy spotkania mogłyby być raczej przesądzone. Babia Góra po przerwie już nie atakowała z taką werwą – miała wynik, mogła spróbować skontrować przeciwnika, a sama skupić się na obronie korzystnego wyniku. – Dawaj do przodu, bo nic nie grają – chciał zachęcić swoich kolegów z drużyny do jeszcze odważniejszej gry Cyzio, gdy akurat kilka sekund później fatalnym zagraniem popisał się jeden z jego kolegów z drużyny...

Kolejna dobra akcja Babiej Góry po przerwie to podanie Wójtowicza do Janiczaka, centra tego drugiego z lewej strony, lewą nogą, po której do piłki nie doszedł Kmiecik. Niebawem, w 68. minucie boisko z powodu urazu musiał opuścić Janiczak. Cztery minuty później był remis. Zaczęło się od długiego podania na lewą stronę, które opanował Babiuch. Widać, że to zagranie było wyćwiczone, nieprzypadkowe. Następnie Babiuch dośrodkował w pole karne, gdzie Cyzio wykorzystując niezdecydowanie obrońców suskiej drużyny doprowadził do wyrównania. Astra mogła pójść za ciosem – po wznowieniu piłki z autu Cyzio, syn Jacka, byłego zawodnika Legii Warszawa czy Pogoni Szczecin, strzela w kierunku Babiej Góry, lecz refleksem level master popisuje się Kachnic i Astra ma tylko rzut rożny. W doliczonym czasie gry Wojciech Stasiak główkuje niecelnie po dośrodkowaniu Rokowskiego i sędzia mógł zakończyć spotkanie.

Runda prawie jak z marzeń – tak można ją podsumować z perspektywy Babiej Góry. Mając w pamięci rundę wiosenną poprzedniego sezonu (dziewiętnaście punktów w piętnastu spotkaniach) – można powiedzieć, że z kosmosu. Nie może dziwić fakt, że jeszcze długo po meczu na stadionie w Spytkowicach, a potem już w Suchej Beskidzkiej, kibice długo dziękowali zawodnikom za emocje w rundzie jesiennej. I tylko szkoda, że do rundy rewanżowej tak daleko...

Astra Spytkowice - Babia Góra Sucha Beskidzka  1:1 (0:1)

Gol dla Astry: Cyzio.

Gol dla Babiej Góry: Janiczak.

Składy:

Astra: Chuderski - Cyzio, Panek, Kowalski, Rokowski, Caban, Babiuch, Jończyk (59' Grondalczyk), Prażmo, Niewiedział, Łach (90' Stasiak).

Babia Góra: Kachnic - Żmuda, P. Burliga, Chrząszcz, Talaga, Wójtowicz, Kociołek, Dyduch, Kacper Burliga (88' Mika), Kmiecik (84' Krystian Burliga), Janiczak (68' Szarlej).

Żarek Barwałd Górny - BCS Zawoja 0:2 (0:2)

Gole dla BCS: Pena, Listwan.

Skład BCS: Staszak - Basiura, Bach, Zemlik, K. Jodłowiec, B. Ficek (73' D. Ficek), Dyrcz,  Pasierbek, Listwan, G. Jodłowiec, Pena.

Znicz Sułkowice-Bolęcina - Żuraw Krzeszów  4:1 (1:0)

Gole dla Znicza: Łysoń (dwa), Kierczak, Jamróz.

Gol dla Żurawia: G. Talaga.

Skład Żurawia: Krupczak - Sałapatek, Zawora (82' Nowak), Wajdzik, Skrzypek (46' Barzycki), R. Pilarczyk, G. Talaga, Sumera, Chorąży (80' Sz. Pilarczyk), Ćwiertnia, Świerkosz.

Z niedosytem

Czwarte miejsce w tabeli zajęło Naroże Juszczyn po pierwszej części sezonu. Teoretyczne niezłe w kontekście ewentualnego ataku na miejsce pierwsze. Teoria jednak bierze w łeb, bo okazuje się, że Naroże do prowadzącego duetu: Astry Spytkowice i Babiej Góry Sucha Beskidzka dzieli aż siedemnaście punktów!

- Dla mnie, a przede wszystkim dla zawodników, runda ta była rozczarowująca. Może oprócz spotkania w Spytkowicach, w którym mieliśmy problemy kadrowe (na czele z brakiem duetu napastników: Marcina Drobnego i Pawła Romaniaka), to w pozostałych przez większość czasu kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku i przejmowaliśmy inicjatywę – mówi trener Naroża Juszczyn Jacek Kudzia i analizuje przyczyny takiego, a nie innego miejsca w tabeli spadkowicza z okręgówki: - Decydującym czynnikiem była nasza nieskuteczność. Powinniśmy mieć dziesięć punktów więcej na koncie. Kolejnym były nieobecności w składzie spowodowane czy to czerwonymi kartkami, zwłaszcza w pierwszej części sezonu, czy to różnego rodzaju czynnikami życiowymi. Nasza kadra nie jest aż tak bogata. Nie lubię tego robić, ale przez błędne decyzje sędziowskie w jednym spotkaniu straciliśmy punkt, w innym trzy. Nie mówię, że w każdym graliśmy super, bo zdarzały się nam również słabsze spotkania, które mimo wszystko mogliśmy kończyć remisami. Czujemy niedosyt.

Żeby już skończyć to narzekanie, to na zakończenie rundy jesiennej Naroże wygrało z Halniakiem Targanice 3:1. Gospodarze prowadzili do przerwy 2:0. Najpierw dośrodkowanie z rzutu wolnego Pawła Gąstały nie bez pomocy zawodnika gości na gola „wślizgostrzałem” zamienił Rafał Drobny. Wynik poprawił jego brat bliźniak – Marcin Drobny. Z dystansu próbował uderzyć Kamil Kwaśniewski, z tego strzału wyszło jednak dośrodkowanie (się zdarza) i Marcin Drobny skierował piłkę do pustej bramki.

Kiedy w drugiej połowie gola na 3:0 zdobył po bardzo ładnej zespołowej akcji Marcin Drobny, i równie ładnym uderzeniu co można dodać, wydawało się, że emocje się skończyły. Naroże postanowiło rozgrzać jednak zmarzniętą publiczność i najpierw zaczęło grać w dziesiątkę po dwóch żółtych, i czerwonej  konsekwencji, kartce dla Rafała Drobnego, a następnie straciło gola po bardzo ładnym strzale nad murem z rzutu wolnego.

- Cofnęliśmy się na swoją połowę, ale wielkiej obrony Częstochowy nie było. Mało tego, mogliśmy jeszcze poprawić rezultat – zakończył tym pozytywnym akcentem trener Kudzia opis spotkanie z Halniakiem Targanice.

Naroże Juszczyn - Halniak Targanice 3:1 (2:0)

Gole dla Naroża: M. Drobny (dwa), R. Drobny.

Czerwona kartka: R. Drobny (Naroże).

Skład Naroża: Białończyk - Gąstała, Kardaś (70' Kaczmarczyk), R. Drobny, Bielarz, Kuszyk, Ferek, Świder, Baziński, Kwaśniewski (60' Wójciak), M. Drobny (80' A. Bachul).

Sokół Przytkowice - Skawa Wadowice 3:1

Dąb Paszkówka - Wisła Łączany 0:1

Orzeł Wieprz - Burza Roczyny 0:1

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Astra Spytkowice 15 41 49 10 39
2 Babia Góra Sucha Beskidzka 15 41 35 12 23
3 Skawa Wadowice 15 26 27 16 11
4 Naroże Juszczyn 15 24 26 22 4
5 Orzeł Wieprz 15 24 28 17 11
6 Sokół Przytkowice 15 24 30 18 12
7 BCS Zawoja 15 23 30 31 -1
8 Wisła Łączany 15 22 28 30 -2
9 Żuraw Krzeszów 15 21 30 35 -5
10 Dąb Paszkówka 15 17 30 39 -9
11 Burza Roczyny 15 16 27 36 -9
12 Jałowiec Stryszawa 15 16 25 34 -9
13 Halniak Targanice 15 16 30 45 -15
14 Znicz Sułkowice 15 13 19 32 -13
15 Żarek Barwałd  15 9 18 32 -14
16 Huragan Skawica 15 9 18 41 -23

 

B-KLASA WADOWICE:

Wygrać 5:1 i być o krok od kompromitacji?!

Niewiadoma była przed rozpoczęciem tego spotkania jedna - w jakich rozmiarach wygra Dąb Sidzina. To, że trzy punkty powinny pojechać, w sumie to pojadą do Sidziny było oczywiste. Olimpia to zdecydowanie najsłabszy zespół w lidze, a wynik z poprzedniej kolejki - wyjazdowego spotkania w Bystrej i porażki Olimpii aż 0:8 pokazuje, że nie dość, że najsłabszy, to jeszcze w beznadziejnej formie.

- Wygraliśmy 5:1, a spokojnie mogliśmy zakończyć to spotkanie wynikiem dwucyfrowym. Z tak słabą drużyną, odkąd jestem trenerem Dębu, jeszcze nie grałem. W drugiej połowie byliśmy o krok od kompromitacji, lecz honor uratował Mariusz Lipa i tą drugą połowę wygraliśmy 1:0 - powiedział Mariusz Zawiła, trener Dębu.

Wynik otworzył w 17. minucie Wojciech Kordyl, który wykorzystał podanie od Jacka Malady i płaskim uderzeniem pokonał Adriana Jankowicza. Trzy minuty później Dąb miał już dwa gole zapasu - Lipa przejął piłkę w środku boiska i sam wymierzył sprawiedliwość. Co prawda Olimpia w 23. minucie złapała kontakt - błąd wyjścia do piłki Dominika Wójcika wykorzystał Krystian Medoń trafiając do pustej bramki, ale na zakończenie tej części gry Dąb miał trzy gole zapasu. 3:1 to gol Łukasza Kolaniaka, 4:1 - to z kolei mocny strzał pod poprzeczkę Tomasza Lipki.

W drugiej połowie trwał festiwal nieskuteczności Dębu, który dopiero w 87. minucie przełamał Mariusz Lipa. Lipka zagrał prostopadłą piłkę do Lipy, który wykorzystał sytuację sam na sam z Jankowiczem.

Olimpia Zebrzydowice - Dąb Sidzina 1:5 (1:4)

Gol dla Olimpii: Medoń.

Gole dla Dębu: Lipa (dwa), Lipka, Kordyl, Ł. Kolaniak.

Skład Dębu: Wójcik - Kostka, G. Kolaniak, Mazur, S. Motor, Krupa, Lipka, Ł. Kolaniak, Kordyl, Malada, Lipa.

Strzelec Budzów - KS Bystra 2:1 (1:0)

Gole dla Strzelca: Grygiel, Mateusz Daniel.

Gol dla Bystrej: Sroka.

Czerwona kartka: T. Bachul (Bystra)

Składy:

Strzelec: Lenik - Jurkowski (75' Biela), Wrzodek, Lasek (46' Mirocha), Korczak, Sergiel, Grygiel, Gałuszka (60' Zegan), Mateusz Daniel, P. Burliga, Pocielej (46' M. Burliga).

Bystra: Pustuła - Kaczmarczyk (73' Bala), T. Bachul, Basiura, Mikołajczyk, Różycki, Migas (42' Błachut), Ptaś, Sroka, Szewczyk, Urbański. Grał także: P. Gałka.

Lachy Lachowice - Błyskawica Marcówka 3:4 

Gole dla Lachów: Saletnik (dwa), Kubieniec.

Gole dla Błyskawicy: K. Rak, M. Paczka, Fijałkowski, Kubieniec samobójczy.

Grom Grzechynia - Leńcze 1:3 (0:1)

Gol dla Gromu: Bogacz.

Gole dla Leńcz: Palacz (dwa), Dobisz.

Skład Gromu: Paździora - Bogacz (46' M. Paleczny), Suski (46' S. Kaczmarczyk), Stopka, Nitoń, W. Paleczny (60' Toczek), Sz. Kaczmarczyk, Krupczak, M. Surmiak, P. Surmiak, Kudzia.

Chełm Stryszów - Czarni Koziniec 6:1

Skawa Jaroszowice - Jubilat Izdebnik 3:1

Korona Skawinki - Żarek Stronie 3:0

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Błyskawica Marcówka 13 34 34 13 21
2 Chełm Stryszów 13 26 32 22 10
3 KS Leńcze 13 25 34 23 11
4 KS Bystra 13 24 31 12 19
5 Skawa Jaroszowice 13 24 27 16 11
6 Korona Skawinki 13 23 28 22 6
7 Strzelec Budzów 13 23 24 19 5
8 Dąb Sidzina 13 19 36 27 9
9 Żarek Stronie 13 17 25 23 2
11 Lachy Lachowice 13 15 29 31 -2
10 Jubilat Izdebnik 13 13 26 26 0
12 Czarni Koziniec 13 9 16 53 -37
13 Grom Grzechynia 13 7 17 33 -16
14 Olimpia Zebrzydowice 13 3 15 54 -39

 

C-KLASA:

Tarnawianka Tarnawa - Victoria Półwieś 4:2 (2:0) / mecz odbył się w Półwsi

Gole dla Tarnawianki: Pęczek (dwa), Basiura, Ł. Sitarz.

Jastrzębianka Jastrzębia - Cedron Brody 1:5

Orzeł Radocza - Pogoń Bugaj 5:0

Płomień Sosnowice - Zryw Lanckorona 2:0

Łysa Góra Zawadka - Spartak Skawce 6:2

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Cedron Brody 11 28 45 17 28
2 Tarnawianka Tarnawa 11 25 27 20 7
3 Orzeł Radocza 11 20 39 20 19
4 Orzeł II Wieprz 11 18 27 19 8
5 Sokół Frydrychowice 11 18 25 18 7
6 Spartak Skawce 11 18 27 25 2
7 Płomień Sosnowice 11 14 20 18 2
8 Łysa Góra Zawadka 11 13 27 30 -3
9 Jastrzębianka Jastrzębia 11 13 22 26 -4
10 Zryw Lanckorona 11 12 15 23 -8
11 Victoria Półwieś 11 6 18 39 -21
12 Pogoń Bugaj 11 3 15 52 -37

wyniki - i liga

23-06-2019 12:00
Monter 5 : 2 AKS
23-06-2019 11:00
Kanonierzy 3 : 4 Gamba Furiosa
23-06-2019 10:00
Zawojski.pl 4 : 4 ZrobioneZdrewna.pl
23-06-2019 09:00
Beton 2 5 : 7 Los Asfaltos
23-06-2019 08:00
Lachy 2 : 4 RKS Huwdu

Tabela - I Liga

Team
Played Points
1 Los Asfaltos 9 27
2 RKS Huwdu 9 19
3 Monter 9 15
4 AKS 9 15
5 Zawojski.pl 9 14
6 Gamba Furiosa 9 13
7 ZrobioneZdrewna.pl 9 9
8 Beton 2 9 9
9 Lachy 9 5
10 Kanonierzy 9 4

zapowiedŹ - i liga

wyniki -ii liga

16-06-2019 13:00
Relax 5 : 4 Bad Boys
16-06-2019 12:00
Granda 2 : 0 Wolves
16-06-2019 11:00
Świt 1 : 7 Mucharz Team
16-06-2019 10:00
Gang Albanii reaktywacja 4 : 6 Black Shadows
16-06-2019 09:00
Golden Street 2 : 5 Bienia

Tabela - Ii Liga

Team
Played Points
1 Mucharz Team 8 24
2 Black Shadows 8 16
3 Relax 8 15
4 Granda 8 13
5 Bienia 8 13
6 Bad Boys 8 12
7 Gang Albanii reaktywacja 8 9
8 Golden Street 8 9
9 Wolves 8 7
10 Świt 8 0

zapowiedŹ - ii liga

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportPiłka nożnaPiłkarski weekend: Genialny mecz i remis w Spytkowicach, stłamszone, ale zwycięskie Tempo, wiktoria Halniaka u Victorii