Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!


Ogłoszenia opłacone przez Komitetety Wyborcze w wyborach Parlamentarnych.

sobota, 16 marzec 2019 18:00

Piłkarski weekend: Początek wiosny na plus, Jałowiec i Żuraw z trzema, Huragan i Naroże z jednym punktem

Ruszyli! Niektórzy ospale jak Naroże Juszczyn w pierwszej połowie w spotkaniu z Wisłą Łączany, nieskutecznie jak Jałowiec Stryszawa także w pierwszej połowie, ale w meczu z Halniakiem Targanice. Inni za to już skuteczniej - Huragan Skawica w 11. minucie wyszedł na prowadzenie w meczu z Żarkiem Barwałd za sprawą... Ireneusza Ogorzałka. Właśnie - skąd się ktoś o takim bynajmniej nie rodem ze Skawicy nazwisku wziął w Huraganie? Jakby jednego Ogorzałka było mało, to w Huraganie w sobotnim spotkaniu zadebiutował Przemysław Ogorzałek. Debiutanckiego gola w sobotę zaliczył również Grzegorz Bańdura - oczywiście nie w barwach Huraganu, ale Żurawia Krzeszów. Gola dla Żurawia zdobył również Krzysztof Ćwiertnia. Grający prezes Żurawia jak trafia do bramki, to zazwyczaj albo z rzutu karnego, albo z rzutu wolnego. To on otworzył wynik spotkaniu w Paszkówce. Z rzutu wolnego. Dawno nie było takiego dnia, żeby cztery drużyny z naszego powiatu w tej klasie rozgrywkowej, nie grające na dodatek ze sobą, nie przegrały. Miło :)

 

 

Do przerwy 0:1

Koniec zabawy - już pierwszy mecz rundy wiosennej był niezwykle ważny gatunkowo dla Jałowca Stryszawa. Każdy taki będzie, bo Jałowiec, który całkiem niedawno grał przecież w okręgówce czy IV-lidze, teraz zamiast do ligi wyżej ma zdecydowanie bliżej do B-klasy. Halniak Targanice po pierwszej części sezonu miał taką samą zdobycz punktową, co Jałowiec. Nerwowych ruchów w zimie w Jałowcu nie było, a trzon drużyny nadal tworzą jego wychowankowi (w wielu przypadkach, bardzo młodzi wychowankowie). Nerwowych ruchów nie było także w przerwie spotkania z Halniakiem Targanice, mimo że to goście prowadzili do przerwy 1:0. Jałowiec odmienił losy spotkania w 4 minuty, kiedy to zdobył dwa gole. Bramkę pieczętującą wygraną pięknym uderzeniem z dystansu zdobył Mariusz Górny.

Mecz Jałowca z Halniakiem odbył się w Lachowicach. Jałowcowi ze względu na warunki atmosferyczne szkoda było boiska w Stryszawie, więc mecz przeniesiono o kilka kilometrów dalej do Lachowic. Z jednej strony taka zmiana pokazała, że kiedy murawa jest równa, to i w A-klasie można strzelać piękne gole, rozgrywać akcje na obiegnięcie, zaprezentować kilka nieszablonowych zagrań (uderzenia z półobrotu, podania z przewrotki - tak, tak wszystko to miało miejsce w sobotę w Lachowicach). Owszem, zdarzały się i typowe wybicia na oślep - w ten sposób dwa razy czas "ukradli" zawodnicy z Targanic wybijając piłkę hen daleko. W tym momencie prowadzili 1:0, a jak wiadomo - cel uświęca środki. W sobotę zatriumfował jednak nie pragmatyzm, ale umiejętności - lepszą drużyną w tym spotkaniu był Jałowiec i zasłużenie sięgnął po trzy punkty.

W 2. minucie w "kleszcze" został wzięty Bartłomiej Iciek przez dwóch zawodników z Targanic. I kiedy wydawało się, że Jałowiec, a dokładniej Dawid Janeczek wykorzysta tą sytuację, przejmie piłkę i znajdzie się w sytuacji sam na sam z Witoldem Rymarczykiem, sędzia odgwizdał... Właśnie nie wiadomo co. 120 sekund aktywny Janeczek dośrodkował z prawej strony, ale w polu karnym nie doszedł do piłki Arkadiusz Witek

Witek chwilę później mógł się zrehabilitować - piłka po jego strzale zza pola karnego minęła słupek bramki gości. 

De facto pierwsza groźna akcja przyniosła im gola - po ziemi, w długi róg uderzył Kamil Kierczak i niespodziewanie Halniak wyszedł na prowadzenie. Gol nie podłamał Jałowca, który dalej chciał grać swoje. Widać jednak było, że choć pomysł na grę Jałowiec miał, to jednak presja wyniku zrobiła swoje i zaczęły mnożyć się niedokładności po stronie gospodarzy - czy to w przyjęciu piłki, czy to w podaniach. Kilka dośrodkowań w pole karne mogło jednak i tak zakończyć się powodzeniem – albo szczęśliwie interweniował bramkarz gości (np. po strzale głową Mariusza Górnego po wznowieniu gry z autu), albo brakowało precyzji (blokowane strzały Witka, Janeczka), albo królowała niecelność (po dośrodkowaniu na przedpole bramkowe Halniaka Iciek uprzedził golkipera gości, lecz piłka nie trafiła w bramkę. Niecelny strzał zaliczył również Mateusz Harańczyk – no chyba, że celował we mnie, to był bliski celu co widać na jednym ze zdjęć)

Halniak tymczasem, którego średnia wieku była o wiele wyższa niż gospodarzy, właśnie bazując przede wszystkim na doświadczeniu mógł podwyższyć prowadzenie. Najlepszej okazji w 40. minucie nie wykorzystał Kierczak, który oddał z pierwszej piłki strzał na bramkę Macieja Mrowcy po płaskim podaniu od Radosława Magiery. Wcześniej również - głównie za sprawą uderzeń z dystansu stwarzał zagrożenie w polu karnym Jałowca.

Skuteczność wróciła w szeregi Jałowca po przerwie. Pierwszy gol raczej szczęśliwy – nie utrzymał piłki w rękawicach bramkarz gości, a skuteczną dobitką popisał się Janeczek. Była to 54. minuta. Cztery minuty później Jałowiec wyszedł na prowadzenie – Tomasz Okrzesik dośrodkował w szesnastkę, tam króciutki „bilard” wyjaśnia Witek i jest 2:1. Gola pieczętującego wygraną Jałowca zdobywa Górny perfekcyjnym uderzeniem z 25 metrów z rzutu wolnego. Wygrana Jałowca mogła być efektowniejsza – dwóch setek nie wykorzystał Krzysztof Świerkosz, a jednej Paweł Steczek. Gwoli sprawiedliwości wynik nie powinien brzmieć jednak 6:1, ale 6:3 – chodzi o sytuacje i z pierwszej połowy dla Halniaka, ale i drugiej – jedna poprzeczka plus świetna interwencja Harańczyka. 

W drugiej połowie było o wiele więcej goli, ale także o wiele więcej, niestety gry faul. Goście kończyli mecz w dziesiątkę.

Jałowiec wygrywa z sąsiadem w tabeli i zyskuje spokojny oddech przynajmniej do następnej kolejki.

Jałowiec Stryszawa - Haniak Targanice 3:1 (0:1)

Gole dla Jałowca: Janeczek, Witek, Górny.

Gol dla Halniaka: Kierczak.

Składy:

Jałowiec: Mrowiec - Polak (90' Janik), Habowski, Harańczyk, Biela, Witek (70' Steczek), Świerkosz, Okrzesik, Janeczek (85' Irzyk), Górny, Iciek (82' Bachorczyk).

Halniak: Rymarczyk - Ławeczka, Zawiła, Toma, Wociał, Kubik, Maciejczyk, Urbańczyk, Mrzygłód, Magiera, Kierczak.

Goli nie widziano

Gdyby nie dwie czerwone kartki w pierwszej połowie, to o tej części gry w spotkaniu Naroża z Wisłą wypadałoby napisać, że rozpoczął ją i zakończył gwizdek sędziego. Na boisku w Juszczynie nie działo się wówczas absolutnie nic godnego uwagi. W sumie to można się było spodziewać takiego spotkania - Wisła Łączany nie jest drużyną, która stara się przejąć inicjatywę zwłaszcza na boisku rywali, a Naroże w porównaniu do poprzedniego sezonu jest w przebudowie - w wyjściowym składzie zadebiutowali Tomasz Szmalcel i Kamil Przybylak, a od początku drugiej połowy pojawił się na placu gry Dawid Klimowski - więc cudów nie można od gospodarzy wymagać. Jakby przebudowy było mało to w pierwszej części Daniel Świder grał na boku obrony.

Wróćmy jednak do tych czerwonych kartek, bo bardzo mocno przeżywał ukaranie bezpośrednim wykluczeniem Dominika Bazińskiego prezes Naroża Juszczyn Krzysztof Sarna. Przeżywał bynajmniej nie z powodu meczu z Wisłą Łączany. - Jak dostanie dwa mecze kary, to nie zagra w derbach z Babią Górą - komentował na gorąco prezes Naroża. Za co czerwona kartka? - Dominik wyskoczył z zawodnikiem gości do piłki i w ferworze walki uderzył go łokciem - mówi trener Naroża Jacek Kudzia. Co ciekawe, w tej samej sytuacji za ożywioną dyskusję sędzią żółtą kartkę zobaczył Mateusz Folga z Łączan. Jako, że było to jego drugie upomnienie sobotniego popołudnia...

Druga połowa już była całkiem niezła - Naroże wiedziało, że jeżeli nie oni, to gola tutaj nikt nie strzeli. Z drugiej strony jeden celny strzał pokazuje, że wiele pracy czeka zawodników Naroża. Problemów ze stwarzaniem okazji gospodarzy większych nie mieli - gdyby wygrali 4:0 to Wisła nie mogłaby powiedzieć, że niezasłużenie. Kilka jednak strat w środku pola przy lepiej usposobionym przeciwniku mogło zakończyć się fatalnie.

Dwie roszady w przerwie ożywiły grę Naroża - wprowadzenie na prawą pomoc Klimowskiego i przesunięcie do przodu Świdra. Co do samych akcji - Marcin Kuszyk podaje do Klimowskiego, ten znajduje na szósty metrze Marcina Drobnego. Wydawało się, że napastnik gospodarzy zaprezentuje swój dobrze znany zwód - odwrócenie się z obrońcą "na plecach" i strzał, lecz nie tym razem. Drobny podał piłkę do nadbiegającego Marcina Ferka, którego zdążył jednak zablokować obrońca Wisły. 

W kolejnej akcji Marcin Drobny dośrodkował spod końcowej linii w pole karne do Klimowskiego, lecz ten zamiast spróbować uderzyć z pierwszej piłki, za bardzo zaczął kombinować i 100 procentowa okazja poszła się.. spaliła się. W sobotę ewidentnie Marcin Drobny chciał zanotować asystę - kolejne podanie, tym razem do Świdra zakończyło się mocnym, płaskim uderzeniem tego drugiego. Bramkarz Wisły piłkę wypluł przed siebie, ale dobitki ze strony zawodnika Naroża nie oglądaliśmy. 

Wisła starała się kontrować - raz niecelny strzał oddał Damian Wycisk, za drugim razem świetną interwencją popisał się Szmalcel wybijając piłkę na rzut rożny, a za trzecim razem fatalny błąd Łukasza Białończyka mógł drogo kosztować Naroże. Ale nie kosztował - golkiper Naroża naprawił swój klops.

- Po zremisowanym bezbramkowo remisie cieszyć może gra na zero w tyłach. W ofensywie bywało różnie, ale na jednego gola zasłużyliśmy - podsumował Kudzia.

Naroże Juszczyn - Wisła Łączany 0:0

Skład Naroża: Białończyk - Szmalcel, Gąstała, Kardaś, Świder (75' Wójciak), Bachul, Baziński, Kuszyk, Ferek, Przybylak (46' Klimowski), M. Drobny.

Niepocieszeni

Huragan Skawica nie wykorzystał szansy na odniesienie pierwszego w tym sezonie wyjazdowego zwycięstwa w lidze. Okazja ku temu była ogromna pomimo tego, że goście ostatnie pół godziny grali w osłabieniu.

Rzut oka na skład Huraganu i coś jest nie tak - kim są zawodnicy o nazwisku Ogorzałek. Swojsko te nazwiska nie brzmią. - Chcieliśmy wzmocnić drużynę w przerwie między rundami. Plany były dwa. Rozmawiałem z 8-9 zawodnikami z okolicy, w końcu skupiliśmy się na trójce z nich. Niestety nie udało się ich pozyskać, dlatego wdrożyliśmy plan B. Tym planem było pozyskania Przemka i Ireneusza Ogorzałków - mówi Krzysztof Kudzia, trener Huraganu Skawica.

Na jakich pozycjach będą grali zawodnicy pochodzący z okolic Nowego Sącza? - Zapraszam na mecze Huraganu - dodaje.

Spotkanie w Barwałdzie mogło spowodować, że jedna z drużyn dostanie pozytywnego kopa i może pójdzie do góry, a druga już raczej skaże się na rolę czerwonej latarni. Remis oznacza, że mamy dwóch rannych. Dla gospodarzy ten jeden punkt jest szczęśliwy, a goście mogą żałować zaprzepaszczonej ogromnej szansy.

- Nie pamiętam takiego meczu nawet w B-klasie, gdzie mielibyśmy tyle okazji do zdobycia gola! Niebywałe! - kręcił głową Kudzia.

Już po 10 minutach Huragan mógł spokojnie ustawić sobie mecz. Dwukrotnie przed szansą na wpisanie się na listę strzelów stanął Mirosław Pacyga, ale dwukrotnie też zwycięsko z tego pojedynku wychodził golkiper gospodarzy. W 11. minucie premierowego gola dla Huraganu zdobył Ireneusz Ogorzałek - były zawodnik Kolejarza Stróże, a ostatnio A-klasowej Korzennej opanował piłkę na szesnastym metrze i skierował piłkę pod poprzeczkę bramki zespołu z Barwałdu.

Goście nie rezygnowali z podwyższenia rezultatu, ale w wielu dogodnych sytuacjach nie trafiali w światło bramki. Nic nie zapowiadało wydarzenia z 35 minuty - piłka była w polu karnym gospodarzy, tam poślizgnął się Ireneusz Ogorzałek, Żarek wyprowadził szybką kontrę i Łukasz Sarapata doprowadził do wyrównania.

Festiwal niewykorzystanych okazji gości trwał w najlepsze w drugiej połowie. Sytuacji na boisku nie zmieniła nawet czerwona kartka dla Tomasza Pacygi. Cały czas bliżsi zdobycia drugiego gola byli zawodnicy ze Skawicy - najlepszych okazji nie wykorzystali Paweł Marek i Marcin Wojtyczko

- Są takie mecze, że nic nie chce wpaść. Byliśmy zdziwieni przebiegiem spotkania, więc tym bardziej możemy żałować, że nie udało się wygrać - podsumował Krzysztof Kudzia.

Żarek Barwałd Górny - Huragan Skawica 1:1 (1:1)

Gol dla Żarek: Sarapata.

Gol dla Huraganu: I. Ogorzałek.

Skład Huraganu: Kotlarz - Sumera, Gigoń, Żywczak, Fujak (60' Gasek), Marek, T. Pacyga, B. Pacyga (55' Wojtyczko), Mirosław Pacyga (70' Kozina), P. Ogorzałek, I. Ogorzałek (85' Kawulak).

Wystartować dobrze...

- To moja pierwsza praca w roli trenera seniorów. Chcę przekazać zawodnikom pewne ambicje, zadania, bo wiem, że jeżeli organizacja gry jest dobra, to można być spokojnym o resztę - powiedział Bartłomiej Sałapatek, trener Żurawia Krzeszów po wygranym 2:0 spotkaniu z Dębem Paszkówka. Spotkaniu, w którym Żuraw zdominował przeciwnika i spokojnie mógł pokusić się o wiele wyższe zwycięstwo.

Po pierwszym kwadransie gry Żuraw powinien prowadzić 2:0. W przypadku beniaminka A-klasy zadziałało powiedzenie do trzech razy sztuka - na bramkę przeciwnika ruszył Grzegorz Bańdura i został nieprzepisowo powstrzymany przez obrońcę z Paszkówki. Arbiter nie miał wyboru - czerwona kartka i rzut wolny dla gości. Do piłki podszedł Krzysztof Ćwiertnia i potwierdził to, że dla niego rzut wolny to nierzadko sytuacja o wiele prostsza niż rzut karny do wykorzystania. W przerwie meczu Sałapatek mógł mieć pretensje do swoich zawodników tylko o to, że zamiast 0:5 wynik brzmi 0:1.

Niewykorzystane okazje mogły się zemścić na Żurawiu w 60. minucie. Sebastian Krupczak wygrał jednak pojedynek sam na sam z jednym z zawodników gospodarzy. Dziesięć minut później było już pozamiatane. Trójkową akcję przeprowadzili zawodnicy sprowadzeni w przerwie zimowej do Krzeszowa - akcję ze środka boiska rozpoczął Arkadiusz Piątek, który podał na skrzydło do Patryka Bułki. Były zawodnik Tarnawianki podciągnął do linii końcowej i wycofał w pole karne, gdzie formalności dopełnił Bańdura. 

- Cieszę się, że w pierwszym meczu wyglądaliśmy bardzo dobrze pod względem fizycznym. Słyszałem, że w poprzednich latach po przerwie zimowej piłkarze łapali fizyczność, kiedy znajdowali się w rytmie meczowym. Tym bardziej cieszy mnie to, co widziałem na boisku. Zdominowaliśmy przeciwnika. Od wtorku zaczniemy myśleć o naszym kolejnym przeciwniku, Narożu Juszczyn - podsumowuje Sałapatek.

Dąb Paszkówka - Żuraw Krzeszów 0:2 (0:1)

Gole dla Żurawia: Ćwiertnia, Bańdura.

Skład Żurawia: Krupczak - Skrzypek, R. Pilarczyk, Sałapatek, M. Targosz, Chorąży (65' Bielarz), Piątek, Ćwiertnia, B. Targosz (70' Bułka), Bańdura (85' Sz. Pilarczyk), Mika (60' Świerkosz).

Powoli się rozkręcali

Każda upływająca minuta działała na korzyść BCS Zawoi w wyjazdowym spotkaniu w Roczynach. Po przerwie do niezłej gry dołożyli jeszcze skuteczność i skończyło się na wygranej 3:1.

- Nie chcę się tłumaczyć, że ten mecz był naszym pierwszym wyjściem na normalną murawę w tym roku, ale tak było (śmiech). Na początku spotkania nie przypominaliśmy drużynę ze sparingów. Z każdą minutą przejmowaliśmy inicjatywę i stwarzaliśmy sytuacje. Może nie były te okazje stuprocentowymi, ale potrafiliśmy gościć pod bramką przeciwnika - mówi Krzysztof Jodłowiec, trener BCS Zawoja.

Do przerwy z wyniku cieszyli się gospodarze, którzy prowadzili 1:0. Po końcowym gwizdku sędziego trzy punkty mieli jednak przybysze z Zawoi. Dwa gole dla gości zostały zdobyte po stałym fragmencie gry - za każdym razem dośrodkowywał z rzutu rożnego Krzysztof Jodłowiec i ... 50 minuta gola strzałem głową zdobywa Mariusz Antosiak, 65 minuta piłkę do własnej bramki kieruje jeden z zawodników Burzy.

Na dwie minuty przed zakończeniem regulaminowego czasu gry rezultat ustalił Bartłomiej Listwan, który wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem gospodarzy.

Mimo że trener Jodłowiec miał czterech zawodników na ławce rezerwowych, nie zdecydował się na wprowadzenie żadnego z nich na plac gry. - W tak trudnym spotkaniu, który był rozgrywany na nie najlepszej murawie, liczyło się bardzo doświadczenie. Młodzi zawodnicy, których miałem na ławce, na pewno będą pojawiać się w trakcie sezonu w naszym składzie - zapewnia Jodłowiec.

Burza Roczyny - BCS Zawoja 1:3 (1:0)

Gole dla BCS: Mariusz Antosiak, Listwan, samobójczy.

Skład BCS: Staszak - Basiura, Bach, K. Jodłowiec, Zięba, Ficek, Dyrcz, Mariusz Antosiak, Listwan, Pena, G. Jodłowiec.

Przybyli, wygrali

Cel był jeden - wygrać. Babia Góra Sucha Beskidzka przyjechała do Sułkowic-Bolęciny z konkretnym zadaniem i to zadanie wykonała. Mimo że trener Grzegorz Kmiecik nie mógł skorzystać ze wszystkich zawodników - sam pauzował za żółte kartki, do tego choroby i kontuzje wykluczyły z gry: Łukasza Mikę, Jakuba Kociołka, Amadeusza Żmudę i Kacpra Burligę. W rundzie jesiennej właśnie szeroka ławka rezerwowych była niejednokrotnie siłą suskiej drużyny. Na boisku w Sułkowicach-Bolęcinie po raz kolejny zdała ona egzamin.

Suszanie bardzo szybko wyszli na prowadzenie - w zamieszaniu w polu karnym gospodarzy najlepiej odnalazł się Jakub Talaga i otworzył wynik spotkania. Na 2:0 podwyższył - no właśnie nie wiadomo, co do protokołu sędziowskiego wpisał arbiter, ale obstawiamy, że jednak bramkę samobójczą - akcję lewą stroną przeprowadził Gabriel Janiczak, minął dwóch zawodników Znicza, następnie hm.. oddał strzał albo dośrodkował w kierunku bramki, gdzie piłka odbiła się od jednego z obrońców i wpadła do siatki.

Początek zatem efektowny, ale potem już tej efektywności brakowało po stronie suskiej drużyny. Owszem, goście stworzyli sobie kilka okazji, ale z tych klarownych do odnotowania jest jedna - Piotr Pacyga, który w 20. minucie pojawił się na placu gry w miejsce kontuzjowanego Kamila Dyducha, zdecydował się na strzał z szesnastu metrów zamiast odważnie wejść w pole karne i znaleźć się oko w oko z golkiperem gospodarzy.

W drugiej połowie Babia Góra za bardzo chciała strzelić trzeciego gola, zamiast spokojnie kontrolować mecz i próbować zagrać z kontry. To się zemściło, bo gospodarze zdobyli kontaktowego gola. Nic więcej.

Status quo zatem dalej trwa w najlepsze - w sobotę wygrała Astra, w niedzielę Babia Góra.

Znicz Sułkowice Bolęcina - Babia Góra Sucha Beskidzka 1:2 (0:2)

Gole dla Babiej Góry: J. Talaga, samobójczy.

Skład Babiej Góry: Kachnic - J. Talaga, Żaczek, P. Burliga, Chrząszcz, Dyduch (20' Pacyga), Wójtowicz, G. Talaga, Szarlej (80' Rzepka), Krystian Burliga, Janiczak (90' Wójcik).

Sokół Przytkowice - Orzeł Wieprz 1:1

Astra Spytkowice - Skawa Wadowice 3:1

TABELA WADOWICKIEJ KLASY A:

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Astra Spytkowice 16 44 52 11 41
2 Babia Góra Sucha Beskidzka 16 44 37 13 24
3 Skawa Wadowice 16 26 28 19 9
4 BCS Zawoja 16 26 33 32 1
5 Sokół Przytkowice 16 25 31 19 12
6 Orzeł Wieprz 16 25 29 18 11
7 Naroże Juszczyn 16 25 26 22 4
8 Żuraw Krzeszów 16 24 32 35 -3
9 Wisła Łączany 16 23 28 30 -2
10 Jałowiec Stryszawa 16 19 28 35 -7
11 Dąb Paszkówka 16 17 30 41 -11
12 Burza Roczyny 16 16 28 39 -11
13 Halniak Targanice 16 16 31 48 -17
14 Znicz Sułkowice 16 13 20 34 -14
15 Żarek Barwałd  16 10 19 33 -14
16 Huragan Skawica 16 10 19 42 -23

 

 

 

wyniki - i liga

15-09-2019 12:00
Mucharz Team 1 : 2 Black Shadows
15-09-2019 11:00
AKS 1 : 2 Beton 2
15-09-2019 10:00
Los Asfaltos 4 : 2 Gamba Furiosa
15-09-2019 09:00
Monter 3 : 2 Woodica
15-09-2019 08:00
RKS Huwdu 2 : 3 Zawojski.pl

Tabela - I Liga

Team
Played Points
1 Beton 2 3 9
2 Los Asfaltos 3 7
3 Zawojski.pl 3 7
4 Black Shadows 3 5
5 AKS 3 4
6 Gamba Furiosa 3 3
7 Monter 3 3
8 Woodica 3 3
9 RKS Huwdu 3 1
10 Mucharz Team 3 0

zapowiedŹ - i liga

22-09-2019 08:00
Woodica - RKS Huwdu
22-09-2019 09:00
Beton 2 - Mucharz Team
22-09-2019 10:00
Zawojski.pl - AKS
22-09-2019 11:00
Gamba Furiosa - Black Shadows
22-09-2019 12:00
Los Asfaltos - Monter

wyniki -ii liga

15-09-2019 13:00
Granda 5 : 4 Bad Boys
15-09-2019 12:00
Kanonierzy 0 : 13 Relax
15-09-2019 11:00
Propan-Butan 3 : 1 Patosquad
08-09-2019 13:00
Bad Boys 4 : 7 Relax
08-09-2019 11:00
Kanonierzy 1 : 14 Lachy

Tabela - Ii Liga

Team
Played Points
1 Granda 3 7
2 Relax 3 6
3 Propan-Butan 2 4
4 Lachy 2 3
5 Bad Boys 3 3
6 Patosquad 3 3
7 Kanonierzy 2 0

zapowiedŹ - ii liga

22-09-2019 11:00
Lachy - Relax
22-09-2019 12:00
Propan-Butan - Bad Boys
22-09-2019 13:00
Kanonierzy - Granda

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportPiłka nożnaPiłkarski weekend: Początek wiosny na plus, Jałowiec i Żuraw z trzema, Huragan i Naroże z jednym punktem