Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Wydrukuj tę stronę
sobota, 23 marzec 2019 18:50

Piłkarski weekend: Na kłopoty Kmiecik, Naroże i BCS wygrywają w meczach z podtekstami, odmłodzony Garbarz też wygrywa, Pająk wrócił i trafia dla Tempo

Nie pozostawili w drugiej połowie złudzeń drużynie Dębu Paszkówka piłkarze Babiej Góry Sucha Beskidzka. Po bezbarwnej pierwszej połowie, od początku drugiej odsłony ruszyli do zdecydowanych ataków. Gol dający prowadzenie zdobył dopiero Grzegorz Kmiecik, który wykorzystał dośrodkowanie strzelca pierwszej bramki dla suszan, Gabriela Janiczaka. Trzy punkty zgarnia w ten weekend w A-klasie również Jałowiec Stryszawa, który zdobywa Łączany po bramce Dawida Janeczka. Bezbramkowe w pierwszej połowie derby gminy Zawoi nabrały kolorytu bramkowego po przerwie - Paweł Marek wyprowadził Huragan na prowadzenie po pewnie wykonanym rzucie karnym. Po ostatnim gwizdku sędziego cieszyli się jednak zawodnicy z Zawoi. Trzy punkty, ale z Krzeszowa, wywozi Naroże Juszczyn w meczu, który powinien przynieść co najmniej drugie tyle goli. W okręgówce pewnie i wysoko wygrywa Tempo Białka - na uwagę zasługuje powrót do gry Bartłomieja Pająka, który mimo że pojawił się na murawie gry na ostatnie kilka minut, to jednak zdołał pokonać bramkarza rywali pieczętując efektowną wygraną 6:1 na początek rundy wiosennej białczan. W mocno zmienionym składzie - pięciu nowych zawodników! - wygrywa Garbarz Zembrzyce. Prowadzenie podopiecznym Zdzisława Janika zapewniają jednak Ismalia Balogun oraz Monsuru Adisa, czyli wcale nie nowi piłkarze. Wygraną za to pieczętuje ładnym uderzeniem głową jeden z nowych Jakub Żurek. Bez punktów z Gromca wraca Halniak Maków Podhalański. W klasie B KS Bystra wywozi cenny punkt ze Stryszowa (1:1).

V-LIGA:

Nowość goniła nowość

Przebudowany został wreszcie obiekt Garbarza Zembrzyce, przebudowana została również pierwsza drużyna - każdy, kto w sobotę pojawił się na stadionie w Zembrzycach mógł poczuć "smak nowości". Jakub Żurek i Mateusz Stachnik w linii obrony, Dawid Sobański w pomocy, Kamil Kwaśniewski w ataku - trener Zdzisław Janik nie bał się postawić od pierwszych minut na nowe nabytki, a ci odpłacili mu się solidnością w grze. O pechu może mówić Kwaśniewski - wypożyczony z Naroża Juszczyn zawodnik doznał w 25. minucie kontuzji i musiał opuścić plac gry.

Do przerwy Garbarz prowadził 2:0 - gospodarze wyprowadzili dwie zabójcze kontry. Lewą stroną akcję przeprowadził Ismalia Balogun i było 1:0, a prawą stroną poprawił Monsuru Adisa i wynik 2:0 kończy pierwszą połowę. W drugiej Zatorzanka mogła złapać kontakt, ale goście nie wykorzystali rzutu karnego. To, że niewykorzystane okazje lubią się mścić wiadomo nie od dziś - Rafał Porębski dośrodkowuje, a Żurek celnym strzałem głową podwyższa prowadzenie.

Zatorzanka zdobywa honorową bramkę z rzutu karnego. Tak mecz wyglądał w skrócie bramkowym, ale prawdą jest, że działo się w nim o wiele więcej. Zatorzanka często i chętnie atakowała bramkę Garbarza, a i gospodarze nie próżnowali. Kilka groźnych strzałów zawodników Garbarza zostało zablokowanych. Co jednak z tego - liczy się wygrana. A za tydzień, za kolejny i następny też Garbarz gra znowu u siebie i tak przez całą wiosnę.

Garbarz Zembrzyce - Zatorzanka Zator 3:1 (2:0)

Gole dla Garbarza: Balogun, Adisa, Żurek.

Skład Garbarza: Bruzda - Kania, Abubakar, Żurek, Stachnik, Porębski (85' Elżbieciak), Burliga, Sobański, Balogun, Adisa (80' Cieślak), Kwaśniewski (25' Mackiewicz).

Nie czy, ale ile?

Innego scenariusza, jak pewnego zwycięstwa Tempo Białka trudno było brać pod uwagę w sobotnim, wyjazdowym spotkaniu z Sosnowianką Stanisław Dolny. Sosnowianka to absolutny outsider ligi (ale w przeciwieństwie do Iskry Kleczy Dolnej i Relaksu Wysoka nadal trwa), a Tempo Białka nieśmiale, bo nieśmiale, ale marzy o dogonieniu lidera z Rajska. W sobotę goście przybliżyli się do aktualnego zespołu numer jeden o dwa punkty.

Pierwszy kwadrans rozczarował - uderzeń na bramę jak na lekarstwo, a i wielkiej przewagi Tempo w tym fragmencie nie oglądaliśmy. To się zaczęło jednak zmieniać z minuty na minutę. Zaczęło się od niezłej akcji Mateusza Balcera zakończonej zbyt lekkim uderzeniem napastnika białczan. Wszystko jak należy było za to w kolejnej akcji - ładny przerzut na prawą stronę do Adama Frączka, uderzenie z ostrego kąta Mateusza Balcera i goście prowadzą 1:0. Była to 20 minuta gry. Dwanaście minut później Michał Gruca podwyższa na 2:0 po bardzo dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego Michała Puzika. Pięć minut później ponownie z kornera dośrodkowuje Puzik - Gruca tym razem nie strzela, lecz zgrywa piłkę w kierunku środka pola karnego, gdzie efektownym szczupakiem trzeciego gola dla Tempo zdobywa Krzysztof Bryła. W tym momencie Sosnowianka była już na łopatkach.

W tej części gry warto jeszcze odnotować mocny, ale niecelny strzał Eryka Wróblewskiego. Druga połowa rozpoczęła się od frontalnych ataków Tempo - Mateusz Balcer oraz Puzik nie potrafią jednak zaskoczyć świetnie usposobionego bramkarza gospodarzy. Do tego trzeba jeszcze dorzucić niewykorzystaną sytuację sam na sam właśnie z golkiperem Sosnowianki przez Frączaka. W przypadku Tempo zadziałało nie do trzech, ale do czterech razy sztuka. Mateusz Balcer zostaje sfaulowany w polu karnym i sędzia wskazuje na jedenastkę. Karnego wykorzystuje Puzik. 

Coś miłego dla gospodarzy w to sobotnie popołudnie miało miejsce w 78. minucie - Karol Szydłowski popisuje się ładnym lobem i zaskakuje Marcina Kopra. Ostatnie słowo należy jednak do gości. W zasadzie to dwa słowa. Mateusz Balcer zdobywa swojego drugiego gola po tym, jak bramkarz Sosnowianki wypluwa piłkę po strzale Puzika. Ostre strzelanie Tempo w Stanisławiu Dolnym kończy powracający po kontuzji Bartłomiej Pająk - napastnik Tempo wykorzystuje podanie od innego rezerwowego Jana Woźnego.

Wiadomo, że to liga, wynik zostanie wpisany do tabeli, ale zapewne Tempo podczas zimowych przygotowań miało o wiele lepszych przeciwników. Runda wiosenna rozpoczęta zatem od "sparingu za punkty", albo jak kto woli "treningu strzeleckiego za punkty".

Sosnowianka Stanisław - Tempo Białka 1:6 (0:3)

Gole dla Tempo: M. Balcer (dwa), Puzik, Bryła, Pająk, Gruca.

Skład Tempo: Koper - Ostrowski, Bryła, Gruca, Ł. Balcer, Frączek (75' Woźny), Wróblewski (75' Pająk), Rupa, Puzik, Żak (65' Ficek), M. Balcer.

Nadwiślanin Gromiec - Halniak Maków Podhalański 2:0 (0:0)

Gole dla Nadwiślanina: Chylaszek, Szlęzak.

Skład Halniaka: Kubas - Furman, Burzyński (60' Burliga), Piskorz, Popowicz, Krauz, Pająk, Bobek (70' Barczuk), Gałuszka, Woźniak (75' Sarnicki), Kowalczyk.

Brzezina Osiek - Kalwarianka Kalwaria 0:0

Niwa Nowa Wieś - Arka Babice 5:0

UKS Chełmek - LKS Rajsko 1:1

Stowarzyszenie Victoria 1918 Jaworzno - LKS Żarki 2:0

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 LKS Rajsko 15 38 41 13 28
2 Niwa Nowa Wieś 15 32 47 12 35
3 Tempo Białka 15 32 33 6 27
4 Nadwiślanin Gromiec 15 31 33 16 17
5 KS Chełmek 15 29 36 16 20
6 Victoria Jaworzno 15 26 36 16 20
7 Brzezina Osiek 15 22 20 12 8
8 Zatorzanka Zator 15 21 29 38 -9
9 Halniak Maków Podhalański 15 16 20 29 -9
10 LKS Żarki 15 14 18 29 -11
11 Kalwarianka Kalwaria 15 12 17 33 -16
12 Arka Babice 15 11 24 46 -22
13 Garbarz Zembrzyce 15 10 16 43 -27
14 Sosnowianka Stanisław Dolny 15 1 6 75 -69
15 Relaks Wysoka 14 22 33 25 8

 

A-KLASA:

Kompromisy nie dla nich

W ostatnich fragmentach spotkania Żurawia Krzeszów z Naroże Juszczyn miała miejsce taka oto sytuacja - w pole karne dośrodkowuje Grzegorz Bańdura, a najpierw w futbolówkę nie trafia Szymon Barzycki, następnie Paweł Wajdzik. Mecz kończy się wynikiem 2:1 dla Naroża: - Ta sytuacja pokazała, że nie umiemy remisować (Żuraw jako jedyna drużyna w lidze nie zremisował jeszcze żadnego meczu - przyp. red.). Gratuluję drużynie z Juszczyna wygranej na gorącym terenie. Mimo porażki jestem podbudowany tym, co chłopaki pokazali na boisku. Porównując do rundy jesiennej, poczyniliśmy ogromne duże postępy. Jesteśmy lepszym zespołem niż wtedy. Jestem pod wrażeniem występu moich zawodników - mówi Bartłomiej Sałapatek, trener Żurawia Krzeszów. 

Co zaważyło na wygranej Naroża? Na pewno odważny plan na pierwszą część spotkania, czyli zaatakowanie od pierwszych minut Żurawia. Efektem był gol dla gości autorstwa Marcina Drobnego. Napastnik Naroża przyjął piłkę na 25 metrze, odwrócił się w kierunku bramki gospodarzy i huknął bez zastanowienia. Wyszedł z tego bardzo efektowny gol.

W kolejnej sytuacji Marcin Drobny wykorzystał błąd Sałapatka i znalazł się oko w oko z Sebastianem Krupczakiem. Przestrzelił. - To był punkt zwrotny. Uwierzyliśmy, że cały mecz nie musi się toczyć pod dyktando gości. Od tego momentu Naroże grało już tylko z kontrataku - mówi Sałapatek.

Co dalej? Żuraw zaczął gościć pod bramką Naroża. Trzech świetnych okazji nie wykorzystał Mateusz Mika. - Gdyby chociaż jedna z nich zakończyła się golem, wynik spotkania byłby inny - uważa Sałapatek. Z pięciu metrów w boczną siatkę trafił bardzo aktywny Bańdura. Wreszcie w 40. minucie były zawodnik Garbarza Zembrzyce dośrodkował na 16 metr, gdzie stał Arkadiusz Piątek. I chwilę później był już remis.

W drugiej połowie żadna z drużyn nie myślała o podziale punktów. Po stronie Żurawia minimalnie nad poprzeczką przymierzył Bartłomiej Targosz, wprowadzony Jarosław Bielarz pomylił się z trzech metrów... Po stronie Naroża najgroźniejszy był oczywiście Marcin Drobny, lecz nie był już tak skuteczny jak przed przerwą. 

Gola na wagę trzech punktów po bardzo ładnej kontrze zdobył w 70. minucie Arkadiusz Bachul. Im bliżej końcowego gwizdka, tym bardziej Żuraw prostszymi sposobami starał się przedostawać w okolice pola karnego Naroża. Oprócz stałych fragmentów gry, niewiele już jednak było zagrożenia pod bramką strzeżonej przez Łukasza Białończyka. Oczywiście oprócz opisanej na wstępie sytuacji. Nawet ona niewiele jednak by dała Żurawowi, gdyby w 87. minucie Kamil Przybylak wykorzystał dośrodkowanie z prawej strony. - Zabrakło pół paznokcia - zobrazował tą sytuację trener Naroża Jacek Kudzia i dodał: - Cieszymy się z wygranej. Naroże mogło strzelić trzy gole przed przerwą? Też mieliśmy swoje sytuacje, których nie wykorzystaliśmy.

Żuraw Krzeszów Naroże Juszczyn 1:2 (0:1)

Gol dla Żurawia: Piątek.

Gole dla Naroża: Bachul, M. Drobny.

Składy:

Żuraw: Krupczak - B. Targosz (67' Wajdzik), Skrzypek (81' Zawora), Sałapatek, R. Pilarczyk, Chorąży (72' Barzycki), Bańdura, M. Targosz, Piątek, Ćwiertnia, Mika (60' Bielarz).

Naroża: Białończyk - Kardaś (46' Bibro), Gąstała, Szmalcel, Marek, Ferek (60' Klimowski), R. Drobny, Kuszyk, Świder (85' Wójciak), Bachul (75' Przybylak), M. Drobny.

Huragan Skawica BCS Zawoja 1:2 (0:0)

Gol dla Huraganu: P. Marek (k.)

Gole dla BCS: G. Jodłowiec, Zięba.

Czerwone kartki: Sumera (Huragan) i Bach (BCS).

Składy:

Huragan: Kotlarz - Fujak (50' Gasek), Gigoń, Sumera, Żywczak, B. Pacyga (46' Kozina), S. Pacyga (60' Kozina), P. Marek, I. Ogorzałek, Mirosław Pacyga (72' Szafraniec), P. Ogorzałek.

BCS: Wolski - Basiura, Bartyzel, Bach, Zięba, Antosiak, Ficek, K. Jodłowiec, Listwan, Pena, G. Jodłowiec (75' Surzyn).

Zmiany kluczem do zwycięstwa

Rezerwowi Babiej Góry nieraz w rundzie jesiennej ratowali wynik i potwierdziło się to w sobotę przy ulicy Mickiewicza w spotkaniu z Dębem Paszkówka. Nie ma się jednak co dziwić, że goście dosłownie zgłupieli, gdy po przeciętnej pierwszej połowie, na druga część Babia Góra wyszła i w innym ustawieniu na boisku, ale też i personalnym. Prawą stronę rozruszał Krystian Burliga, w środku pola problemy sprawiał jego brat Kacper Burliga. Po dziesięciu minutach na placu gry pojawił się zaś Grzegorz Kmiecik. Mimo że właśnie w pierwszych minutach, gdy przewaga suszan urosła do wielkich rozmiarów, goście po jednej jedynej akcji w drugiej odsłonie doprowadzili do wyrównania nikt spośród licznie zgromadzonych fanów suskiej drużyny nie wierzył, że ten mecz zakończy się remisem 1:1. Przypuszczenia okazały się słuszne - skończyło się na 2:1, powinno co najmniej trzema golami więcej.

Dąb Paszkówka na raty docierał na stadion w Suchej Beskidzkiej. Część zawodników się oczywiście rozgrzewała, w tym czasie trener i kierownik drużyny dzwonili do zawodników z jednym krótkim pytaniem - będziesz? Na kwadrans przed rozpoczęciem spotkania na stadion dotarł np. strzelec jedynej bramki dla Dębu Kamil Frasik.

Mecz nie mógł się lepiej rozpocząć dla Babiej Góry - w 5. minucie Jakub Talaga, który mecz zaczął w roli prawoskrzydłowego pognał w kierunku bramki gości, wpadł w pole karne i dograł do Gabriela Janiczaka, a ten skierował piłkę do bramki. Trzy minuty później debiutujący przed suską publicznością Grzegorz Talaga ładnie uruchomił Przemysława Burligę, który wpadł w pole karne, lecz w ostatniej chwili piłkę na rzut rożny wybił obrońca gości. Po wykonaniu kornera piłka spadła na 20 metr, skąd na strzał zdecydował się Michał Chrząszcz. Z tego strzału mogła wyjść... asysta, bo futbolówkę przejął w polu karnym Michał Wójtowicz, przerzucił ją nad bramkarzem gości Janem Bańdo, lecz zmierzającą piłkę do bramki tuż sprzed linii wybił obrońca Dębu. 

Tymczasem w 13. minucie przed świetną okazją do wyrównania stanął Damian Smajek. Kapitan Dębu, który w przeszłości sporo krwi napsuł suskim defensorom czy to w A-klasie, czy to w okręgówce, wykorzystał fatalny błąd obrońców Babiej Góry, uprzedził wychodzącego Artura Kachnica, lecz piłka minęła słupek bramki gospodarzy.

W 25. minucie piłka spadła na 17 metr wprost pod nogi Piotra Pacygi, ale większego problemu z zatrzymaniem tego uderzenia nie miał Bańdo. Po pół godzinie gry Frasik prostopadle podał do Smajka, lecz Kachnic w ostatniej chwili uprzedził napastnika gości. W 40. minucie Smajek, który ustawiony na lewym skrzydle nieraz pokazywał w tym spotkaniu swoją szybkość, wpadł w pole karne Babiej Góry i w sytuacji sam na sam z Kachnicem z ostrego kąta strzelił obok bramki. Dwie minuty później Smajek padł w polu karnym sygnalizując, że powinien być rzut karny. Sędzia nie wskazał na jedenasty metr. Po drugiej stronie również nie zrobił tego samego w 45. minucie, gdy dwójkowa akcja braci Talagów (Grzegorz zagrał do Jakuba) zakończyła się ostrym wejściem bramkarza Dębu w nogę Kuby Talagi. - No to czerwień i czerwona kartka - nie mieli wątpliwości wszyscy na ławce rezerwowych Dębu Paszkówka. A tu paf - rzut wolny dla Dębu?!

Pierwsza połowa rozczarowała - Babia Góra szybko zdobyła gola, stworzyła następnie dwie okazje i sądziła, że kolejne, wraz z golami, same przyjdą. Tymczasem Dąb zaczął sobie coraz śmielej radzić, a już rajdy Smajka przyprawiały kibiców o palpitację serca.

Druga połowa zupełnie nie przypominała pierwszej. Zmiana ustawienia, zmiana wykonawców, roszady na boisku - wszystko to zebrane do kupy sprawiło, że Babia Góra odniosła kolejne, dziewiąte już domowe zwycięstwo. Krystian Burliga niczym Smajek w pierwszej połowie robił momentami jak chciał przeciwników - już w pierwszej akcji po przerwie suszanie powinni prowadzić. Ostatecznie Janiczak główkował nad poprzeczką. Dwie minuty później w Manuela Neuera chciał się zabawić Bańdo - wyszło śmieszno-strasznie dla zawodników Dębu, lecz suszanie z prezentu nie skorzystali.

Tymczasem w 50. minucie ładny strzał z dystansu Frasika przyniósł gościom wyrównanie. Radość z niego nie trwała długo. Na boisku zameldował się Kmiecik i już w pierwszej akcji doszedł do dośrodkowania, oddał uderzenie głową, lecz Bańdo efektownie ratuje swój zespół przed utratą gola. W 60. minucie po raz drugi, ostatni, gromkie jeeest rozległo się na stadionie w Suchej Beskidzkiej - z lewej strony dośrodkował Janiczak, a Kmiecik z pierwszej piłki niezbyt mocnym, ale bardzo precyzyjnym strzałem wyprowadził Babią Górę na prowadzenie.

Gospodarze nie popełnili błędu z pierwszej połowy i dalej atakowali rywala. Dwukrotnie bardzo dobrze z dystansu przymierzył Grzegorz Talaga - najpierw Bańdo świetnie sparował piłkę na poprzeczkę, następnie szczęśliwie, bo szczęśliwie, ale wyłapał piłkę. Jego występ jak najbardziej można zaliczyć na plus - w środku pola jak już przejmował piłkę to zagrywał ją dobrze, albo bardzo dobrze.

Nawet nie setki, ale pięćsetki nie wykorzystał Kmiecik po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Grzegorza Talagi i sprytnym przedłużenie piłki przez Michała Wójtowicza. Grający trener Babiej Góry z metra przeniósł piłkę nad poprzeczką. - Trener zmień trenera - żartobliwie zareagowali niektórzy kibice Babiej Góry. Śmiechów już nie było w 90. minucie, kiedy to Kmiecik przedwcześnie musiał opuścić plac gry po kontuzji - były tylko gromkie brawa. W doliczonym czasie gry Wójtowicz nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Bańdo.

Babia Góra wygrywa z Dębem Paszkówka i dopisuje kolejne trzy punkty do swojego dorobku. W pierwszej połowie po stadionie rozniosła się sensacyjna informacja, że Astra Spytkowice przegrywa z Orłem Wieprz - ostatecznie wygrała 2:1 po golu zdobytym w 90. minucie!, ale szczerze to najważniejsze w suskiej drużynie jest patrzenie się tylko i wyłącznie na siebie. Druga połowa pokazała, że potencjał w drużynie drzemie ogromny.

Babia Góra Sucha Beskidzka - Dąb Paszkówka 2:1 (1:1)

Gole dla Babiej Góry: Janiczak, Kmiecik.

Gol dla Dębu: Frasik.

Składy:

Babia Góra: Kachic - Żaczek, Rzepka (46' Krystian Burliga), P. Burliga, Chrząszcz, J. Talaga, G. Talaga, Wójtowicz, Szarlej (46' Kacper Burliga), Pacyga (55' Kmiecik, 88' Wójcik), Janiczak (75' Gołuszka).

Dąb: Bańdo - Wołczyk, Żurek, Morawa, Cholewa, Korzeniowski, Matławski, Kluza, Pasierbek, Smajek, Frasik.

/

Szybki plan

Dwie wygrane na początku rundy wiosennej diametralnie zmieniły nie tylko położenie Jałowca w tabeli, ale też i plany. Co prawda na jego przykładzie widać, jak dwa mecze mogą wpłynąć na sytuację, lecz patrząc na skład, w przeważającej większości złożony z wychowanków, trudno wyobrazić sobie nagły zjazd w dół. Dwa najbliższe mecze to te najbardziej w sezonie dla Jałowca prestiżowe - najpierw Żuraw Krzeszów, potem Babia Góra Sucha Beskidzka.

Dość o przyszłości, czas na teraźniejszość. Jałowiec wywozi niesamowicie cenne trzy punkty z boiska Wisły Łączany. Do przerwy niewiele na to wskazywało. W sumie to niewiele wskazywało, że w ogóle na boisku Wisły odbywa się jakiś mecz -  zawodnicy co prawda biegali po boisku, sędziowie również byli obecni, ale sytuacji strzeleckich było jak na lekarstwo. Wisła starała się poprzez stałe fragmenty gry zagrozić bramce, w której stał Maciej Mrowiec

Obraz gry zmienił się po przerwie - Jałowiec ruszył do śmielszych ataków, co przyniosło mu powodzenie w 70. minucie. Arkadiusz Witek dośrodkował w kierunku pola karnego Wisły, na szesnastym metrze opanował futbolówkę Dawid Janeczek i z lewej nogi oddał precyzyjny strzał w samo okienko bramki, w której stał Kacper Kutermak.

Zdobyty gol zmienił taktykę Jałowca - goście zapraszali Wisłę na swoją połowę, a sami próbowali grać z kontry. I zagrali! Wyniku nie udało się co prawda podwyższyć, ale jak się marnuje pięć sytuacji stuprocentowych (trzykrotnie Janeczek, dwukrotnie Bartłomiej Iciek) to trudno o zmianę rezultatu.

Kto teraz będzie rozpamiętywał niewykorzystane okazje? Nikt. A kto widzi, które już miejsce zajmuje Jałowiec i ile ma punktów w tabeli? Wszyscy.

Wisła Łączany - Jałowiec Stryszawa 0:1 (0:0)

Gol dla Jałowca: Janeczek.

Skład Jałowca: Mrowiec - Polak, Harańczyk, Irzyk, Biela, Steczek, Okrzesik, Świerkosz (68' B. Sala), Janeczek, Lociński (62' Witek), Iciek (84' T. Sala).

Skawa Wadowice - Znicz Sułkowice-Bolęcina 4:2

Sokół Przytkowice - Burza Roczyny 1:1

Orzeł Wieprz - Astra Spytkowice 1:2

Halniak Targanice - Żarek Barwałd Górny 2:0

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Astra Spytkowice 17 47 54 12 42
2 Babia Góra Sucha Beskidzka 17 47 39 14 25
3 Skawa Wadowice 17 29 32 21 11
4 BCS Zawoja 17 29 35 33 2
5 Naroże Juszczyn 17 28 28 22 6
6 Sokół Przytkowice 17 26 32 21 11
7 Orzeł Wieprz 17 25 30 19 11
8 Żuraw Krzeszów 17 24 33 37 -4
9 Wisła Łączany 17 23 28 31 -3
10 Jałowiec Stryszawa 17 22 29 35 -6
12 Halniak Targanice 17 19 33 48 -15
11 Dąb Paszkówka 17 17 31 42 -11
13 Burza Roczyny 17 17 29 41 -12
14 Znicz Sułkowice 17 13 22 38 -16
15 Żarek Barwałd  17 10 19 35 -16
16 Huragan Skawica 17 10 20 44 -24

 

B-KLASA:

Chełm Stryszów - KS Bystra 1:1 (1:1)

Gol dla Chełmu: Wiewióra.

Gol dla Bystrej: Lipa.

Skład Bystrej: Pustuła - Urbańczyk, Mikołajczyk, Wnętrzak, Kaczmarczyk (75' Migas), Bala (60' Kryjak), Basiura (75' Gałka), Drozd, Sroka, Urbański, Lipa.

Czwarty gol

To była co prawda pierwsza kolejka po zimowej przerwie, przed którą lepiej było niczego nie wróżyć, ale i tak role Dawida i Goliata przed spotkaniem Gromu Grzechynia z Błyskawicą Marcówka zostały rozpisane. Tabela i przewaga aż 27, teraz już 30, punktów mówią same za siebie. Mecz ten zostanie zapamiętany ze względu na mega kuriozalnego gola dla Błyskawicy, który de facto zakończył mecz - Błyskawica odskoczyła wówczas na dwa gole, Grom grał już w dziesiątkę. Był kiedyś taki film "Futbolowe jaja" i ten gol autorstwa Krzysztofa Raka z pewnością, gdyby autorzy filmu tylko mieli go na kamerze, to by go umieścili.

Goście wykonywali rzut rożny. Na krótkim słupku powstrzymany został wspomniany Rak, na dalszym Dariusz Klimasara. Obaj leżeli na murawie, grający trener Błyskawicy podniósł rękę do góry sygnalizując, że potrzebuje pomocy. Sędzia zaczął zmierzać w jego kierunku (nie gwizdnął przerywając mecz)... W tym samym momencie bramkarz Gromu Michał Pawlik - tu relacja z obu stron się rozjeżdża. Grom uważa, że wybijał piłkę na aut, z kolei Błyskawica, że wykorzystując to, że dwóch zawodników z Marcówki potrzebuje pomocy, chciał szybko wznowić grę i zacząć kontratak. To, co się później stało - już jest dla obu stron jasne i przejrzyste. Piłka trafia w plecy piłkarza Gromu i zaczęła zmierzać w kierunku bramki Gromu. Leżący na ziemi Krzysztof Rak dołożył nogę i... gol.

Grom Grzechynia - Błyskawica Marcówka 2:6 (1:1)

Gole dla Gromu: Piotr Surmiak, Paleczny.

Gole dla Błyskawicy: K. Rak (trzy), Jacek Pindel (dwa), J. Rak.

Czerwona kartka: Toczek (Grom).

Składy:

Grom: Pawlik - Tokarz, Toczek, Suski (80' Polak), Paździora (55' Bogacz), M. Surmiak,  Paleczny, Krupczak, P. Surmiak, Pająk, Kudzia.

Błyskawica: Brańka - Klimasara, P. Paczka, Fijałkowski (66' Porębski),  Franik (87' Kasprzycki), Jacek Pindel, M. Rak, Jakub Pindel (89' Łukasik), J. Rak (84' Mirek), M. Paczka, , K. Rak.

Strzelec Budzów - Dąb Sidzina 1:2 (1:2)

Gol dla Strzelca: Daniel.

Gole dla Dębu: Kordyl, Lipa.

Czerwona kartka: Kostka (Dąb).

Składy:

Strzelec: Lenik - Pęcek, Zegan (22' Mirocha), Wrzodek, Sergiel, Lasek (70' Sapoń), Korczak (77' Kwaśniowski), Grygiel (70' Kiełbus), Gałuszka (70' Parszywka), Daniel, Pocielej.

Dąb: S. Motor - Kordyl, Kostka, R. Mazur, Ł. Motor, Jaromin, T. Mazur, Krupa, Kolaniak, Staszczak (83' Czarny), Lipa (75' Lipka).

5 zabójczych dla Lachów minut

Do Lachowic z obstawą własnych kibiców przyjechała Korona Skawinki, która nigdy jeszcze nie przegrała z miejscowymi. Historia wzajemnej rywalizacji sięga dopiero dwóch sezonów, odkąd Korona awansowała z C do klasy B. W ligowej tabeli wyżej znajdowali się goście, których od Lachów oddzielał dystans ośmiu punktów. Na boisku zadecydowały jednak błędy, które skrupulatnie wykorzystali gracze z Skawinki. Inna też sprawa, że gospodarze w tym spotkaniu musieli radzić sobie bez trójki obrońców: Patryka Lasika, Krystiana Kubieńca oraz Grzegorza Rzepki.

Początek spotkania sprzyjał raczej rozmowom na trybunach, niż uważnej obserwacji gry. Atmosferę pierwszych dni wiosny przerwało trafienie Rafała Lemparta Korony w 17. minucie, która zdołała dobić piłkę po znakomitym wyjściu lokalnego bramkarza. Parę chwil później Lachy odpowiedziały słupkiem z ostrego kąta, a już w 36 minucie na tablicy wyników widniał remis, gdy Lachowice trafiły z dystansu po sprytnie rozegranym rzucie rożnym. Autorem gola był Daniel Kachel.

Na drugą połowę wyszli chyba tylko gracze Korony i praktycznie zakończyli spotkanie w niecałe 5 minut. W 48. minucie obrońca Lachów Grzegorz Bogdanik musiał ratować sytuację zagraniem ręką, gdy jego bramkarz został minięty przez Koronę. Sędzia po krótkim wahaniu odgwizdał jedenastkę, po czym... obu ekipom puścił nerwy i wywiązała się przepychanka. Jedenastkę wykorzystał Sebastian Klasik.

W 51 minucie z kolei podczas długiego wykopu od strony bramkarza Korony kompletnie zawiodła komunikacja pomiędzy zawodnikami Lachów. Nikt nie przerwał toru lotu piłki, licząc, że zrobi to kolega lub bramkarz. Miejscowi fani mogli się złapać już tylko za głowę. Trzeciego gola dla Korony zdobywa Marcin Gwiżdż.

Lachy wyraźnie zgasły, a gościom wystarczyło już tylko pilnowanie wyniku. Ozdobą meczu można za to uznać honorowe trafienie Lachów z 73 minuty. Po podaniu z autu Sebastian Pyrzyk stojąc tyłem przerzucił piłkę nad obrońcą, po czym wpakował ją do siatki obok bezradnego golkipera. Obie ekipy zadbały jeszcze o atrakcje na koniec meczu. Lachy minimalnie przestrzeliły rzut wolny, a odpowiedzią Korony był strzał z dystansu zdobywcy pierwszego gola Lemparta, który ustalił wynik na 2:4. Jakby nieszczęść było mało, Lachy kończyły mecz w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Tomasza Murzyna.

W poprzednim sezonie większość klubów wadowickiej B-Klasy dostała nieprzewidziany tydzień więcej przygotowań do rundy wiosennej. Z powodu złego stanu lokalnych boisk zdołano rozegrać tylko dwa spotkania z kolejki kończącej zimową przerwę. Rok później sztuczna murawa Lachów była prawdopodobnie najlepiej przygotowanym po zimie boiskiem w okolicy, za to sama drużyna pewnie z chęcią przyjęłaby kilka dodatkowych dni na treningi. Lachowice nie zanotowały zwycięstwa od pięciu kolejek z rzędu.

                                                                                                                         autor relacji: Tomasz Mielczarek

Lachy Lachowice - Korona Skawinki 2:4 (1:1)

Gole dla Lachów: Daniel Kachel, Pyrzyk.

Gole dla Korony: Lempart (dwa), Klasik, Gwiżdż.

Czerwona kartka: Murzyn (Lachy).

Skład Lachów: Nowak - Bogdanik, Chorąży, Ponikwia, Gwiazdoń, Małysiak, Steczek (80' Sroka), Murzyn, Dominik Kachel (70' Piecha), Daniel Kachel, Pyrzyk.

Skawa Jaroszowice - Czarni Koziniec 3:2

Olimpia Zebrzydowice - Leńczanka Leńcze 0:3 (0:3)

Gole dla Leńczanki: M. Palacz (dwie), D. Gębala.

Skład Leńcz: Majcherczyk - Płaczek, Kolasa, Gajewski, D. Oleś (81' T. Oleś), Żak ( 70' Zabawa) S. Gębala (75' Camara), Sz. Gębala (65' Kian Ara), M. Palacz, D. Gębala, K. Palacz.

Żarek Stronie - Jubilat Izdebnik 3:1 (1:1)

Gole dla Żarek: Rusin, Maciej Odrowąż, Flaka.

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Błyskawica Marcówka 14 37 40 15 25
2 KS Leńcze 14 28 37 23 14
3 Skawa Jaroszowice 14 27 30 18 12
4 Chełm Stryszów 14 27 33 23 10
5 Korona Skawinki 14 26 32 24 8
6 KS Bystra 14 25 32 13 19
7 Strzelec Budzów 14 23 25 21 4
8 Dąb Sidzina 14 22 38 28 10
9 Żarek Stronie 14 20 28 24 4
11 Lachy Lachowice 14 19 30 35 -5
10 Jubilat Izdebnik 14 13 27 29 -2
12 Czarni Koziniec 14 9 18 56 -38
13 Grom Grzechynia 14 7 19 39 -20
14 Olimpia Zebrzydowice 14 3 15 57 -42
asdasdasdasdas