Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

sobota, 13 kwiecień 2019 18:58

Piłkarski weekend: Tempo odrabia stratę z nawiązką, Babia Góra zgodnie z planem, domowe porażki Jałowca, Huraganu i Naroża

Pachniało niespodzianką do przerwy w Zembrzycach, gdzie Garbarz podejmował Tempo Białka. Ale tylko do przerwy. W drugiej odsłonie Tempo zdobyło trzy gole i wywozi z Zembrzyc właśnie taką liczbę oczek. Czarna sobota prawie dla wszystkich naszych wadowickich A-klasowców. Prawie, bo Babia Góra bez większych problemów sięga po trzy punkty w wyjazdowym spotkaniu w Barwałdzie Górnym. Domowe porażki Jałowca Stryszawa, Naroża Juszczyn oraz Huraganu Skawica. Po szalonym meczu w Tylmanowej trzy oczka zdobywa Jordan Jordanów. Lubań prowadził 3:1, ale ostatecznie trzy punkty jadą do Jordanowa. Gole decydujące o wygranej Jordana zdobywa rezerwowy Kamil Kalemba!

V-LIGA:

Punkt z niedosytem

- Szanuję ten remis, ale po rozegraniu tego spotkania mam niedosyt, że nie udało się jednak wygrać. Okazje ku temu mieliśmy - skomentował podział punktów z Kalwarianką Kalwaria Zebrzydowska trener Halniaka Maków Podhalański, Sławomir Frączek. Rozpędzoną Kalwarianką, która przed sobotnim spotkaniem była niepokonana i w trzech meczach  na wiosnę zgromadziła siedem punktów. Halniak na wiosnę również nie ma się czego wstydzić - trzy mecze i cztery punkty, a po Kalwariance już cztery mecze i punktów pięć.

Tydzień temu po remisie w Zatorze, trener Frączek sygnalizował problemy kadrowe, jakie ma przed meczem z Kalwarianką. Ostatecznie jedenastkę udało się zebrać, na ławce rezerwowych znalazło się miejsce m.in. i dla 16-letniego Jakuba Wągla, nie trenującego od kilku miesięcy Łukasza Raczka, narzekającego cały czas na uraz Grzegorza Wójtowicza. Ostatecznie cała trójka pojawiła się na placu gry. Ba, Wójtowicz mógł zostać nawet bohaterem spotkania, lecz w dogodnej sytuacji dokonał złego wyboru - zamiast wystawić piłkę do jednego z kolegów, który mógł ją skierować do pustej bramki, zdecydował się na strzał z ostrego kąta. - Grześkowi zabrakło w tym momencie doświadczenia - przyznał trener Halniaka.

Mecz był tak samo ciekawy, jak pogoda w sobotnie wczesne popołudnie w Makowie. Ciekawy nie był. Sytuacji do zdobycia gola jak na lekarstwo. Do przerwy Kalwarianka prowadziła 1:0 - po dośrodkowaniu w pole karne makowian celnym uderzeniem popisał się Łukasz Kantyka. Ten sam zawodnik w drugiej połowie doprowadził do wyrównania. Po centrze Przemysława Gałuszki w szesnastkę, niepewnej interwencji bramkarza Iegora Pliusnova, do główki wyskoczyło kilku piłkarzy, a tym niefortunnym zdobywcą swojaka okazał się właśnie Kantyka. 

Halniak przed przerwą miał jedną świetną okazję do objęcia prowadzenia - nie wykorzystał jej Patryk Burliga. Po przerwie oprócz wspomnianej okazji Wójtowicza, w doliczonym czasie gry minimalnie niecelnie z rzutu wolnego przymierzył Gałuszka. To by było na tyle.

Halniak Maków Podhalański - Kalwarianka Kalwaria 1:1 (0:1)

Gol dla Halniaka: samobójczy.

Gol dla Kalwarianki: Kantyka.

Skład Halniaka: Kubas - Barczuk, Furman, Popowicz, Burliga (81' Raczek), Piskorz, Krauz, Sarnicki (46' Wójtowicz), Woźniak, Gałuszka (85' Wągiel), Kowalczyk.

Połowiczny sukces

Pierwsza połowa dla Garbarza Zembrzyce, druga dla Tempo Białka. Ostateczny wynik to jednak 3:1 dla gości, więc jedyna zadowoloną drużynę po dziewięćdziesięciu minutach nie trzeba wskazywać. Obraz spotkania nikogo nie zaskoczył - gospodarze nastawieni na kontry albo na stałe fragmenty gry starali się skruszyć mur najlepszej defensywnie w lidze. Zaczęło się od niezłego uderzenia z pola karnego, który broni Marcin Koper. W 35. minucie był jednak bezradny przy fantastycznym strzale z rzutu wolnego w wykonaniu Rafała Porębskiego.

Scenariusz na drugą połowę nie był zaskoczeniem - pytanie brzmiało tylko, jak długo Garbarz wytrzyma napór wicelidera tabeli.  W 60. minucie sędzia dyktuje rzut karny dla Garbarza po zagraniu ręką w pole karne, a Łukasz Rupa zdobywa gola (filmik poniżej). Siedem minut później Rupa tym razem nie strzale, ale asystuje - dośrodkowanie z rzutu wolnego trafia do Michała Grucy, a ten strzałem głową pokonuje Józefa Kołaty. W doliczonym czasie gry wynik ustala Bartłomiej Pająk, który wykorzystuje niezdecydowanie obrońców gospodarzy, mija Kołatę i trafia do pustej bramki.

Tempo zatem umacnia się w czubie tabeli, a Garbarz Zembrzyce, wobec wygranej Arki Babice spada na trzynaste miejsce w tabeli. A za tydzień Garbarz jedzie do Rajska...

Garbarz Zembrzyce - Tempo Białka 1:3 (1:0)

Gol dla Garbarza: Porębski.

Gole dla Tempo: Rupa, Gruca, Pająk.

Składy:

Garbarz: Kołata - Kania (80’ Cieślak), Abubakar, Żurek, Elżbieciak, Porębski, Sobański, Burliga, Balogun, Kwaśniewski, Stachnik (69’ Mackiewicz).

Tempo: Koper - Gruca, Bryła, Mentel, Ł. Balcer, Wróblewski (65' Ficek), Ostrowski (46' Pająk), Rupa, Puzik (46' Frączek), Bisaga (90' Woźny), M. Balcer.

Niwa Nowa Wieś- LKS Żarki 0:0

Arka Babice - Zatorzanka Zator 2:1

Victoria 1918 Jaworzno - UKS KS Chełmek 1:1

Nadwiślanin Gromiec - LKS Rajsko 3:1

Sosnowianka Stanisław - Brzezina Osiek 1:3

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 LKS Rajsko 18 44 57 17 40
2 Tempo Białka 18 41 38 7 31
3 Nadwiślanin Gromiec 18 37 40 19 21
4 KS Chełmek 18 34 41 19 22
5 Niwa Nowa Wieś 18 33 48 17 31
6 Victoria Jaworzno 18 28 39 22 17
7 Brzezina Osiek 18 26 23 15 8
8 Zatorzanka Zator 18 22 31 44 -13
9 Halniak Maków Podhalański 18 21 24 32 -8
10 LKS Żarki 18 19 23 31 -8
11 Kalwarianka Kalwaria 18 19 26 36 -10
12 Arka Babice 18 14 29 55 -26
13 Garbarz Zembrzyce 18 13 22 50 -28
14 Sosnowianka Stanisław Dolny 18 1 7 92 -85
15 Relaks Wysoka 14 22 33 25 8

 

A-KLASA WADOWICE:

Pudłowali na potęgę

W zapowiedzi weekendowej dawaliśmy spore szanse na końcowy triumf Huraganowi Skawica w meczu z Wisłą Łączany. Przesłanki ku temu były następujące - naprawdę niezła gra Huraganu w tym sezonie, remis w Targanicach w poprzedniej kolejce i dobre, choć przegrane poprzednie spotkania z Burzą Roczyny 4:5 i BCS Zawoja 1:2. I do przerwy sobotniego spotkania wydawało się, że mamy rację. Huragan prowadził 1:0 po trafieniu Pawła Marka. Potem jednak gospodarze seryjnie marnowali kolejne okazje - Marek nie wykorzystał rzutu karnego!, po uderzeniu Marka z rzutu wolnego świetnie interweniował Kacper Kutermak, Sebastian Kozina nie wykorzystuje sytuacji sam na sam z Kutermakiem i na deser po płaskim dośrodkowaniu w pole karne zamykające akcję na 2 metrze Wojciech Szafraniec nie zdobywa gola.

Wisła? 75 minuta Tomasz Jamróz (asysta Kamil Kozioł), 85 minuta Arkadiusz Pomietło (asysta Dawid Szymula) i cyk są trzy punkty...

Huragan Skawica - Wisła Łączany 1:2 (1:0)

Gol dla Huraganu: Marek.

Gole dla Orła: Jamróz, Pomietło.

Składy:

Huragan: Kotlarz - Gigoń, Żywczak, Kudzia, Fujak, Marek, Ogorzałek, Szafraniec, Wojtyczko, Kozina (75' Janik), Matyja (75' Snochowski).

Wisła: Kutermak - Fliśnik, Kozioł, Folga, Kosiński, Pomietło (90' Włodarski), Wycisk, Kozioł, Szymula, Jamróz (90' Czechowicz), Bernaś (55' Kons).

Impas trwa

Trzeciej porażki z rzędu doznało Naroże Juszczyn. Po przegranych derbach z Babią Górą, wyjazdowym pojedynku ze Skawą Wadowice, przyszła porażka z Orłem Wieprz. Naroże w tych spotkaniach zdobyło zaledwie dwa gole.

- Mamy problemy w ofensywie. Paweł Romaniak wrócił do Jordana Jordanów, a kontuzję ma Marcin Drobny. Szukamy różnych rozwiązań, ale godnego następcy Marcina  nie mamy - mówi trener Naroża Jacek Kudzia. W spotkaniu z Orłem Wieprz na szpicy wystąpił Marcin Kuszyk, wcześniej na tej pozycji próbowany był Rafał Drobny. - Widziałem, że Orzeł ma dwóch rosłych napastników, więc do obrony został przesunięty Rafał - wyjaśnił szkoleniowiec Naroża.

Orzeł wyszedł na prowadzenie w 20. minucie, gdy gapiostwo obrony Naroża wykorzystał Grzegorz Dyrcz. Początek meczu należał do gości, którzy nie przebierając w środkach stopniowo zdobywali teren. Efektem tego był gol 33-letniego Dyrcza. W ostatnim kwadransie pierwszej połowy i de facto całą drugą, Naroże dostosowało się do taktyki przyjezdnych, czyli prosta gra w oparciu o siłę.

Plan Naroża na wywalczenie korzystnego wyniku zaczął się oddalać w 60. minucie, gdy sędzia spotkania podyktował słuszny rzut karny dla gości. Jego skutecznym egzekutorem okazał się Arkadiusz Grzybek. Na kwadrans przed zakończeniem meczu po dośrodkowaniu Daniela Świdra gola w stylu Marcina Drobnego zdobył Marcin Ferek - z siedmiu metrów, głową, Maciej Penkała mógł tylko wyciągnąć piłkę z bramki.

Naroże nie miało nic, oprócz kolejnych bramek, do stracenia i przeszło na system z trójką obrońców z tyłu. Orzeł dwukrotnie zagroził bramce strzeżonej przez Łukasza Białończyka, ale to ryzyko było "wliczone w cenę". W 90. minucie Naroże mogło i powinno doprowadzić do wyrównania -trzy strzały z okolic trzeciego metra trafiały to w obrońców gości, to w bramkarza. Chciałoby się rzec - jak nie idzie, to nie idzie.

Naroże Juszczyn - Orzeł Wieprz 1:2 (0:1)

Gol dla Naroża: Ferek.

Gole dla Orła: Dyrcz, Grzybek.

Skład Naroża: Białończyk - Szmalcel, Gąstała, Marek (60' Przybylak), Baziński, R. Drobny, Klimowski (60' Wójciak), Kardaś, Ferek, Kuszyk, Świder.

Nieskuteczny zryw

Rewolucji w składzie Jałowca Stryszawa po przegranych wysoko derbach z Babią Górą nie było. Trener Tomasz Sala desygnował do gry praktycznie taką samą jedenastkę jak przed tygodniem (wyjątek to brak Bartka Ićka). Skawa Wadowice to jednak podobnie jak Babia Góra czołowa drużyna w tym sezonie i udowodniła to na boisku w Stryszawie.

Zanim goście zdobyli gole pieczętujące wygraną, swoją okazję do objęcia prowadzenia miał Jałowiec. W 2. minucie minimalnie obok słupka przymierzył Mariusz Górny.  To by było na tyle z tej części gry zakończonej remisem, z lekkim wskazaniem na gości.

Na początku drugiej połowy Skawa zaatakowała bardziej zdecydowanie i przyniosło jej to gola. Po zamieszaniu w polu karnym jeden z zawodników gości z 5 metrów kieruje piłkę do bramki. Jałowiec nie miał w tym momencie już nic do stracenia - idealnej okazji do wyrównania nie wykorzystał Bartosz Sala. Napastnik gospodarzy, po podaniu z głębi pola, znalazł się na 9 metrze i mając przed sobą golkipera Skawy postanowił jeszcze go minąć i strzelić do pustej bramki. Efekt końcowy to piłka uderzająca w boczną siatkę.

Piłka do bramki Skawy ostatecznie wpadła po uderzeniu Mateusza Harańczyka. Sędzia gola nie uznał, a zawodnicy Jałowca jeszcze długo nie mogli pogodzić się z odgwizdaniem przez arbitra pozycji spalonej Harańczyka. Nie udało się Jałowcowi, udało się Skawie - sytuację sam na sam z Maciejem Mrowcą wykorzystuje zawodnik Skawy i jest 2:0.

Mecz niepotrzebnie się zaostrzył, posypały się żółte kartki, była nawet czerwona dla piłkarza Skawy za uderzenie Bartosza Sali. Wynik jednak nie uległ już zmianie.

Jałowiec Stryszawa - Skawa Wadowice 0:2 (0:0)

Skład Jałowca: Mrowiec - Biela (85' T. Sala), Harańczyk, Irzyk, Polak, Janeczek (80' Habowski), Świerkosz, Okrzesik (65' Steczek), Lociński (65' Witek), Górny, B.Sala.

Wygrać, zapomnieć, nie wracać

Wizyta na boisku w Barwałdzie Górnym miała edukacyjny charakter dla Babiej Góry - jeżeli chcecie i w przyszłym roku przyjechać na jedno z najbardziej nierównych boisk w lidze, to nie pchajcie się z awansem do wyższej klasy rozgrywkowej. Chociaż może i nie, bo Żarek jest na równi pochyłej w drodze do B-klasy, więc tak czy siak drogi Babiej Góry i Żarka się po tym sezonie raczej rozejdą. Różnica w kulturze gry obu zespołów była więcej niż widoczna gołym okiem. Po przerwie, gdy goście mając już w miarę pewny wynik 2:0 podchodzili pressingiem pod przeciwnika to okazywało się, że wznowienie gry z własnej połowy gospodarzy de facto od razu oznacza przejęcie piłki przez Babią Górę. I tylko goście mogą żałować, a gospodarze się cieszyć, że skończyło się na 2:0. Zanim jednak nadeszły chwile komfortu dla lidera, kibice Babiej Góry, którzy przeważali na trybunach, musieli swoje odcierpieć.

Zwycięski skład się... zmienia. Trener Grzegorz Kmiecik wcale nie musiał dokonywać roszad w porównaniu do wygranego składu z derbowego pojedynku z Jałowcem (wyjątek to Przemek Burliga, który z Jałowcem się wykartkował), ale to uczynił. Zaczął od siebie i przez pełne dziewięćdziesiąt minut zza linii bocznej obserwował poczynania swoich podopiecznych. Czasami reagował brawami, czasami irytacją. Dwukrotnie musiał jednak sowicie zaklaskać - gole zdobyte przez Babią Górę to wyćwiczone schematy z uciekającymi zawodnikami do linii końcowej (gol numer jeden Gabriel Janiczak, gol numer dwa Grzegorz Talaga), którzy podają piłkę do odpowiednio ustawionych partnerów z drużyny (gol numer jeden Grzegorz Talaga, gol numer dwa Krystian Burliga). 

Miało być o zmianach - po raz pierwszy w tym sezonie między słupkami pojawił się Kamil Talaga. Do składu po odcierpieniu kary za żółte kartki wrócił jego młodszy brat Jakub Talaga, a po kontuzji w wyjściowym składzie znalazł się Kamil DyduchW Barwałdzie po czerwonej kartce ujrzanej w samej końcówce meczu w Krzeszowie musiał pauzować Piotr Filek.

Cały mecz przebiegał pod dyktando Babiej Góry. Co prawda na początku to zawodnicy z Barwałdu mieli niezłą okazję - dwukrotnie dobrze spisał się Kamil Talaga w bramce, ale to by było na tyle, jeżeli chodzi o gospodarzy w pierwszej połowie. Groźniej było pod bramką strzeżoną przez Piotra Muchę. Po trójkowej akcji Janiczak-Michał Wójtowicz-Dyduch ten ostatni składał się do strzału z 8 metrów, lecz został zablokowany i lider miał tylko rzut rożny. Po kolejnej trójkowej akcji: Szymon Żaczek, Jakub Talaga i Dyduch piłka tym razem nie została przez nikogo zablokowana, ale poszybowała dobry metr nad poprzeczką gospodarzy.

Gospodarze odpowiedzieli kontrą, po której Mateusz Korzeniowski udowodnił, że demonem szybkości nie jest. Grający z numerem 11 na plecach zawodnik gospodarzy otrzymał piłkę na prawej stronie, zdecydował się na solowy rajd, który w porę powstrzymał Żaczek. A zaczynał dobre kilka metrów za zawodnikiem z Barwałdu 

W 35. minucie Babia Góra objęła prowadzenie. Akcję zapoczątkował dobrym odbiorem Kuba Kocołek (wydawało się, że kapitan Babiej Góry będzie musiał opuścić boisku po tym odbiorze, bo sowicie ucierpiał. Na szczęście tylko się wydawało), świetnie akcję podprowadził Janiczak i Grzegorz Talaga z najbliższej odległości trafił do bramki.

Na 2:0 mógł podwyższyć Krystian Burliga, lecz po bardzo dobrym podaniu od Dyducha wpadł z lewej strony w szesnastkę gospodarzy i naciskany przez jednego z obrońców posłał piłkę w boczną siatkę. Żarek jedyną okazję, jeżeli tak można to nazwać, stworzył po błędzie Kamila Talagi, który wypuścił piłkę z rąk po dośrodkowaniu w pole karne - koniec końców Żarek miał tylko rzut rożny.

Pierwszą połowę mógł mocnym akcentem zakończyć Janiczak, który wymanewrował obrońcę rywali, oddał strzał w kierunku bramki, ale Mucha świetnie nogami wyszedł z tej sytuacji obronną ręką.

Druga połowa to momentami miażdżąca przewaga Babiej Góry. Pierwsza akcja zakończyła się golem - opłaciła się gra pressingiem, po którym Grzegorz Talaga podał na piąty metr do Krystiana Burligi, a ten zrobił to, co do niego należało. Szansę na 3:0 miałby zapewne Janiczak, gdyby doszło do niego podanie od Grzegorza Talagi - w szczęśliwy sposób piłkę zatrzymał zawodnik z Barwałdu. I tak mijały kolejne minuty, pogoda zaczynała się psuć, trenerzy wprowadzali coraz to nowych zawodników do gry... W 80. minucie Kamil Talaga ładnie uprzedził po dośrodkowaniu z rzutu rożnego składającego się do uderzenia Pawła Kulę. Pierwszy i jedyny strzał w drugiej połowie po stronie gospodarzy to uderzenie z rzutu wolnego 50-letniego Pawła Wilka, po którym Kamil Talaga wybił piłkę na rzut rożny.

Końcówka meczu należała do Babiej Góry - dwukrotnie zaznaczył swoją obecność Piotr Pacyga całkiem niezłymi akcjami, raz Wójtowicz będąc w polu karnym rywala strzelił prosto w nogę Muchy. Końcowy gwizdek chyba wszyscy przyjęli z ulgą, bo gol na 2:0 Krystiana Burligi de facto emocje w tym meczu zakończył. 

Żarek Barwałd Górny - Babia Góra Sucha Beskidzka 0:2 (0:1)

Gole dla Babiej Góry: G. Talaga, Krystian Burliga.

Składy:

Żarek: Mucha - Godula (55' Nicieja), Janicki, Kula, Kawiak, Sarapata, Bartoszek, Bucki, Korzeniowski, Rzepka (75' Opyrchał), Różycki (33' Wilk). 

Babia Góra: K. Talaga - Chrząszcz, Rzepka, Żaczek, J. Talaga, Wójtowicz, Kociołek, G. Talaga, Dyduch (62' Gołuszka), Krystian Burliga (70' Szarlej), Janiczak (85' Pacyga).

Cuda, cuda

Pierwszy remis Żurawia Krzeszów w tym sezonie stał się faktem. Derbowy pojedynek w Zawoi z BCS zakończył się bezbramkowym remisem. - Podział punktów jest sprawiedliwy. Gdyby jedna z drużyn wygrała, to druga mogłaby czuć się skrzywdzona - skomentował grający trener Żurawia Krzeszów, Bartłomiej Sałapatek. Innego zdania na temat meczu był grający szkoleniowiec BCS Zawoja, Krzysztof Jodłowiec, ale zanim o różnicach, warto wspomnieć o czymś, w zasadzie o kimś, kto w tym spotkaniu został oceniony przez trenerów tak samo.

- Sędzia Maciej Pytlowski wywiązał się znakomicie ze swoich obowiązków. Był sprawiedliwy, obiektywny. Grałem w III-lidze i takiego sędziowania sobie nie przypominam. Wzór - powiedział Sałapatek. Trener Jodłowiec przyklasnął tej pochwale. Nasze relacje czytają wszyscy zainteresowani rozgrywkami niższych lig w naszej okolicy, na czele też z wierchuszką OZPN Wadowice, trenerami, działaczami, sędziami również, więc taki pochwalny pean, nie często się zdarzający na naszych łamach, warto umieścić. Mecz nie był łatwy do prowadzenia - płynnych akcji jak na lekarstwo, dużo stałych fragmentów gry. I tylko jedna żółta kartka, którą obejrzał Krzysztof Ćwiertnia za dyskusję z arbitrem. - To była niepotrzebna kartka. Krzysiek zachował się jak trampkarz. To jego czwarte upomnienie i nie będzie grał za tydzień w bardzo ważnym spotkaniu z Huraganem Skawica - nie pochwalił zachowania swojego podopiecznego, ale też i swojego prezesa Sałapatek.

Mecz mógł i powinien idealnie się zacząć dla Żurawia. W 2. minucie Mateusz Mika trafił w poprzeczkę. Po stronie BCS najlepszej okazji nie wykorzystał Bartłomiej Listwan. Bardziej aktywni w pierwszej połowie byli goście. W środku pola nieźle prezentował się duet Dawid Sumera i Arkadiusz Piątek, na skrzydle szarpał Grzegorz Bańdura. Były zawodnik Garbarza jeszcze w tej części gry zatrudnił Mateusza Staszaka, lecz ten dobrze sparował piłkę do boku.

Obraz gry zmienił się po przerwie na korzyść gospodarzy. Najlepszych okazji dla BCS nie wykorzystali: Artur Dyrcz (nie trafił czysto w piłkę, gdy zdecydował się na zakończenie akcji uderzeniem w długi róg), Mariusz Antosiak, który po podaniu od Grzegorza Jodłowca przegrał pojedynek z Sebastianem Krupczakiem i Bartłomiej Ficek - po dośrodkowaniu z bocznego sektora boiska uderzył w krótki róg bramki gości, który akurat zabezpieczał Krupczak.

Po stronie gości najbliższy powodzenia był Bartosz Targosz, który z trzech metrów posłał piłkę obok bramki gospodarzy. W doliczonym czasie gry nieznacznie pomylił się po uderzeniu z dystansu Dawid Sumera.

- Cieszy mnie to, że chłopcy dorastają do zagrań, dyscypliny taktycznej. Z każdym treningiem i meczem prezentujemy się pod tym kątem lepiej. Nie atakujemy na hurra, nie brniemy za wszelką cenę do przodu. Mamy młody skład, który chce i się rozwija. Chcemy za rok nadal występować w A-klasie - powiedział Sałapatek.

- Za nami bezbarwny mecz, w którym żadna ze stron nie posiadała zdecydowanej przewagi. W ostatnich dwudziestu minutach stworzyliśmy cztery sytuacje stuprocentowe, które mogliśmy zamienić na gole. Jeżeli nie potrafi się wygrać, to trzeba zrobić wszystko, żeby zremisować - podsumował Jodłowiec.

BCS Zawoja Żuraw Krzeszów 0:0

Składy:

BCS: Staszak - Basiura, K. Jodłowiec, Bach, Zięba, Listwan, Pena, Ficek, Surzyn, G. Jodłowiec, Antosiak (75' Dyrcz).

Żurawia: Krupczak - Skrzypek, Sałapatek, R. Pilarczyk, Nowak, Chorąży (46' Sz. Pilarczyk), Ćwiertnia, Sumera, Piątek (80' Barzycki), Bańdura, Mika (60' B. Targosz).

Znicz Sułkowice-Bolęcina - Astra Spytkowice 2:3

Dąb Paszkówka - Sokół Przytkowice 2:4

Burza Roczyny - Halniak Targanice 3:0

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Babia Góra Sucha Beskidzka 20 56 49 18 31
2 Astra Spytkowice 20 54 61 17 44
3 Skawa Wadowice 20 35 39 22 17
4 BCS Zawoja 20 33 38 38 0
5 Sokół Przytkowice 20 32 39 24 15
4 Orzeł Wieprz 20 31 35 24 11
7 Wisła Łączany 20 30 33 32 1
8 Naroże Juszczyn 20 28 30 32 -2
9 Żuraw Krzeszów 20 28 35 42 -7
10 Jałowiec Stryszawa 20 25 37 43 -6
12 Burza Roczyny 20 24 39 46 -7
11 Dąb Paszkówka 20 23 36 48 -12
13 Halniak Targanice 20 16 37 56 -19
14 Znicz Sułkowice 20 13 25 45 -20
16 Huragan Skawica 20 11 27 53 -26
15 Żarek Barwałd  20 11 19 37 -18

 

A-KLASA PODHALE:

Jordan potrafi

Jeżeli raz udaje się drużynie odrobić  stratę z 1:3 na 4:3, to można to uznać za szczęście. Jeżeli zdarza się to drugi raz, to powinna zapalić się lampka, że, podobnie jak Polak, ta drużyna potrafi! Dodając do tego sytuację z poprzedniego tygodnia, gdy zespół ten zdobywa wyrównującego gola w 88 minucie i jest bliski przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść, wychodzi na to, że o Jordanie Jordanów można śmiało bez zbędnych ceregieli napisać, że gra do końca. Efekty tego widać w tabeli.

- Przy stanie 1:3 nie przypuszczałem, że możemy wygrać w Tylmanowej. W odrobienie strat wierzyłem, bo graliśmy dobrze. Z drugiej strony, gdybyśmy w Tylmanowej nie wygrali, byłbym zdziwiony - powiedział po zakończeniu spotkania trener Jordana Jakub Jeziorski.

Co się okazało kluczem do zwycięstwa? Oprócz utartych moralitetów w stylu gramy do końca, nie poddajemy się zadecydowały także bardziej przyziemne sprawy - zmiany. Personalne oraz w ustawieniu drużyny Dwa gole zdobył Kamil Kalemba wprowadzony na boisko w 77. minucie i najłatwiej jego wskazać jako jednoosobowe komando, które pozbawiło Lubań trzech punktów. To jednak byłoby zbyt proste.

Oczywiście mecz w Tylmanowej wcale nie musiał mieć tak emocjonującego przebiegu. Jordan dyktował warunki, stwarzał sytuacje, ale ich nie potrafił wykorzystać. W 2. minucie prostopadłe podanie od Szymona Wróbla trafiło do Jarosława Madziały, lecz ten przegrał pojedynek z bramkarzem gospodarzy. Następnie po uderzeniu z rzutu wolnego Wróbla piłka jeszcze wpadła w kozioł przed golkiperem gospodarzy Henrykiem Gołdynem, a ten wybił ją na rzut rożny. Trzecia okazja w pierwszym kwadransie dla Jordana to dwójkowa akcja Pawła Romaniaka z Madziałą zakończona strzałem, po którym Gołdyn na raty, ale zażegnuje niebezpieczeństwo.

Lubań? Pierwsza akcja i gol, chociaż zamiast akcja lepiej brzmi słowo okazja. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Michał Ryś chciał wybić piłkę głową, lecz trafił w nią w plecy jednego z zawodników. Piłka spadła wprost na nogę Wojciecha Noworolnika, który zmusił do kapitulacji Maksa Tepera. Po tej bramce mecz niespodziewanie się wyrównał. Błąd przy wznowieniu gry przez  Tepera mógł wykorzystać Marcin Talarczyk, lecz posłał piłkę nad poprzeczką. Ten sam zawodnik chwilę później mając przed sobą tylko bramkarza gości posłał piłkę ponownie nad poprzeczką!

Riposta Jordana była skuteczna. Marek Hodana podaje do Romaniaka, który przeprowadza akcję od połowy boiska i samodzielnie ją finalizuję. Do przerwy Jordan mógł prowadzić 2:1, lecz do odbitej przez bramkarza piłki po strzale Madziały nie dochodzi Gaweł Tyrpa.

Druga połowa rozpoczęła się od jeszcze bardziej odważniejszych ataków Jordana - Madziała znajduje się w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy, lecz zostaje w ostatniej chwili powstrzymany przez wracającego obrońcę. Gospodarze przeprowadzili akcję na uwolnienie i zyskali rzut rożny. Po jego bardzo ciekawym, widać było, że przećwiczonym wykonaniu (płasko wznowiona piłka, dwóch zawodników przepuszcza ją między nogami) gola na 2:1 zdobywa Talarczyk. 5 minut później, czyli w 53, mega kuriozalną bramkę zdobywa Lubań. Zaczęło się od niefrasobliwego wybicia piłki przez Piotra Kołodziejczyka, następnie nieporozumienie Karola Pietrzaka z Teperem kończy się... przelobowaniem bramkarza Jordana, a do zmierzającej do pustej bramki piłki dopada jeszcze Sebastian Adamczyk i zdobywa chyba najprostszego z możliwych goli.

Jeziorski reaguje - boisko opuszcza Hodana, a w jego miejsce pojawia się Paweł Samek. Jordan zaczyna grać trójką w obronie, do ataku przesunięty zostaje tymczasem Romaniak. Na kwadrans przed zakończeniem spotkania piękna zespołowa akcja Jordana, zapoczątkowana właśnie przez Samka kończy się trafieniem tuż przy słupku Wróbla. Kontakt zatem został złapany, trzeba jednak znaleźć się jeszcze bliżej rywala. 

I wydawało się już go ma na wyciągnięcie ręki - dwie indywidualne akcje przeprowadza kolejny rezerwowy Hubert Hanusiak, dwukrotnie po nich strzela Madziała i dwukrotnie górą jest Gołdyn. Akcja Samka zatrzymuje się na słupku - trafia w niego piłka, nie zawodnik Jordana, żeby nie było. 

Jeziorski ponownie reaguje - w miejsce Rysia pojawia się Kalemba. Były zawodnik Świtu Osielec w 85. minucie doprowadza do wyrównania celnym strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Gol pieczętujący wygraną Jordana zostaje zdobyty w identycznych okolicznościach - Wróbel centruje z rzutu rożnego, Kalemba wieńczy dzieło.

Jeżeli ktoś spodziewał się frontalnych ataków zawodników z Tylmanowej po stracie czwartego gola, srogo się zawiódł. To Jordan mógł i powinien podwyższyć prowadzenie! Madziała, Hanusiak, Wróbel, Samek zmarnowali jednak świetne okazje. 

- Chłopaki, i to nie ci z wyjściowej jedenastki, ale całe osiemnastki meczowej zasłużyli na pochwały i słowa uznania. Niejedna drużyna mogłaby się załamać przy wyniku 1:3. Reakcja zespołu była super. Pierwszy mecz z Babią Górą był niewiadomą, ale drugi już pokazał, że np. bardzo dobrze wyglądamy pod względem motorycznym. Co jest do poprawy? Gra w obronie - tłumaczy Jeziorski. Od siebie dodamy, w trosce o słabsze serca sympatyków Jordana, że wykańczanie akcji również.

I tylko szkoda, że kolejny mecz Jordan rozegra dopiero 27 kwietnia. - Ktoś nie pomyślał nad tym terminarzem. Wychodzi, że cała rundę rozegramy w nieco ponad dwa miesiące, a mecze będziemy rozgrywać co trzy dni - dodaje Jeziorski.

Lubań Tylmanowa - Jordan Jordanów 3:4 (1:1)

Gole dla Jordana: Kalemba (dwa), Romaniak, Wróbel.

Skład Jordana: Teper - Pietrzak, Ryś (77' Kalemba), Kołodziejczyk (75' Brzana), Hodana (57' Samek), Jochymek, Wróbel, Romaniak, Ferek (55' Hanusiak), Tyrpa (80' Czubin), Madziała.

KS Zakopane - Przełęcz Łopuszna / sob. 20.04.2019 godz. 15:00

Zawrat Bukowina Tatrzańska - Wiatr Ludźmierz 1:1

Babia Góra Lipnica Wielka - Zapora Kluszkowce 2:1

Granit Czarna Góra - Skalni Zaskale 2:1

KS Łapsze Niżne - Orkan Raba Wyżna / niedz. 14.04.2019 godz. 17:00

Czarni Czarny Dunajec - Lepietnica Klikuszowa 5:1

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Czarni Czarny Dunajec 15 31 48 26 22
2 Orkan Raba Wyżna 15 30 30 18 12
3 Jordan Jordanów 15 29 36 29 7
4 KS Zakopane 14 26 39 22 17
5 Babia Góra Lipnica Wielka 15 26 34 26 8
6 Granit Czarna Góra 15 25 28 26 2
7 Skalni Zaskale 15 23 38 28 10
8 Zawrat Bukowina Tatrzańska 15 23 32 29 3
9 Wiatr Ludźmierz 15 18 35 36 -1
10 Lubań Tylmanowa 15 17 31 29 2
11 KS Łapsze Niżne 15 14 19 45 -26
12 Zapora Kluszkowce 15 13 31 34 -3
13 Przełęcz Łopuszna 14 11 23 36 -13
14 Lepietnica Klikuszowa 15 6 14 54 -40

B-KLASA WADOWICE:

KS Bystra - Czarni Koziniec 2:0 (2:0)

Gole dla Bystrej: P. Urbański (dwa).

Składy:

Bystra: Pustuła - Wnętrzak (70' Hyciek), Drozd, Bachul, Mikołajczyk, P. Urbański, Szewczyk, Różycki, Basiura (60' Sroka), Lipa (60' Bala), Kaczmarczyk (80' Migas). .

Czarni: Chachuła –  Kołodziejczyk, T. Sroka,  J. Worytko, Kudzia, K. Sala, Żmuda, Kasiarz (75' Szczepankiewicz), Pamuła, A. Sala (54' Wróbel), Dyrcz.    

Błyskawica Marcówka - Chełm Stryszów 3:1

Gole dla Błyskawicy: Jakub Pindel, samobójczy, M. Paczka.

Czerwona kartka: W. Łypik (Chełm).

Składy:

Błyskawica: Brańka - Klimasara, Fijałkowski (65' Mirek), Franik (81' Kasprzycki), M. Rak (55' Dragosz), M. Paczka, P. Paczka, Jacek Pindel (46' Dragosz), Jakub Pindel (85' Łukasik), J. Rak, K. Rak.

Chełm: Kwartnik –  W. Łypik, Mikołajek, Stypuła, R. Marcowski, Bąk (86' Talaga), Ł. Wiewióra, M. Łypik, Franik, P. Worytko, P. Marcowski (85' Pawłowski).

Oto klasa B

Przed spotkaniem z Jubilatem Izdebnik daleki od dopisywania trzech punktów do dorobku Dębu Sidzina był Mariusz Zawiła. - Im trudniejszy przeciwnik, tym moi podopieczni wykazują większe zaangażowanie. Przy słabszym rywalu poziom zaangażowania spada o 50 procent - podzielił się teorią trener sidzinian.

Trudno jednak o zachowanie odpowiedniego poziomu zaangażowania przy takiej sytuacji, jaka miała miejsce przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Goście przyjechali do Sidziny w jedenastu. Jeden z zawodników zapomniał/nie miał koszulki. Jubilat rozpoczął mecz w 10-tkę. Ostatecznie po kilku minutach grał już w pełnym zestawieniu, a pechowy zawodnik za pomocą taśmy izolacyjnej pożyczonej od miejscowych na koszulce (pożyczonej/znalezionej nie wiemy, no ale to była niedziela handlowa, więc może gdzieś kupionej?) utworzył numer cztery zgodnie z tym, jaki miał w protokole. Koniec końców w trakcie meczu taśma zaczęła się odpinać, no ale. - Sędzia zapytał się mnie, czy zgadzam się, by zawodnik gości zagrał. Zgodziłem się, bo skoro przyjechał tyle kilometrów, to dlaczego miałby nie zagrać - wyjaśnia Zawiła.

To była kuriozalna sytuacja numer jeden z tego meczu. Numer dwa to gol dla Dębu, który został zdobyty akurat wtedy, gdy jeden z zawodników gospodarzy, konkretnie Tomasz Mazur, był opatrywany za linią końcową. Grający w 10-tkę Dąb wyszedł na prowadzenie po dwójkowej akcji Grzegorza Motora z Mariuszem Lipą zakończoną uderzeniem tego drugiego. W 35. minucie Jubilat wyrównał - bardzo ładne dośrodkowanie w pole karne Dębu zakończyło się celnym strzałem jednego z przyjezdnych.

Druga połowa rozpoczęła się idealnie dla gospodarzy. Z dystansu przymierzył Damian Staszczak, bramkarz gości wypluł piłkę przed siebie, a Grzegorz Motor nie miał problemu z wpisaniem się na listę strzelców. Na kwadrans przed zakończeniem spotkania Wojciech Kordyl podaje do Staszczaka, a ten ustala wynik meczu.

Goście dopóki mieli sił, dopóty starali się dotrzymywać kroku. W pewnym momencie jednak spuchli i czekali już tylko na końcowy gwizdek sędziego. Dąb nie wykorzystał jednak złamania, załamania Jubilatu. Próbował z rzutu wolnego Grzegorz Motor - strzał był niecelny. Próbował z przewrotki Lipa - niecelnie. Ot klasa B w pełnej okazałości.

Dąb Sidzina - Jubilat Izdebnik 3:1 (1:1)

Gole dla Dębu: Lipa, G. Motor, Staszczak.

Składy

Dąb: S. Motor - Kostka, T. Mazur, Palowski, Krupa, Jaromin, Staszczak (85' Czarny), Kordyl (80' R. Mazur), Ł. Kolaniak (60' G. Kolaniak), Lipa, G. Motor.

Jubilat: D. Gołąb - Dolny, K. Gołąb, Radoń, Golonka, Berny, K. Rapacz, R. Rapacz, Jasek, M. Cora, S. Cora.

Grom Grzechynia - Żarek Stronie 3:1 (1:1)

Gole dla Gromu: M. Surmiak, P. Surmiak, Bogacz.

Składy

Grom: Pawlik - Kudzia, Paleczny (46' Kaczmarczyk), Pająk, M. Surmiak, Gruszeczka, Krupczak, Toczek, Paździora, (85' Polak), Bogacz, P. Surmiak.

Żarek: Matuszyk - Chrapek, Flaka, Czaicki, P. Klimowski, B. Klimowski, Porębski, M. Odrowąż, Młynarczyk (85' A. Odrowąż),  M. Worytko, Janiczak.

Strzelec Budzów - Korona Skawinki  2:1 (1:0)

Gole dla Strzelca: Lasek, Grygiel.

Gol dla Korony: Słonina.

Składy:

Strzelec: Lenik - Pęcek (63' Grygiel), Głuc (85' Parszywka), Wrzodek, Korczak, Sergiel, Gałuszka, Marek Daniel (67' Kiełbus), Mirocha, Lasek, Mateusz Daniel (83' Jurkowski).

Korona: Gielata – R. Słonina (70' D. Słonina) R. Gębala, Skupień, Fabiś, Norek, Klasik (61' Kania), Florek, Gwiżdż, Lempart, Maksymilian Pająk.

Lachy odzyskały stadion

W 182 dni można pieszo dojść do stolicy Kambodży z Lachowic i wrócić tą samą drogą. Gdyby ktoś zdecydował się na podobną trasę w październiku, to zdążyłby dotrzeć na pierwszą domową wygraną Lachów w B-Klasie od sześciu miesięcy. Na dowód, że sztuczna murawa lachowickiego boiska przestała być dwunastym zawodnikiem zespołu niech posłuży fakt, że w Lachowicach nie widziano trzech punktów od czterech spotkań z rzędu (w międzyczasie trwała przerwa zimowa). Okazją na odzyskanie stadionu stał się przyjazd drużyny z Zebrzydowic, która pobyt w ósmej lidze traktuje już w kategoriach igrzysk olimpijskich, czyli „liczy się sam udział”.

Po rozwiązaniu w poprzedniej kolejce worka goli w Grzechyni miejscowi kibice Lachów liczyli na powtórkę w tempie zmieniania rezultatu na tablicy wyników. Na pierwszy celny strzał w meczu jakiegokolwiek zawodnika musieli jednak poczekać prawie pół godziny. W międzyczasie humor poprawił wszystkim Marcin Bednarz z Olimpii, którego próby wyrzutu mokrej piłki z autu kończyły się kabaretowymi scenami. Futbolówkę udało się na boisko wrzucić dopiero po zamianie na suchą sztukę. W 33 minucie Mateusz Małysiak odnalazł znakomitym podaniem Dawida Steczka, który po zgubieniu obrońców Olimpii nie miał żadnych kłopotów ze skierowaniem piłki obok spóźnionego z wyjściem bramkarza gości.

Po zmianie stron Lachy już pierwszą akcją podwyższyły wynik. W 46 minucie Grzegorz Bogdanik uruchomił na lewym skrzydle Daniela Kachla, a ten posłał mocny strzał z kąta po rękawicach interweniującego Adriana Jankowicza. Po niecałych 5 minutach Olimpia była blisko kontaktowego gola. Goście zdecydowali się na krótko rozegrany po ziemi rzut wolny, który poza linię boczną zdołał skierować bramkarz gospodarzy. Chwilę później Łukasza Nowaka od wyciągania piłki z siatki uratowała poprzeczka, która zatrzymała strzał z dystansu po pomysłowym podaniu z rożnego. W 63 minucie zmarnowanej okazji przez Małysiaka żałowali nawet zawodnicy Olimpii. Ominięcie prawie połowy drużyny przez jednego zawodnika nie zdarza się często na boiskach niższych lig.

Na 10 minut przez końcowym gwizdkiem Dawid Steczek wykorzystał brak koncentracji rywali i po wyjściu na wolne pole wpisał się po raz drugi na listę strzelców. Dwie minuty później Daniel Kachel z rozmachem wszedł w pole karne, po drodze mijając obrońców i bramkarza, jednak piłka została wybita za linię boczną. Jeśli Sebastian Pyrzyk ma swoją prywatną listę najpiękniejszych goli, to jednym z nich prawdopodobnie będzie główka z 82 minuty, gdy wspomógł się ekwilibrystycznym skokiem na dośrodkowanie z rzutu rożnego.

W ostatnich fragmentach spotkania Lachy ponownie pokazały, że nie mają obaw w stawianiu na młodzież. Michał Sroka dzień wcześniej występował w sparingu juniorów młodszych, z kolei w niedzielnym meczu seniorów zastąpił w 85 minucie etatowego golkipera Lachowic. Ostatnia akcja meczu należała właśnie do szesnastolatka, gdy znakomitym wyjściem do sytuacji sam na sam sprawił, że Lachy po raz pierwszy w tym sezonie zanotowały czyste konto.

                                                                                                                                                             Tomasz Mielczarek

Lachy Lachowice - Olimpia Zebrzydowice 4:0 (1:0)

Gole dla Lachów: Steczek (dwa), Daniel Kachel, Pyrzyk.

Składy:

Lachy: Nowak (85' Sroka)- Gwiazdoń, Chorąży, Lasik, Rzepka (75' Dominik Kachel), Steczek (80' Piecha), Małysiak, Bogdanik, Daniel Kachel, Rączkiewicz (46' Murzyn), Pyrzyk. 

Olimpia: Jankowicz – Ramz, M. Kania, K. Pilch, Bednarz, Musiał (70' M. Pilch), Smajek, Łężniak, Duchecki, Jakubiec (80' Drożdż), Goczał.

 

Leńczanka Leńcze - Skawa Jaroszowice 2:2 (0:1)

Gole dla Leńczanki: D. Gębala, Kian Ara.

Gole dla Skawy: Żwirkowski (dwie).

Składy:

Leńczanka: Majcherczyk – D. Oleś, Gajewski, Kolasa, Płaczek, Żak, Stanisław Gębala (77' Kian Ara), Szymon Gębala (46' Zabawa), M. Palacz, K. Palacz, D. Gębala.

Skawa: Żak – Mirowski (23' W. Galas), M. Galas, Jucha, Rudecki, Bucki (68' Sz. Pietrzak), Słupski, Balon, Żwirkowski, M. Pietrzak (79' S. Błachut), Grzyb (73' Diachenko).

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Błyskawica Marcówka 17 46 46 16 30
2 KS Bystra 17 32 39 15 24
3 Skawa Jaroszowice 17 32 37 22 15
4 Korona Skawinki 17 32 40 27 13
5 KS Leńcze 17 31 40 26 14
6 Dąb Sidzina 17 28 47 33 14
7 Chełm Stryszów 17 28 35 30 5
8 Strzelec Budzów 17 27 27 23 4
9 Żarek Stronie 17 26 34 27 7
10 Lachy Lachowice 17 21 41 40 1
11 Jubilat Izdebnik 17 16 30 36 -6
13 Grom Grzechynia 17 10 25 48 -23
12 Czarni Koziniec 17 9 18 62 -44
14 Olimpia Zebrzydowice 17 3 16 68 -52

 

B-KLASA PODHALE:

Unia Naprawa - Wierchy Lasek 1:1 (0:1)

Gol dla Unii: Żegleń.

Gol dla Wierchów: Bocheński.

Skład Unii: Kania - Święchowicz, Żegleń, Gacek, Drobny (46' Proszek), Janiak, Mastela (77' Mirek), Guzik, Traczyk, Śliwa (83' Ciścoń), Flaga.

Delta Pieniążkowice - Podgórki Krauszów 1:1

Skawianin Skawa - Janosik Sieniawa 3:0

Szarotka Rokiciny Podhalańskie - Gorce Rdzawka 1:4

Szarotka Chochołów - Grel Trute 1:2

Skałka Rogoźnik/Stare Bystre - Orawa Jabłonka 0:3

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Orawa Jabłonka 13 27 38 21 17
2 Gorce Rdzawka 13 27 29 13 16
3 Podgórki Krauszów 13 26 41 22 19
4 Grel Trute 13 26 25 19 6
5 Wierchy Lasek 13 21 28 22 6
6 Janosik Sieniawa 13 20 24 24 0
7 Szarotka Chochołów 13 19 28 26 2
8 Unia Naprawa 14 18 26 31 -5
9 Skawianin Skawa 14 18 21 29 -8
10 Skałka Rogoźnik/Stare Bystre 13 11 16 31 -15
11 Delta Pieniążkowice 15 9 17 31 -14
12 Szarotka Rokiciny Podhalańskie 13 7 18 42 -24

 

C-KLASA:

Tarnawianka Tarnawa - Zryw Lanckorona 7:2 (3:1)

Gole dla Tarnawianki: Ł. Sitarz (pięć), Gach, Listwan.

Skład Tarnawianki: Wróbel - D. Sitarz, Listwan, Klimasara (Madejczyk), D. Zawiła, Basiura, Elżbieciak, Żurek (M. Biel), Pęczek (Żmuda), Gach, Ł. Sitarz.

Płomień Sosnowice - Pogoń Bugaj 1:0

Orzeł Radocza - Sokół Frydrychowice 0:1

Orzeł II Wieprz - Victoria Półwieś 1:0

Spartak Skawce - Łysa Góra Zawadka 7:0

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Cedron Brody 13 34 55 20 35
2 Tarnawianka Tarnawa 13 28 37 29 8
4 Spartak Skawce 13 24 37 25 12
6 Sokół Frydrychowice 13 24 29 18 11
3 Orzeł Radocza 13 23 43 21 22
5 Orzeł II Wieprz 13 21 30 22 8
7 Płomień Sosnowice 13 17 21 22 -1
9 Zryw Lanckorona 13 15 20 32 -12
8 Łysa Góra Zawadka 13 13 27 40 -13
10 Victoria Półwieś 13 9 21 41 -20
11 Pogoń Bugaj 13 3 16 56 -40
12 Jastrzębianka Jastrzębia 13 13 22 26 -4

wyniki - i liga

Tabela - I Liga

Team
Played Points
1 Kanonierzy 0 0
2 Beton 2 0 0
3 Los Asfaltos 0 0
4 Monter 0 0
5 RKS Huwdu 0 0
6 Gamba Furiosa 0 0
7 ZrobioneZdrewna.pl 0 0
8 AKS 0 0
9 Lachy 0 0
10 Zawojski.pl 0 0

zapowiedŹ - i liga

28-04-2019 08:00
Monter - Gamba Furiosa
28-04-2019 09:00
Lachy - AKS
28-04-2019 10:00
Zawojski.pl - RKS Huwdu
28-04-2019 11:00
Beton 2 - ZrobioneZdrewna.pl
28-04-2019 12:00
Los Asfaltos - Kanonierzy

wyniki -ii liga

Tabela - Ii Liga

Team
Played Points
1 Granda 0 0
2 Relax 0 0
3 Mucharz Team 0 0
4 Golden Street 0 0
5 Black Shadows 0 0
6 Gang Albanii reaktywacja 0 0
7 Bad Boys 0 0
8 Bienia 0 0
9 Świt 0 0
10 Wolves 0 0

zapowiedŹ - ii liga

28-04-2019 09:00
Granda - Mucharz Team
28-04-2019 10:00
Bad Boys - Bienia
28-04-2019 11:00
Wolves - Black Shadows
28-04-2019 12:00
Relax - Gang Albanii reaktywacja
28-04-2019 13:00
Świt - Golden Street

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportPiłka nożnaPiłkarski weekend: Tempo odrabia stratę z nawiązką, Babia Góra zgodnie z planem, domowe porażki Jałowca, Huraganu i Naroża