Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!


Ogłoszenia opłacone przez Komitetety Wyborcze w wyborach Parlamentarnych.

sobota, 20 kwiecień 2019 19:07

Piłkarska sobota: Deja vu Babiej Góry, Tempu Zatorzanka nie leży, a Błyskawicy Skawa, Jałowiec szczęśliwie, ale zdobywa Wieprz.

Na ulicy Mickiewicza... nudno nie jest! Babia Góra Sucha Beskidzka przegrywała do przerwy 1:0 z BCS Zawoja i co zrobiła w drugiej połowie? Odmieniła losy spotkania. Nie pierwszy raz w tym sezonie. Gole dla suszan zdobyli: Michał Wójtowicz, Gabriel Janiczak oraz w doliczonym czasie gry Tomasz Szarlej. Zawoja zdobył gola w piątej minucie (Bartłomiej Ficek), podobnie jak Huragan Skawica (Sebastian Kozina) w spotkaniu w Krzeszowie. Liczy się jednak efekt końcowy, a tutaj zawodnicy ze Skawicy zdali egzamin zwyciężając 2:0. Trzy punkty z boiska Orła Wieprz wywozi Jałowiec Stryszawa - dwa gole dla Jałowca zdobywa Bartłomiej Iciek, który przed tygodniem pauzował z powodu żółtych kartek. Jedno trafienie dokłada Bartosz Sala. Podział punktów w Przytkowicach, gdzie grało Naroże Juszczyn. Zaczęliśmy od A-klasy, więc teraz czas na okręgówkę. Niespodzianka w Zatorze, gdzie Tempo Białka dzieli się punktem z Zatorzanką. Goście prowadzili 1:0 po bramce Łukasza Rupy, ale w drugiej połowie dali sobie wbić gola. - Tragedii nie robimy, tylko gramy dalej - komentuje Krzysztof Wądrzyk, trener Tempo. Niespodzianki za to nie było w Zembrzycach, gdzie gościł lider z Rajska. I wygrał 2:0. Halniak notuje kolejny mecz bez porażki - tym razem dopisuje do swojego dorobku punkt w wyjazdowym spotkaniu z Arką Babice. W klasie B porażki doznaje Błyskawica Marcówka - drugiej w sezonie (w Stryszowie 0:2). Skawa Jaroszowice w tych rozgrywkach lepsza w bezpośrednim pojedynku z Błyskawicą - w Marcówce zanotowała remis. Gro Grzechynia ostatecznie pogrąża Olimpię Zebrzydowice wygrywając 3:2, a Dąb Sidzina wraca z kompletem punktów z Kozińca. Pozostałe mecze z udziałem naszych drużyn - w tym derby Strzelca z Lachami, na remis. W klasie C drugie zwycięstwo na wiosnę odnosi Tarnawianka Tarnawa - podopieczni Kuby Nosala okazali się lepsi od rezerw Orła Wieprz. Mecz rozegrano w Bieńkówce.

V-LIGA:

Jak nie ograć lidera?

Co musiało się stać, żeby Garbarz Zembrzyce urwał chociaż punkt drużynie LKS Rajsko? Musiałby na pewno wystąpić najlepszy napastnik gospodarzy Monsuru Adisa, przed którym respekt czują wszystkie drużyny w okręgówce. Nie wystąpił. W składzie zabrakło również Ismaili Baloguna, który niejednokrotnie z Adisą rozstrzygał losy spotkania. Co jeszcze? Szczelna jak nigdy defensywa. Garbarz tylko w tej rundzie stracił już w 4 spotkaniach 8 goli, więc goście spokojnie mogli czekać na swoją okazję.

Nazwisko Zdzisława Janika wpisane do protokołu meczowego jako zawodnika rezerwowego z jednej strony brzmi jak żart. Garbarz robił castingi, w sumie jak co pół roku, do gry w okręgówce i w przeszłości trenerowi Janikowi udawało się tym sposobem pozyskiwać 3-4 całkiem niezłych zawodników. Traktowali oni Zembrzyce jako odskocznię do innych klubów i jak szybko pojawiali się w Zembrzycach, tak szybko z nich znikali. Teraz do Zembrzyc trafili zawodnicy, dla których był to przeskok i o dwie klasy rozgrywkowe (trójka zawodników z Lachowic), albo o jedną (Kamil Kwaśniewski, chociaż ten ma za sobą rok gry w piątej lidze w barwach Naroża Juszczyn), a w przypadku 40-letniego Jakuba Żurka, była to możliwość w ogóle zakotwiczenia gdziekolwiek po tym, jak jego dotychczasowa drużyna (Relaks Wysoka) przestała istnieć.

Rajsko w pełni zasłużenie wygrało 2:0 po dwóch golach swojego super snajpera, 23-letniego Pawła Piskorza. W tej rundzie Piskorz zdobywał gole w każdym meczu dla Rajska. Gospodarze mogli i powinni zdobyć honorową bramkę - po rozegraniu rzutu wolnego piłka szczęśliwie spadła pod nogi Adriana Elżbieciaka, który z kilku metrów nie był w stanie pokonać Łukasza Gielarowskiego.

Garbarz Zembrzyce - LKS Rajsko 0:2 (0:1)

Gole dla Rajska: Piskorz (dwa).

Czerwona kartka: Kwaśniewski (Garbarz).

Składy:

Garbarz: Kołata - Kania (33' A. Elżbieciak), Sani, Żurek, D. Elżbieciak, Porębski (78' Cieślak ), Burliga, Stachnik, Mackiewicz, Boczkaja, Kwaśniewski. 

LKS Rajsko: Gielarowski - Sieczko, Zimnal, Welber, D.Jędrusik, Matlak, Czarnik, Mika (68' Ochman), Brańka (68' Ogórek), Senkowski (38' K.Jędrusik), Piskorz (72' Skiernik).

Nie czas na łzy

O godzinie 11 w sobotę świąteczną grały drużyny Tempo Białka i LKS Rajsko. Białczanie śledzili losy potyczki w Zembrzycach (tydzień temu w Gromcu również obserwowali swojego rywala do awansu do IV-ligi), lecz tym razem to nie przeciwnikowi, ale białczanom przytrafiła się wpadka. Remis 1:1 z Zatorzanką jest z jednej strony zaskoczeniem, ale takim nie do końca.

W rundzie jesiennej Zatorzanka zremisowała w Białce 1:1, w poprzednim sezonie Zatorzanka wygrała u siebie z Tempo 2:1.

Mecz rozpoczął się od strzału w poprzeczkę Michała Puzika w 10. minucie. Do tego momentu trwało klasyczne "badanie się" w styl raz my, raz wy. Po kwadransie gry gospodarze na własne życzenie sprokurowali rzut rożny. Można teraz dodać - sprokurowali gola, bo po jego wykonaniu Łukasz Rupa otworzył wynik spotkania. Właśnie Rupa dośrodkował płasko w pole karne, nikt toru lotu piłki nie przeciął i tak kuriozalny gol stał się faktem. Sześć minut później bramkarz Zatorzanki Filip Lichański był na posterunku, gdy z wolnego przymierzył Rupa. Golkiper gospodarzy wybił futbolówkę na rzut rożny.

Gospodarze odpowiedzieli w 22. minucie, kiedy to bardzo dobrą interwencją popisał się Marcin Koper. Tempo za to, a dokładniej Mateusz Balcer, zmusiło Zatorzankę, dokładniej Lichańskiego, do sporego wysiłku po sprytnym strzale w długi róg. Końcówka pierwszej połowy należała do Zatorzanki, która egzekwowała kilka rzutów rożnych. Po jednym z nich nieznacznie nad poprzeczką strzelał Patryk Formas.

Druga połowa rozpoczęła się bardzo dobrze dla gospodarzy. Strata w środku pola kończy się akcją Zatorzanki, po której gospodarze mają kolejny korner. Po jego wykonaniu z bliskiej odległości do bramki trafia Krzysztof Wolanin. - Nonszalancka strata zakończyła się rzutem rożnym, po którym tracimy gola. To był łańcuszek błędów. Straciliśmy gola nie w swoim stylu - przyznał trener Tempo Krzysztof Wądrzyk

Stracony gol podziałał mobilizująco na gości. Na placu gry zameldował się Bartłomiej Pająk, który dwukrotnie z przewrotki! próbował zaskoczyć Lichańskiego. Najlepszej okazji w tej części spotkania nie wykorzystał Puzik - po podaniu od Pająka próbował uderzeniem w długi róg pokonać Lichańskiego, lecz bramkarz Zatorzanki, zdecydowany man of the match, był górą.

- Na tym remisie sezon się nie kończy. Odczuwamy niedosyt, ale patentu na wygrywanie nie ma żadna drużyna. W pierwszej połowie zabrakło nam drugiego gola, który mógłby zamknąć to spotkanie. Dążyliśmy do zdobycia zwycięskiej bramki. Rywal grał swoją piłkę, często zawodników gospodarzy łapały skurcze, ale nie ma o to pretensji. Taka sytuacja tylko nas jeszcze bardziej frustrowała. Zatorzanka w ostatnim czasie regularnie zabiera nam punkty. Zaciskamy zęby, przełykamy ten remis i gramy dalej. Za tydzień derby z Halniakiem, w których będziemy mogli sportowo odreagować. W ostatnim czasie tak wygląda kalendarz, że gramy albo z mocnymi drużynami, albo czekają nas derbowe pojedynki. Taka nasza dola - podsumował Wądrzyk.

Zatorzanka Zator - Tempo Białka 1:1 (0:1)

Gol dla Zatorzanki: Wolanin.

Gol dla Tempo: Rupa.

Składy:

Zatorzanka: Lichański - Mika, Skrobacz, Baluś, Żmuda, Makuch, K. Wolanin, Woźniak (60’ Kwiatkowski), Stefaniak (75’ Celej), Formas, Stanek (80’ Kobus).

Tempo: Koper - Gruca, Bryła, Mentel, Ł. Balcer (75' Woźny), Ficek, Rupa, Frączek (65' Ostrowski), Puzik, Bisaga (75' Żak), M. Balcer (60' Pająk)

Arka Babice - Halniak Maków Podhalański 1:1 (1:0)

Gol dla Arki: Proksa.

Gol dla Halniaka: Burzyński.

Skład Halniaka: Kubas (40' Żarnowski) - Bagnicki, Burliga (76' Sarnicki), Piskorz, Barczuk (46' Burzyński), Popowicz, Furman, Gołuszka, Krauz, Kowalczyk (46' Wójtowicz), Woźniak (63' Bobek).

UKS KS Chełmek - Kalwarianka Kalwaria 2:1

Niwa Nowa Wieś - Brzezina Osiek 2:1

Sosnowianka Stanisław - Victoria 1918 Jaworzno 3:7

Nadwiślanin Gromiec - LKS Żarki 2:2 

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 LKS Rajsko 19 47 59 17 42
2 Tempo Białka 19 42 39 8 31
3 Nadwiślanin Gromiec 19 38 42 21 21
4 KS Chełmek 19 37 43 20 23
5 Niwa Nowa Wieś 19 36 50 18 32
6 Victoria Jaworzno 19 31 46 25 21
7 Brzezina Osiek 19 26 24 17 7
8 Zatorzanka Zator 19 23 32 45 -13
9 Halniak Maków Podhalański 19 22 25 33 -8
10 LKS Żarki 19 20 25 33 -8
11 Kalwarianka Kalwaria 19 19 27 38 -11
12 Arka Babice 19 15 30 56 -26
13 Garbarz Zembrzyce 19 13 22 52 -30
14 Sosnowianka Stanisław Dolny 19 1 10 99 -89
15 Relaks Wysoka 14 22 33 25 8

 

A-KLASA WADOWICE:

Który to już raz?

W doliczonym czasie gry Tomasz Szarlej posyła piłkę do pustej już bramki i wtedy już jest pewne, że nikt i nic nie odbierze Babiej Górze trzech punktów w meczu z BCS Zawoja. Lepiej ustawione celowniki u gospodarzy sprawiłoby, że mecz ten rozstrzygnąłby się o wiele minut wcześniej.

Piękna pogoda, na trybunach tylu ludzi, że kasjerzy musieli "dodrukować" kolejne bilety, derby z lokalnym rywalem, który piastuje się w górnej części tabeli - mecz Babiej Góry z BCS Zawoja miał wszystko ku temu, by stać się hitem kolejki. Czy takim był? Na pewno nie. O ile Babia Góra z każdym kolejnym rywalem pozwala sobie na bardzo ofensywną grę, o tyle zawojanie mieli jasny cel - skomasowana obrona i a nuż coś się uda. Do końca pierwszej połowy udawało się.

- Nie mam kadry 25 zawodników. Jest nas mniej, do tego kontuzje nas trapiły i przed i już w trakcie meczu z Babią Górą. Stawiam na młodych chłopaków, dla których mecz z Babią Górą jest cennym doświadczeniem - mówi Krzysztof Jodłowiec, grający trener BCS Zawoja. - Mieliśmy plan na mecz z Babią Górą. W pierwszych minutach chcieliśmy zaskoczyć rywala wysokim pressingiem i zdobyć gola. To się udało. Celem było zabezpieczenie środka boiska. Pozwalaliśmy gospodarzom na rozgrywanie piłki do połowy boiska, wiedzieliśmy, że większość piłek granych jest na Grzegorza Kmiecika, który rozdziela je na bok i z tamtych sektorów będą gospodarze dośrodkowywać piłki w nasze pole karne. Czekaliśmy na to i w pierwszej połowie dawaliśmy sobie z tym radę.

Wspomniany to gol to przejęcie w środku pola piłki przez Szymona Penę i zagranie do wychodzącego na czystą pozycję Bartłomieja Listwana. Strzał najbardziej wysuniętego zawodnika z Zawoi, najbardziej aktywnego w szeregach gości również, zdołał sparować jeszcze do boku Kamil Talaga. I kiedy wydawało się, że jeden z obrońców Babiej Góry wybije piłkę daleko poza pole karne - albo na rzut rożny, bo to też jest wyjście w takiej sytuacji - to jednak następuje fatalny w skutkach  indywidualny błąd i Bartłomiej Ficek z 7 metrów otwiera wynik meczu.

- Nie po raz pierwszy na własne życzenie tracimy gola na początku meczu. Prezentujemy bardzo ofensywny styl, który w pierwszej fazie meczu przeciwnik może wykorzystać. Nie chcę jednak mówić, że taki obrót sytuacji sprawia, że prezentujemy się jeszcze lepiej. Tłumaczę chłopakom, że w pewnym momencie może nam zabraknąć czasu na osiągnięcie dobrego rezultatu. Od pierwszej minuty powinniśmy wyjść na boisko i wygrywać - przyznaje Kmiecik.

Statystyki z meczu są podane poniżej, ale tak na oko to w posiadaniu piłki wyglądało to 70-30 procent w posiadaniu piłki na korzyść gospodarzy. Tyle dośrodkowań w pole karne to z lewej, to z prawej strony, dawno w Suchej Beskidzkiej nie obserwowano. Brakowało jednak wykończenia, obecności na boisku... Roberta Starowicza, który oglądając z trybun mecz przyznał, że to jest takie spotkanie "pod niego". Tymczasem ten, który akcje miał wykańczać, czyli grający trener, był albo skutecznie blokowany, albo piłki nie było dokładne, albo znajdował się poza szesnastkę. Skoro nie udawało się tradycyjnie, Babia Góra spróbowała niekonwencjonalnie. Michał Wójtowicz zagrywa piętą do Michała Chrząszcza, ten wpada w pole karne, wycofuje piłkę i... rozpoczyna kontrę zawojan. Pierwsza połowa była momentami bardzo nerwowa w wykonaniu zawodników gospodarzy. Z indywidualnych błędów jednak nie korzystali goście. - Bardzo trudno gra się w Polsce w ataku pozycyjnym i nie ma co szukać winy w zawodnikach, którzy grają na poziomie A-klasy - broni swoich podopiecznych Kmiecik. - Oni bardzo chcą, przejmują się, co bardzo mnie cieszy. W meczu z Zawoją pojawiło się wielu kibiców na trybunach, jest presja, do tego wiemy, że każdy mecz powinniśmy wygrywać. Na treningach wygląda to o wiele lepiej w naszym wykonaniu.

W pierwszej połowie z rzutu wolnego próbował jeszcze Wójtowicz, lecz piłka po jego strzale minęła o pół metra słupek bramki gości. Bardzo ładny rajd lewą stroną Grzegorza Talagi zakończył się nieskutecznym opanowaniem futbolówki przez Kamila Dyducha. Po stronie gości, również z rzutu wolnego, przymierzył Jodłowiec. Piekielnie mocny strzał poszybował jednak nad poprzeczką. Taki to był mecz... Pierwszy celny strzał Babiej Góry to... dośrodkowaniu z rzutu rożnego Grzegorza Talagi, z którym poradził sobie Mateusz Staszak. - Może nie prowadziliśmy zasłużenie, ale tak właśnie chcieliśmy, żeby mecz wyglądał - podsumował Jodłowiec, który pierwszą połowę zakończył z żółtą kartką. Nie za faul, ale za dyskusję z sędzią. - Nie będę oceniał poziomu sędziowania, bo znowu będzie, że Jodłowiec ma do nich zawsze pretensje. Na wiosnę graliśmy już piąty mecz i po żadnym z nich nie miałem do nich żadnych uwag. Nie godzę się jednak na to, że jeszcze przed meczem sędzia mówi do kapitanów, że jeżeli Jodłowiec się będzie odzywał, to dostanie żółtą kartkę, a potem drugą, żeby się uspokoił. Takie słowa to jest ujma, są frustrujące. Wychodzę na mecz i wiem, że zostanę upomniany. Odechciewa się grać na takim poziomie. Jestem trenerem i mam prawo się odezwać. Sędzia boczny tymczasem coś mi odpowiada, może się ze mnie nawet śmiać, a mnie niczego nie wolno - podsumował.

Zgodnie z planem, a może zgodnie z poprzednimi spotkaniami, Babia Góra ruszyła do jeszcze bardziej zdecydowanych ataków po przerwie. Dodatkową "odwagę" w szeregi Babiej Góry wlał bramkarz zawojan, który źle obliczył miejsce do interwencji i po niedokładnym dośrodkowaniu Szymona Żaczka popisał się zupełnie niepotrzebną paradą. Nawet najlepsza parada nie dałaby rady jednak w sytuacji z 57. minuty, gdy Wójtowicz popisał się fantastycznym uderzeniem z 25 metrów. Wyrównujący gol dodał skrzydeł gospodarzom. Na 2:1 mógł i powinien podwyższyć Kmiecik, który po dośrodkowaniu z lewej strony Szarleja mając przed sobą tylko bramkarza BCS posłał piłkę nad poprzeczką...

- Sam nie wiem, dlaczego to nie wpadło. W pierwszej rundzie co strzał, to był gol, teraz jest inaczej. Biorę na klatę tą sytuację. Najważniejsze są trzy punkty - przyznał Kmiecik.

Właśnie, trzy punkty. Po akcji Jakuba Talagi do bramki BCS trafia Gabriel Janiczak. Zawoja musiała w tym momencie zmienić taktykę - Jodłowiec zameldował się w środku pola, goście momentami grali i trójką w obronie. - Opcje były dwie. Doprowadzamy do wyrównania, albo tracimy kolejnego gola - przyznał Jodłowiec. Wygrała opcja numer dwa - w doliczonym czasie gry Szarlej ustala wynik spotkania. Mógł to zrobić wcześniej, lecz nie wykorzystał sytuacji sam na sam ze Staszakiem.

- Babia Góra gra inną piłkę niż pozostałe drużyny w A-klasie. Kosztuje nas to sporo sił, tracimy przez to gole. Bardzo mnie jednak cieszy to, że chłopcy zrobili postęp pod względem motorycznym i taktycznym. W ostatnim czasie co mecz, to w okolicach 70-90 minutach to strzelamy bramki. Do niektórych zawodników dotarło, że treningi w 18-20 osób dają później efekty w meczu. W rundzie jesiennej nieraz było tak, że wszyscy liczyli na mnie czy Gabriela Janiczaka, że zdobędziemy gole i Babia Góra wygra. Teraz ciężar zdobywania bramek rozłożył się na cały zespół. To jest naszym kluczem do sukcesu. Nie jeden czy dwóch zawodników pracują na gole, lecz cała drużyna. Cieszę się, że inni wpisują się na listy strzelców - podsumował Kmiecik.

STATYSTYKI Z MECZU BABIA GÓRA  SUCHA BESKIDZKA - BCS ZAWOJA

  Babia Góra BCS Zawoja
Strzały celne 8 3
Strzały niecelne 13 2
Rzuty rożne 4 2
Spalone 3 3
Faule 20 15
Ż.K. / CZ.K. 4/1 2

 

Babia Góra Sucha Beskidzka - BCS Zawoja 3:1 (0:1)

Gole dla Babiej Góry: Wójtowicz, Janiczak, Szarlej.

Gol dla BCS: Ficek.

Czerwona kartka: Wójtowicz (Babia Góra).

Składy:

Babia Góra: K. Talaga - Chrząszcz, P. Burliga, Żaczek, J. Talaga, Dyduch (71' Szarlej), G. Talaga (57' Krystian Burliga), Kociołek, Wójtowicz, Kmiecik (88' Rzepka), Janiczak (90' Pacyga).

BCS: Staszak - Basiura, Jodłowiec, Bach, Zięba (10' Trybała), Pena, Surzyn, Ficek (70' Sałaciak), Dyrcz, Antosiak, Listwan.

Paweł Marek załatwił starego znajomego (Żurawia Krzeszów też)

Pełen obaw przed meczem z Huraganem Skawica był trener Żurawia Krzeszów Bartłomiej Sałapatek. I w swoich obawach nie pomylił się nic a nic. Na niektóre rzeczy nie miał wpływu, na niektóre miało. Skończyło się zasłużonym zwycięstwem Huraganu 2:0.

Po ostatnim spotkaniu Żurawia z powodu żółtych kartek pauzowali dwaj kluczowi zawodnicy: Krzysztof Ćwiertnia i Grzegorz Bańdura. To była obawa numer jeden. Numer dwa to zlekceważenie przeciwnika przez jego podopiecznych - Huragan w tej rundzie naprawdę nie gra źle, ale w niektórych meczach frajersko traci punkty i stąd taki, a nie inny dorobek. - Nie pomogła odprawa przedmeczowa. Zawodnicy uznali, że trzy punkty im się należą, skoro grają z przedostatnią drużyną w tabeli - mówi Sałapatek. Obawa numer trzy to skład Huraganu. - Zobaczyć, jak wysiada z busa dwudziestu zawodników Huraganu nie jest miłą niespodzianką w kontekście naszych absencji. Zagrał również Paweł Marek, którego szczególnie się obawiałem. Występowałem z Pawłem w Garbarzu Zembrzyce i wiem, jak gra i jakie ma mocne "kopyto". Od 16 lat kopię piłkę, a zawodnika z tak ustawioną nogą nie widziałem. Dla niego strzał z 30-40 metrów to jak dla wielu zawodników uderzenie z 12 metrów. Nie umniejszając w niczym innym zawodnikom Huraganu, to bez Pawła drużyna ta traci pięćdziesiąt procent wartości - dodaje Sałapatek.

Okres świąteczny to czas kiedy mam do dyspozycji prawie wszystkich zawodników. Chciałoby się, aby tak było co tydzień. Nie mieliśmy przed meczem z Żurawiem żadnej kontuzji, nikt nie pauzował za kartki. Z Krzeszowem gramy co rundę - najpierw w B teraz w A klasie i doskonale się znamy. Wiemy jak grają, jakie są ich słabe i mocne strony. Działą też to w drugą stronę - przyznał tymczasem Krzysztof Kudzia, trener Huraganu Skawica.

- Zmieniłem trochę ustawienie zespołu na ten mecz wyciągając wnioski z kilku poprzednich meczów, kiedy to nie byliśmy wcale gorsi od przeciwnika, ale nie potrafiliśmy 100 procentowych okazji zamienić na gole. W obronie za to traciliśmy gole po prostych błędach - wyjaśnia Kudzia.

Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla gości. Paweł Marek uderzył mocno w kierunku bramki Żurawia, Sebastian Krupczak odbił piłkę przed siebie, dopadł do niej Sebastian Kozina i Huragan prowadził 1:0. Pierwsze pół godziny to twardy, szybki mecz obfitujący w sytuacje podbramkowe. Po stronie Huraganu pomylił się Dawid Sumera po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Po stronie Żurawia strzał Mateusza Miki obronił Tomasz Kotlarz.

- Ładnie rozgrywaliśmy piłkę, do 16 metra wyglądało to obiecująco. Brakuje nam jednak rasowego przeciwnika, a i Krzysiek oraz Grzesiek nie mogli z nami być w sobotę - mówi Sałapatek.

Na drugą połowę trener gospodarzy wystawił dwójkę napastników: Tomasza Świerkosza i Jarosława Bielarza. Ten pierwszy zjechał na święta w rodzinne strony z zagranicy (jak większość zawodników Huraganu), ten drugi z powodu obowiązków zawodowych również nie trenuje regularnie. Dla Żurawia ważniejszy od tego momentu stał się wynik i w kierunku dwóch doświadczonych napastników raz po raz adresowane były w ich kierunku. Bielarz i Świerkosz mogli zmienić losy tego pojedynku, lecz na tym poziomie rozgrywkowym bez regularnych w miarę treningów niewiele można zdziałać. W 50. minucie strzał Bielarza obronił Kotlarz, mylił się Świerkosz. Z dobrej strony pokazali się nie tylko zmiennicy w zespole Żurawia, ale też i Huraganu. Sebastian Pacyga na początku drugiej połowy po prostopadłym podaniu znalazł się praktycznie sam na sam z Krupczakiem, lecz naciskany przez jednego z obrońców gospodarzy oddał strzał obok lewego słupka.

Goście tymczasem po raz drugi umieścili piłkę w siatce Żurawia, lecz radość ze zdobytego gola nie trwała długo. - Przemysław Ogorzałek uprzedził bramkarza gospodarza i skierował piłkę do bramki. Sędzia główny wskazał chyba na środek, ale boczny po chwili podniósł chorągiewkę. Nastąpiła konsultacji i podyktowany został rzut wolny. Naszym zdaniem dużo wcześniej był kontakt z piłką, a dopiero później Przemek naciskany z tyłu przez obrońcę wpadł na bramkarza. Sędzia jest od podejmowania decyzji na boisku i nie przyznał nam gola. Trudno było się nam z tą decyzją - przyznaje Kudzia.

Ostatecznie Huragan dopiął swego - Mateusz Matyja, kolejny zmiennik w szeregach przybyszów ze Skawicy, dobrze utrzymał się przy piłce w na szesnastym metrze od bramki Żurawia, minął jednego z defensorów gospodarzy i wystawił piłkę Markowi, który bardzo mocnym strzałem ustalił wynik meczu. Żuraw? Kontaktowego gola mógł zdobyć Sałapatek, ale skończyło się na słowie mógł. Dwukrotnie niecelnie z dystansu przymierzył Świerkosz, ale były to bardziej strzały rozpaczy niż dobrze dobrze przygotowane próby.

- Zagraliśmy bardzo dobry mecz, w którym nie zabrakło nam walki i determinacji. Chcemy jak najlepiej tylko potrafimy walczyć do końca sezonu i zobaczymy jaki na jego mecie będzie efekt. Trzy punkty zdobyte w Krzeszowie bardzo nas cieszą, a Żuraw to bardziej wymagająca drużyna niż Wisła Łączany, Halniak Targanice i Burza Roczyny, z którymi w tej rundzie traciliśmy punkty. Dziękuję również za miłą atmosferę trenerowi Sałapatkowi, z którym utrzymujemy dobry kontakt już od początku technikum - podsumował Kudzia.

- Nasza sytuacja jest na razie bezpieczna, ale patrząc na potencjał drużyny, nie zadowala nas. Do końca sezonu pozostało dziewięć kolejek i stać nas na znalezienie się w pierwszej siódemce. Nie skreślamy naszych celów, tego nad czym pracujemy po jednym spotkaniu. Przed nami bardzo ważny mecz w Targanicach, którego nie możemy przegrać. Cieszę się, że po pauzie będę mógł skorzystać z Krzyśka Ćwiertni i Grześka Bańdury - tyle z kolei okiem Sałapatka.

Żuraw Krzeszów - Huragan Skawica 0:2 (0:1)

Gole dla Huraganu: Marek, Kozina.

Składy:

Żuraw: Kotlarz - Sałapatek, M. Targosz (75' Zawora), R. Pilarczyk, Nowak (46' Bielarz), Skrzypek, Piątek, Sumera, B. Targosz (65' Sz. Pilarczyk), Mika (46' Świerkosz), Chorąży (75' Wajdzik).

Huraganu: Kotlarz - Sumera, Gigoń, T. Pacyga (85' Fujak), Żywczak, Wojtyczko (75' Szafraniec), M. Pacyga (60' B. Pacyga), Marek, I. Ogorzałek (75' Matyja), P. Ogorzałek, Kozina (46' S. Pacyga).

Sokół Przytkowice - Naroże Juszczyn 0:0

Skład Naroża: Białończyk - Szmalcel, Gąstała, R. Drobny, Marek, Kardaś, Baziński (60' Klimowski), Ferek (70' Wójciak), Kuszyk (80' Bibro), Świder, M. Drobny.

Mecz błędów dla Jałowca! Pięć goli w piętnaście minut!

Pięć goli zdobyte w pierwszej połowie spotkania Orła Wieprz z Jałowcem Stryszawa zapowiadało nie mniejsze (bo czemu nie?) emocje po przerwie. Okazało się jednak, że zawodnicy obu drużyn wystrzelali się przed przerwą. Patrząc na błędy, które robiły to jedna, to drużyna przy kolejnych straconych golach nie może być jednak niespodzianki, że w przerwie trenerzy obu drużyn uczulali swoich podopiecznych na dokładność zagrań (w miarę możliwości) i jako taką koncentrację.

Nie będzie miło wspominał Orzeł Wieprz świątecznej soboty. Najpierw jego rezerwy przegrały w Bieńkówce z Tarnawianką Tarnawą 1:3 (relacja poniżej), a następnie musiał uznać wyższość Jałowca Stryszawa. Gdy jednak nie bardzo dobra forma Macieja Mrowcy, który po przerwie dwukrotnie popisał się fantastycznymi interwencjami po strzałach zawodników Orła, a do tego dwukrotnie przyszedł mu w sukurs słupek, to rezultat mógłby być zgoła odmienny. Liczy się jednak wynik końcowy, a ten jest na plus dla Jałowca.

Goście mieli rachunki do wyrównania z Orłem, który jesienią wygrał w Stryszawie 3:1. Sobotni mecz zaczął się szczęśliwie dla Orła - po stracie w środku pola Mariusza Górnego Orzeł wyprowadził kontrę, po której Marek Walczak znalazł się w sytuacji sam na sam z Mrowcą i jej nie zmarnował. Zegar wskazywał 25 minutę. 120 sekund był już remis. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Bartłomieja Ićka piłkę głową zgrał Górny, a Bartosz Sala nie miał problemu z pokonaniem Macieja Penkały. Gospodarze jeszcze nie ochłonęli po tym gol, a już musieli po raz drugi wyciągać piłkę z bramki. Iciek przedryblował obrońców Orła, wpada w szesnastkę gospodarzy i strzałem w długi róg nie daje szans golkiperowi miejscowych na skuteczną interwencję.

W 36. minucie Orzeł, konkretnie to ponownie Marek Walczak, doprowadza do remisu. Błąd popełnia defensywa Jałowca, Mateusz Harańczyk traci piłkę, gospodarze wyprowadzają kontrę i 2:2. Pierwsza połowa, tak jak cały mecz, kończy się jednak szczęśliwie dla Jałowca. Jeden z obrońców Orła chciał zagrać futbolówkę do swojego bramkarza, ale zrobił to tak nieporadnie, a może tak sprytnie postąpił Iciek?, że za chwilę jest 3:2. Kończąc wątek pierwszej połowy, to Mateusz Lociński nie wykorzystał doskonałej okazji posyłając piłkę nad poprzeczką.

Orzeł Wieprz - Jałowiec Stryszawa 2:3 (2:3)

Gole dla Wisły: M. Walczak (dwa).

Gole dla Jałowca: Iciek (dwa), B. Sala.

Składy:

Orzeł: Maciej Penkała - Jarosz, Niedziela, Zemła, Mikołajek, Grzybek (18' Marek Penkała) Misiek, Szymański (84' Kozioł), Dyrcz, Bury, Walczak.

Jałowca: Mrowiec - Polak, Habowski, Harańczyk, Irzyk, Janeczek (80' T. Sala), Górny, Steczek, Lociński (66' Witek), Iciek (88' Janik), B Sala (62' Okrzesik).

Gole dla Jałowca: Iciek (dwa), B. Sala.

Znicz Sułkowice-Bolęcina - Burza Roczyny 2:1

Astra Spytkowice - Dąb Paszkówka 5:2

Wisła Łączany - Halniak Targanice 2:2

Skawa Wadowice - Żarek Barwałd Górny 3:0

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Babia Góra Sucha Beskidzka 21 59 52 19 33
2 Astra Spytkowice 21 57 66 19 47
3 Skawa Wadowice 21 38 42 22 20
4 Sokół Przytkowice 21 33 39 24 15
5 BCS Zawoja 21 33 39 41 -2
4 Orzeł Wieprz 21 31 37 27 10
7 Wisła Łączany 21 31 35 34 1
8 Naroże Juszczyn 21 29 30 32 -2
9 Jałowiec Stryszawa 21 28 40 45 -5
10 Żuraw Krzeszów 21 28 35 44 -9
12 Burza Roczyny 21 24 40 48 -8
11 Dąb Paszkówka 21 23 38 53 -15
13 Halniak Targanice 21 17 39 58 -19
14 Znicz Sułkowice 21 16 27 46 -19
16 Huragan Skawica 21 14 29 53 -24
15 Żarek Barwałd  21 11 19 40 -21

 

B-KLASA WADOWICE:

Czarni Koziniec - Dąb Sidzina 1:3

Strzelec Budzów - Lachy Lachowice 1:1 (1:1)

Gol dla Strzelca: Marek Daniel.

Gol dla Lachów: Daniel Kachel.

Składy:

Strzelec:  Lenik - Grygiel (65' Gałuszka), Głuc (80' Parszywka), Wrzodek, Korczak, Sergiel, Burliga, Marek Daniel (80' Jurkowski), Lasek, Pocielej, Mateusz Daniel.

Lachy: Nowak - Gwiazdoń, Ponikwia (60' Dominik Kachel), Chorąży, Banaś, Steczek (46' Kubieniec), Małysiak, Bogdanik (75' Rzepka), Daniel Kachel, Murzyn (46' Lasik), Pyrzyk.

Skawa Jaroszowice - Błyskawica Marcówka 2:1 (2:1)

Gole dla Skawy: M. Pietrzak, Jucha.

Gol dla Błyskawicy: K. Rak.

Składy:

Skawa: K. Żak - W. Galas, Jucha, Rudecki, M. Żak, Bucki, Słupski, Balon, Żwirkowski, M. Pietrzak (78' S. Błachut), Grzyb (65' Sz. Pietrzak).

Błyskawica: Brańka - J. Rak (85' Kasprzycki), P. Paczka, Klimasara, M. Rak, M. Paczka, Jakub Pindel, Porębski, Franik (61' Sałapat), Fijałkowski (81' Mirek), K. Rak

Nagrodzeni

Po pierwszej bezbramkowej połowie spotkania Olimpii Zebrzydowice z Gromem Grzechynia nikt nie spodziewał się, że ten może wywołać aż takie emocje. A jednak. Zaczęło się od indywidualnej akcji Kamila Suskiego, który wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem Olimpii. Gospodarze po godzinie gry doprowadzili do wyrównania. Nie minęło kilka minut, a Grom po raz drugi, nie ostatni, wyszedł na prowadzenie. Z rzutu wolnego przymierzył Bartłomiej Kudzia, bramkarz Olimpii wypiąstkował piłkę tak dla siebie nieszczęśliwie, że ta spadła na nogę Piotra Surmiaka. Napastnik Gromu wiedział, jak z takiego prezentu skorzystać.

W kolejnych minutach Grom mógł i powinien przypieczętować zwycięstwo. Niewykorzystane okazje zemściły się w 85. minucie, kiedy to Olimpia wyrównała. 

Gol na wagę trzech punktów dla Gromu został zdobyty w doliczonym czasie gry. Mateusz Pająk dośrodkował w pole karne z rzutu wolnego, a Daniel Bogacz popisał się celnym strzałem głową. Druga wygrana na wyjeździe, a czwarta w ogóle, Gromu Grzechynia stała się faktem.

Olimpia Zebrzydowice - Grom Grzechynia 2:3 (0:0)

Gole dla Olimpii: Duchecki, Opyrchał.

Gole dla Gromu: Suski, P. Surmiak, Bogacz.

Składy:

Olimpia: Jankowicz – Ramz, M. Kania, K. Pilch, Bednarz (25' M. Pilch), Musiał, Smajek, Łężniak, Duchecki, Jakubiec (65' Opyrchał), Goczał.

Grom: Pawlik - Kudzia, Pająk, Marcin Surmiak, Krupczak, Bogacz, Gruszeczka, Kaczmarczyk (75' Pieróg) , Suski, M. Paleczny (60' W. Paleczny) , P. Surmiak.

Żarek Stronie - KS Bystra 1:1 (0:0)

Gol dla Żarek: Worytko.

Gol dla Bystrej: P. Urbański.

Składy:

Żarek: Matuszyk – Chrapek, Flaka, Czaicki, P. Klimowski, B. Klimowski (55' Krystian), M. Odrowąż, Porębski (55' Młynarczyk), M. Worytko, Rusin, Janiczak.

Skład Bystrej: Pustuła - Wnętrzak, Ptaś, Bachul, Mikołajczyk (70' Wnętrzak), P. Urbański, Szewczyk, Sroka, Basiura, Lipa (85' Bala), Kaczmarczyk (90' Hyciek). 

Jubilat Izdebnik - Leńczanka Leńcze 0:0

Czerwona kartka: Lisowski (Jubilat).

Składy:

Jubilat: Gunia - Dolny, K. Gołąb, Radoń, Lisowski, D. Gołąb (85' M. Turek), Jasek (62' Madej),  Jaworski (75' K. Rapacz), Golonka (65' M. Cora), S. Cora, R. Rapacz (46' A. Turek).     

Leńczanka: Majcherczyk - Płaczek, Gajewski, D. Oleś, T. Oleś (46' Kołodziej), A. Żak, Zabawa (46' K. Palacz), Stanisław Gębala (75' Szymon Gębala), Kian Ara (46' M. Palacz), D. Gębala, Kolasa.

Chełm Stryszów - Korona Skawinki 0:1

Gol dla Korony: Lempart.

Składy:

Chełm: Kwartnik – Ochman, Mikołajek, Stypuła, R. Marcowski (65' P. Marcowski), Kurowski, Ł. Wiewióra, T. Pilch, Franik, Florek, S. Wiewióra (86' P. Worytko).

Korona: Gielata – Fabiś, R. Gębala, Skupień, Klasik (67' D. Słonina), Florek, Kania (77' Norek), Gwiżdż, Maksymilian Pająk (84' K. Pająk), Lempart.

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Błyskawica Marcówka 18 46 47 18 29
2 Skawa Jaroszowice 18 35 39 23 16
3 Korona Skawinki 18 35 41 27 14
4 KS Bystra 18 33 40 16 24
5 KS Leńcze 18 32 40 26 14
6 Dąb Sidzina 18 31 50 34 16
7 Chełm Stryszów 18 28 35 33 2
8 Strzelec Budzów 18 28 28 24 4
9 Żarek Stronie 18 27 35 28 7
10 Lachy Lachowice 18 22 42 41 1
11 Jubilat Izdebnik 18 17 30 36 -6
13 Grom Grzechynia 18 13 28 50 -22
12 Czarni Koziniec 18 9 19 65 -46
14 Olimpia Zebrzydowice 18 3 18 71 -53

 

C-KLASA:

Losy spotkania odmienione w 10 minut!

Trzecie domowe spotkania Tarnawianki na obczyźnie po raz drugi na plus. Brzmi to jak brzmi, ale w pierwszej kolejce rundy wiosennej Tarnawianka wystąpiła w roli gospodarza na boisku w Sidzinie i przegrała z Cedronem Brody 3:7. W drugiej kolejce wystąpiła w roli gospodarza na boisku w Lanckoronie w meczu ze Zrywem Lanckorona. Tym razem podopieczni Jakuba Nosala wrócili do Tarnawy z trzema punktami (7:2).

W świąteczną sobotę Tarnawianka pokonała rezerwy Orła Wieprz na boisku LKS Bieńkówki. Do przerwy prowadzili jednak goście - po uderzeniu z 20 metrów gola zdobył Krystian Polak. Druga połowa była już jak znalazł dla Tarnawianki. Tydzień temu w roli głównej wystąpił Łukasz Sitarz, który zdobył pięć goli. W sobotę wpisał się na listę strzelców w 50. minucie doprowadzając do wyrównania.

Pięć minut później na bramkę Orła przymierzył Piotr Żurek, futbolówka odbiła się od słupka, pleców interweniującego bramkarza gości Dawida Knapika i wpadła do bramki. Po kolejnych pięciu minutach Żurek ustalił wynik meczu - skrzydłowy Tarnawianki popisał się pięknym strzałem pod poprzeczkę.

Tarnawianka Tarnawa - Orzeł II Wieprz 3:1 (0:1)

Gole dla Tarnawianki: Sitarz, Żurek, samobójczy.

Gol dla Orła: K. Polak.

Składy:

Tarnawianka: Wróbel - D. Sitarz, Rybak, D. Zawiła, Klimasara, Madej (46' Żmuda), Basiura, Madejczyk, Pęczek, Żurek, Ł. Sitarz.

Orzeł: Knapik - Stachura, Kajfasz, Nowak, Bury, Krzanik, Potempa (70' Ogiegło), Walczak, Pudełko, K.Polak (48'Szymański), M. Polak.

Płomień Sosnowice - Victoria Półwieś 2:0

Pogoń Bugaj - Sokół Frydrychowice 1:3

Łysa Góra Zawadka - Cedron Brody 2:2

Spartak Skawce - Orzeł Radocza 3:2

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Cedron Brody 14 35 57 22 35
2 Tarnawianka Tarnawa 14 31 40 30 10
3 Spartak Skawce 14 27 40 27 13
4 Sokół Frydrychowice 14 27 32 19 13
5 Orzeł Radocza 14 23 45 24 21
6 Orzeł II Wieprz 14 21 31 25 6
7 Płomień Sosnowice 14 20 23 22 1
8 Zryw Lanckorona 14 18 23 32 -9
9 Łysa Góra Zawadka 14 14 29 42 -13
10 Victoria Półwieś 14 9 21 43 -22
11 Pogoń Bugaj 14 3 17 59 -42
12 Jastrzębianka Jastrzębia 14 13 22 35 -13

wyniki - i liga

15-09-2019 12:00
Mucharz Team 1 : 2 Black Shadows
15-09-2019 11:00
AKS 1 : 2 Beton 2
15-09-2019 10:00
Los Asfaltos 4 : 2 Gamba Furiosa
15-09-2019 09:00
Monter 3 : 2 Woodica
15-09-2019 08:00
RKS Huwdu 2 : 3 Zawojski.pl

Tabela - I Liga

Team
Played Points
1 Beton 2 3 9
2 Los Asfaltos 3 7
3 Zawojski.pl 3 7
4 Black Shadows 3 5
5 AKS 3 4
6 Gamba Furiosa 3 3
7 Monter 3 3
8 Woodica 3 3
9 RKS Huwdu 3 1
10 Mucharz Team 3 0

zapowiedŹ - i liga

22-09-2019 08:00
Woodica - RKS Huwdu
22-09-2019 09:00
Beton 2 - Mucharz Team
22-09-2019 10:00
Zawojski.pl - AKS
22-09-2019 11:00
Gamba Furiosa - Black Shadows
22-09-2019 12:00
Los Asfaltos - Monter

wyniki -ii liga

15-09-2019 13:00
Granda 5 : 4 Bad Boys
15-09-2019 12:00
Kanonierzy 0 : 13 Relax
15-09-2019 11:00
Propan-Butan 3 : 1 Patosquad
08-09-2019 13:00
Bad Boys 4 : 7 Relax
08-09-2019 11:00
Kanonierzy 1 : 14 Lachy

Tabela - Ii Liga

Team
Played Points
1 Granda 3 7
2 Relax 3 6
3 Propan-Butan 2 4
4 Lachy 2 3
5 Bad Boys 3 3
6 Patosquad 3 3
7 Kanonierzy 2 0

zapowiedŹ - ii liga

22-09-2019 11:00
Lachy - Relax
22-09-2019 12:00
Propan-Butan - Bad Boys
22-09-2019 13:00
Kanonierzy - Granda

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportPiłka nożnaPiłkarska sobota: Deja vu Babiej Góry, Tempu Zatorzanka nie leży, a Błyskawicy Skawa, Jałowiec szczęśliwie, ale zdobywa Wieprz.