Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Wydrukuj tę stronę
niedziela, 19 maj 2019 22:18

Tempo Białka nadal wierzy

- Bez względu na końcowy wynik w tym sezonie, dla mnie ta drużyna jest najlepsza w lidze. Pokazaliśmy, że tworzymy drużynę, że każdy wynik jesteśmy w stanie odwrócić. Jestem dumny z tego, że jestem wiceprezesem i kierownikiem tego zespołu - powiedział po zakończeniu spotkania z LKS Rajsko Mariusz Sałaciak. Spotkania, które na długo zostanie w pamięci kibiców, a może i obrośnie klubową legendą. Jeżeli na mecie sezonu okaże się, że ten mecz zadecyduje o awansie Tempo do IV-ligi, z pewnością takie się stanie. Przegrywać do przerwy 0:3 z liderem, a ostatecznie zwyciężyć 4:3. Nie tylko w Lidze Mistrzów piszą takie scenariusze.

Być albo nie być - tak pisaliśmy w zapowiedzi weekendowej odnośnie niedzielnego spotkania Białki z Rajskiem. Po końcowym gwizdku możemy śmiało napisać być i dodać - jak cholera. To, co zrobili zawodnicy gospodarzy w drugiej połowie nie było ot tak zwyczajne. Do przerwy prowadziło Rajsko 3:0. Gdyby wynik brzmiał 5:0, nikt nie powiedziałby, że nie jest on zasłużony. Był. Co zatem się stało w drugiej połowie? Najłatwiej powiedzieć, że drużyny zamieniły się koszulkami. - Bramka na 1:3 spowodowała, że Białka dostała tlen. To była dla nich furtka do lepszej gry - to z kolei komentarz trenera gości Grzegorza Bąka. To jednak zbyt duże uproszczenie.

Na ławce trenerskiej Tempo nie było Krzysztofa Wądrzyka, który przebywa na stażu w Sportingu Lizbona. Był cały czas "na łączach", wiedział co się dzieje w Białce, znał wynik do przerwy. Bo pierwsza połowa była najsłabsza w wykonaniu Tempo od niepamiętnych czasów. Najszczelniejsza defensywa w lidze popełniała takie błędy, których wstydzić mogła by się najdziurawsza obrona w lidze, ta ze Stanisławia Dolnego. 

Goście wyszli na prowadzenie w 2. minucie. Fatalny błąd w wyprowadzeniu piłki popełnił Krzysztof Bryła, piłkę przejął Bartłomiej Mika, który uruchomił na skrzydle Pawła Piskorza. Zawodnik Rajska dośrodkował w pole karne, a Szymon Brańka dopełnił formalności. Jeżeli ktoś chciał zwalić winę na tzw. trudne wejście w mecz, to szybko musiał znacząca pokręcić głową. Białka wyglądała jak... Nie wyglądała w ogóle. - Pierwsza połowa była dla nas totalnie bez historii. Wyszliśmy na mecz spięci, spętani presją spotkania. Rajsko podeszło do nas wysoko, zabiło nas naszą własną bronią. Zazwyczaj nasi przeciwnicy czekają na to, jak zagramy. To my jesteśmy drużyną, która wychodzi wysoko i atakuje rywala. Rajsko nie musiało atakować, miało kilka punktów przewagi. To była ich bardzo dobra zagrywka - skomentował Mariusz Sałaciak.

Kolejne minuty to raz po raz posyłane piłki z rzutów z autu przez Jakuba Zimnala w szesnastkę Tempo. Najpierw zablokowany został Mika, po chwili ponownie Mika strzela głową na bramkę gospodarzy - piłka przelatuje nad Marcinem Koperem, a zmierzającą do bramki piłkę wybija Paweł Mentel. Takich sytuacji, po których kotłowało się w szesnastce gospodarzy było o wiele więcej.

Tempo liczyło w tej części gry tylko na łut szczęścia Bartłomieja Pająka i na dośrodkowania Mateusza Balcera. To była jedyna dwójka, która dawała nadzieję. Środek nie istniał. Filigranowy zawodnik Tempo miał za to bardzo dużo miejsca na prawym skrzydle (aż chyba za dużo, ale to problem lidera), dośrodkowywał w pole karne rywala, lecz tam było pięciu zawodników gości, a Białki maksymalnie dwóch. Z góry wiadomo było, jaki będzie tego wynik. Raz jednak się udało - składającego się do uderzenia Pająka w ostatniej chwili uprzedza bramkarz gości Łukasz Gielarowski. Za chwilę z autu piłkę wznowił Mentel, ta skozłowała w polu karnym i wyszła nad poprzeczką na aut bramkowy.

Lider odpowiedział bardzo groźnie - mocny strzał po ziemi Brańki z najwyższym trudem do boku sparował Koper. To było ostrzeżenie, które w 26. minucie zakończyło się golem. W pole karne Tempo z prawej strony dośrodkował Mika, nikt nie przeciął lotu piłki i zrobiło się 2:0. 

Odpowiedzieć mógł Balcer, któremu piłkę wyłożył zawodnik gości Artur Czarnik, lecz uderzenie grającego z numerem 16 Balcera poszybowało nad poprzeczką. Kolejne dwie akcje to dwa stałe fragmenty gry - po stronie Tempo niecelna główka Mentla, po stronie LKS Rajsko niecelny strzał również głową Miki. W 42. minucie kolejny przechwyt w środku pola zaliczyli goście, tym razem Piskorz popędził na bramkę Tempo. Minął Adriana Ostrowskiego, minął Kopera i trafił do pustej bramki. To był nokaut. Tuż po wznowieniu gry od środka, goście po raz kolejny zagrażają bramce gospodarzy. Koper wybija na rzut rożny piłkę po strzale Brańki. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego świetną okazję miał Patryk Senkowski. Nadzieje w serca kibiców Tempo wlała ostatnia akcja w tej części spotkania - z lewej strony w pole karne dośrodkował Puzik, a Michał Bisaga zdecydował się na strzał z pierwszej piłki. Brawa za decyzję, nagana za precyzję.

- Nikt nie powiedział na was złego słowa, nikt nie obrażał. W zamian byliście tylko motywowani. Pokażcie to, na co was stać. Zagrajcie dla kibiców, dla klubu, dla siebie - mniej więcej takie słowa usłyszeli w szatni zawodnicy Tempo Białka. - Kluczowe było to, żeby chłopaki uwierzyli, że nie wszystko jeszcze stracone - dodał Sałaciak.

- Wszystko układało się po naszej myśli. Posiadaliśmy przewagę, mieliśmy wynik - przyznał Bąk.

Co się stało w drugiej połowie? No, zanim rozpoczął się koncert Tempo, nastąpiły dwie groźna akcja w wykonaniu gości. Z ostrego kąta dobry strzał oddał Brańka i Koper pewnie broni. 5 minut później świetnie na prawym skrzydle ograł Mentla i Adama Frączka Piskorz, wpadł w pole karne i dośrodkował płasko wzdłuż pola karnego Tempo. Nie zdążył z zamknięciem tej akcji Konrad Jędrusik. 

Wracając - co się stało? Przede wszystkim na placu gry pojawił się Frączek, który zmienił kontuzjowanego Michała Grucę. Frączek zagrał fenomenalne zawody, to on dał sygnał, że z zawodnikami lidera można walczyć jak z każdym przeciwnikiem. Skakał do główek, wchodził twardo, ale fair w rywala, przewidywał jego ruchy, uprzedzał, świetnie się zastawiał - to był jego dzień. W jego ślady poszli kolejni piłkarze Tempo. Okazało się, że w drużynie lidera nie grają żadni nadludzie.

Tempo przeszło metamorfozę. To już nie była grupa grzecznych chłopców czekająca na kolejne trafienia Rajska, czekająca na ścięcie. - Ulegliśmy presji przeciwnika, do tego wkradło się w nasze szeregi zbyt duże rozluźnienie. Musieliśmy zacząć grać długą piłką, co nas zgubiło. Tempo Białka zaprezentowało ambicję i wolę walki godną pozazdroszczenia - przyznał trener gości. 

W 60. minucie Frączek świetnie przejął piłkę uprzedzając Krzysztofa Sieczko i podał do Puzika. Skrzydłowy Tempo wpadł w pole karne gości i rozsądnie wycofał piłkę na 12 metr do Balcera, który płaskim strzałem zdobył gola. W kolejnej akcji, najładniejszej w meczu, chociaż nie zakończonej trafieniem, kilku zawodników wymieniło piłkę na jeden kontakt, a w finalnej jej części Pająk zagrał do Balcera, który jednak nie sięgnął futbolówki. Jeżeli zrobiło się zawodnikom LKS Rajsko ciepło, to był ten moment. Moment gorący nastąpił w 70. minucie. Świetnie z rzutu wolnego strzelił rezerwowy Jan Woźny i Tempo miało już tylko jednego gola straty.

Kibice jeszcze mogli rozpamiętywać szansę na doprowadzenie chociażby do remisu, gdy ten remis stał się faktem. Dośrodkowanie w pole karne Pająka przeciął jeden z zawodników gości i co? I 3:3!

Chwilę później nerwy udzieliły się Zimnalowi, który za brutalny faul otrzymał czerwoną kartkę. Co na to Białka? Ano gol. Z prawej strony akcję przeprowadził Puzik, dośrodkował w pole karne, tam kiks popełnił defensor Rajska i Pająk z kilku metrów skierował piłkę do bramki. Niebywałe!

- Takie historie zdarzają się w Lidze Mistrzów, tym bardziej mogą się wydarzyć na takim poziomie - powiedział Bąk.

Białka zatem miała wynik, miała przewagę jednego zawodnika, kibice głośno ją dopingowali. Tempo zagrało najrozsądniej jak tylko mogło - nie cofnęło się na własną połowę, tyko cały czas parło do przodu. Uderzenie Pająka zostało obronione przez Gielarowskiego, w samej końcówce po podaniu od Pająka za długo z oddaniem strzału zwlekał Balcer, który naciskany przez obrońcę gości co prawda upadł w polu karnym, ale o jedenastce nie mogło być mowy. Co jednak z tego? Za chwilę sędzia zakończył mecz i wynik 4:3 stał się faktem. Wynik, na który nikt by nie tyle domu, co nawet dwóch złotych nie postawił na wygraną Tempo po pierwszej połowie. 

- Zawodnicy z Białki wsadzali głowy tam, gdzie zawodnicy zazwyczaj boją się wstawić nogę. Rzadko zdarza się to na takim poziomie. To, dlaczego druga połowa wyglądała jak wyglądała, jest tylko naszą winą - przyznał Bąk.

- To nie był żaden cud. Pokazaliśmy jak się gra na Białce - podsumował Sałaciak.

Do zakończenia sezonu pozostały cztery kolejki. Tempo czekają teraz trzy wyjazdowe spotkania - Żarki, Brzezina Osiek oraz Victoria Jaworzno i w ostatniej serii gier mecz w Białce z Chełmkiem. Rajsko? Nieco łatwiejszy na pewno terminarz - Kalwarianka i Żarki u siebie, wyjazd do Osieku i ostatni mecz u siebie z Victorią Jaworzno. Liga będzie ciekawsza? I to jak!

ZOBACZ TAKŻE: Jordan zdobywa Zakopane, Adisa załatwił Chełmek, Zawoja wygrywa w ostatniej minucie, w derbach w Juszczynie ładne tylko gole

 

STATYSTKI - I POŁOWA

  Tempo Białka LKS Rajsko
Strzały celne 1 8
Strzały niecelne 4 5
Rzuty rożne 2 5
Spalone 2 4
Faule 3 10
Ż. k./Cz. k. 2/0 0/0

STATYSTYKI - II POŁOWA

  Tempo Białka LKS Rajsko
Strzały celne 5 1
Strzały niecelne 8 1
Rzuty rożne 4 1
Spalone 0 5
Faule 4 11
Ż. k. / Cz. k. 1/0 2/1

 STATYSTYKI - CAŁE SPOTKANIE

  Tempo Białka LKS Rajsko
Strzały celne 6 9
Strzały niecelne 12 6
Rzuty rożne 6 6
Spalone 2 9
Faule 7 21
Ż. k. / Cz. k. 2/0 2/1

Tempo Białka - LKS Rajsko 4:3 (0:3)

Gole dla Tempo: M. Balcer, Woźny, samobójczy, Pająk.

Gole dla Rajska: Brańka, Mika, Piskorz.

Czerwona kartka: Zimnal (Rajsko).

Składy:

Tempo: Koper - Gruca (46' Frączek), Mentel, Bryła, Ficek (65' Woźny), Puzik, Rupa, Bisaga, Ostrowski, M. Balcer (90' Żak), Pająk. 

Rajsko: Gielarowski - Sieczko, Zimnal, Welber, D. Jędrusik, Czarnik, Mika, Brańka (85' Matlak), Piskorz (79' Skiernik), K. Jędrusik, Senkowski. 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 LKS Rajsko 23 56 73 26 47
2 Tempo Białka 23 54 60 14 46
3 KS Chełmek 23 46 58 25 33
4 Niwa Nowa Wieś 23 42 57 24 33
5 Nadwiślanin Gromiec 23 41 47 30 17
6 Victoria Jaworzno 23 36 50 29 21
7 Brzezina Osiek 23 34 33 22 11
8 Kalwarianka Kalwaria 23 28 39 47 -8
9 Zatorzanka Zator 23 28 40 52 -12
10 LKS Żarki 23 27 32 40 -8
11 Halniak Maków Podhalański 23 22 30 52 -22
12 Garbarz Zembrzyce 23 19 27 55 -28
13 Arka Babice 23 15 34 66 -32
14 Sosnowianka Stanisław Dolny 23 1 12 118 -106
15 Relaks Wysoka 14 22 33 25 8
asdasdasdasdas