Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

piątek, 24 maj 2019 17:55

Michał Mak: Wróciłem do domu. Wróciłem do Wisły

- W przypadku fiaska rozmów z Lechią Gdańsk na temat przedłużenia umowy, priorytetem została Wisła Kraków.  - mówi Michał Mak, który od nowego sezonu będzie reprezentował barwy krakowskiego klubu. O Lechii, Wiśle Kraków, Babiej Górze Sucha Beskidzka, przyszłości jego brata Mateusza i wielu, wielu innych sprawach w obszernym wywiadzie dla Sucha24.pl opowiada Michał Mak.

Maciej Krzyśków/Sucha24.pl: Od kilkudziesięciu godzin (rozmowa przeprowadzona w piątek o godz. 12) jesteś ponownie zawodnikiem Wisły Kraków. Emocje już opadły?

Michał Mak: - Cały czas jest euforia, radość. Cieszę się z tego, podobnie jak cała rodzina.

Decyzja o powrocie do Wisły była jedną z najłatwiejszych?

- Tak. Menedżer doskonale wiedział, że jeżeli nie przedłużę umowy z Lechią, to Wisła będzie miała priorytet. Dostałem wcześniej informację, że Wisła jest mną zainteresowana.

Na swoim facebooku ogłosiłeś 19 maja, że odchodzisz z Lechii. To wtedy się dowiedziałeś, że kontrakt nie będzie przedłużony?

- Tak. W tym dniu odbyłem rozmowę w cztery oczy z trenerem Piotrem Stokowcem. On rozmawiał z zawodnikami, z którymi umowy nie będą podpisywane.

Kto namawiał Cię najbardziej na powrót do Wisły – na FB proponował to Kamil Kosowski. Trener Maciej Stolarczyk? Arkadiusz Głowacki?

- Byłem już wcześniej w kontakcie z trenerem Maciejem Stolarczykiem oraz dyrektorem Arkadiuszem Głowackim. Trener Stolarczyk o mnie zabiegał, chciał mnie w Wiśle i był to dla mnie bardzo ważny sygnał

Przez wiele sezonów mówiło się, że bracia Mak są młodzi i zdolni. Teraz zostało tylko i. Do Wisły przychodzisz jako doświadczony zawodnik  z bagażem doświadczenia gry w Śląsku i Lechii. W szatni możesz być jednym z najstarszych.

- Młodzi już dawno nie jesteśmy (śmiech). Zgodzę się, że nabyłem sporo doświadczenia nie tylko poprzez gry w różnych klubach, ale też przez przypadki losowe jak kontuzje. W szatni Wisły spotkam jednak jeszcze bardziej doświadczonych i jeszcze starszych zawodników jak Marcin Wasilewski, Paweł Brożek czy Kuba Błaszczykowski. Będę próbował odnaleźć w szatni swoje miejsce.

Patrząc na poprzednie kluby, gdzie bywałeś skoczkiem narciarskim w Lechii, albo jadłeś kebaby po północy w Śląsku, to z integracją problemów nie powinno być żadnych

- Znasz mnie i Mateusza od lat i wiesz, że jesteśmy otwartymi ludźmi. Szybko wchodzimy w nowe środowisko, bo jesteśmy normalnymi chłopakami, którzy lubią się pośmiać.

Wracając do Lechii – 3 ostatnie mecze w sezonie pokazały, że mógłbyś temu zespołowi dać jeszcze wiele. Co poszło nie tak?

- Bardzo się cieszę z tej końcówki sezonu. Szkoda, że forma przyszła pod koniec sezonu. Nie było łatwo zamknąć etap gdański. Poznałem tam wielu fantastycznych ludzi. Taka była jednak decyzja trenera Stokowca. Coś się kończy, żeby coś nowego mogło się zacząć. 

Mnie osobiście najbardziej zdziwiły zmiany, jakie zrobił trener Stokowiec np. w meczu z Cracovią w grupie mistrzowskiej, gdy Lechia przegrywała, a na zmiany wchodzą młodzi Fila i Żukowski, wcześniej zszedł Haraslin.

- W pięciu spotkaniach w grupie mistrzowskiej nie grałem. Widziałem zmiany, jakie przeprowadzał trener i zdałem sobie sprawę, że na mnie nie liczy i zbliża się mój koniec w Lechii. Uświadomiłem to sobie jeszcze bardziej, kiedy drużyna przegrywała, a ja i tak nie pojawiałem się na boisku. Cieszę się z tego, że zagrałem w tych ostatnich meczach, zdobyłem dwa gole i w ten sposób mogłem godnie pożegnać się z kibicami, których wsparcie czułem przez cały pobyt w Gdańsku.

Nie czułeś się gorszy od Michalaka i Haraslina? Oni mieli tą przewagę, że są młodsi i perspektywiczni transferowo – Michalak zresztą odchodzi do Groznego...

- Uważam, że posiadamy zbliżone umiejętności. Lukas ma duży potencjał  i powinien niebawem trafić do lepszej ligi. Z Konradem mieliśmy bardzo dobre relacje. Nawzajem się mobilizowaliśmy, poklepywaliśmy po plecach. Konrad odchodzi zresztą do Rosji - życzę mu jak najlepiej. Znam swoją wartość i wiem, co byłem, jestem dać drużynie. 

Sezon 18/19 najlepszy pod względem osiągnięć. 3 miejsce i Puchar Polski, ale to nie był najlepszy sezon pod względem formy sportowej?

- Od zawodników grających na mojej pozycji wymaga się zdobywanie goli, notowania asyst. Pod tym względem moje statystyki były słabe, dopiero na koniec sezonu je poprawiłem. Zagrałem jednak w 19 spotkaniach ligowych, w Pucharze Polski strzeliłem gola na wagę awansu w ćwierćfinale z Górnikiem Zabrze - czuję, że dołożyłem swoją cegiełkę do zajęcia przez Lechię miejsca na podium ekstraklasy i sięgnięcia po puchar. 

Otwierasz nowy, stary rozdział. Wisłę Kraków masz w sercu. Jak ta miłość się zaczęła? Jak to się stało, że trwa do tej pory?

- Pochodzę z Suchej Beskidzkiej, gdzie większość mieszkańców kibicuje Wiśle. Wielu też marzyło o tym, żeby w Wiśle zagrać. Pamiętam, jak po testach u trenera Stanisława Chemicza w Juszczynie, gdzie przebywali młodzi zawodnicy Wisły, zostaliśmy z bratem zaproszeni na treningi do Krakowa. Z każdym kolejnym meczem w barwach Wisły, strzelonym golem moja miłość do Wisły tylko rosła. Po sytuacji, gdy nam w Wiśle podziękowano czułem żal (ówczesny dyrektor sportowy Wisły Jacek Bednarz uznał, że on i Mateusz są zbyt wątli, żeby poradzić sobie w seniorskiej piłce - przyp. red.), ale i tak zawsze śledziłem jej wyniki. Grałem w Wiśle z bratem, gdy mieliśmy 10-15 lat. Mogę powiedzieć, że tam się wychowaliśmy. Pamiętam, jak stojąc za bramkami podawaliśmy w trakcie meczów piłki, a w Wiśle grali: Kamil Kosowski, Kuba Błaszczykowski czy Paweł Brożek. Historia zatoczyła koło.

W poprzednich klubach – Śląsk, Lechia zżyłeś się z kibicami. Z kibicami Wisły niektórymi przynajmniej nie musisz, bo już masz spore ich grono.

- W ostatnich dniach otrzymywałem sporo wiadomości od kibiców, kiedy ukazała się informacja, że jestem bliski powrotu do Wisły. Wszyscy dopingowali mnie i chcieli, żebym znowu zagrał w barwach krakowskiego klubu. Byli szczęśliwi na samą myśl, że zobaczą mnie w Wiśle. Mam nadzieję, że sporo znajomych, przyjaciół będzie teraz częściej odwiedzać stadion przy Reymonta.

Grałeś już przeciwko Wiśle – serce zawsze mocniej biło? Jak wspominasz mecze przeciwko Wiśle na Reymonta?

- Kiedy słyszałem hymn Wisły, to niezależnie w jakim grałem klubie, czułem ciarki na plecach. To było fantastyczne uczucie. Grałem na stadionie Wisły w barwach GKS Bełchatów i Lechii. Przegrałem na Wiśle z Bełchatowem, był też remis. Z Lechią w lidze przegraliśmy 2:5, ale w Pucharze Polski udało się nam wygrać po rzutach karnych. Różnie zatem w Krakowie bywało.

Na skrzydłach Mak i Błaszczykowski – brzmi to pięknie. W obronie jeszcze nasz kolejny krajan z powiatu, Łukasz Burliga. Brakuje tylko Mateusza Maka. Brat się do Wisły nie wybiera?

- Chciałbym, żeby Mateusz przyszedł do Wisły. Jego przyszłość w Piaście nie jest jeszcze wyjaśniona, rozmowy trwają. Pewne jest to, że w sobotę ruszamy z naszymi dziewczynami do Grecji. Mam nadzieje, że pogoda będzie lepsza od tej, która w ostatnich dniach jest w Suchej Beskidzkiej. Co do gry w Wiśle, to wszystko ładnie brzmi na papierze, ale muszę to miejsce w składzie wywalczyć. To wielka nobilitacja być w jednym klubie z Kubą Błaszczykowskim, świetnym zawodnikiem, który dał tak wiele naszej reprezentacji. Miejsca w składzie nikt jednak nie da mi za darmo.

Teraz wakacje, a kiedy wznowienie treningów w Wiśle?

- Spotykamy się 17 czerwca w Myślenicach.

Babia Góra Sucha Beskidzka, czyli drugi klub bliski sercu, walczy o awans do okręgówki. Zostały cztery spotkania – a ostatni z Astrą  w Suchej może zadecydować o awansie. Michała Maka zobaczymy na trybunach w Suchej albo tych wyjazdowych? To Ty z bratem nakręcaliście dopingiem w Stroniu, kiedy Babia Góra poprzedni walczyła o awans do okręgówki.

- Pamiętam tą sytuację w Stroniu, głośny doping nakręcał nasz przyjaciel Uszy. Bardzo liczę na to, że Babia Góra w tym sezonie awansuje. Taki klub, z miasta nie zasługuje na to, żeby grać w A-klasie. Wyniki Babiej Góry śledzę, jestem w kontakcie z Piotrkiem Pacygą. Po ostatniej porażce Babia Góra ma tylko punkt przewagi nad Astrą. Ostatni mecz jest 15 czerwca i liczę, że będzie to piłkarskie święto dla Babiej Góry. Postaram się zobaczyć jakiś mecz Babiej Góry w tym sezonie.

Trenerem Babiej Góry jest Grzegorz Kmiecik, czyli człowiek również związany z krakowską Wisłą.

- Bardziej znam jego tatę Kazimierza, który był przez pewien czas moim trenerem w juniorach Wisły. Grzegorz w tamtym czasie był członkiem pierwszej drużyny. Słyszałem, że robi bardzo dobrą robotę w Babiej Górze, pojawia się na boisku i wspiera zawodników swoim doświadczeniem, strzela gole. Mam nadzieję, że podsumowaniem jego pracy w tym roku będzie awans do okręgówki.

foto: wisla.krakow.pl

wyniki - i liga

23-06-2019 12:00
Monter 5 : 2 AKS
23-06-2019 11:00
Kanonierzy 3 : 4 Gamba Furiosa
23-06-2019 10:00
Zawojski.pl 4 : 4 ZrobioneZdrewna.pl
23-06-2019 09:00
Beton 2 5 : 7 Los Asfaltos
23-06-2019 08:00
Lachy 2 : 4 RKS Huwdu

Tabela - I Liga

Team
Played Points
1 Los Asfaltos 9 27
2 RKS Huwdu 9 19
3 Monter 9 15
4 AKS 9 15
5 Zawojski.pl 9 14
6 Gamba Furiosa 9 13
7 ZrobioneZdrewna.pl 9 9
8 Beton 2 9 9
9 Lachy 9 5
10 Kanonierzy 9 4

zapowiedŹ - i liga

wyniki -ii liga

16-06-2019 13:00
Relax 5 : 4 Bad Boys
16-06-2019 12:00
Granda 2 : 0 Wolves
16-06-2019 11:00
Świt 1 : 7 Mucharz Team
16-06-2019 10:00
Gang Albanii reaktywacja 4 : 6 Black Shadows
16-06-2019 09:00
Golden Street 2 : 5 Bienia

Tabela - Ii Liga

Team
Played Points
1 Mucharz Team 8 24
2 Black Shadows 8 16
3 Relax 8 15
4 Granda 8 13
5 Bienia 8 13
6 Bad Boys 8 12
7 Gang Albanii reaktywacja 8 9
8 Golden Street 8 9
9 Wolves 8 7
10 Świt 8 0

zapowiedŹ - ii liga

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportPiłka nożnaMichał Mak: Wróciłem do domu. Wróciłem do Wisły