Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Wydrukuj tę stronę
niedziela, 08 wrzesień 2019 11:12

Lider błędów nie wybacza / Babia Góra - Tempo Białka 1:3

Dwa fatalne w skutkach indywidualne błędy zadecydowały o wyniku derbowego spotkania Babiej Góry Sucha Beskidzka z Tempo Białka. Goście do przerwy prowadzili przy ulicy Mickiewicza 2:0 i w drugiej połowie nie zamierzali forsować tempa. Mogło się to dla nich skończyć stratą punktów, bo oprócz strzelonego gola przez Grzegorza Kmiecika, Babia Góra stworzyła jeszcze kilka niezłych okazji. Koniec końców gol rezerwowego Jakuba Zawady uspokoił nastroje w szeregach gości, czego najlepszym dowodem była ogromna radość wszystkich bez wyjątku osób związanych z białczańskim klubem.

Babia Góra zafundowała sobie i kibicom swoisty powrót do przeszłości. Gole stracone przez suszan w meczu z Tempo przypominały te z początku sezonu, czyli wielbłądy. Jeżeli dodamy do tego, że Tempo to najlepsza drużyna z jaką przyszło zmierzyć się Babiej Górze w tym sezonie, przepis na tragedię gospodarzy był gotowy.

Na dziewięćdziesiąt osiem minut (dwie doliczone do pierwszej połowy, sześć do drugiej), zawodnicy obu drużyn zapomnieli o całkiem koleżeńskich stosunkach. Przed i po meczu był już czas na rozmowy, poklepywania po ramieniu i życzenia sobie powodzenia w kolejnych spotkaniach. I to w całej piłce chodzi.

- Wiedzieliśmy, że Babia Góra zdobywa sporo goli w pierwszej połowie, więc na tej części gry się skoncentrowaliśmy - powiedział Krzysztof Wądrzyk.

Tempo zatem dominowało, ale też i Babia Góra nie zamierzała niczym gości zaskoczyć. Może oprócz tego, że przy rzutach rożnych Tempo aż czterech zawodników Babiej Góry  meldowało się w okolicy środka boiska licząc na szybkie kontry - powodowało to, że z kolei piątka piłkarzy Tempo ich zabezpieczała. Efekt to wyeliminowanie jednej z największych broni lidera okręgówki, czyli stałych fragmentów gry.

Dalej nie było już tak kolorowo. Taktyka gry dalekich piłek na Gabriela Janiczaka nie sprawdziła się, tak samo jak zagrywanie również dalekich piłek na 30 metr od bramki Marcina Kopra. Jak ryba w wodzie mógł się poczuć kapitan Tempo Paweł Mentel - wygrał wszystkie, słownie, wszystkie pojedynki główkowe z zawodnikami Babiej Góry! Co do Janiczaka to owszem, to on miał ostatecznie najlepszą sytuację dla Babiej Góry w pierwszej połowie, lecz była ona nie wynikiem "długiej piłki", lecz prostopadłego, po ziemi zagrania z głębi pola Przemysława Burligi. To było jedyne szaleństwo, na jakie pozwoliła sobie Babia Góra - Burliga sporo ryzykował, bo w środku pola wdał się w przebijankę z dwoma zawodnikami Tempo i wyszedł z tej sytuacji zwycięsko.

Z dwoma przeciwnikami nie poradził sobie za to Łukasz Mika, którego "wsadził na konia" Artur Rzepka zagrywając bardzo ryzykownie - po tej stracie Adam Frączek zacentrował w pole karne, o mało nogi nie złamał kopiąc w powietrze Bartłomiej Pająk, bo prawda jest taka, że fatalnie skiksował, lecz koniec końców zamykający akcję Mateusz Balcer pokonał Artura Kachnica. Wcześniej Pająk dwukrotnie mógł trzykrotnie wpisać się na listę strzelców - raz po centrze z prawej strony, dwa razy po dośrodkowaniach z przeciwnej flanki.

Na 2:0 podwyższył prowadzenie Tempo Michał Puzik, który widząc niezdecydowanie Rzepki włączył przyśpieszenie turbo, odebrał piłkę zawodnikowi Babiej Góry i spokojnie strzelił obok próbującego jeszcze rozpaczliwie interweniować Kachnica.

Goście zdobyli gole po akcjach, które nie miały prawa się wydarzyć. Taki paradoks, bo Tempo miało ich więcej, po których niedosyt w szeregach Babiej Góry byłby z pewnością mniejszy. A może nie - w końcu gol to gol nieważne w jakich okolicznościach stracony.

Obraz gry zmienił się po przerwie z dwóch powodów. Jeden został wymieniony na wstępie - Tempo nic już nie musiało, oprócz kontroli wyniku. Babia Góra zmieniła taktykę - zaczęła grać bardziej kontaktowo, agresywniej, dynamiczniej, po ziemi i przyniosło to efekt.

Gra owszem stała się mniej płynna, ale pójście na wymianę ciosów z ofensywnie usposobionym liderem było samobójstwem. Poza tym to były derby, a nie żadna tiki-taka czy krakowska piłka.

Dobre zmiany zanotowali Kuba Kociołek - walczył, szarpał, grał jak na derbowy pojedynek przystało i Kacper Burliga. To właśnie Kacper Burliga podał w pole karne do Jakuba Talagi, którego strzał z ostrego kąta wybronił na korner Koper. Druga okazja dla Babiej Góry również została stworzona przez Kacpra Burligę - długa piłka do Janiczaka, ten przyjmuje w polu karnym, lecz strzela obok bramki. Janiczak miał dwie takie szanse w drugiej połowie - za każdym razem efekt był ten sam, czyli piłka nie trafiała nawet w bramkę. Wcześniej dobrym strzałem popisał się Michał Wójtowicz, ale zmierzającą w światło bramki piłkę na rzut rożny wybił jeden z zawodników Tempo. Bliski powodzenia był również Grzegorz Kmiecik, który dopiero w drugiej połowie pojawił się na placu gry. Po dośrodkowaniu z lewej strony przez Kubę Talagę został w ostatniej chwili uprzedzony przez jednego z zawodników Tempo.

W 85. minucie akcję na prawej stronie zaczął Stróżak, podał do Amadeusza Żmudy, a ten dośrodował w pole karne. Tam Kmieciki opanował piłkę, położył na murawie dwóch zawodników Tempo i trafił do bramki. Od tego momentu Babia Góra nie stworzyła żadnej okazji do zdobycia drugiego gola.

W doliczonym czasie gry Puzik podał do Jakuba Zawady, a ten ustawił wynik meczu. To był jedyny celny strzał zawodników gości w drugiej połowie. I druga okazja - pierwsza to podanie w pole karne do Mateusza Balcera, lecz zawodnik Tempo strzelił obok słupka.

- Wdaliśmy się w niepotrzebną wymianę ciosów, zamiast grać swoje. Za wcześnie zaczęliśmy bronić wyniku. Za nami dobre, zacięte widowisko z beniaminkiem, który takim jest tylko z nazwy. Babia Góra ma w składzie mnóstwo zawodników, którzy grali w wyższych ligach. Nie patrzymy jednak na rywala, ale skupiamy się na sobie. Krok po kroku dążymy do wyznaczonego celu - podsumował Wądrzyk.

STATYSTYKI ZE SPOTKANIA BABIA GÓRA - TEMPO

                                                   I POŁOWA:

  BABIA GÓRA TEMPO BIAŁKA
STRZAŁY CELNE 2 5
STRZAŁY NIECELNE 2 1
RZUTY ROŻNE 1 4
SPALONE 0 2
FAULE 12 12
Ż. K, / CZ. K. 1/0 1/0

                                            II POŁOWA:

  BABIA GÓRA TEMPO BIAŁKA
STRZAŁY CELNE 3 1
STRZAŁY NIECELNE 5 4
RZUTY ROŻNE 5 1
SPALONE 3 1
FAULE 10 16
Ż. K. / CZ. K. 1/0 1/0

                                                     CAŁY MECZ:

  BABIA GÓRA TEMPO BIAŁKA
STRZAŁY CELNE 5 6
STRZAŁY NIECELNE 7 5
RZUTY ROŻNE 6 5
SPALONE 3 3
FAULE 22 28
Ż. K. / CZ. K. 2/0 2/0

Babia Góra Sucha Beskidzka - Tempo Białka 1:3 (0:2)

Gol dla Babiej Góry: Kmiecik.

Gole dla Tempo: M. Balcer, Puzik, Zawada.

Składy:

Babia Góra: Kachnic - Rzepka, P. Burliga, J. Talaga (82' Żmuda), G. Talaga (75' Chrząszcz), Wójtowicz (65' Kmiecik)), Mika (50' K. Burliga), Dyduch, Kubasiak (53' Kociołek), Stróżak, Janiczak

Tempo: Koper - Ł. Balcer (68' Bisaga), Mentel, Bryła, Gruca, Puzik, Młynarczyk, Rupa (84' Wróblewski), Frączek, M. Balcer (75' Zawada), Pająk (90' Żak).

asdasdasdasdas