Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Wydrukuj tę stronę
środa, 11 wrzesień 2019 07:22

ALPS: Orlikowa pigułka (8 września)

Niekiedy oczekiwania wobec czekających spotkań piłkarskich nijak mają się do tego, co potem ogląda się na boiskach. W przypadku ALPS jest inaczej. Emocji miało być dużo, no i tych nie brakowało!

 

I LIGA:

Black Shadows Zawoja – AKS Las 2:2

Gdy przed tygodniem na inaugurację sezonu beniaminek z Zawoi zremisował z RKS Huwdu już można było podejrzewać, że nie zamierza on być supernową, która błyśnie i zgaśnie. I w minioną niedzielę Black Shadows potwierdzili, że chcą na dłużej zadomowić się w najwyższej klasie rozgrywkowej powiatowych rozgrywek. Co prawda ponownie nie udało im się wygrać, ale niemniej urywając punkty wzmocnionemu latem AKS-owi zrobili ku temu kolejny kroczek. Choć po meczu w ekipie beniaminka wyczuwalny był niedosyt.

- Graliśmy bardzo dobrze i po pierwszej połowie powinniśmy już prowadzić przynajmniej 2:0. Niestety był remis. W drugiej połowie zaatakowaliśmy bardziej zdecydowanie i wypracowaliśmy sobie dwubramkowa przewagę – zauważa Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows. Obie bramki dla jego ekipy zdobył Szymon Stachnik. Tyle tylko, że jak sami zawojanie zauważają powinni iść za ciosem i jeszcze „coś dołożyć” i spokojnie wygrać. Zamiast tego cofnęli się i był to gotowy przepis na katastrofę.

- AKS strzelił kontaktową bramkę. Zaczęła się nerwówka i 3 minuty przed końcem po bezsensownym błędzie straciliśmy bramkę. Skończyło się remisem. Jednak dla nas to porażka. Nie boje się powiedzieć, że byliśmy lepszą drużyną. Niestety musimy się nauczyć, że jedna prosta strata w 1 lidze z reguły kosztuje bramkę. Ale nic, szukamy punktów i pierwszego zwycięstwa w następnym meczu – komentuje Łukasz Dudziak.

Tym, który pozwolił ekipie z Lasu wywalczyć punkt jest Michał Bargiel, autor dwóch bramek. - No nie wiem, czy to nam wkradło się powoli… zmęczenie sezonem, czy to rywal załapał wiatr w żagle, ale przyznać trzeba, że dziś granie szło nam jak po grudzie.

- Czarne Cienie od początku zagrały dobre spotkanie i w konsekwencji dwie ładne akcje dały im dwubramkowe prowadzenie. Aaaaaaale: po pierwsze my też pokazaliśmy, że łatwo się nie poddajemy i umiemy powalczyć, a po drugie... my mamy Michała. A on nie lubi, jak mu się kradnie show! – komentuje Grzegorz Targosz z AKS.

Gamba Furiosa Zembrzyce – Mucharz Team 8:1

Nie wiedzie się na razie beniaminkowi z powiatu wadowickiego, który po dwóch kolejkach zamyka ligową stawkę. Ekipa z Mucharza ma przy tym pecha, bo terminarz jej nie sprzyja. Na początek trafiła na AKS, a zaraz po nim na równie solidną Gambę Furiosę. Zembrzyczanie co prawda zaczęli sezon od porażki i to dotkliwej, ale wynik starcia z Woodicą nie oddaje przebiegu meczu.

Niedzielna potyczka zembrzyczan z Mucharz Teamem pokazała, że Szalone Krewetki dysponują dużym potencjałem i gdy ustawią właściwie celowniki to każdy rywal musi się ich obawiać. Na okazały niedzielny dorobek złożyły się hat-trick Marcina Banasia, dublety Daniela Bachorczyka i Macieja Świerkosza oraz gol Piotra Bachorczyka. Trafienie Grzegorza Gracjasza było w tej sytuacji honorowym.

- Dobry mecz w naszym wykonaniu. Zwłaszcza druga połowa toczona była pod nasze dyktando. Przeprowadziliśmy sporo składanych akcji i poprawiliśmy skuteczność. Z drugiej strony przeciwnik zostawił nam dużo miejsca i mogliśmy spokojnie pograć piłką – podsumowuje zawody Jakub Nosal, kapitan Gamba Furiosa. - Dopiero w najbliższą niedzielę będziemy mieć pełny skład, bo na razie prześladowały nas kontuzje, wesela i wieczory kawalerskie. Jeszcze się obudzimy – komentuje słaby start Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team. 

Beton 2 Sucha Beskidzka – RKS Huwdu Bieńkówka 4:1

Gdy przed tygodniem Beton2 wygrał z Monterem można było mówić o niespodziance. Teraz pokonał kolejnego silnego rywala jakim niewątpliwie jest RKS Huwdu i sensacyjnie został samodzielnym liderem. Żadnej innej drużynie nie udało się wygrać dwóch spotkań! – Co by nie mówić pokonali solidnych rywali, więc widać, że są w formie. Czyżby o mistrzostwie miało decydować ostatnie spotkanie? – komplementuje Beton2 Krystian Krzeszowiak, kapitan suskich Los Asfaltos.

Suskie ekipy w derbowym zmierzą się bowiem ze sobą w ostatniej kolejce, a Krzeszowiak ma nadzieję, że jego drużyna obroni mistrzostwo ligi. Czas pokaże. - Nie było mnie na meczu, ale z tego co mi mówiono, to zaczęliśmy przeważać od początku spotkania. Długo nie mogliśmy jednak strzelić bramki, ale w końcu to się udało. Później już tylko powiększaliśmy przewagę. Szkoda niewykorzystanych sytuacji, bo wynik mógł być wyższy. Najważniejsze jest to, że dopisujemy trzy punkty do swojego dorobku zdobyte z mocnym przeciwnikiem – cieszy się Mateusz Fronczk, kapitan Beton2. W jego ekipie bramkami podzielili się Tomasz Rzepka, Michał i Piotr Czaiccy oraz Kamil Semik. Dla pokonanych przymierzył… no właśnie kto? Sędzia stolikowy raczył pominąć tego zawodnika.

Woodica Juszczyn - Los Asfaltos Sucha Beskidzka 0:8

Juszczynianie zaczęli sezon z wysokiego „C”. Dawało to podstawy to wysunięcia śmiałem tezy, że mogą być kolejną drużyną po Zawojski.pl, która urwie punkty Los Asfaltos, a przynajmniej stoczy z nimi zażarty bój. Tymczasem mecz był pojedynkiem do jednej bramki. – Zabrakło mnie na meczu, ale rozmawiałem z kolegami. Spokojnie mogli zdobyć dwa razy więcej bramek. Jednym zdaniem – mecz bez historii. Jak widać po remisie przed tygodniem mobilizacja była ogromna – mówi Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos. W suskiej ekipie hat-tricka skompletował Michał Pilarczyk, po dwie bramki zdobyli Paweł Cieślewicz i Jan Kuczek, a jedną Karol Głuc.

Zawojski.pl Sucha Beskidzka – Monter Kurów 3:2

- Przed tygodniem to my goniliśmy wynik. Teraz mieliśmy los w swoich rękach. Prowadziliśmy 2:0 i wydawało się, że mamy mecz pod kontrolą. Skład mamy dobry, a idzie nam kiepsko. Trudno to wytłumaczyć. Poziom się wyrównał i każdy może wygrać z każdym, ale póki co, to wszyscy wygrywają z nami – utyskuje Tadeusz Copija, kapitan Montera. Cieszy się jedynie z tego, że dobrze do drużyny wkomponował się pozyskany Przemysław Wolany, który debiut okrasił golem otwierającym wynik spotkania. Na 2:0 podwyższył Mariusz Spyrka. Kontaktowego gola strzelił  Przemysław Smyrak, a pięć minut przed końcowym gwizdkiem sędziego, wykorzystując rzut karny, wyrównał Jarosław Franczak.

Bramkę na wagę trzech punktów dla zawojan w ostatniej akcji meczu zdobył Kamil Bywalec. – Rzut karny był więcej niż kontrowersyjny. Jego podyktowanie ustawiło mecz, bo przywróciło rywalom wiarę w sukces. Nie mieliśmy już nic do stracenia. Punkt nas nie zadowalał. Postanowiliśmy walczyć o pełną pulę. Odkryliśmy się i szukaliśmy trzeciej bramki. Suszanie przechwycili piłkę, poszli z kontrą i stało się – wraca wspomnieniami do niedzielnego meczu Tadeusz Copija

- Wróciliśmy z dalekiej podróży. Po pierwszej połowie przegrywamy 2:0 po naszych błędach w obronie. Dwa razy zgubione krycie i bezwzględne wykorzystanie naszych skuch przez Montera. Jednak nie poddaliśmy się i zagraliśmy do końca. Opłaciło się, bo bramka na 3:2 padła w ostatniej minucie meczu po przejęciu piłki i szybkiej kontrze – komentuje Marcin Pająk z Zawojski.pl

II LIGA:

Granda Kojszówka – Patosquad 7:5

Rozegrany awansem (we wtorek) pojedynek obfitował w bramki. W Grandzie polowanie na nie urządził sobie Jakub Stanek (4 gole), a w Patosquad Kamil Pyka ( 3trafienia). Tyle tylko, że pierwszy z wymienionych miał bardziej skutecznych pomocników – Mariusza Szewczyka, Łukasza Nogawkę i Dariusza Ciapałę. Wszyscy trzej zdobyli po bramce. Ciapała był tak na nie napalony, że gdy nie mógł umieścić piłki w siatce rywali, to posłał ją do… własnej. Piątego gola dla „Patosów” dorzucił Łukasz Zajda.      

Kanonierzy Grzechynia – Lachy Lachowice 1:14

- Ciężko o komentarz po takiej przegranej. Trzeba przyznać, że w pełni zasłużona. W tym sezonie raczej nie będziemy odgrywać znaczącej roli. W sumie część drużyny widziała się w niedzielę pierwszy raz, więc trudno mówić o jakimkolwiek zgraniu – skomentował Andrzej Szafraniec, napastnik Kanonierów tęgie lanie jakie dostała jego drużyna. Stać ją było tylko na jedno trafienie, autorstwa Marcina Waligóry.

Dla Lachów bramki zdobyło pięciu zawodników. W tytuł króla strzelców zaczyna mierzyć Mirosław Kachel, który zapisał się na liście strzelców aż… osiem razy. Dwa razy tej sztuki dokonał Mariusz Daniel. Pozostałe bramki to dzieło Rafała Ząbka, Pawła Plutę i Marcina Uflanta. Strzelca jeszcze jednego gola, o ile było ich łącznie 14, nie udało się nam zlokalizować - może się ktoś zgłosi? A może nie dobijajmy już do reszty grzechyńskich Kanonierów...

Bad Boys Stryszawa – Relax Białka 4:7

Po porażce na starcie sezonu białczanie szybko pozbierali się i dali rywalom sygnał, że myślą o szybkim powrocie do I ligi. Tomasz Kaczmarczyk zakończył mecz z hat-trickiem, Dawid Dyrcz z dubletem, a Kamil Białończyk i Wojciech Polak z jednym trafieniem.

Stryszawianie walczyli, ale po dwie bramki zdobyte przez Grzegorza Głuszka i Mateusza Bieniasa w niedzielę były zbyt skromną zdobyczą, by móc zainkasować choćby punkt, o ile komplecie w ogóle nie wspominając. – Wiedzieliśmy, że czeka nas najcięższy mecz w sezonie. Relax to bardzo dobra drużyna, mająca w swoich szeregach bardzo dobrych i szybkich zawodników, potrafiących oddać celny strzał na bramkę. Zabrakło nam środka pola, co dało przeciwnikom dużo miejsca i czasu na konstruowanie akcji. Dodatkowo rywale mieli dwa składy, co dawało im przewagę kondycyjną – mówi Wojciech Ogarek, kapitan Bad Boys. Podkreśla, że rywale narzucili wysokie tempo, którego stryszawianie nie wytrzymali. - Życzymy im powodzenia w kolejnych starciach. Z naszej strony każdy zagrał w miarę dobrze. Wiadomo zdarzały się błędy, lecz nie mogę zarzucić chłopakom braku zaangażowania i woli walki. Każdy gra żeby wygrać. Niestety dziś górą był Relax. Zimny pomeczowy prysznic i skupiamy się na kolejnych pojedynkach, w których przeciwnicy będą  musieli się bardzo namęczyć by wyrwać nam trzy punkty – dodaje.

asdasdasdasdas