Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

środa, 16 październik 2019 11:45

ALPS: Orlikowa pigułka (13 października)

Gdyby wyniki meczów Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego można było obstawiać u bukmacherów to w weekend ci mieliby szczęśliwe miny. Niespodzianka goniła bowiem nawet nie niespodziankę, a wręcz sensację. W efekcie finisz będzie thrillerem, tylko pytanie dla kogo ze szczęśliwym zakończeniem.

I LIGA:

AKS Las – Monter Kurów 4:6

Już na początek niedzielnej kolejki kibicom podano wyborną potrawę. Niby składniki na nie nie były z najwyższej półki, ale okazało się, że w połączeniu ze sobą tworzą znakomite danie. Mało wyrazisty w tym sezonie AKS Las dodany do niezbyt ostrego Montera, ale za to w cenie sześciu punktów. To musiało smakować. – Wiedzieliśmy o co gramy. Stawka była wysoka. Udało się wygrać i to na pewno cieszy, gdyż zdobycie trzech punktów było dla nas niezwykle istotne. Dalej mamy co prawda pod górkę bo bezpośrednich rywale dość niespodziewanie też powygrywali, ale sytuacja wydaje się do ogarnięcia. Inne wyniki przestają być istotne. Wszystko mamy w swoich nogach i to dosłownie. Gramy z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie się i jeśli sami nie wygramy, to nikt inny nam nie pomoże – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera i zauważa, że niedzielny mecz, choć wygrany i w dużej mierze będący pod kontrolą jego drużyny, mógł się podobać i na pewno dostarczył sporych emocji. – Pierwsi zdobyliśmy bramkę, a do przerwy prowadziliśmy 3:1. Po naszych błędach, w tym jednym moim zrobił się jednak remis i trochę nerwów było. Niby szybko odskoczyliśmy znowu na dwubramkową odległość, ale AKS grał do końca. Zdobył kontaktowego gola. Na szczęście ostatnie słowo należało do nas – opowiada Tadeusz Copija, który zdobywając bramkę odkupił swoją winę. Po bramce dla  Montera zaliczyli jeszcze Szymon Tlałka i Mariusz Spyrka, a Łukasz Folęga popisał się hat-trickiem. Dla pokonanych dublet ustrzelił Marcin Skrzypek, jedną bramkę dołożył Michał Bargiel, a raz napastników AKS-u wyręczyli kurowianie. – O naszym meczu nie trzeb pisać – stwierdził z posępną miną Grzegorz Targosz z AKS. Po dłuższym namyśle dodał. – Nie ma co tu dużo mówić, nie chcemy i nie będziemy narzekać. Przegraliśmy i sytuacja zrobiła się, delikatnie mówiąc nieciekawa. Nie poddajemy się, mamy jeszcze dwa mecze i trzeba będzie się postarać o punkty – opisał w telegraficznym skrócie dramatyczną sytuację AKS-u Grzegorz Targosz

Black Shadows Zawoja – Woodica Juszczyn 4:3

Przed tym meczem Woodica miała ogromne szanse na miejsce na podium w końcowym rozrachunku, bo w perspektywie było starcie Zawojski.pl z Beton 2. Miała, ale teraz ma już tylko iluzoryczne bo ponownie w tym sezonie nie udźwignęła roli faworyta. Od początku mecz nie układał się po jej myśli, a nawet gdy już zaczęła dociskać zawojan to nie zdołała na tyle opanować sytuacji na boisku, by ich kosztem zainkasować trzy punkty. Trudno zatem dziwić się z radości jaka zapanowała w szeregach Black Shadows gdy sędzia zagwizdał po raz ostatni. - Nareszcie wielka radość w naszych szeregach. Po pierwszej dobrej połowie mieliśmy zadyszkę w drugiej części i przeciwnicy mocno nas przycisnęli. Na szczęście wyszliśmy z klinczu i ostateczny cios należał do nas. Bardzo ważne zwycięstw, choć jak się okazało prawdopodobnie nie wystarczy by zostać w  I lidze. Ale mamy jeszcze 2 mecze i jeśli chłopaki pokażą taka walkę i ambicję, jak w meczu z Woodica to o pozostanie w lidze się nie martwię. Tak, czy owak 8 punktów to niezły wynik jak na początki w I lidze. Walczymy do końca... – kalkuluje na chłodno Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows. W jego drużynie bramkowym dorobkiem podzielili się Szymon Stachnik (trafił dwa razy), Mikołaj Celak i Jakub Marcak. Dla juszczynian po golu zdobyli Adrian Bury, Łukasz Kaczmarczyk i Szymon Urbański.

Mucharz Team – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 7:1

Przed meczem piłkarze Mucharz Teamu zapewne w ciemno braliby remis, choć może nie do końca bo punktować muszą solidnie, chcąc się utrzymać. Ale gdyby ktoś zaproponował im skromną, ale jednak wygraną to nawet nie zdążyliby mrugnąć okiem, a już przyjęliby taki wynik bez zadawania zbędnych pytań. Chyba sami w najśmielszych snach nie przypuszczali, że przejadą po obrońcach tytułu niczym walec drogowy po świeżo położonym asfalcie.

Bohaterem został  Damian Gracjasz, który rozegrał chyba mecz życia. Strzelenie sześciu bramek już samo w sobie jest majstersztykiem, a już przeciwko Los Asfaltos to wyczyn, który zapisze się w annałach ALPS. Jedną bramkę, tak na wszelki wypadek dorzucił jeszcze Piotr Bargiel, choć wypadku żadnego nie było bo suszan w niedzielę stać było raptem na honorowe trafienie, autorstwa Rafała Pietrusy. - Nie chcę komentarza. Tylko mam jedną prośbę, zdjęciową. Raz na 100 lat może być takie zdjęcie w tym komentarzu, jako sensacja sezonu – napisał do nas Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team.

- Bywają takie mecze, że jakby się chciało, to nic nie wychodzi. I tak było w to niedzielne przedpołudnie. My prowadziliśmy grę, a Mucharz strzelał bramki po długiej wrzucie na Gracjasza, który po prostu miał dzień konia. I to każda bramka stadiony świata. Bartek mógł tylko odprowadzać piłkę wzrokiem. Na zawołanie wolnej, okienko, podcinka, lobik. Po pierwszej połowie nic nie zwiastowało tak wysokiej porażki, gdyż skończyła się minimalną porażką 1:2. Nie ma co tłumaczyć słabej gry i usprawiedliwiać się brakami kadrowymi, czy kontuzjami, a tym bardziej odbierać chłopakom z Mucharz Team dobrego meczu, który rozegrali. Trzeba posypać głowę popiołem po tej wstydliwej porażce w rozmiarze, którego nie pamiętają najstarsi Asfaltosi i zmobilizować się maksymalnie na dwie ostatnie kolejki, bo tytuł jest jeszcze w zasięgu – kwituje niedzielne „osiągnięcie” Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos.

Beton 2 Sucha Beskidzka - Zawojski.pl Sucha Beskidzka 4:2

Kolejny minionej niedzieli mecz o dużym ciężarze gatunkowym. Beton 2 przystępował do niego z szansami na zostanie samodzielnym liderem (wynik porażki Asfaltów), a Zawojski.pl zdawał sobie sprawę, że przegrana pozbawi ich szans na mistrzostwo ligi, przynajmniej w teorii. Już te dwa fakty sprawiały, że szykowało się dobre widowisko, a jeśli doda się do tego słowo derby – to emocje były gwarantowane i takie też były. Zawojski.pl zaczął w swoim stylu, czyli wyszedł na prowadzenie, ale nie zdołał go utrzymać. - Nie było mnie na meczu. Z tego co koledzy przekazywali to strzeliliśmy pierwszą bramkę, a później błędy w obronie i zrobiło się 1:3. Zmobilizowaliśmy się, zdobyliśmy kontaktowego gola, ale Beton 2 nas dobił. Pewnie idą na mistrza:) – przekazuje komentarz i własną opinię Marcin Pająk z Zawojski.pl  Tym, który w szeregach jego ekipy podjął strzelecką rywalizację z napastnikami Beton 2 był nie kto inny jak Jarosław Franczak, który ma chrapkę na tytuł króla strzelców. Dwie bramki zdobyte w niedzielę na pewno mu pomogą, ale rywalizacja w tym sezonie o to miano jest zacięta. Póki co Franczak ma na koncie 12 bramek, a o dwa trafienia mniej zapisali Rafał Pietrusa (Los Asfaltos), Damian Gracjasz (Mucharz Team – przypominamy, że w niedzielę upolował podwójnego hat-tricka) i Michał Czaicki (Beton2), który w starciu z Zawojski.pl zaliczył dublet. Dwa razy piłkę w siatce umieścił także Robert Sumera, ale dla niego były to dopiero trafienia numer dwa i trzy. - W kwestii walki o mistrzostwo ten mecz był bardzo ważny. Rywale, tak jak my, podchodzili bardzo wysoko i dlatego było dużo walki w powietrzu w środku pola. Sam mecz mógł się nie podobać właśnie z tego względu. Mimo dwóch straconych bramek uważam, że zagraliśmy dobrze w obronie, graliśmy twardo i nie gubiliśmy krycia, a z przodu udało się nam wykreować na tyle dużo sytuacji, że cztery udało się nam zamienić na bramki – komentuje Mateusz Fronczak, kapitan Beton 2. 

RKS Huwdu Bieńkówka – Gamba Furiosa Zembrzyce 4:3

Kolejna niedzielna niespodzianka, która takową nie byłaby wiosną, ale nie teraz. RKS Huwdu jesienią bowiem zawodzi, a Gamba Furiosa miała podobnie jak Woodica walczyć o podium. - Sami sobie jesteśmy winni. Mamy problemy ze składem. Przychodzi nas sześciu, siedmiu – komentuje Jakub Nosal, kapitan Gamby Furiosy. W wyniku tego i innych rozstrzygnięć Szalone Krewetki zamiast walczyć o pudło, muszą teraz skupić się na boju o utrzymanie bo końcówka sezonu wydaje się nieprzewidywalna i dziewięć, a nawet dziesięć punktów może nie wystarczyć do zachowania ligowego bytu. Porażka zembrzyczan zasmuciła także… piłkarzy Montera. – Z jednej strony sami nie są bezpieczni. Muszą wygrać jeszcze jeden mecz, a przynajmniej zremisować. Jednak ich porażka i nam się nie przysłużyła – zauważa Tadeusz Copija.

Na koniec odrobina statystyk, czyli bramkowy dorobek. W szeregach RKS Huwdu brylował Sylwester Nowak, który zakończył starcie z hat-trickiem. Czwarty gol to dzieło Szczepana Szczepaniaka. Dla Gamby trafili Piotr Bachorczyk, Wojciech Świerkosz i Maciej Świerkosz.

II liga:

Bad Boys Stryszawa- Kanonierzy Grzechynia16:1

Przed tym meczem Źli Chłopcy wiedzieli jaka jest jego stawka. Zdawali sobie sprawę, że Granda Kojszówka pauzuje i już nie powiększy swojego dorobku. Cel był zatem jeden – wygrać i cieszyć się z awansu. Zadanie tym łatwiejsze, że po drugiej stronie stali Kanonierzy, którzy w tym sezonie jeszcze nie tylko nie wygrali żadnego meczu, ale nawet nie zdołali ani jednego spotkania zremisować. Pokusą, która mogła okazać się zgubna było granie na Mateusza Bieniasa, który miał jeszcze szanse na tytuł króla strzelców. Co prawda tracił do Mirosława Kachla (Lachy) siedem bramek, ale w starciu z grzechyńskim Arsenalem była ona do odrobienia. Ostatecznie Bienias zapisał na swoim koncie tylko i aż cztery gole i królem strzelców nie został. W niedzielę więcej bramek od niego zdobył Dariusz Giertuga, który aż sześć razy wpisał się na listę strzelców. Wyczyn Bieniasa skopiował natomiast Grzegorz Głuszek,  a po golu zaliczyli Rafał Polak i Krzysztof Sikora. - Cóż, podeszliśmy do rywala z szacunkiem i bez lekceważącego podejścia, pomimo porażek jakich doznawali. Wiedzieliśmy o tym że jeśli z nami wygrają będzie o nich głośno, jak zresztą słusznie zauważył ich napastnik Andrzej Szafraniec. Dlatego byliśmy mocno skoncentrowani tym bardziej, że ten mecz decydował o naszym awansie. Przed jego rozpoczęciem odbyłem rozmowę z naszym ofensywnym obrońcą. Przez pierwsze 10 minut miał grać defensywnie żeby nie nadziać się na kontrę i stratę bramki, co spowodowało w naszych głowach nerwy, a co za tym idzie niedokładność w konstruowaniu akcji. Udało się w tym czasie strzelić kilka bramek, dzięki którym Głuszek mógł uwolnić się z "łańcucha" – opisuje założenia taktyczne  Wojciech Ogarek, kapitan Bad Boys.

Podkreśla, że ucieszyła go postawa Bieniasa, który mimo szansy na króla strzelców nie grał indywidualnie. Zaliczył kilka ładnych asyst po których jego koledzy musieli już tylko dołożyć nogę i skierować piłkę do bramki. - Ogólnie graliśmy zespołowo, co przyniosło znakomity efekt, gdyż nasze strzały z dystansu bardzo dobrze bronił bramkarz Kanonierów. Dzięki niemu mecz zakończył się „tylko” takim wynikiem. Bramkę straciliśmy po własnym błędzie przy rzucie wolnym – raduje się Wojciech Ogarek. Podkreśla, że drugiej połowie Bad Boys zagrali bardziej na luzie bo wygrywając różnicą dziesięciu bramek w ich szeregi wkradło się rozluźnienie. - Obrońcy poszli do ataku, a napastnicy do obrony, czego skutkiem jest tak długa lista strzelców. Bardzo dobre spotkanie rozegrał także Dariusz Giertuga, który niczym Lewandowski potrafił wykorzystać idealne podania kolegów. Nie wolno zapomnieć o Sikorze i Polaku, którzy godnie bronili dostępu do "mojej" bramki. Cieszymy się z wygranej i myślimy już nie o… I lidze, a o lidze halowej, w której także będziemy nowicjuszami – kończy podsumowanie Wojciech Ogarek.

W niedzielę honorowego gola dla Kanonierów zdobył Piotr Witek. – Jak zaczęliśmy od dwucyfrówki, tak dwucyfrówką kończymy. Niestety w obu przypadkach to rywali aplikowali nam furę bramek, a nie my im. Tak to bywa. Może wiosną zaświeci dla nas słońce – mówi Andrzej Szafraniec, napastnik Kanonierów.

Relax Białka - Propan-Butan Budzów 2:5

Pewni już awansu, ale i wygrania ligi piłkarze Relaxu nie do końca przyłożyli się do meczu i efekty tego były widoczne gołym okiem. Choć byli faworytem, to zdołali zdobyć tylko dwie bramki (strzelili je Mateusz Pacyga i Piotr Migas), co w niedzielę były zbyt małym dorobkiem, by myśleć o pokonaniu Propan-Butanu. W ich szeregach hat-trickiem popisał się Marek Mirocha i w zasadzie już te trzy trafienia załatwiły sprawę, a tymczasem do listy strzelców dopisali się jeszcze Józef Pawlica i Marek Pacyga. - W ostatnim meczu mieliśmy totalny Relax. Dziękujemy za dobry mecz na zakończenie sezonu. Od początku był on pod naszą kontrolą. Zainicjowaliśmy pierwszą zmianę wyniku, którą za długo niestety nie było nam dane się cieszyć, gdyż w kolejnej akcji Relax wyrównał... Nie podziałało na nas to destabilizująco, lecz wręcz przeciwnie. Po kilku nieudanych akcjach zdobyliśmy kolejnego gola i tym razem zachowaliśmy czujność. Do przerwy prowadziliśmy już 3:1. Początek drugiej połowy jak zazwyczaj mamy w zwyczaju był z naszej strony niepewny, lecz przeciwnik tego nie wykorzystał. Po chwili chaosu wróciliśmy na swoje tory i ustrzeliliśmy kolejne dwa gole zanim byliśmy zmuszeni zacząć grę że środka boiska. Wielkie podziękowania dla bramkarza za fenomenalny sezon, obronie za wytrwałość oraz ofensywie za drażnienie przeciwnika! Mamy nadzieję widzieć się ze wszystkimi drużynami w następnym sezonie, w którym zapowiadamy walkę o najwyższe cele, gdyż na pewno nie prześpimy przerwy między rozgrywkami! – podsumowuje mecz z Relaxem, sezon i zarazem odgraża się Paweł Sapoń z Propan-Butanu.

Patosquad – Lachy Lachowice 0:5 – walkower (brak ekipy Patosqaud)  

Robiąc zapowiedź podskórnie czuliśmy, że drużyna Patosquad nie stawi się na orliku w Białce, ale nie chcieliśmy tego „głośno” mówić. Intuicja nas nie zawiodła. Z takiego obrotu sprawy nie do końca może być zadowolony Mirosław Kachel, bo nie mógł poprawić swojego dorobku bramkowego. Niemniej może czuć ulgę. Gdyby Mateusz Bienias (Bad Boys) w swoim meczu strzelał częściej i przegoniłby go w klasyfikacji, to napastnik Lachów nie miałby szansy na podniesienie rzuconej mu rękawicy. Ze sportowego punktu widzenia na szczęście tak się nie stało i Kachel w pełni zasłużenie został najlepszym strzelcem II ligi, kończąc sezon z dorobkiem 18 goli.   

TOP Strzelcy- futsal Amator

TOP Strzelcy- futsal PRO

wyniki -Futsal PRO

17-11-2019 12:40
BCS Zawoja 7 : 3 Golden Street
17-11-2019 11:45
KS Bystra 7 : 10 Świt
17-11-2019 10:50
Białka 7 : 3 HUTATA Team
17-11-2019 09:55
Dzikie Wieprze 3 : 3 Maków
17-11-2019 09:00
Żuraw 4 : 6 Gamba Furiosa

wyniki -Futsal Amator

16-11-2019 18:40
Zbóje 7 : 13 Bad Boys
16-11-2019 17:45
Beton 2 3 : 2 Woodica
16-11-2019 16:50
AKS 4 : 2 Granda
16-11-2019 15:55
Legion 10 : 4 Relax
16-11-2019 15:00
Mucharz Team 1 : 4 Wodpol

Tabela - Futsal PRO

Team
Played Points
1 Białka 1 3
2 BCS Zawoja 1 3
3 Świt 1 3
4 Gamba Furiosa 1 3
5 Dzikie Wieprze 1 1
6 Maków 1 1
7 Żuraw 1 0
8 KS Bystra 1 0
9 Golden Street 1 0
10 HUTATA Team 1 0

Tabela - Futsal Amator

Team
Played Points
1 Bad Boys 1 3
2 Legion 1 3
3 Wodpol 1 3
4 AKS 1 3
5 Beton 2 1 3
6 Woodica 1 0
7 Granda 1 0
8 Mucharz Team 1 0
9 Zbóje 1 0
10 Relax 1 0

zapowiedŹ -Futsal PRO

24-11-2019 09:00
HUTATA Team - Golden Street
24-11-2019 09:55
BCS Zawoja - KS Bystra
24-11-2019 10:50
Maków - Żuraw
24-11-2019 11:45
Białka - Dzikie Wieprze
24-11-2019 12:40
Gamba Furiosa - Świt

zapowiedŹ -Futsal Amator

23-11-2019 15:00
Relax - Granda
23-11-2019 15:55
Woodica - Zbóje
23-11-2019 16:50
Wodpol - Bad Boys
23-11-2019 17:45
AKS - Legion
23-11-2019 18:40
Beton 2 - Mucharz Team

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportPiłka nożnaALPS: Orlikowa pigułka (13 października)