Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Wydrukuj tę stronę
niedziela, 03 maj 2015 20:18

Piłkarska niedziela: Białka zdobyta, czwarta wiktoria Gromu

Napisane przez

Pierwszej porażki w 2015 roku doznało Tempo Białka. - Sosnowianka zachowała się jak rasowy bokser wyprowadzając dwa celne ciosy. Sprzyjało im też szczęście - mówi Maciej Melzer. Trwa kapitalna passa Gromu Grzechynia - w niedzielne popołudnie podopieczni Stanisława Klimali odnieśli czwarte z rzędu zwycięstwo. - Do przerwy mieliśmy multum sytuacji, lecz zdobyliśmy tylko dwa gole. Po przerwie Żarek zagrał ambitniej. Cieszy kolejna wygrana, zero po stronie strat bramek, zero po stronie żółtych kartek - podsumował Klimala. Pierwsze na wiosnę zwycięstwo odniósł Jordan Jordanów - inny wynik niż wysoka wygrana z ostatnim w tabeli Gorc Ochotnica nie wchodził w niedzielne popołudnie w Jordanowie w grę. - Szkoda niewykorzystanych okazji. Czekaliśmy na tę wygraną długo - podsumował Zdzisław Gacek. Nie udało się Narożu Juszczyn wygrać z Relaksem Wysoka. - Po stracie gola z karnego na 2:1 goście szybko wbili nam kolejnego. To było kluczowe, nie podnieśliśmy się - powiedział Dariusz Klimasara. Do przerwy kibice w Budzowie mogli przecierać oczy ze zdumienia - broniąca się całą drużyną na swojej połowie Leńczanka Leńcze prowadziła 1:0 (gol na początku spotkania po rzucie rożnym). - Atakowaliśmy, atakowaliśmy i udało się. Po golu na 2:1 odblokowaliśmy się na dobre. Leńczanka to najsłabsza drużyna, z którą do tej pory graliśmy - mówi Sławomir Bączek. W B-klasie wyrównany mecz Watry z Żurawiem zakończony sprawiedliwym remisem 1:1. - Szanujemy punkt, ale to my stworzyliśmy groźniejsze okazje, aby zgarnąć trzy punkty - powiedział trener Żurawia Krzeszów Jacek Kudzia. Drugiej porażki z rzędu doznały Lachy Lachowice - do przerwy z Jubilatem było bez goli, po przerwie trwał festiwal nieskuteczności i nieporadności gospodarzy (m.in. niewykorzystana jedenastka)! Dużo szczęścia w spotkaniu z Dębem Sidzina miał Huragan Skawica - dwa gole Marka Pacygi okazały się jednak wystarczające do zgarnięcia kompletu punktów. Dąb odpowiedział tylko trafieniem rezerwowego Wojciecha Czarnego. - Huragan miał furę szczęścia - podsumował trener Dębu Adam Wójtowicz. W C-klasie wygrywa Bieńkówka, a jej trener Jarosław Gąstała szykuje się już do podboju B-klasowych boisk. - Chcemy rozbudować boisko, szatnie, a na boisku treningowym położyć nawierzchnię rodem z Orlika - mówi szkoleniowiec absolutnego lidera C-klasy.

Sosnowianka jak rasowy bokser

Początek spotkania nie zapowiadał porażki Tempo i tego, że po pierwszych czterdziestu pięciu minutach będzie 2:0 dla gości. Najpierw Bartłomiej Goryl nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Łukaszem Kobiałką. Chwilę później z bliskiej odległości w środek bramki główkował Michał Marek. Gdyby skierował piłkę w jeden z rogów, Kobiałka musiałby się nie lada natrudzić.

- Potem przyszły niespodziewane kłopoty. Nie potrafiliśmy skonstruować akcji, wymienić 2-3 podań. Sosnowianka miała jedną metodę - długą piłkę na napastników - mówi Maciej Melzer. I ta taktyka przyniosła niebawem skutek w postaci gola dla gości. Zamiast wybić piłkę Grzegorz Motor niefortunnie przedłużył ją do zawodnika gości i zrobiło się 1:0. - Przebudziliśmy się pod koniec pierwszej połowy. Popełniliśmy jednak błąd przy wyprowadzaniu piłki ze środkowej strefy, zawodnik Sosnowianki znalazł się sam na sam z Piotrkiem Kłapytą i zrobiło się 2:0 - dodaje Melzer.

W przerwie w szatni gospodarzy nikt nie zamierzał składać broni. - Wierzyliśmy, że wygramy - mówi Maciej Melzer, który swego czasu prowadząc Babią Górę też przegrywał z Sosnowianką 2:0, żeby odnieść zwycięstwo 4:2. Druga odsłona to dużo walki i sytuacji - po jednej z nich piłka po strzale Goryla przełamała ręce Kobiałki i Tempo złapało kontakt. - Szczęście sprzyjało gościom. Rewelacyjnie bronił Łukasz Kobiałka. Uważam, że sprawiedliwy byłby remis. Sosnowianka była jak rasowy bokser, sytuacje które mieli - wykorzystali - dodaje szkoleniowiec Tempo Białka.

Tempo Białka – Sosnowianka Stanisław Dolny 1:2 (0:2)

Gol dla Tempo: Goryl.

Skład Tempo: Kłapyta - Woźny, Bielarz, Sz. Marek, M. Marek (70' Raczek), Puzik, Motor (80' Mentel), Pacyga, Kryjak (60' Owsiak), Goryl, Młynarczyk (70' Lewandowski).

Nareszcie!

- Nie dopisywaliśmy przed meczem trzech punktów - powiedział już po zakończeniu spotkania z Gorcem Ochotnica trener Jordana Jordanów Zdzisław Gacek. Dużo w tych słowach kurtuazji, bo z kim jak nie z ostatnią drużyną w tabeli należy wygrać i to w dodatku u siebie? Goście przyjechali na mecz w dwunastu - na ławce rezerwowych zasiadł Dawid Syjud. Nominalny bramkarz po kontuzji Jana Jurkowskiego w pierwszej połowie musiał szybko udać się do szatni, żeby przebrać się w "strój zawodnika z pola". Z kim zatem jak nie z Gorcem zatem?

I początek meczu pokazał, że trzy punkty są oczywistą oczywistością dla Jordana. Po dośrodkowaniu w 5. minucie Gawła Tyrpy do bramki trafił kapitan gospodarzy Marcin Sochacki. Dziesięć minut później zaplątał się w dryblingu Michał Ryś - zamiast strzelać w dogodnej okazji, brnął dalej w pojedynek z rywalami i ostatecznie stracił piłkę. Goście odpowiedzieli w 20. minucie - z rzutu wolnego przymierzył Mateusz Polak (bez wątpienia najlepszy zawodnik gości, który zatrudnienie znalazłby nie tyle w Jordanie, co w zespole z wyższej klasy rozgrywkowej) i trafił w poprzeczkę. - Mogło być różnie, gdyby wtedy padł gol. Mieliśmy w meczu wiele okazji, podobnie jak w przegranych spotkaniach z Rabką czy Nowym Targiem. Na szczęście trzy razy udało się zmieścić piłkę w siatce - przyznaje Gacek.

Jordan próbował strzałami z dystansu zbliżyć się w kierunku bramki gości - uderzenia Sochackiego i Adama Wójtowicza były jednak blokowane. Tymczasem jedna z nielicznych kontr Gorca mogła zakończyć się bramką wyrównującą - Polak wygrał pojedynek z Piotrem Kołodziejczykiem w narożniku pola karnego i dośrodkował w kierunku Tomasza Wiatru. Składającego się już do oddania strzału zawodnika w ostatniej chwili zablokował Filip Tyrpa i goście mieli tylko rzut rożny. - Mówiłem o tych stratach! Tak nie może być! - instruował kolegów z zespołu Marek Hodana.

W 34. minucie świetnie z lewej strony szarpnął Paweł Romaniak - w sumie mógł strzelać, ale postanowił podać do jeszcze lepiej ustawionego Rysia. Ustawiony w ataku Jordana Ryś za pierwszym razem został zablokowany, za drugim strzelił niecelnie (ale za to efektownie, bo z przewrotki). Pod koniec pierwszej połowy mieliśmy niemal kopię opisanej wcześniej sytuacji - niemal, bo Romaniak już nie podawał do nikogo, tylko sam spróbował zdobyć gola. To była dobra decyzja, bo zrobiło się 2:0.

- W przerwie chyba za szybko zaksięgowaliśmy trzy punkty - przyznał Gacek. Druga połowa rozpoczęła się totalnie niespodziewanie od trzech bardzo dobrych strzałów gości, w których klasą popisał się bramkarz gospodarzy Mariusz Rypel. Próbowali go kolejno zaskoczyć: Jacek Chryczyk, Dariusz Tokarczyk i Polak. Za każdym razem goście mieli tylko rzut rożny.

W odpowiedzi Sochacki podał do Rysia, który strzelił bardzo mocno, ale niecelnie w kierunku bramki gości. Fragment z cyklu "Futbolowe jaja w Jordanowie" miał miejsce w 67. minucie - najpierw bramkarz gości złapał piłkę podaną od swojego obrońcy i zdziwił się, że sędzia odgwizdał rzut wolny pośredni. Nie wiadomo, jak chcieli go rozegrać Wójtowicz z Sochackim, ale faktem jest, że ten pierwszy podał, a ten drugi.. nie trafił w piłkę! Za pierwszym razem, bo kilka sekund później już trafił w piłkę - strzał został jednak zablokowany.

W końcówce meczu błysnął Romaniak - kilka razy próbował przeprowadzić indywidualną akcją na pełnej szybkości. Raz został powstrzymany przed polem karnym, potem trafił w boczną siatkę. Ale jedna okazja zakończyła się sukcesem trafił  i było 3:0. W 81. minucie Romaniak został sfaulowany w szesnastce i Jordan miał rzut karny. Romaniak chciał zanotować hat-tricka, ale sztuka ta mu się nie udała, bo sygnalizowany strzał najlepszego w szeregach Jordana zawodnika wybronił Wojciech Janiarczyk. Chwilę później zdobywca dwóch goli zszedł z boiska przy aplauzie nielicznych kibiców zgromadzonych w niedzielne popołudnie na stadionie przy ulicy Kolejowej. - Paweł ciągnie naszą grę do przodu. Oby tak dalej - pochwalił swojego podopiecznego Zdzisław Gacek.

Wynik w końcówce mógł podwyższyć rezerwowy Grzegorz Ferek - najpierw po podaniu od Sochackiego przeniósł nieznacznie piłkę nad poprzeczkę, potem jego atomowy strzał efektownie do boku sparował Janiarczyk. - Punkty były nam bardzo potrzebne. Nie chcemy zaplątać się w miejsca barażowe (z ligi spada jedna drużyna, dwie zagrają w barażach) - podsumował szkoleniowiec Jordana Jordanów.

 

Jordan Jordanów – Gorc Ochotnica 3:0 (2:0)

Gole dla Jordana: Romaniak (dwa), Sochacki.

Składy:

Jordan: Rypel - Kołodziejczyk, Hodana, F. Tyrpa, Kulak (65' Ferek), Kowalcze, Wójtowicz, Sochacki, G. Tyrpa, Ryś (76' Paś), Romaniak (84' Kołodziej).

Ochotnica: Janiarczyk – Ziemianek, Jurkowski (35' Syjud), Lizoń, Chryczyk, Tokarczyk, Wiatr,
Rusnak, Kasiowniak, Polak, Młynarczyk.

Tylko ładny gol

Zanim sędzia dał sygnał do rozpoczęcia spotkania miała miejsce minuta ciszy upamiętniająca zmarłego niedawno długoletniego działacza naroża Stanisława Biskupa. Tymczasem po spotkaniu z Relaksem Wysoką Narożu Juszczyn pozostała tylko satysfakcja, że to jedna z ich bramek była ozdobą spotkania. Marcin Ferek podał do Tomasza Lipki, który w pełnym biegu przejął piłkę, wypuścił ją 5-6 metrów przed siebie i strzałem w długi róg pokonał bramkarza gości. - Dawno nie widziałem takiej akcji - podsumował szkoleniowiec Naroża Dariusz Klimasara.

Rozstrzygnięcie spotkania nastąpiło na początku drugiej połowy, kiedy to Naroże straciło dwa gole. - W tym momencie było już "po gwizdane" - podsumował Klimasara. W końcówce do przodu został przesunięty Marcin Kryjak i było to dobre posunięcie - Naroże wywalczyło rzut karny. Na raty wykorzystał go Ferek.

- Zadecydowały indywidualne błędy przy straconych golach. W końcówce Krystian Kwaśniewski trafił w poprzeczkę, próbował szarpać Lipka. Nie udało się - podsumował Klimasara.

Naroże Juszczyn – Relaks Wysoka 2:3 (1:1)

Gole dla Naroża: Lipka, Ferek.

Skład Naroża: Fidelus - Gąstała, Baziński, Kwaśniewski, Kryjak, Ferek, Lyvka, Chorąży (46' Pietrzak), Lipka, Pietrusa, Bielarz (65' Klimasara).

Siedem po przerwie!

- To najsłabszy nasz rywal w tym roku. Do przerwy przegrywaliśmy 1:0 po przypadkowej bramce zdobytej na początku dla gości po rzucie rożnym. Przez całą pierwszą połowę Leńczanka broniła się na swojej połowie - mówi trener Strzelca Budzów Sławomir Bączek.

Strzelcowi brakowało skuteczności do przerwy, ot i wszystko. Ta przyszła w drugiej połowie. - Po golu na 2:1 rozwiązał się worek z bramkami - dodał Bączek.

Dwa gole zanotowali Przemysław Gielata i Rafał Grygiel, po jednym dołożyli Józef Boczkaja, Tomasz Polak i Dawid Gielata. - Zdobywaliśmy gole z bliska, po zamieszaniu w polu karnym, ale też z dystansu. Piękne zwłaszcza było trafienie Dawida Gielaty na 6:1 - powiedział Sławomir Bączek.

Strzelec Budzów – Leńczanka Leńcze 7:1 (0:1)

Gole dla Strzelca: Grygiel, P. Gielata (obaj po dwa gole), Boczkaja, Polak, D. Gielata.

Skład Strzelca: J. Gielata - Patryk Burliga (82' D. Gielata), Kąkol, Pawlica, P. Gielata, Gałuszka, Grygiel (65' R. Burliga), Mateusz Daniel, Boczkaja, Polak, Przemysław Burliga.

Zwycięski szlak trwa

Nie przestaje zaskakiwać Grom Grzechynia. W niedzielę odniósł czwarte z rzędu zwycięstwo! Wynik spotkania z Żarkiem Stronie rozstrzygnął się już w pierwszej połowie, gdy do bramki trafili Bartłomiej Kudzia i Piotr Surmiak. - Sytuacji mieliśmy multum w tej części gry. Bywały momenty, gdy wykonywaliśmy osiem rzutów rożnych z rzędu! - mówi Stanisław Klimala, szkoleniowiec Gromu.

Wynik otworzył Kudzia - z dystansu strzelał Tomasz Czubin, bramkarz gospodarzy wybił piłkę do boku, gdzie stał Kudzia. - Nie była to łatwa piłka, bo Bartek strzelał niemal z zerowego kąta - dodaje trener rewelacji rundy wiosennej A-klasy wadowickiej.

Na 2:0 podwyższył Surmiak, który wykorzystał dobre dośrodkowanie Czubina. - Gospodarze zagrozili nam do przerwy tylko po rzutach wolnych, których mieli dwa, góra trzy - wylicza Klimala.

Obraz gry zmienił się po przerwie. Żarek nie miał wiele do stracenia i ruszył do szaleńczego ataku. Z kolei Grom zaczął odczuwać zmęczenia po trzech spotkaniach rozegranych w przeciągu tygodnia. - Nie graliśmy już tak, jak do przerwy. Żarek grał ambitnie, ale też brutalnie. Gospodarze nie dokończyli mecz w jedenastu. Musiałem zdjąć z boiska Wojtka Urbańskiego, bo dostał łokciem w szyję. Przetrzymaliśmy ten napór - cieszy się Klimala.

Grom odniósł czwarte z rzędu zwycięstwo. - Cieszy także to, że zagraliśmy na zero w tyłach i nie otrzymaliśmy żadnej żółtej kartki - podkreśla opiekun Gromu Grzechynia.

Żarek Stronie – Grom Grzechynia 0:2 (0:2)

Gole dla Gromu: Kudzia, Piotr Surmiak.

Skład Gromu: S. Krupczak – Dyrcz, Białończyk, Paweł Surmiak, Urbański (70' Bogacz), Kudzia, Ceremuga, Ł. Krupczak, M. Surmiak, Czubin (85' Paleczny), Piotr Surmiak.

KS Chabówka – Unia Naprawa 4:1

Pacyga załatwił sprawę

Dwa dośrodkowania ze skrzydła na głowę Marka Pacygi okazały się kluczowe dla losów rywalizacji Huraganu Skawica z Dębem Sidziną. I jeszcze niewykorzystane okazje dla gości. - Huragan miał furę szczęścia - podsumował trener Dębu Adam Wójtowicz.


W pierwszej połowie dwie dobre okazje dla Dębu zmarnował Karol Kostka - za pierwszym razem stojąc siedem metrów od Piotra Czecha podał mu piłkę, bo strzałem było to trudno nazwać. Za chwilę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Kostka zamiast przystawić nogę, chciał wykończyć akcję strzałem głową. Nie udało się Kostce, to może uda się Mariuszowi Lipie?- mogli się zastanawiać kibice z Sidziny... Też nie - piłka po jego strzale głową przeleciała obok słupka bramki gospodarzy.

Po przerwie nieznacznie pomylił się ponownie Kostka - piłka po jego strzale głową tak skozłowała, że przeleciała nad poprzeczką. Kontaktowego gola zdobył rezerwowy Wojciech Czarny nie bez udziału bramkarza gospodarzy. - Nie wykorzystaliśmy tylu okazji, a wpadł taki babol - podsumował Wójtowicz.

- Mecz był wyrównany, gra toczyła się głównie w środku pola. Cieszę się, że udało się nam wygrać drugi mecz z rzędu na swoim stadionie - powiedział trener Huraganu Tomasz Czarny.

Huragan Skawica – Dąb Sidzina 2:1 (1:0)

Gole dla Huraganu: Marek Pacyga (dwa).

Gol dla Dębu: Czarny.

Składy:

Huragan: Czech – Sumera, Żywczak, M. Wojtyczko, Buba, Marek, S. Pacyga, D. Pacyga, B. Pacyga (60' M. Pacyga), Gigoń, K. Wojtyczko.

Dąb: Sitarz - Korbel, J. Kostka, K. Kostka, P. Kostka, Chorąży (46' Kulka), Kolaniak, Handzel (46' Pelcel), Jaromin, Maj (60' Czarny), Lipa.

Olimpia Zebrzydowice – Błyskawica Marcówka 2:3

Sprawiedliwie po punkcie

Dostosowali się poziomem gry do daty rozegrania spotkania (3. maj, godz. 17 i początek gry) piłkarze Watry Zawoi i Żurawia Krzeszów w pierwszej połowie niedzielnego spotkania. - Majowy weekend, czyli bez wielkiego tempa wyrównany mecz - podsumował pierwszą odsłonę trener gości Jacek Kudzia.

Patrząc na skład Żurawia w tym, jak i w poprzednich meczach, można się zastanawiać skąd tak częsta zmiana na pozycji bramkarza? - Do końca rundy będzie bronił Mateusz Mika. Jest to opcja "bramkarza z pola". Chodzi o solidność i konsekwencję - tłumaczy Kudzia. Nie będziemy zatem pytać dalej, skoro sytuacja wydaje się być jasna i klarowna. A co z obroną? - Tutaj mam możliwość rotacji, bo na ławce jest 2-3 obrońców, którzy w każdej chwili mogą wejść na boisko - wyjaśnia Kudzia.

Gospodarze wyszli na prowadzenie w 25. minucie - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do bramki trafił Patryk Mika. To trzecie trafienie na wiosnę napastnika Watry Zawoja. Trzecie na stadionie w Zawoi. - Generalnie kryjemy strefą przy stałych fragmentach gry, a przy tej sytuacji coś ktoś pomylił - powiedział trener Żurawia.

Swoje okazje do przerwy mieli też goście - Krzysztof Ćwiertnia znalazł się niepilnowany, bez krycia w szesnastce, ale strzelił minimalnie obok słupka. Szansę zmarnował też Paweł Wajdzik - wpadł w pole karne Watry, lecz zamiast próbować strzelać to zaczął szukać lepiej ustawionych partnerów.

W drugiej połowie ataki Żurawia przyniosły upragnionego gola - w narożniku szesnastki piłkę przejął Michał Kawończyk i strzałem w krótki słupek pokonał Kamila Wolskiego. - Michał nie kombinował, uderzył mocno i precyzyjnie - pochwalił swojego podopiecznego Jacek Kudzia.

Końcowy wynik i remis 1:1 nie krzywdził żadnej ze stron. - Szanujemy punkt, ale to my stworzyliśmy groźniejsze okazje do tego, aby zgarnąć trzy punkty - podsumował Kudzia.

Co na to Łukasz Stopka, grający trener Watry? - Mecz stał na wyrównanym poziomie, a remis jest sprawiedliwym rozstrzygnięciem. Czy Żuraw zasłużył bardziej na wygraną? Trudno mi to obiektywnie ocenić, bo grałem (śmiech) - dodał Łukasz Stopka.

Watra Zawoja – Żuraw Krzeszów  1:1 (1:0)

Gol dla Watry: Mika.

Gol dla Żurawia: M. Kawończyk.

Składy:

Watra: Wolski - Zięba, Stopka, Basiura, Zguda (60' Wróblewski), Gałuszka, B. Warmuz, R. Warmuz, Dyrcz (80' Hurniczak), Listwan, Mika.

Żuraw: Mika - Zawora, Talaga, Nowak, Skrzypek (85' Pilarczyk), Łuczak (55' G. Kawończyk), Wójcik, M. Kawończyk, Wajdzik, Ćwiertnia, Targosz (75' Targosz).

Lachy (nie) grać!

Kolejną kompromitującą wpadkę zanotowały Lachy Lachowice. I nie może być usprawiedliwieniem tutaj brak Marcina Chorążego i Mateusza Kąkola. Spotkanie w Lachowicach najlepiej opisać mianem festiwalu zmarnowanych sytuacji stuprocentowych (ostemplowana poprzeczka), kiksów (gol samobójczy) w obronie, które decydowały o golach dla przyjezdnych. Lachy nie wykorzystały nawet rzutu karnego (pomylił się Dawid Kachel), co do tej pory było mocną bronią lidera B-klasy. Honor Lachów uratował Mateusz Małysiak zdobywając jednego gola. Tydzień temu były dwie czerwone kartki dla zawodników z Lachowic, teraz jest postęp, bo tylko jedna - otrzymał ją Krystian Kubieniec.

Lachy Lachowice – Jubilat Izdebnik 1:3 (0:0)

Gol dla Lachów: Małysiak.

Skład Lachów: Pająk (70' Nowak) - Kubieniec, Banaś, M. Gach, Ponikwia (55` Sobański), Daniel Kachel, Dawid Kachel, Małysiak, Dominik Kachel, Pyrzyk, P. Gach.

RELACJA Z MECZU BIEŃKÓWKI W PONIEDZIAŁEK!

LKS Bieńkówka  Korona Skawinki 2:0 (1:0)

Gole dla Bieńkówki: Knapczyk, Chromy.

Skład Bieńkówki: Ciuś - Wojterski, Smoter, Pęcek, Bobek, Knapczyk, Klimowski, Burliga, Sarna  (75' Pupczyk D), Sałapat (46' Jończyk), Chromy.

asdasdasdasdas