Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Wydrukuj tę stronę
sobota, 09 maj 2015 22:18

Piłkarska sobota: Halniak murem za trenerem, tylko remis Babiej Góry

Napisane przez

Słupki, poprzeczki, dwie sytuacje sam na sam - nic nie chciało dziś wpaść do bramki Nowej Proszowianki w Makowie Podhalańskim. Mało tego, po zakończeniu spotkania do dymisji podał się Piotr Balonek! - Chłopaki stanęli za mną murem, za co im dziękuję. Niech ta postawa przełoży się na punkty w kolejnych meczach - powiedział Piotr Balonek. W doliczonym czasie gry gola na wagę trzech punktów w wyjazdowym spotkaniu z Niwą Nową Wieś zdobył Jałowiec Stryszawa. - Gramy dalej! - przyznaje trener Jałowca Krzysztof Jodłowiec. Nie udał się debiut na trenerskiej ławce Babiej Góry Januszowi Suwdzie. - Liczyło się tylko zwycięstwo - przyznał szczerze Suwada i pochwalił swoich nowych podopiecznych za walkę i ambicję przez całe dziewięćdziesiąt minut. Już przed wizytą w Brodach wiadomo było, że trudna przeprawa czeka Strzelca Budzów z mającym wciąż "okręgówkowe" ambicje Cedronem. Strzelec poległ 3:0. Rzadko się zdarza, żeby aż cztery zespoły z B-klasy z naszego powiatu grały w sobotę, ale tak właśnie się stało w sobotę 9. maja. Z Sidziny remis wywiozły Lachy Lachowice. Błyskawica wysoko poległa u siebie z Żarkiem Barwałd 4:0, Huragan Skawica przegrał w Barwałdzie Średnim z Filkówką 2:1.

Walczyliśmy, nie chciało wpaść

... - słowa trenera Halniaka Maków Podhalański Piotra Balonka idealnie odzwierciedlają to, co w sobotnie popołudnie wydarzyło się na stadionie w Makowie Podhalańskim. Halniak przegrał z Nową Proszowianką 3:1 w spotkaniu, które... wcale przegrać nie musiał. - Paweł Kozieł trafił w słupek, mieliśmy dwukrotnie poprzeczkę, dwóch sytuacji sam na sam nie wykorzystał Krzysztof Zając - wylicza Balonek.

Wspomniany Zając wrócił do wyjściowego składu Halniaka, chociaż nie był gotowy na 100 procent. Na ławce rezerwowych zasiadł Dariusz Szymoniak. - Dla Darka jeszcze za wcześnie na powrót. Liczę, że na kolejne mecze obaj z Krzyśkiem będą w pełni sił - dodaje Balonek.

Halniak stać było tylko na zdobycie jednego gola - rzut karny za faul na Zającu na gola zamienił Wojciech Ryszawy. - Zrobiło się 2:1 i chcieliśmy wywalczyć chociaż punkt. Nie udało się to, a jeszcze dostaliśmy gola w samej końcówce - mówi Balonek.

Halniak poniósł drugą porażkę z rzędu. Odpowiedzialność za wyniki wziął na siebie trener Balonek i podał się do dymisji. - Chłopaki stanęli za mną murem. Na pewno jest to miłe, ale niech to wyzwoli jeszcze większą agresję i determinację w kolejnych meczach. Nie jesteśmy w strefie spadkowej, lecz to jest piłka i wiele może się zmienić w każdej sytuacji. Za tydzień ciężki wyjazd na mecz z Orłem Piaski Wielkie, a potem gramy dwa być może kluczowe spotkania u siebie z Kalwarianką i Karpatami Siepraw - mówi Piotr Balonek.

Halniak Maków Podhalański - Nowa Proszowianka 1:3 (0:1)

Gol dla Halniaka: Ryszawy (karny).

Skład Halniaka: Halniak: Talaga – Gruca, Lozniak, Panuś, Furman – Kuszyk, Sukhetskyi, Wojtan, Borowczyk (70' Ryszawy), Kuszyk, Kozieł, Zając.

Nie składają broni

 - W końcu szczęście uśmiechnęło się do nas - cieszył się po wygranej z Niwą Nową Wieś trener Jałowca Krzysztof Jodłowiec. Radość w obozie Jałowca była tam większa, bo gol na wagę trzech punktów został zdobyty w doliczonym czasie gry. Grzegorz Jodłowiec, który tym razem wystąpił w środku pola, przedryblował dwóch zawodników Niwy i wypuścił w sytuację sam na sam z bramkarzem gospodarzy Piotra Pindla. Ten przerzucił piłkę nad golkiperem i trzecia wyjazdowa wygrana Jałowca w obecnych rozgrywkach stała się faktem!

Stryszawianie zdobyli ostatniego w meczu gola, a w pierwszej połowie także otworzyli wynik. Po dośrodkowaniu Bartłomieja Ićka do bramki trafił Robert Głuszek. Niwa bardzo szybko, bo kilkadziesiąt sekund po straconym golu doprowadziła do remisu. I wtedy nadeszła dziewięćdziesiąta minuta...

- Mecz był otwarty, obie drużyny mogły zwyciężyć, bo sytuacji nie brakowało. Gramy dalej i nie składamy broni - zapowiada Krzysztof Jodłowiec, który w następnym spotkaniu z Iskrą Kleczą Dolną będzie mógł już zagrać.

Niwa Nowa Wieś - Jałowiec Stryszawa 1:2 (1:1)

Gole dla Jałowca: Pindel, Głuszek.

Skład Jałowca: Pająk – Bartyzel, Bach, Starowicz, Iciek, P. Bachorczyk, G. Jodłowiec, Pindel, Gazurek, Świerkosz, Głuszek.

Połowiczna radość trenera

Tylko zwycięstwo liczyło się dla Babiej Góry w sobotę w meczu z Alwernią. Wiedzieli o tym zawodnicy, kibice, nowy trener Babiej Góry Janusz Suwada. Klub postanowił zadbać o każdy detal - z tego powodu mecz juniorów starszych Babiej Góry z Tempo Białka, który był zaplanowany na wcześniejszą godzinę, miał się odbyć na boisku bocznym. Hasło "oszczędzamy murawę" miało przynieść m.in. trzy punkty. Przyniosło punkt i… happening juniorów (którzy „za pięć dwunasta” dowiedzieli się, że mają grać na boisku bocznym i nie wyszli na mecz; wcześniej swoje spotkanie rozegrali trampkarze na boisku głównym), w postaci wymownego płótna, które wisiało przez całe dziewięćdziesiąt minut.

Stawka meczu, a w zasadzie myśl o wszystkim, tylko nie o straceniu gola, spowodowała, że nie było wielu emocji w pierwszej części spotkania. Alwernia to zdecydowanie najsłabsza drużyna, która w tym roku zawitała do Suchej Beskidzkiej, więc nie kwapiła się z szaleńczymi atakami. Piłkarze Babiej Góry z każdą minutą coraz śmielej przedostawali się w pobliże ich bramki, choć do przerwy nie przerodziło się to w sytuacje stuprocentowe. Owszem, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego niecelnie strzelał głową Robert Starowicz, a tor lotu piłki nie przeciął Maciej Żaczek, po kolejnym kornerze minimalnie obok słupka ponownie posłał piłkę Starowicz, ale było to po prostu za mało. Jedyny celny strzał w tej części gry, i to zarówno po stronie Babiej Góry jak i Alwerni, to ten głową Kamila Dyducha. Bardziej to jednak przypominało podanie do bramkarza, a nie stworzenie realnego zagrożenia.

- Mieliśmy pomysł na to spotkanie, jak w niego dobrze wejść. Prowadziliśmy piłkę, kreowaliśmy akcje i było ok. Jak są sytuacje, do tego niewykorzystywane, to w psychice to siedzi. Wszyscy wiedzieli, że najważniejsze są punkty – mówi Janusz Suwada.

Druga połowa rozpoczęła się od szturmu gospodarzy na bramkę Alwerni – ataki sunęły to z lewej, to z prawej strony. Z dystansu soczyście przymierzył Robert Listwan – z kłopotami wybronił ten strzał Marcin Kościelnik. Świetną akcję przeprowadził Krzysztof Rak, minimalnie za późno do piłki ruszył Starowicz i nie przeciął toru lotu piłki. Chwilę później indywidualną akcję przeprowadza Starowicz – strzela z ostrego kąta, myli się o centymetry.

- Jak się wali, to się wali i się nie ma szczęścia. Nie miałem do Roberta pretensji, w tym lekkim stresie nie ściągnąłem go z boiska, aby go podbudować  – powiedział już po zakończeniu spotkania Suwada mając na myśli sytuację z 70. minuty, gdy Listwanowi odebrał na 20. metrze piłkę Norbert Ciepichał, następnie minął próbującego ratować sytuację Artura Kachnica i skierował piłkę do pustej bramki. Babia Góra była jeszcze oszołomiona tym golem, bo chwilę później mogła dostać drugi cios – podanie od Ciepichała nie wykorzystał Piotr Deryniowski.

Ostatni kwadrans to przygniatająca przewaga Babiej Góry – po rzucie rożnym z bliska nie przeciął piłki Dyduch, tuż po wejściu na plac gry pokazał się Paweł Krzeszowiak – jego precyzyjny strzał po ziemi z kłopotami wybronił Kościelnik. Za chwilę znowu Krzeszowiak świetnie wrzucił piłkę w pole karne, ale inny rezerwowy Paweł Starowicz zamiast zamknąć akcji strzałem głową, zdecydował się na strzał. Nad poprzeczką!

Babia Góra dopięła swego w 87. minucie – faulowany był z lewej strony Tomasz Ścieszka. Sam poszkodowany wykonał ten stały fragment gry, o piłkę walczył w polu karnym Listwan. Ta spadła na nogę Raka, który huknął z 7. metrów nie do obrony.

Sędzia doliczył cztery minuty, ale sytuacji Babia Góra już nie miała. To Alwernia miała piłkę meczową – drugi w tym meczu celny strzał zanotowali goście, konkretnie Ciepichał. Kachnic na rzut rożny wybił piłkę.

- Była walka, ambicja, zaangażowanie, ale wszyscy wiemy, że liczył się tylko wynik. Zadowolony jestem z chłopaków, których zdjąłem z boiska w trakcie meczu – mówi Janusz Suwada i dodaje: – Na pewne rzeczy nie mam jeszcze wpływu i długo nie będę go miał. Zawodnicy Babiej Góry nie żyją z piłki. Gdyby trenowali nawet nie trzy razy w tygodniu, ale dwa, jakby byli przygotowani fizycznie, to wyglądałoby to inaczej nie tyle teraz, co podczas pracy Pawła. Jeśli ktoś jest rozumny i zainteresowany, może wyciągnąć wnioski.

- Jestem połowicznie zadowolony z meczu. Krzysiek Rak zdobył ładnego gola, ale powtórzę, że wynik był najważniejszy. Poszukamy trzech punktów w kolejnych spotkaniach – zapowiada Janusz Suwada.

Babia Góra Sucha Beskidzka - MZKS Alwernia 1:1 (0:0)

0:1 - Majka 70'

1:1 - Rak 87'

Składy:

Babia Góra: Kachnic - Ścieszka, Listwan, Rzepka (76' Krzeszowiak), Kudzia, Dyduch, Żaczek (80' P. Starowicz), Gach (65' Tłok), Kociołek, R. Starowicz, Rak.

MZKS Alwernia: Kościelnik - Jajko, Łukasik, Klimkowicz, Majka, Gawor, Stemek, Koczwara, Ciepichał, Deryniowski, Biel (78' Sołtysik).

Cedron Brody - Strzelec Budzów 3:0 (0:0)

Skład Strzelca: J. Gielata - Pawlica, Kąkol, Grygiel (70' Biela), P. Gielata, Gałuszka (85' Reciak), Mateusz Daniel, Marek Daniel (70' Polak), Przemysław Burliga, Patryk Burliga (70' R. Burliga), Boczkaja.

Defensywa i szybki atak

Po dwóch porażkach z rzędu wreszcie zapunktowały Lachy. Dość szczęśliwie, bo podopieczni Krzysztofa Chorążego musieli gonić wynik i... dogonili. Rzut karny wykorzystał Dawid Kachel. Gospodarze podeszli do rywala z Lachowic z szacunkiem. - Nastawiliśmy się na grę defensywną i szybki atak. Taktyka przyniosła przed przerwą taki efekt, że my stworzyliśmy trzy dogodne okazje do wpisania się na listę strzelców, Lachy jedną po rzucie rożnym - mówi Adam Wójtowicz, szkoleniowiec Dębu Sidzina.

Po pół godzinie gry Dąb przeprowadził szybki atak - piłka trafiła w boczny sektor boiska do Mariusza Lipy. Ten podał do Tomasza Jaromina, który dośrodkował w pole karne do Sławomira Pastwy i było 1:0.

Spotkanie miało podobny przebieg po przerwie - lepsze piłkarsko były Lachy, Dąb z kolei czekał na swoją szansę. I te nadeszły - najlepszej nie wykorzystał Jaromin, który nie trafił do pustej bramki. - Miał jeszcze dwóch nieobstawionych kolegów! Trafił tylko w boczną siatkę. Na jego usprawiedliwienie można dodać, że strzelał z ostrego kąta i po prostu nie zdołał zmieścić piłki w bramce - żałował Wójtowicz.

- Stworzyliśmy więcej okazji do zdobycia goli niż przeciwnik, stąd dla nas ten remis to strata dwóch punktów - podsumował Adam Wójtowicz.

Dąb Sidzina - Lachy Lachowice 1:1 (1:0) 

1:0 - Pastwa

1:1 - Kachel (k.)

Składy:

Dąb: Sitarz - J. Kostka, P. Kostka, K. Kostka, Palowski, Pelcel, Jaromin, Kolaniak, Szczurek (46' Czarny), Lipa, Pastwa (75' Kulka).

Lachy: Pająk - Banaś, M. Chorąży, Sz. Chorąży, M. Gach, P. Gach, Dawid Kachel, Dominik Kachel (55' Stachnik), Kąkol, Małysiak, Pyrzyk.

Filkówka Barwałd - Huragan Skawica 2:1 (1:1)

Gol dla Huraganu: M. Pacyga.

Skład Huraganu: Czech - Gigoń, Kawulak, Kuś, Marek, M. Pacyga, T. Pacyga, B. Pacyga, D. Pacyga, M. Wojtyczko, K. Wojtyczko (18' Buba).

Błyskawica Marcówka - Żarek Barwałd 0:4 (0:3)

Skład Błyskawicy: Brańska - Kania (60' Mirocha), Karcz, Kasprzycki, Nosal, M. Paczka, P. Paczka, Pilch, Pindel, Urbański, Zgudziak.

asdasdasdasdas