Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Sucha Beskidzka, Powiat Suski, Maków Podhalański, Jordanów, Zembrzyce, Stryszawa, Budzów, Bystra Sidzina, Zawoja - Sucha24 Twój Portal Lokalny
sobota, 19 sierpień 2017 20:42

Piłkarski weekend: Deszczowe derby z golem w 93 minucie, metamorfoza Dębu!

Do końcowego gwizdka sędziego piłkarze Babiej Góry walczyli o chociaż punkt w derbowym spotkaniu ze Strzelcem Budzów. I go wywalczyli. Gola na wagę remisu zdobył Dawid Choczyński. Najbardziej szalony mecz soboty bez wątpienia miał miejsce w Sidzinie. Padło w nim dziewięć goli, a dodatkowo zawodnicy nie wykorzystali trzech rzutów karnych! Do przerwy prowadziła Tarnawianka, a w drugiej połowie Dąb w przeciągu 22 minut zdobył siedem goli! Tylko Tempo Białka zapunktowała na wyjeździe z grona innych zespołów z okręgówki. Z bagażem sześciu goli z Osieka wraca Naroża, bagażem trzech - Halniak. Udany debiut w roli trenera Huraganu Skawica notuje Krzysztof Kudzia - po dwóch golach Michała Pacygi Huragan wygrywa z Olimpią Zebrzydowice 2:1.

V-LIGA: 

Tempo treningowe

- Zagraliśmy w zasadzie w tym samym składzie, co przed tygodniem z Zagórzanką. Tylko rywala mieliśmy innego – te słowa trenera Macieja Melzera najlepiej obrazują przebieg i wynik spotkania z Nadwiślaninem Gromiec 3:0. W starciu z wicemistrzem okręgówki z poprzedniego sezonu, Halniak nie miał zbyt wiele atutów, chociaż w niektórych przypadkach sam ułatwił zadanie gospodarzom.

W pierwszej groźnej akcji Nadwiślanina tylko ofiarna interwencja Łukasza Kobiałki zapobiegła utraty bramki przez gości. W kolejnej zawodnik z Gromca ostemplował poprzeczką Halniaka. W trzeciej sytuacji był już gol. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego idealny strzał głową oddał Łukasz Pactwa, a piłka trafiła w miejsce między poprzeczką i głową jednego z zawodników Halniaka, który stał na linii bramkowej.

Goście mogli szybko odpowiedzieć, lecz Jacek Bobek nie opanował zagranej prostopadle piłki. Gdyby to uczynił, znalazłby się oko w oko z golkiperem Nadwiślanina. Pod koniec pierwszej połowy nieporozumienie Krzysztofa Krauza i Kobiałki mogło zakończyć się utratą gola – gospodarze mieli rzut wolny pośredni z 12 metrów. Gospodarze nie skorzystali jednak z prezentu.

Gol na 2:0 Dawida Adamczyka i sytuacja, po której musiał zostać zmieniony Kobiałka (po zderzeniu się głową z jednym z zawodników gospodarzy, obaj padli na murawę i przez dłuższą chwilę się nie podnosili) w sumie zakończyły mecz. – Rozsypaliśmy się, nie byliśmy sobą – przyznał trener Halniaka.

Losy spotkania mogli jeszcze zmienić Jacek Bobek (niecelny strzał po podaniu od Krystiana Burligi) albo bracia Antosiakowie. – Sami zawodnicy przyznali, że pokazaliśmy treningowe tempo w tym spotkaniu – podsumował Melzer.

Wynik na 3:0 ładnym uderzeniem z dystansu ustalił Adamczyk.

Zanim Halniak rozegra derbowe spotkanie z Tempo Białka, czego go jeszcze mecz w Tarnawie Dolnej w ramach Pucharu Polski. – Myślami może i jesteśmy już przy derbowym pojedynku, lecz jeszcze wcześniej spotkanie w Tarnawie. Na pewno nastąpią zmiany w naszym zestawieniu  - dodaje Maciej Melzer.

Nadwiślanin Gromiec – Halniak Maków Podhalański 3:0 (1:0)

Gole dla Nadwiślanina: Adamczyk (dwa), Pactwa.

Skład Halniaka: Kobiałka (75' S. Krupczak)- Zajda, G. Antosiak, Gruca, P. Burliga, Łukawski (46' Chorąży), Krauz, Sz. Bobek, Furman (65' Mariusz Antosiak), J. Bobek, K. Burliga (60' Marcin Antosiak).

Wymiana ciosów

Osiem goli zobaczyli kibice, którzy udali się na mecz Brzeziny Osiek z Narożem Juszczyn. Śmiało mogli być świadkami jeszcze bardziej "radosnego" wyniku. - Sądziłem, że Brzezina od początku na nas ruszy. Tymczasem mieliśmy sporo miejsca i mogliśmy rozgrywać piłkę. Tylko szkoda, że nie wykorzystaliśmy swoich sytuacji - powiedział trener Naroża, Jakub Jeziorski. Wynik mogli otworzyć napastnicy gości - najpierw strzał Pawła Romaniaka wybronił Łukasz Kolczyk, a po chwili po dwójkowej akcji z Romaniakiem obok słupka w dogodnej okazji przymierzył Marcin Drobny.

W 10. minucie Brzezina otwarła wynik spotkania. Na listę strzelców wpisał się Tomasz Dubiel, chociaż zdaniem trenera Naroża gol nie powinien zostać uznany. - Paweł Gąstała został ewidentnie popchnięty w tej sytuacji - przyznał. Sytuacja ta nie załamała beniaminka. Kolejną świetną okazję zmarnował jednak Romaniak. Po drugiej stronie w poprzeczkę bramki Tomasza Kotlarza trafił jeden z zawodników gospodarzy.

Naroże dopięło swego w 20. minucie. Indywidualną akcję przeprowadził Kamil Kwaśniewski, który mija trzech zawodników gospodarzy i podaje do Marcina Drobnego. Grający z numerem 20 na plecach Drobny jeszcze "kładzie" na murawie bramkarza Brzeziny.

Cztery minuty później ponownie Brzezina była na prowadzenie. Tym razem na listę strzelców wpisał się Bogdan Swarzyński. - Dwa pierwsze gole dla gospodarzy nie powinny zostać uznane. Najpierw był faul na Pawle (Gąstale), a przy drugiej bramce na ewidentnym spalonym był jeden z gospodarzy. Zostaliśmy skrzywdzeni - powiedział Jeziorski.

W 36. minucie Brzezina prowadziła już 3:1. Najlepszy na boisku Dubiel przymierzył z rzutu wolnego, piłkę na poprzeczkę sparował Kotlarz, lecz wobec dobitki z ośmiu metrów Szymona Babiucha był bezradny. Pięć minut później po koronkowej akcji po raz drugi na listę strzelców wpisuje się Dubiel. Rozmiary porażki gospodarzy jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę niweluje Romaniak.

Naroże mogło piorunująco zacząć drugą połowę. Dwóch sytuacji sam na sam z bramkarzem Osieka nie wykorzystuje jednak Romaniak. - Mogliśmy wrócić do gry - żałował Jeziorski. Brzezina tymczasem z dwoma golami zapasu skupiła się na zabezpieczeniu dostępu do swojej bramki i kontrach. Jedna z nich przyniosła jej powodzenie w 57. minucie - Dubiel zagrywa do Swarzyńskiego i jest już 5:2. Naroże tymczasem wyprowadzało ciosy, lecz były one nie tak skuteczne jak w pierwszej połowie. Chociaż i wtedy skuteczność gości nie była za wysoka. W doliczonym czasie gry wynik na 6:2 ustala Mariusz Antecki.

- To był dziwny mecz. Przegraliśmy wysoko 2:6, a równie dobrze mogliśmy go wygrać. Kibicom spotkanie mogło się podobać. Wynik nie odzwierciedla naszej gry, z której jestem zadowolony - podsumował Jakub Jeziorski.

Brzezina Osiek – Naroże Juszczyn 6:2 (4:2)

Gole dla Naroża: Romaniak, M. Drobny.

Skład Naroża: Kotlarz - Baziński, Gąstała, Kamil Kwaśniewski (66' Trybała), Kulka (84' Uczniak), Krystian Kwaśniewski (69' Pietrzak), M. Ferek, G. Ferek, R. Drobny (86' Bachul), Romaniak, M. Drobny (77' Madziała). 

Plan nie wypalił

Po dwóch kolejkach chrzanowskiej okręgówki, jeden punkt ma w dorobku Garbarz Zembrzyce. Trener Zdzisław Janik zdaje sobie sprawę, że na razie siła ofensywna jego podopiecznych nie jest taka, jakiej by sobie życzył. W spotkaniu z Niwą Nowa Wieś nie mógł skorzystać z napastników, którzy mają stanowić właśnie o sile Garbarza w tym sezonie - Sławomira Pudy, oraz Monsuru Adisa, który w spotkaniach sparingowych prezentował się z dobrej strony. Ten drugi, który do tej pory grał w Skawince Skawinie, dopiero teraz został zgłoszony do rozgrywek i być może pojawi się na boisku w trzeciej kolejce - podczas sobotniego wyjazdu do Zagórza. 

Skoro tak, to najważniejsze stało się zabezpieczenie dostępu do własnej bramki i ewentualne kontry oraz próby strzałów z dystansu. Tych zawodnicy Garbarza próbowali kilkukrotnie w spotkaniu z Niwą, lecz bez większego zagrożenia dla bramki strzeżonej przez Sławomira Tlałkę. Tymczasem po pół godzinie gry Bartłomieja Bruzdę do kapitulacji zmusił Mariusz Piskorek i zapewnił Niwie komplet punktów. 

Garbarz Zembrzyce – Niwa Nowa Wieś 0:1 (0:1)

Gol dla Niwy: Piskorek.

Skład Garbarza: Bruzda - Harańczyk, Marek, Ł. Puda, Burliga, Sałapatek, Oladoja, Abubakar, Balogun, Kania (65' Łach), Boczkaja. 

Optymistycznie

W kolejnym spotkaniu Tempo Białka musi sobie radzić bez kluczowych zawodników - Dariusza Szymoniaka czy kreowanego na lidera drugiej linii Łukasza Rupy. W Kalwarii trener Krzysztof Wądrzyk nie mógł skorzystać również z usług Jana Woźnego czy Pawła Kozieła. Kto w zamian? Między innymi czwórka nominalnych młodzieżowców, czyli sprowadzenie przed sezonem Eryk Wróblewski i Łukasz Bacler oraz Tomasz Murzyn i Mateusz Balcer. I właśnie po akcji ostatniej dwójki Tempo zdobyło bardzo efektownego gola w Kalwarii. Akcję na skrzydle przeprowadził Murzyn, a wykończył ją uderzeniem zza 16-tki Mateusz Balcer.

To był najlepszy moment spotkania w wykonaniu białczan. Pierwszy kwadrans do zapomnienia - w 12. minucie po prostopadłym podaniu zmusza Marcina Kopra do kapitulacji Grzegorz Kowalówka. Po kwadransie gry Tempo się ocknęło i do końca pierwszej połowy prezentowało się lepiej od faworyzowanych gospodarzy. Goście mogli żałować decyzji sędziego bocznego tego spotkania, który "zabrał" im gola. 

Druga połowa toczyła się w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych. O wiele lepiej czuli się w nich gospodarze, którzy zwłaszcza w ostatnich dwudziestu minutach osiągnęli przewagę. Oprócz wykonywanych stałych fragmentów gry niewiele z niej jednak wynikało. 

- Trzeba szanować ten remis, bo został zdobyty na trudnym terenie z drużyną, która jest uznawana za faworyta do awansu. W takim składzie, jaki obecnie mamy, gdzie występuje wiele młodych chłopaków, błędy mogą się przydarzać, ale nie można ich za to winić. Czas pracuje na naszą korzyść. Próbowaliśmy wygrać, ale nie zawsze wszystko wychodzi - powiedział trener Tempo Białka.

Kalwarianka Kalwaria – Tempo Białka 1:1 (1:1)

Gol dla Kalwarianki: Kowalówka.

Gol dla Tempo: M. Balcer.

Skład Tempo:  Koper - Bielarz, Marek, Bryła (68' Urbański), Ł. Balcer, Murzyn, Wróblewski, Pacyga, Lenik (75' Drobny), Puzik, M. Balcer.

Dąb Paszkówka – KS Chełmek 1:5

Górnik Libiąż – Zagórzanka Zagórze / sob. 30.09.2017 godz. 17:00 przełożony

LKS Żarki – LKS Jawiszowice 0:4

Victoria Jaworzno – Zatorzanka Zator 6:1

TABELA - STAN NA 20.08.2017

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Brzezina Osiek 2 6 9 2
2 Victoria Jaworzno 2 6 8 2
3 LKS Jawiszowice 2 6 7 2
4 KS Chełmek 2 4 5 1
5 Nadwiślanin Gromiec 2 4 4 1
6 Niwa Nowa Wieś 1 3 1 0
7 Halniak Maków Podhalański 2 3 4 4
8 Naroże Juszczyn 2 3 5 6
9 Kalwarianka Kalwaria 2 2 2 2
10 Garbarz Zembrzyce 2 1 0 1
11 Tempo Białka 2 1 3 4
12 Górnik Libiąż 0 0 0 0
13 Zagórzanka Zagórze 1 0 1 4
14 LKS Żarki 2 0 1 6
15 Dąb Paszkówka 2 0 1 8
16 Zatorzanka Zator 2 0 1 9

A-KLASA WADOWICE:

Emocje większe niż piłkarska jakość

W 93. minucie po dośrodkowaniu Patryka Brytana w pole karne Strzelca fatalny błąd popełnił jeden z obrońców, który nie trafił w piłkę. Ta spadła pod nogi Dawida Choczyńskiego, który nie miał problemu z pokonaniem Marcina Kozaka. Kilka minut wcześniej mogły jednak paść dwa gole, które mogły jeszcze odmienić losy spotkania, a nie jak w przypadku trafienia Choczyńskiego - ustalić tylko wynik. Najpierw po centrze Brytana zupełnie niepilnowany Choczyński przeniósł piłkę nad bramką gości. - Szkoda tej sytuacji, bo Dawid spokojnie mógł piłkę opanować i znaleźć się w wymarzonej pozycji. Całą drugą połowę goniliśmy wynik, a nie ułatwiały nam tego warunki atmosferyczne  - żałował trener Babiej Góry, Grzegorz Kmiecik. Druga sytuacja to świetny strzał z rzutu wolnego Gabriela Janiczaka, po którym piłka zatrzymała się na spojeniu słupka z poprzeczką. - To mógł być koniec meczu - przyznał trener Strzelca, Łukasz Reciak.

Spotkanie Babiej Góry ze Strzelcem Budzów miało odbyć się w Budzowie. W tym samym czasie w Budzowie odbywały się jednak dni ziemi tamtejszej gminy, więc działacze chcieli przenieść mecz do stolicy powiatu suskiego. Nie do końca dogadali się jednak z działaczami Babiej Góry i ostatecznie to Strzelec był gospodarzem spotkania w Suchej Beskidzkiej. Papierowym gospodarzem rzecz jasna. Inna sprawa, że działacze Strzelca sami są sobie winni, że na etapie ustalania kalendarza rozgrywek sprawę meczu, a w zasadzie gospodarza, w 3. kolejce gier, przeoczyli. Teraz można powiedzieć było minęło i to prawda. Strzelec na boisku pozostawił po sobie jednak bardzo dobre wrażenie i pewnie jeszcze długo w Budzowie będą rozpamiętywać, dlaczego nie wywieźli z Suchej Beskidzkiej trzech punktów.

- Może nasza gra nie wyglądała zbyt pięknie, ale przyjechaliśmy tutaj po trzy punkty. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy jeszcze więcej okazji do zdobycia goli - przyznał Reciak.

- Uczulałem zawodników, żeby nie dali się skontrować. Sami chcieliśmy od początku podejść wysoko do przeciwnika - mówi tymczasem Kmiecik, który drugi raz z rzędu pojawił się w wyjściowym składzie Babiej Góry. I już w 3. minucie plan Babiej Góry runął - Strzelec, jakżeby inaczej, po kontrataku wychodzi na prowadzenie za sprawą trafienia wychowanka Babiej Góry Jacka Leśniaka. Nie mija jednak pięć minut i jest już remis. Z rzutu wolnego efektownego gola zdobywa Kmiecik. - Sędzia mówił, że można grać bez gwizdka i to wykorzystałem - powiedział trener suskiej drużyny.

Pierwsza połowa kończy się prowadzeniem Strzelca. Kontrę podopiecznych Reciaka skutecznie wykańcza Kacper Burliga. W tej części gry miały miejsce dwie kontrowersyjne sytuacje zdaniem szkoleniowca Babiej Góry. Mowa o podyktowaniu dwóch pozycji spalonych dla gospodarzy. I kiedy w 40. minucie z powodu kontuzji z boiska zszedł Kmiecik, ten już będąc za linią końcową za krytykowanie orzeczeń sędziego obejrzał drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. Resztę meczu musiał oglądać z perspektywy trybun. - Jetem świadomy tego, co zrobiłem. To były dwie stuprocentowe okazje. Gdybyśmy jedną wykorzystali i było 2:2, może inaczej potoczyłby się mecz i nie musielibyśmy tak ofensywnie grać całą drugą połowę? - zastanawiał się po meczu Kmiecik.

Opady deszczu utrudniały grę obu drużynom w drugiej połowie. Wiadomo, że łatwiej się w takich warunkach broni. Babia Góra konsekwentnie starała się przedostawać w okolice pola karnego Strzelca za pomocą akcji, a nie dalekich zagrań na aferę. - Powiedziałem chłopakom w przerwie, że bez względu na to, jaki wynik padnie w tym spotkaniu, to dla kibica najważniejsze jest, czy zostawimy zdrowie na boisku i będziemy się starać. Kiedy przechodzi się obok meczu, to kibic zapyta - po co odpuściliście? A tak, to można swoim zaangażowaniem zdobyć gola i dać kibicom radość. Nam się to udało i bardzo się cieszę. Gdy nie można spotkania wygrać, trzeba zrobić wszystko, żeby go zremisować - dodał trener Babiej Góry.

Najlepszych okazji do wyrównania nie wykorzystali Choczyński (wspomniany strzał głową) oraz Tomasz Szarlej. Piłkę po strzale Szarleja ładnie nogami wybronił Kozak.

Z każdą upływającą minutą coraz lepiej na boisku radził sobie Strzelec. Kilka razy udało się "gościom" wyprowadzić groźne kontry. Raz świetnie minął kilku zawodników Kacper Burliga, lecz w ostatniej chwili został zablokowany przez jednego z zawodników Babiej Góry. W innej sytuacji sędzia podyktował rzut wolny praktyczne z linii 16-metra po faulu zawodnika Babiej Góry (w sumie w tej sytuacji było ich dwóch i jeden zawodnik z Budzowa). Kibice Strzelca domagali się czerwonej kartki dla zawodnika Babiej Góry. Na początku chyba sam sędzia nie wiedział, czy to był faul, czy też wymuszenie faulu, więc udał się jeszcze po opinię do sędziego bocznego. Efekt to żółta kartka dla piłkarza Babiej Góry, chociaż zawodnicy Strzelca i kibice budzowian domagali się jeszcze surowszej kary. Taka by była, gdyby nie przepisy, które weszły w życie w 2016 roku.

I tak nadeszła 93 minuta, kiedy to do remisu doprowadził Choczyński. - Bardzo dobrze zachował się w tej sytuacji młody Dominik Gołuszka, który opanował piłkę i ją wycofał - dodał Kmiecik.

- Liczyłem się z tym, że Strzelec zagra z nami w ten sposób. Tak będą grali chyba wszyscy nasi rywale. Jeżeli uświadomimy sobie, że możemy każdą ścianę przebić, to będziemy całkiem inaczej wyglądali. Cieszę się, że graliśmy do końca i potrafiliśmy zremisować to spotkanie - podsumował Grzegorz Kmiecik.

Strzelec Budzów – Babia Góra Sucha Beskidzka 2:2 (1:2) / mecz odbył się w Suchej Beskidzkiej

Gole dla Strzelca: Leśniak, K. Burliga.

Gole dla Babiej Góry: Kmiecik, Choczyński.

Składy:

Strzelec: Kozak - Korczak, Kordyl, Pawlica (75' Marek Daniel), Wrzodek, Leśniak, Krzystań (30' Grygiel), Reciak, Burliga, Parszywka (60' Mateusz Daniel), Janiczak.

Babia Góra: Młyński - Chrząszcz, Brytan, Burliga, Żaczek (65' Szarlej), Żmuda (72' Stróżak), Wójtowicz, Dyduch, Mika (85' Gołuszka), Kmiecik (40 Sumera), Choczyński.

 

Na czerwono

Do końcowego gwizdka sędziego wynik był sprawą otwartą w starciu BCS Zawoi i Skawy Wadowice. To, że emocje w tym meczu nie zakończyły się po pierwszej połowie jest zasługą bramkarza gospodarzy Kamila Wolskiego. - W pierwszej połowie trzykrotnie ratował nas z poważnych tarapatów. Pierwsza połowa była słaba w naszym wykonaniu - mówi trener BCS Zawoja, Krzysztof Jodłowiec.

O wiele więcej działo się w tym spotkaniu w drugiej połowie. Niestety, nie tylko w dobrym tego słowa znaczeniu. Najpierw Skawa wyszła na prowadzenie za sprawą trafienia Sebastiana Rusina. W 77 minucie, czyli pięć minut później był już remis. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego z 11 metrów Michała Szulca pokonał rezerwowy BCS-u (na murawie pojawił się zaledwie 120 sekund wcześniej) Rafał Pasierbek.

BCS ruszył śmielej do ataku, ale... już bez grającego trenera. Za dwie żółte kartki boisko musiał opuścić Krzysztof Jodłowiec. Chwilę później drugiego gola dla Skawy zdobył Marek Kuzia. - Nie mieliśmy nic do stracenia i zaczęliśmy atakować. Okazje do zdobycia bramek mieliśmy grając w 10 i 9 - mówi Jodłowiec. Tak w 9 - dwie żółte kartki i w konsekwencji czerwoną zarobił także Jacek Bartyzel.

Trzecia porażka w lidze stała się zatem faktem dla beniaminka z Zawoi. - Najbliżej zwycięstwa byliśmy w Wieprzu, a z Babią Górą i Skawą... Czekamy na kolejne mecz - dodaje grający trener zawojan.

BCS Zawoja – Skawa Wadowice 1:2 (0:0)

Gol dla BCS Zawoja: Pasierbek.

Gole dla Skawy: Rusin, Kuzia.

Czerwona kartka: K. Jodłowiec, Bartyzel (obaj BCS Zawoja).

Skład BCS: Wolski - Bach, Bartyzel, Zięba, Basiura (46' Gałuszka), R. Warmuz, B.Warmuz, K. Jodłowiec, Ficek, Hutniczak (75' Pasierbek), G. Jodłowiec.

Szybko załatwiona sprawa

Gol na początku spotkania, dwa w pierwszym fragmencie drugiej połowy i... do domu. Jałowiec Stryszawa wypunktował Astrę Spytkowice na jej boisku i pewnie wygrał 3:0. Wynik meczu otworzył w 4. minucie Bartłomiej Iciek, który otrzymał prostopadłe zagranie od Pawła Steczka i strzałem po ziemi zmusił bramkarza Astry do kapitulacji.

Po przerwie dwa gole dołożył niezawodny Tomasz Świerkosz. 120 sekund po wznowieniu drugiej połowy wykorzystał dośrodkowanie od Ićka i popisał się celnym strzałem głową. Pięć minut później Świerkosz tym razem uderzeniem w długi róg zdobył swojego drogiego w tym spotkaniu gola.

Trzy bramkowe prowadzenie zapewniło komfort Jałowcowi. Trener Tomasz Sala dokonywał kolejnych zmian, a na murawie chociaż to gospodarze częściej posiadali piłkę, to jednak nie stworzyli większego zagrożenia pod bramką strzeżoną przez Bartłomieja Rusa. I chociaż w końcu w 82. minucie piłka znalazła się w bramce Jałowca, to jednak sędzia odgwizdał w tym momencie pozycję spaloną zawodnika gospodarzy.

Astra Spytkowice – Jałowiec Stryszawa 0:3 (0:1)

Gole dla Jałowca: Świerkosz (dwa), Iciek.

Skład Jałowca: Rus - Polak, Harańczyk, Dobranowski, Stachnik, Witek, Pająk, Mentel, Steczek (46' Janeczek), Iciek,  Świerkosz. 

Żarek Barwałd – Huragan Inwałd 2:0

Znicz Sułkowice-Bolęcina – Relaks Wysoka 2:1

Leskowiec Rzyki – Orzeł Wieprz 4:2

Dąb Tomice – Sokół Przytkowice 0:5

Burza Roczyny – Olimpia Chocznia 6:2

 TABELA- STAN NA 20.08.2017

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Żarek Barwałd  3 9 8 0
2 Sokół Przytkowice 3 9 11 3
3 Skawa Wadowice 3 7 8 3
4 Babia Góra Sucha Beskidzka 3 7 8 4
5 Jałowiec Stryszawa 3 6 4 2
6 Relaks Wysoka 3 4 11 3
7 Burza Roczyny 3 4 8 6
8 Znicz Sułkowice 3 4 5 5
9 Leskowiec Rzyki 3 4 7 7
10 Orzeł Wieprz 3 3 6 8
11 Astra Spytkowice 3 3 6 10
12 Dąb Tomice 3 3 4 12
13 Strzelec Budzów 3 2 3 4
14 Huragan Inwałd 3 2 3 5
15 BCS Zawoja 3 0 3 7
16 Olimpia Chocznia 3 0 5 21

 

A-KLASA PODHALE:

Lepiej, ale...

Miała być rehabilitacja, lepsza gra niż w pierwszej kolejce w Rabce, w końcu i może pierwsza ligowa zdobycz. Jordan Jordanów zaprezentował się w niedzielnym meczu w Czarnym Dunajcu o niebo korzystniej niż przed tygodniem, lecz do Jordanowa wraca z zerowym dorobkiem. Na szczęście dwa najbliższe spotkania - już w środę o godz. 18 w zaległym spotkaniu z Szarotką Rokiciny Podhalańskie i w niedzielę z Przełęczą Łopuszna (godz. 13) i może wtedy nastąpi przełamanie? W Jordanowie wszyscy na to liczą.

Spotkanie w Czarnym Dunajcu zaczęło się dla podopiecznych Zdzisława Gacka bardzo dobrze. Po dośrodkowaniu Michała Rysia do bramki gospodarzy trafia Szymon Jochymek. Chwilę później ogromna konsternacja zapanowała w szeregach gości - sędzia podyktował rzut karny za faul na Jochymku, lecz jak szybko to uczynił, tak szybko swoją decyzję zmienił. Jordan zatem miał tylko rzut wolny - w mur trafił Szymon Wróbel.

W 10 minucie był już remis... Mocny strzał Krystiana Żuchowskiego przełamał palce Adama Pioska i zrobiło się 1:1. Jordan po raz drugi, niestety ostatni, w to niedzielne popołudnie wyszedł na prowadzenie w 20. minucie za sprawą dobrego uderzenia Rysia. Pięć minut później doświadczony, 36-letni Bolesław Wesołowski (były zawodnik Porońca Poronin i KS Zakopane).

Pierwsza połowa kończy się zatem remisem 2:2, chociaż gdyby dogodnych okazji nie zmarnował Dominik Kulak oraz Szymon Wróbel, to goście schodziliby na przerwę w lepszych humorach. O wyniku tej rywalizacji przesądziła indywidualność, jaką mieli w swoich szeregach gospodarze, czyli wspomniany wcześniej Wesołowski. To on wyprowadza Czarnych na prowadzenie 3:2 i asystuje przy golu Mikołaja Pająka, który ustalił wynik spotkania. Jordan w tej części gry również miał swoje okazje, lecz ich nie wykorzystał. A kiedy już na spotkanie z bramkarzem gospodarzy Markiem Czyżem ruszył Kulak, to został bezpardonowa powstrzymany przez bramkarza Czarnych Michała Czyża. Gwizdek sędziego, który w tym spotkaniu pokazał aż 10 żółtych kartek (6:4 dla Czarnych), jednak milczał.

Czarni Czarny Dunajec – Jordan Jordanów 4:2 (2:2)

Gole dla Czarnych: Wesołowski (dwa), Żuchowski, Pająk.

Gole dla Jordana: Jochymek, Ryś.

Skład Jordana: Piosek - Hodana, Kołodziejczyk, F. Tyrpa, Wójtowicz, Kulak (80' Pańszczyk), Wróbel, Śliwa (60' Kalemba), Jochymek, G. Tyrpa (65' Szklany), Ryś.

KS Zakopane – Podhale II Nowy Targ 5:3

Podgórki Krauszów – Lubań Tylmanowa 3:1

Szarotka Rokiciny Podhalańskie – Skalni Zaskale 2:3

Zapora Kluszkowce – Babia Góra Lipnica Wielka 6:1

Wierchy Rabka – Zawrat Bukowina Tatrzańska 3:1

Przełęcz Łopuszna – Orawa Jabłonka / PRZEŁOŻONY

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Wierchy Rabka 3 9 11 2
2 KS Zakopane 3 7 9 4
3 Podhale II Nowy Targ 3 6 16 10
4 Orawa Jabłonka 2 6 8 3
5 Skalni Zaskale 3 6 8 7
6 Zawrat Bukowina Tatrzańska 3 6 6 5
7 Czarni Czarny Dunajec 3 6 7 7
8 Zapora Kluszkowce 3 3 11 9
9 Przełęcz Łopuszna 2 3 7 9
10 Podgórki Krauszów 3 3 5 10
11 Babia Góra Lipnica Wielka 3 1 2 9
12 Szarotka Rokiciny Podhalańskie 2 0 3 6
13 Lubań Tylmanowa 3 0 3 8
14 Jordan Jordanów 2 0 3 10

 

B-KLASA WADOWICE:

KS Bystra – Błyskawica Marcówka 0:2 (0:1)

Gole dla Błyskawicy: M. Porębski, R. Porębski.

Czerwona kartka: K. Rak (Błyskawica).

Składy:

Bystra: Pustuła - Kulka, Gałka (46' Bisaga), Bachul (58' Hyciek), Basiura (70' Bala), Mikołajczyk, Sroka, Różycki, Drozd, Kaczmarczyk (72' Migas), Błachut.

Błyskawica: Jacek Pindel - Klimasara, M. Rak (50' Dragosz), Kaczmarczyk, Jakub Pindel, Cepak, K. Rak, M. Porębski (87' Pilch), R. Porębski (77' Mirek), Sałapat (50' Nosal), J. Rak.

Nie dla ludzi o słabych nerwach

Prawdziwą huśtawkę nastrojów przeżyli kibice, którzy pojawili się na stadionie Dębu Sidzina w sobotnie popołudnie. Jak inaczej nazwać sytuację, w której gospodarze po pierwszej połowie przegrywają 0:1, nie wykorzystują rzutu karnego, w końcówce pierwszej połowy także stuprocentowej okazji. Pierwsza połowa równie dobrze mogła zakończyć się jednak dwubramkowym prowadzeniem Tarnawianki - na początku spotkania z jedenastu metrów przestrzelił Marek Madejczyk. Skoro jesteśmy przy rzutach karnych, w drugiej połowie nie wykorzystał go jeszcze kolejny gracz gospodarzy, Grzegorz Motor.

Mimo że to dopiero pierwsza kolejka, to jednak pokazała ona, jak zespoły Dębu i Tarnawy traktują grę w piłkę nożną co by nie było tylko na b-klasowym poziomie. Obrońca Dębu Paweł Kostka specjalnie skrócił urlop  żeby pojawić się na tym spotkaniu i w sobotę wyruszył do Sidziny z... trójmiasta! Dojechał. Tarnawianka z kolei do meczu rozgrzewała się w dziewiątkę, mimo, że na ławce rezerwowych było wcale nie mało rezerwowych, bo sześciu. Wszyscy czekali na przyjazd braci Miś - Łukasza i Michała. Doczekali się, chociaż wspomniana dwójka niemal z marszu przystąpiła do gry.

Piłkarze gospodarzy najbardziej mogli się obawiać Bartłomieja Burego, który jeszcze w poprzedni weekend zagrał w A-klasowym Jordanie Jordanów i zdobył nawet bramkę w wyjazdowym starciu z Wierchami Rabka. Bury był aktywny w tym meczu, szarpał ale jego oraz wszystkich pozostałych zawodników przyćmił, w zasadzie to nawet nakrył czapką Grzegorz Motor.

Pierwsza połowa przyniosła tylko jednego gola autorstwa Madejczyka. Po wznowieniu gry z autu powstało zamieszanie w pole karnym Dębu, które wykorzystał wychowanek Babiej Góry Suchej Beskidzkiej. Piłka jeszcze odbiła się od jednego z zawodników i totalnie zaskoczyła Sebastiana Motora. Była to 40 minuta gry. Wcześniej dogodne okazje mieli gospodarze (nie licząc niewykorzystane karnego przez Tarnawiankę), lecz bramkarza Tarnawianki Wojciecha Ficka nie potrafili pokonać Grzegorz Motor ani Jacek Malada. A Łukasz Kolaniak trafił z dystansu w słupek. Tymczasem w 43. minucie w polu karnym gości sfaulowany został Grzegorz Motor i sędzia podyktował jedenastkę. Zazwyczaj wykonuje je właśnie Grzegorz Motor, lecz nie wtedy, kiedy... jest faulowany. Do ustawionej na wapnie piłki podszedł Malada i posłał ją wysoko nad poprzeczką. Chwilę później świetnej okazji na doprowadzenie do wyrównania nie wykorzystał Mariusz Lipa - zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i tyle.

Druga połowa zapewne przejdzie do annałów Dębu, ale też i Tarnawianki. Zdobyć siedem goli w 22 minuty to na każdym poziomie rozgrywek wielki wyczyn. Dokonali go zawodnicy z Sidziny. Stracić siódemkę to także jest wyczyn, ale zdecydowanie na in minus. Mieli o czym myśleć zawodnicy Tarnawianki w drodze powrotnej do swojej miejscowości. 

Trener Mariusz Zawiła w drugiej połowie dokonał kilku roszad - Grzegorz Motor został cofnięty do drugiej linii, a do ataku powędrował Malada (nie na długo, bo w 50. minucie zmienił go Sławomir Pastwa). Partnerem Motora w środkowej strefie został Grzegorz Krupa, który do tej pory odpowiadał za lewą stronę obrony. Zmiany okazały się druzgocące dla gości. Trzeba tez jednak wspomnieć o zejściu z boiska grającego trenera gości Piotra Żmudki i Dawida Sitarza po godzinie gry.

W 60. minucie po prostopadłym podaniu z głębi pola do wyrównania doprowadził Lipa. Cztery minuty później Pastwa podaje do Motora, który wykorzystuje sytuację jeden na jednego z Fickiem. Trzy minuty później do bramki trafia ponownie Lipa. Na dwadzieścia minut przed zakończeniem spotkania akcja Lipy z Pastwą kończy się trafieniem do pustej bramki tego ostatniego. Niebawem wynik mógł podwyższyć Grzegorz Motor, lecz nie wykorzystuje rzutu karnego. W kolejnej akcji podanie od Łukasza Kolaniaka efektownym wślizgiem kończy Marek Szczurek. Najładniejszym trafieniem w tym spotkaniu było to z 79. minuty - Szuczurek przerzuca piłkę nad obrońcami Tarnawianki, tę w pełnym biegu przyjmuje Grzegorz Motor i trafia do bramki. Ostatniego gola zdobywa wprowadzony w 80. minucie Tomasz Lipka.

Goście po tym  trwającym 22 minuty tsunami rodem z Sidziny otrząsają się w samej końcówce i za sprawą rezerwowego Leszka Stopki zmniejszają rozmiary porażki na 2:7. Tarnawianka bardzo szybko, bo już w najbliższą środę będzie mogła sobie poprawić humory, chociaż rywal gra dwie klasy rozgrywkowe wyżej - w ramach IV rundy Pucharu Polski do Tarnawy zawita Halniak Maków Podhalański.

Dąb Sidzina – Tarnawianka Tarnawa 7:2 (0:1)

Gole dla Dębu: G. Motor, Lipa (obaj dwa gole),  Szczurek, Lipka, Pastwa.

Gole dla Tarnawianki: Madejczyk, Stopka.

Składy:

Dąb: S. Motor - Korbel, Krupa, Kostka, Jaromin, Staszczak (58' A. Kolaniak), Malada (50' Pastwa), Ł. Kolaniak (75' Hanzel), Szczurek, G. Motor (85' Zawiła), Lipa (80' Lipka). 

Tarnawianka: Ficek - Grygiel, Ł. Miś, Rybak, Żmudka (60' Stopka), Elżbieciak, Madejczyk, M. Miś, Ł. Sitarz (75' Madej), D. Sitarz (60' Borawski), Bury.

Debiut za trzy punkty

Bez grającego trenera Ireneusza Grybosia przystąpiła do pierwszego ligowego spotkania drużyna Huraganu Skawica. Poszukiwania nowego trenera w przerwie między sezonami spełzły w Skawicy na niczym, więc funkcję tę objął Krzysztof Kudzia. I zaliczył debiut za trzy punkty.

Pierwsza połowa upłynęła pod dyktando gospodarzy, którzy w 18. minucie objęli prowadzenie w spotkaniu z Olimpią Zebrzydowice. Dośrodkowanie ze skrzydła Marcina Wojtyczki trafiło do Michała Pacygi, który minął obrońcę gości i mocnym strzałem z dwunastu metrów otworzył wynik spotkania. Już w tej części gry Huragan mógł sobie zapewnić spokojne prowadzenie. Po podaniu od Michała Pacygi na minimalnym, zdaniem sędziego, spalonym znalazł się Mirosław Pacyga. Najlepszej okazji nie wykorzystał w 40. minucie Dawid Sumera - Huragan miał rzut karny, lecz wynik nie uległ zmianie.

Druga połowa była bardziej wyrównana. To jednak Huragan potrafił podwyższyć prowadzenie - w 68. minucie dobry odbiór w środku pola zaliczył Mirosław Pacyga i rozpoczął szybki kontratak. Jego mocny strzał broni Bartłomiej Kania, lecz wobec dobitki Michała Pacygi był bezradny.

Na kwadrans przed zakończeniem spotkania w polu karnym Huraganu faulowany jest zawodnik Olimpii i sędzia dyktuje drugą w tym spotkaniu jedenastkę. Karnego na gola zamienia Michał Goczal. Taki wynik utrzymuje się do końcowego gwizdka sędziego, chociaż piłkarze Huraganu mogli i powinni go jeszcze podwyższyć. Bo okazje ku temu mieli.

Huragan Skawica – Olimpia Zebrzydowice 2:1 (1:0)

Gole dla Huraganu: Michał Pacyga (dwa).

Gol dla Olimpii: Goczał.

Skład Huraganu: Malik(46' Kuta) - Sumera, Gasek, Marek, Gigoń (70' Buba), S. Pacyga, D. Pacyga (80' B. Pacyga), Rekies, Wojtyczko (85' A. Kudzia), Mirosław Pacyga (65' Janik), Michał Pacyga.

Przywitanie, pożegnanie

Wygraną 5:3 z Gromem Grzechynia drużyna Lachów Lachowice zakończyła występy na swoim stadionie w tej rundzie. Większość pozostałych spotkań Lachy zagrają na wyjeździe - wyjątek to mecz z Chełmem Stryszów, który zostanie rozegrany 29 października w Stryszawie. - Chcieliśmy grać wszystkie mecze na wyjeździe w rundzie jesiennej i taki był plan. W razie, gdyby więcej klubów nie wyraziło takiej woli, to mieliśmy grać w charakterze gospodarzy na boisku w Stryszawie. Nie zgodziły się na to tylko Grom i Chełm - usłyszeliśmy w lachowickim klubie. Od września rozpoczną się prace z wymianą murawy na sztuczną. Odbiór boiska ma nastąpić w kwietniu 2018 roku.

Lachy Lachowice – Grom Grzechynia 5:3 (2:2)

Gole dla Lachów: Daniel Kachel (dwa), Dawid Kachel, Ponikwia, Cieślak.

Gole dla Gromu: Krupczak, Chłapek, Tokarz.

Żarek Stronie – LKS Bieńkówka 2:1 (2:0)

Gole dla Żarka: Janiczak, Odrowąż.

Gol dla Bieńkówki: A. Sałapat.

Skład Bieńkówki: Ciuś - Celak (44' Chromy), Bochenek, K. Sałapat, A. Sałapat, Kiełbus, Szczurek, Sarna, Pęcek, Lach (70' Kania), Knapczyk.

Korona Skawinki – Żuraw Krzeszów 0:6 (0:3)

Gole dla Żurawia: Ćwiertnia (trzy), Targosz (dwa), Klimowski.

Skład Żurawia: Pająk - Skrzypek (75' Rusin), Talaga, Nowak (46' Zawora), Targosz, Klimowski (80' Fluder), Wajdzik, Bułka (53' Pilarczyk), Łuczak, Ćwiertnia, Bielarz (70' Targosz).

Chełm Stryszów – KS Leńcze 2:2

TABELA - STAN NA 20.08.2017

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Żuraw Krzeszów 1 3 6 0
2 Dąb Sidzina 1 3 7 2
3 Błyskawica Marcówka 1 3 2 0
4 Lachy Lachowice 1 3 5 3
5 Huragan Skawica 1 3 2 1
6 Żarek Stronie 1 3 2 1
7 Chełm Stryszów 1 1 2 2
8 KS Leńcze 1 1 2 2
9 LKS Bieńkówka 1 0 1 2
10 Olimpia Zebrzydowice 1 0 1 2
11 Grom Grzechynia 1 0 3 5
12 KS Bystra 1 0 0 2
13 Tarnawianka Tarnawa Dolna 1 0 2 7
14 Korona Skawinki 1 0 0 6

B-KLASA PODHALE:

Totalna zmiana nastrojów

W minorowych nastrojach wracali zawodnicy Unii Naprawa z wyjazdu do miejscowości Trute w zeszłym tygodniu po porażce w Pucharze Polski 0:4. W tamtym spotkaniu z różnych względów Franciszek Gacek mógł skorzystać zaledwie z dziesiątki zawodników. Mija tydzień i nie tylko skład Unii znacząco się zmienia, ale przede wszystkim wynik, w kolejnej, tym razem ligowej, konfrontacji z Grelem Trute.

Unia fantastycznie zrewanżowała się Grelowi za ubiegłotygodniową porażkę. Goście nie byli w stanie powstrzymać dwójki napastników gospodarzy - Dawida Masteli i Artura Babika, którzy ustrzelili po dwa gole. - Transfer Artura dokonaliśmy w piątek i jak widać, opłaciło się. Był wcześniej u nas na wypożyczeniu i wiedzieliśmy, ile jest wart i że może nam pomóc. Chciał z powrotem grać u nas, więc zarząd musiał stanąć na wysokości zadania, żeby go zarejestrować. I udało się - mówi Gacek.

To nie jedynej wzmocnienia, jakie Unia przeprowadziła "za pięć dwunasta". Do drużyny dołączyli także: Szymon Bierówka (LKS Szaflary) i Maksymilian Sularz (Jordan Jordanów).

Unia Naprawa – Grel Trute 4:2 (2:0)

Gole dla Unii: Mastela, Babik (obaj po dwa gole).

Skład Unii: Kania - Sutor, Drobny, Trojak, Pędzimąż, Święchowicz, K. Gacek, Masłowski (60' Żur), F. Gacek, Babik , Mastela (80' Wójciak). Grali także: Molus, Zając.

Skałka Rogoźnik/Stare Bystre – Korona Piekielnik 1:1

Lepietnica Klikuszowa – Luboń Skomielna Biała 4:2

Wierchy Lasek – Delta Pieniążkowice 3:4

Wiatr Ludźmierz – Dunajec Ostrowsko 1:2

Skawianin Skawa – Janosik Sieniawa 3:0

STAN NA 20.08.2017

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Skawianin Skawa 1 3 3 0
2 Unia Naprawa 1 3 4 2
3 Lepietnica Klikuszowa 1 3 4 2
4 Delta Pieniążkowice 1 3 4 3
5 Dunajec Ostrowsko 1 3 2 1
6 Skałka Rogoźnik/Stare Bystre 1 1 1 1
7 Korona Piekielnik 1 1 1 1
8 Grel Trute 1 0 2 0
9 Wierchy Lasek 1 0 3 4
10 Wiatr Ludźmierz 1 0 1 2
11 Luboń Skomielna Biała 1 0 2 4
12 Janosik Sieniawa 1 0 0 3

 

C-KLASA:

Niepoważni

- Mogę zrozumieć sytuację, gdy jest koniec sezonu i drużyna nie przyjeżdża na mecz, ale w pierwszej kolejce? - dziwi się Stanisław Klimala, trener Świtu Osielec. - Miałem dzisiaj mieć do dyspozycji szesnastu zawodników. Każdy chciał zagrać. Niestety goście nie przyjechali. Skończyło się na półgodzinnej gierce, po której chłopcy porozchodzili się do domów - dodał.

Świt Osielec – Jastrzębianka Jastrzębia 3:0 / goście nie przyjechali

Pogoń Bugaj – Orzeł II Wieprz 1:4

Jubilat Izdebnik – Iskra II Klecza 3:0

Orzeł Radocza – Zaskawianka Wadowice / mecz przełożony na 30.11.2017

Płomień Sosnowice – Łysa Góra Zawadka  2:2

Zrywa Lanckorona – Gronie Zagórnik 3:3

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Orzeł II Wieprz 1 3 4 1
2 Świt Osielec 1 3 3 0
3 Jubilat Izdebnik 1 3 3 0
4 Zryw Lanckorona 1 1 3 3
5 Gronie Zagórnik 1 1 3 3
6 Płomień Sosnowice 1 1 2 2
7 Łysa Góra Zawadka 1 1 2 2
8 Orzeł Radocza 0 0 0 0
9 Zaskawianka Zaskawa 0 0 0 0
10 Pogoń Bugaj 1 0 1 4
11 Jastrzębianka Jastrzębia 1 0 0 3
12 Iskra II Klecza Dolna 1 0 0 3

 

asdasdasdasdas

TOP Strzelcy- futsal Amator

TOP Strzelcy- futsal PRO

wyniki -Futsal PRO

wyniki -Futsal Amator

25-01-2020 18:40
Wodpol 9 : 2 Beton 2
25-01-2020 17:45
Granda 5 : 15 Bad Boys
25-01-2020 16:50
Legion 5 : 7 Woodica
25-01-2020 15:55
Relax 10 : 5 AKS
25-01-2020 15:00
Mucharz Team 5 : 3 Zbóje

Tabela - Futsal PRO

Team
Played Points
1 Nie Z Całej Pety 9 27
2 The Dreamers 9 22
3 Żuraw 9 16
4 Dzikie Wieprze 9 13
5 HUTATA Team 9 11
6 BCS Zawoja 9 10
7 Gamba Furiosa 9 9
8 Świt 9 9
9 KS Bystra 9 7
10 Golden Street 9 7

Tabela - Futsal Amator

Team
Played Points
1 Wodpol 9 24
2 Legion 9 21
3 Relax 9 18
4 Mucharz Team 9 17
5 Beton 2 9 16
6 Woodica 9 15
7 Bad Boys 9 9
8 AKS 9 9
9 Zbóje 9 3
10 Granda 9 1

zapowiedŹ -Futsal PRO

zapowiedŹ -Futsal Amator

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportPiłka nożnaPiłkarski weekend: Deszczowe derby z golem w 93 minucie, metamorfoza Dębu!