Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Sucha Beskidzka, Powiat Suski, Maków Podhalański, Jordanów, Zembrzyce, Stryszawa, Budzów, Bystra Sidzina, Zawoja - Sucha24 Twój Portal Lokalny
sobota, 26 sierpień 2017 20:41

Piłkarski weekend: Babia Góra lepsza w meczu na szczycie, Victoria zdobywa Juszczyn, piąteczka Garbarza

Ogromne emocje, nie tylko sportowe niestety, towarzyszyły spotkaniu Babiej Góry Sucha Beskidzka i Żarku Barwałd Górny. Awizowany jako hitowy mecz w tej serii gier z pewnością zawiódł jednak pod względem piłkarskim, co zgodnie przyznali szkoleniowcy obu drużyn. W meczu beniaminków ligi okręgowej Victoria Jaworzno lepsza od Naroża Juszczyn - mówi to wynik, mówią to wydarzenia na boisku. Pierwsze zwycięstwo w sezonie odniósł Garbarz Zembrzyce, który wysoko wygrywa w Zagórzu 5:1. Także pierwszy, ale w ogóle punkt w rozgrywkach inkasuje BCS Zawoja. I to gdzie? W Przytkowicach na boisku niepokonanego Sokoła. A z przebiegu gry powinien być punktów komplet. Cenny remis Strzelca Budzów w Wieprzu zapewnia Grzegorz Janiczak. Goście mogą jednak odczuwać spory niedosyt, bo w doliczonym czasie gry nie wykorzystali stuprocentowej sytuacji. Podział punktów w Marcówce, gdzie Błyskawica zmierzyła się z Dębem Sidzina.

V-LIGA:

Sen o Victorii prysnął

- Z tak dobrą drużyną jeszcze jako szkoleniowiec Naroża Juszczyn nie grałem – przyznał po meczu trener Naroża Jakub Jeziorski. Mecz beniaminków chrzanowskiej ligi okręgowej pomiędzy Narożem i Victorią 1918 Jaworzno takowym był tylko  nazwy. Owszem, w barwach juszczynian można spotkać zawodników, którzy w przeszłości zasmakowali tego poziomu ligowych rozgrywek (np. Marcin Ferek i Paweł Romaniak w Jordanie Jordanów), ale też i wyższego (w III i IV lidze grali bracia Drobny), ale dopiero po składzie i grze Victorii widać było, co to znaczy grać na tym poziomie rozgrywkowym zawodnikami, którzy jeszcze niedawno byli o krok od zawojowania nawet ekstraklasy. Trio Bartłomiej Chwalibogowski (m.in. GKS Bełchatów i GKS Katowice w przeszłości), Marcin Smarzyński (m.in. Zagłębie Sosnowiec) czy wreszcie niezwykle utalentowany napastnik Bartłomiej Kędzierski, który mimo tego, że urodził się bez ręki,  zagrał na pierwszoligowym poziomie ekstraklasy w GKS Katowice, a pod wrażeniem jego umiejętności był w przeszłości m.in. Adam Nawałka, jest w stanie rozmontować bez dwóch zdań każdą defensywę w chrzanowskiej okręgówce. – Rozmawiałem z trenerem gości i przyznał, że interesuje ich awans rok po roku – dodaje Jeziorski. Na podstawie tego, co Victoria zaprezentowała w sobotę na boisku w Juszczynie, nie są to cele bezpodstawne.

Już w pierwszej akcji Victoria, za którą do Juszczyna przyjechało około 40 kibiców, pokazała, że interesują ją tylko trzy punkty. Smarzyński z łatwością minął Karola Pietrzaka i po kilkunastometrowym rajdzie trafia tylko w boczną siatkę. Naroże odpowiedziało akcją Pawła Romaniaka, po której zawodnik gospodarzy został nieprzepisowo sfaulowany (metr za linią pola karnego), lecz gwizdek sędziego milczał.

W 20. minucie Victoria nie wykorzystuje stuprocentowej okazji. Kędzierski minął trzech zawodników Naroża i strzelił z ostrego kąta w kierunku bramki. Tomasz Kotlarz wybił piłkę, a ta spadła na dziesiąty metr, gdzie nadbiegał Chwalibogowski. Efekt to wysoko przeniesiona piłka nad poprzeczką, chociaż zawodnik z numerem 10 na plecach w barwach gości miał przed sobą pustą bramkę! W następnej akcji Kędzierski dośrodkowuje, a Smarzyński nie trafia piłką z bliskiej odległości w bramkę.

Błąd sędziego w 30. minucie mógł spowodować utratę gola przez Naroża. Faulowany na połowie gości był Marcin Drobny, lecz arbiter kazał grać dalej. Trzy podania z pierwszej piłki i Kędzierski znalazł się oko w oko z Kotlarzem. Za długo zwlekał jednak ze strzałem i bramkarz Naroża efektowną interwencją ratuje gospodarzy od utraty gola.

Goście przeprowadzali atak za atakiem – to lewą, to prawą stroną, a jak trzeba było to i środkiem. Naroże mogło tylko patrzeć się na kolejne wyćwiczone schematy i akcje przeprowadzane przez beniaminka z Jaworzna. W 28. minucie ofiarne interwencje zawodników Naroża blokowały trzy kolejne próby strzałów piłkarzy gości.

Pierwszy celny strzał Naroże oddało w 30. minucie. Uczynił to z dystansu Rafał Drobny, lecz Przemysław Adamus był na posterunku. Victoria odpowiedziała groźną kontrą i kolejną dogodną sytuacją nie wykorzystaną przez Kędzierskiego.

Końcówka pierwszej połowy to niespodziewany zwrot akcji i trzy niezłe okazje Naroża. Najpierw po dośrodkowaniu z prawej strony jeden z zawodników Victorii przeciął to podanie i niewiele zabrakło, a wpisałby się do meczowego protokołu jako zdobywca samobójczego trafienia. Następnie bardzo dobre podanie Marcina Ferka o mały włos, a otworzyłoby drogę do bramki Piotrowi Kardasiowi. Skrzydłowy Naroża źle jednak przyjął piłkę. I jeszcze kolejny stały fragment gry i dośrodkowanie Marcina Drobnego, główka Grzegorza Ferka i niecelny strzał nad poprzeczką Marcina Ferka.

Na początku drugiej połowy goście objęli prowadzenie. Strata w środku pola piłki przez Rafała Drobnego, szybie prostopadłe podanie do Kędzierskiego, który wykorzystuje sytuację sam na sam z Kotlarzem. Kwadrans przed zakończeniem spotkania po dośrodkowaniu z rzutu wolnego głową strzela Pietrzak, a piłkę do bramki jeszcze wpycha Grzegorz Ferek. Ostatnie słowo należało do Victorii. Goście wyłuskali piłkę spod nóg Arkadiusza Bachula, następnie dośrodkowanie w pole karne trafia na głowę Smarzyńskiego, który dopełnia formalności. Wygrana gości mogła być jeszcze bardziej okazała, lecz w drugiej połowie raz ofiarny wślizg Sebastiana Kulki, a następnie świetna interwencja Kotlarza uchroniły Naroże od wyższej porażki. Gospodarze oczywiście także starali się zmienić niekorzystny przebieg wydarzeń na boisku. Za mocne jednak podania na skrzydło do Grzegorza Ferka lub błędy w przyjęciu piłki powodowały, że z bardzo groźnie zapowiadających się akcji niewiele wynikało.

- Zagraliśmy niezły mecz, lecz trafiliśmy na przeciwnika lepszego od siebie. Remis był w naszym zasięgu – powiedział Jeziorski.

Naroże Juszczyn – Victoria 1918 Jaworzno 1:2 (0:0)

Gol dla Naroża: G. Ferek.

Gole dla Victorii: Kędzierski, Smarzyński.

Składy:

Naroże: Kotlarz - Gąstała, Baziński, Kulka (68' D. Uczniak), Pietrzak (90' S. Uczniak), Kardaś (60' Bachul), G. Ferek (75' Kwaśniewski), M. Ferek (75' Trybała), R. Drobny, Romaniak, M. Drobny.

Victorii: Adamus - Janiak, Śliwiński, Gembala, Wartała, Bijak, Sierczyński, Majka (65' Krawczyk), Chwalibogowski, Smarzyński (85' Repa), Kędzierski (90' Drabik). 

Zagórzanka Zagórze – Garbarz Zembrzyce 1:5 (0:3)

Gole dla Garbarza: Monsuru Adisa (cztery), Boczkaja.

Skład Garbarza: Bruzda - Sałapatek, Marek, Burliga, Ł. Puda, Talaga, Abubakar, Balogun (75' Oladoja), Bańdura, S. Puda (77' Harańczyk), Monsuru Adisa.

Na boisku przyjaciół nie ma

Twardy, momentami ostry, mecz ale w granicach fair play obejrzeli kibice w niedzielne popołudnie na stadionie w Białce. W derbach gminy Maków Podhalańskie lepsze białczańskie Tempo, które wygrało z Halniakiem 3:0

- Kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku i zasłużenie wygraliśmy - cieszył się opiekun Tempo Krzysztof Wądrzyk, dla którego było to pierwsze w tym sezonie ligowe zwycięstwo. - Gospodarze byli lepsi, ale zwyciężyli za wysoko. Rezultat 2:1 byłby bardziej sprawiedliwy. Dwukrotnie sprezentowaliśmy rywalowi gola, a trzeciego podpowiedzieliśmy - mówi tymczasem szkoleniowiec Halniaka, a do niedawna także Tempa, Maciej Melzer.

Po raz pierwszy w tym sezonie trener Wądrzyk miał do dyspozycji Dariusza Szymoniaka. Wychowanek Halniaka to postać numer jeden w ofensywie Tempo i potwierdził to w niedzielne popołudnie. - W dwóch spotkaniach na początku sezonu nie miałem pełnej kadry. Cieszy powrót Darka, ale dalej nie mamy tego, który został sprowadzony do Białki, żeby być liderem drugiej linii, czyli Łukasza Rupy. Powoli kadra się jednak krystalizuje - dodaje Wądrzyk. Pod nieobecność Rupy duet środkowych pomocników drużyny z Białki tworzyli byli zawodnicy Halniaka, czyli Grzegorz Pacyga i Paweł Kozieł.

Niespodzianką był występ od pierwszych minut w barwach Tempo Karola Jędrzejczyka, w przeszłości zawodnika m.in. Orła Ryczów i Garbarni Kraków.

Lepiej spotkanie rozpoczęli gospodarze, którzy już w 5. minucie znaleźli drogę do bramki Halniaka. Sędzia odgwizdał jednak pozycję spaloną Szymoniaka. Dwie minuty później gol został zdobyty już jak najbardziej prawidłowo. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Kozieła do strzału głową doszedł Krzysztof Bryła (też w przeszłości piłkarz Halniaka). Łukasz Kobiałka zdołał obronić ten strzał, lecz wobec dobitki Michała Puzika był już bezradny. - Krzysiek nie miał prawa dojść do pozycji strzeleckiej w tej sytuacji - żałował Melzer.

Jeszcze przed przerwą gospodarze podwyższyli prowadzenie. W środku pola przechwyt zaliczył Puzik, który zagrał prostopadle do Szymoniaka. Ten nie zmarnował sytuacji sam na sam z Kobiałką.

Od 42. minuty nastąpiła przymusowa przerwa w grze spowodowana fatalną kontuzją Pawła Kaczmarczyka. Zawodnik Halniaka (w przeszłości też i Tempo) nieszczęśliwie upadł na murawę i złamał rękę. W poniedziałek czeka go operacja i tę rundę 23-latek ma już z głowy.

- Mogę tylko pogratulować walki zespołowi z Białki. My mieliśmy tylko jej przebłyski. Byli w tym elemencie lepsi od nas, bo piłkarsko uważam, że zarówno Tempo jak i Halniak są do siebie zbliżone - mówi Melzer.

Druga połowa rozpoczęła się lepiej dla makowian. Bliski powodzenia był Marcin Antosiak, który będąc już w 16-tce za długo zwlekał z oddaniem strzału i został zablokowany przez obrońców gospodarzy. W kolejnej akcji po prostopadłym zagraniu do Krystiana Burligi, ale świetną interwencją poza polem karnym popisał się Marcin Koper, który odważnym wyjściem zażegnał niebezpieczeństwo. I wreszcie po zamieszaniu w szesnastce gospodarzy żaden z zawodników Halniaka nie potrafił skierować piłkę do bramki Tempo.

- To były trzy bardzo dobre okazje, które mogły nam przynieść gola - żałował Melzer.

Groźnie oczywiście było też w polu karnym Halniaka. Sytuacji sam na sam z Kobiałką nie wykorzystał Szymoniak, piłkę po mocnym strzale Puzika na słupek sparował Kobiałka. Groźny strzał w kierunku bramki Halniaka oddał także debiutujący Jędrzejczyk. Ostatecznie na 3:0 podwyższył były wieloletni kapitan Halniaka, czyli Grzegorz Pacyga. Kobiałka sfaulował Mateusza Balcera i sędzia podyktował jedenastkę.

- Dominowaliśmy i mieliśmy mecz pod kontrolą. Halniak się postawił, ale tego się przecież mogliśmy spodziewać - dodał Krzysztof Wądrzyk.

Tempo Białka – Halniak Maków Podhalański 3:0 (2:0)

Gole dla Tempo: Puzik, Szymoniak, Pacyga (k.)

Składy:

Tempo: Koper - Ł. Balcer, Bielarz, Marek, Bryła, Puzik (80' Wróblewski), Kozieł, Pacyga (90' Drobny), Jędrzejczyk (86' Murzyn), M. Baler, Szymoniak (72' Lenik).

Halniak: Kobiałka - Kaczmarczyk (42' P. Burliga), Krauz, Gruca, G. Antosiak, Zajda (60' Furman), Sz. Bobek, K. Burliga, Łukawski (46' Marcin Antosiak), Mariusz Antosiak, J. Bobek.

Niwa Nowa Wieś – Dąb Paszkówka 6:1

LKS Jawiszowice – Kalwarianka Kalwaria 5:3

Nadwiślanin Gromiec – Górnik Libiąż / mecz się nie odbył

Zatorzanka Zator – LKS Żarki 0:2

UKS KS Chełmek – Brzezina Osiek 1:1

STAN NA 27.08.2017

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Niwa Nowa Wieś 3 9 10 1
2 Victoria Jaworzno 3 9 10 3
3 LKS Jawiszowice 3 9 12 5
4 Brzezina Osiek 3 7 10 3
5 KS Chełmek 3 5 6 2
6 Nadwiślanin Gromiec 2 4 4 1
7 Garbarz Zembrzyce 3 4 5 2
8 Tempo Białka 3 4 6 4
9 Naroże Juszczyn 3 3 6 8
10 Halniak Maków Podhalański 3 3 4 7
11 LKS Żarki 3 3 3 6
12 Zagórzanka Zagórze 3 3 5 9
13 Kalwarianka Kalwaria 3 2 5 7
14 Górnik Libiąż 2 0 0 6
15 Zatorzanka Zator 3 0 1 11
16 Dąb Paszkówka 3 0 2 14

 

A-KLASA WADOWICE:

Zagotowani, a może ugotowani?

Najpierw strona czysto sportowa. Jeżeli ktoś do 85. minuty był w sobotnie popołudnie na stadionie przy ulicy Mickiewicza i nie wyszedł z powodu niezbyt dobrego poziomu spotkania Babiej Góry z Żarkiem Barwałd, został sowicie nagrodzony. O ile do tego czasu Babia Góra prowadziła po trafieniu z rzutu wolnego grającego trenera Grzegorza Kmiecika, o tyle w ostatnich minutach miała jeszcze ułatwione zadanie - goście grali w dziewiątkę po dwóch czerwonych kartkach i wydawało się, że spokojnie Babia Góra przypieczętuje wygraną. Najpierw świetnej okazji do podwyższenia wyniku nie wykorzystał Kamil Dyduch, który z kilku metrów de facto podał ją do rezerwowego golkipera gości Franciszka Sarapaty. Goście tymczasem odpowiedzieli w najlepszy z możliwych sposobów - mimo asysty trzech zawodników w niebieskich koszulkach, na strzał z dystansu zdecydował się Piotr Filek. Piłka odbiła się od wewnętrznej strony słupka i wpadła do bramki. W tym momencie prawdziwa ekstaza zapanowała w szeregach gości, na trybunach oficjalnie ujawnili się fani z Barwałdu w całkiem niezłej liczbie. - Bardzo mnie cieszy charakter drużyny. Grając w dziewiątkę potrafiliśmy zdobyć gola – mówi Gabriel Wolski.

Babia Góra szybko objęła powtórne prowadzenie. Na sprytny strzał z rzutu wolnego w odsłonięty róg bramki gości zdecydował się Michał Wójtowicz. Sarapata wybił piłkę przed siebie, a następnie prawdziwe bombardowanie przeprowadzili zawodnicy gospodarzy. Dwa razy szczęśliwie ratowali sytuacje obrońcy gości, za trzecim razem Dyduch skierował piłkę do bramki gości. - Zawaliliśmy w liniach defensywnych, bo bramkarz krzyknął moja, ta się gdzieś poodbijała i gol – żałował grający trener gości. - Kamil wcześniej nie wykorzystał świetnej okazji, ale się zrehabilitował. I za to mu chwała - przyznał Kmiecik.

Na tym emocje się nie skończyły. Chwilę później sędzia boczny uznał, że bramkarz Babiej Góry Grzegorz Steczek przy wybiciu piłki wyszedł za linię pola karnego i goście mieli rzut wolny. Grający trener Żarka nie trafił jednak w bramkę. Warto dodać, że w przed przerwą Babia Góra za sprawą Kmiecika objęła prowadzenie właśnie po rzucie wolnym podyktowanym za podobne wyjście Mariusza Opyrchała.

Po tej sytuacji Żarek już nie zagroził bramce Babiej Góry. Gospodarze z kolei mieli dwie świetne okazje do podwyższenia rezultatu - za pierwszym razem strzał Piotra Pacygi świetnie obronił Sarapata. Za drugim razem Pacyga już się nie pomylił i przypieczętował wygraną Babiej Góry 3:1. Tym samym zakończyła się wspaniała seria drużyny z Barwałdu Górnego, którzy wcześniej byli niepokonani w osiemnastu spotkaniach.

Od momentu startu sezonu, zarówno Babia Góra jak i Żarek rozgrywają mecze co trzy dni. Wszystko z powodu rozgrywek Pucharu Polski, w którym obaj przedstawiciele A-klasy wadowickiej, jak również terminarza 2. Kolejki, która była rozgrywana we wtorek 15. sierpnia. – Oczywiście, że miało to wpływ na naszą postawę. Dziś nie mogłem z różnych powodów wystawić także czterech podstawowych zawodników Każdy zespół ma jednak swoje problemy – powiedział Wolski.

Święte słowa. Pod powyższymi słowami mógł podpisać się także opiekun Babiej Góry. – Do tej pory to było naszą siłą, że rezerwowi dobrze wchodzili w mecz i była fajna wymienność. Z Żarkiem nie mogłem szachować zmianami, a wśród trójki zmienników był Piotrek Pacyga, który wrócił po miesięcznej nieobecności i także powracający do nas Kamil Bielarz. Do tego w bramce debiutował Grzesiek Steczek. Były głosy, żeby kogoś naprędce sprowadzić, ale uznaliśmy, że skoro mamy utalentowanego juniora, to czemu nie dać mu szansy? Już po meczu mogę powiedzieć, że zdał egzamin, zaprezentował się bardzo dobrze i liczę, że ten występ będzie dla niego bodźcem do jeszcze cięższej pracy – mówi Kmiecik.

Z konieczności w wyjściowej jedenastce Babiej Góry zagrał także… Grzegorz Kmiecik, chociaż ten cały czas nie jest w pełni sił.  – Drużyna jest najważniejsza. Jeżeli jest taka potrzeba, to zawsze będę pomagał. Wiedziałem, że goście będą się na mnie skupiać i otworzy to nam szansę do szybkiej gry z wykorzystaniem skrzydeł – dodaje trener Babiej Góry.

W pierwszej połowie oprócz zdobytego gola z rzutu wolnego przez Kmiecika, oba zespoły miały po jednej sytuacji stuprocentowej. Po stronie Babiej Góry po podaniu od Łukasza Miki na strzał z pierwszej piłki zdecydował się Arkadiusz Piątek. Miał przed sobą pustą bramkę – przestrzelił. – Miałem informacje jak gra Żarek. Rywal stoi wysoko i każde prostopadłymi podanie to szansa na sytuację sam na sam dla nas. Gdybyśmy mądrze zagrali w pierwszej połowie, byłoby 3:0 czy 4:0 – mówi Kmiecik.

Po przerwie Babia Góra również była bliższa zdobycia gola. Dwukrotnie na listę strzelców mógł wpisać się Mika. Raz jego strzał wybronił Opyrchał, w kolejnej akcji kapitan Babiej Góry przeniósł piłkę nad poprzeczką. Po dośrodkowaniu Dawida Sumery gola dla Babiej Góry mógł zdobyć Piątek – podobnie jak Mika nie trafił jednak w bramkę. Po skutecznym pressingu Piątka, Babia Góra w 70. minucie „wyszła 3 na 2” lecz i tej świetnej okazji nie wykorzystała. Sytuacji sam na sam z Opyrchałem nie wykorzystał Wójtowicz po podaniu od Piątka.

Żarek najwięcej zagrożenia stwarzał po rzutach wolnych. Jeden był bardzo ciekawie wykonany – najpierw Daniel Różycki, następnie Dawid Bartoszek markowali strzał, a wreszcie piłkę uderzył Wolski. – Trzy razy podchodziłem do strzałów z rzutów wolnych i trzy razy nie trafiałem w bramkę. Pluję sobie w brodę. Nie mówię, że je wykonuję fenomenalnie, ale piłka musi trafiać w światło bramki tym bardziej, że wiedzieliśmy o młodym bramkarzu, który bronił w Babiej Górze – powiedział Wolski.

I wreszcie niestety trzeba wspomnieć o stronie już niemającej niż wspólnego ze sportem. Dwie czerwone kartki dla zawodników Żarka, słowa, które nie nadają się do cytowania, a wreszcie groźby pod adresem sędziego i rzucenie w niego kamieniem. Nie obeszło się bez interwencji policji. – Z jednej strony bijemy się w piersi, bo się zagotowaliśmy. Przyjechaliśmy do Suchej, żeby grać swoją grę, spokojnie. Pracuję z tymi chłopakami dwa lata, mamy swoje wyćwiczone schematy, które chcieliśmy zaprezentować. Wiedzieliśmy, że możemy tutaj wygrać. Przegraliśmy głównie z sędziami, za dużą ambicją oraz przez swoje „głowy” – wylicza Wolski.

Punktem zwrotnym, bo zapalne były i inne w tym spotkaniu momenty, była ta, w której Żarek miał rzut wolny i zawodnik gości chciał nabić piłkarza Babiej Góry, żeby ten dostał żółtą kartkę (nie byłaby to druga żółta i czerwona). Sędzia tymczasem dał żółtą kartkę piłkarzowi z Barwałdu. – Na boisku bardzo trudno jest zachować w takiej sytuacji spokój. Wznowiliśmy grę, a sędzia każe nam uczynić to ponownie. Tłumaczył to napomnienie, że nasz zawodnik za mocno uderzył w przeciwnika i za to żółta kartka. To jest najsłabszy sędzia, jaki jest na poziomie B i A-klasy. Poziom C-klasy jest dla niego maksymalny. Znamy go, niepierwszy raz nam sędziuje. Nie potrafi poradzić sobie z drużyną, robi straszne zamieszanie. Mówiłem swoim podopiecznym, że wychodzimy całkiem inaczej na drugą połowę. Mamy niestety zawodników, którzy potrafią się zagotować – mówi Wolski.

Druga czerwona kartka dla Opyrchała „dopełniła dzieła”. Widać ten moment zresztą w naszej fotogalerii – Mika i Opyrchał ruszyli do piłki, wpadli na siebie i… - To była stykowa sytuacja. Nie wiem jaka tam była wymiana zdań, ale na pewno nie coś takiego, za co powinien otrzymać kartkę. Rozmawiałem i z bramkarzem i z sędzia. Na pytanie sędziego za co ta czerwona kartka, ten mi odpowiedział – ja wiem za co. Sędziowie chcieli być w centrum zainteresowanie. Może się podniecili, bo zobaczyli 300-500 widzów i zgłupieli, nie wiedzieli co mają robić i też ponieśli się emocjom? Gwizdali jakby byli na innym meczu. Nie potrafiliśmy sobie z tym poradzić i też się z tego powodu biję w piersi. Rozmawiałem z chłopakami w przerwie, że tak nie możemy się zachowywać. Z drugiej strony ciężko było nie rozmawiać z sędziami. Każda sporna sytuacja była rozstrzygana na korzyść Babiej Góry. Trener Kmiecik mi to potwierdził. Wiem, że poziom sędziowania jest słaby, powinniśmy być spokojni, ale czasami nie da się. I jeszcze jedna sytuacja - sędzia boczny podchodzi do głównego i się pyta, czy opisujemy zawodnika nr 8 słowami „ p… j… pedał” czy „p… j… cwel”. Gdy to usłyszałem, to poprosiłem, żeby słowa, jakimi wyrażali się o naszym zawodniku znalazły się w protokole. Co się okazało? Sędzia przypisał te słowa naszemu zawodnikowi w protokole. Widzimy, jak traktuje zawodników. My jako zawodnicy nie mamy prawa odezwać się do sędziego, bo nas od razu kartkuje. Sędzia schodzi, przeklina naszych zawodników i ma pełne prawo. My nie możemy nic zrobić – podsumowuje Wolski.

- Babia Góra to solidna drużyna, ale zarówno ona, jak i my, nie zaprezentowała w tym spotkaniu tego, na co ją stać. Z naszej strony zabrakło strzałów, nie było płynnych akcji, które mamy opracowane, chociaż w pierwszej połowie mieliśmy niezłe okazje do pokonania bramkarza rywali. Gratuluję zwycięstwa. I tak jesteśmy bardzo zadowoleni ze startu w rozgrywkach. Liczyliśmy że może być fajnie i pójdziemy impetem beniaminka. Nie spodziewaliśmy się, ze będzie aż tak dobrze. W meczu z Babią Górą może zabrakło nam sił, zmian na końcówkę? A może koncentracji? Cieszę się, że powalczyliśmy i trochę smutny jestem z powodu tego, jak podchodziliśmy do sędziego – dodał trener Żarka.

- Drugi raz z rzędu zdobywamy gola w końcówce. Tym razem zapewnił nam on zwycięstwo. Była nerwówka do końca, ale cieszę się, że potrafimy takie spotkania wygrywać. Nie ważne z kim gramy, musimy zawsze patrzeć na siebie. Musimy promować swój styl zwłaszcza w meczach na swoim stadionie. Mam nadzieję, że ucieszyliśmy naszych kibiców tym spotkaniem. Teraz przed nami wreszcie tydzień spokoju. Na wtorkowych zajęciach zadbam o to, żeby chłopcy się rozluźnili – może zagramy w siatkówkę, może w koszykówkę, będzie coś zadaniowego? Chodzi o to, żeby chłopcy odetchnęli troszeczkę. Potem trening w czwartek, w sobotę i w niedzielę mecz w Spytkowicach. Myślę, że złapią trochę wiatru, świeżości, będą głodni gry i pojedziemy na wyjazd po trzy punkty – mówi Grzegorz Kmiecik., żeby złapać wiatru i świeżości 

Babia Góra Sucha Beskidzka – Żarek Barwałd  3:1 (1:0)

Gole dla Babiej Góry: Kmiecik, Dyduch, Pacyga.

Gol dla Żarka: P. Filek.

Czerwone kartki: Opyrchał, Chrapla (obaj Żarek)

Składy:

Babia Góra: Steczek - Burliga, Rzepka, Chrząszcz, Żaczek, Wójtowicz, Stróżak, Dyduch (88' Bielarz), Mika, Piątek (75' Pacyga), Kmiecik (34' Sumera).

Żarek: Opyrchał - Bartoszek, Błachut, Chrapla, B. Filek (80' Mucha), P. Filek (85' Sarapata), Palacz (75' Kopacz), Różycki, Żak, Zawiła, Wolski.

Nieskuteczność boli

Po końcowym gwizdku sędziego piłkarze BCS Zawoi z jednej  strony mogli się cieszyć, bo dzięki bramce zdobytej przez grającego trenera Krzysztofa Jodłowca sięgnęli po pierwszy punkty w tym sezonie i urwali punkty niepokonanemu w obecnych rozgrywkach (niepokonany to jedno - po trzech kolejkach Sokół był liderem) Sokołowi Przytkowice.

Z drugie jednak strony to BCS Zawoja zasłużyła na wygraną w tym meczu. Goście zmarnowali kilka stuprocentowych sytuacji! Ale punkt wreszcie jest i z tego z pewnością trzeba się cieszyć. 

Sokół Przytkowice – BCS Zawoja 1:1 (0:0)

Gol dla BCS Zawoja: K. Jodłowiec (k.).

Skład BCS: Wolski - Bach, Bartyzel, Zięba, Basiura, Ficek, K. Jodłowiec, Gałuszka (58' Dyrcz), B. Warmuz, R. Warmuz, G. Jodłowiec.

Ta ostatnia minuta

O krok od pierwszej wygranej w sezonie był Strzelec Budzów. Blisko tego było już w derbowym spotkaniu z Babią Górą Sucha Beskidzka, gdzie zawodnicy z Budzowa w ostatniej minucie stracili gola i mecz zakończył się rezultatem 2:2. W Wieprzu co prawda już w pierwszej połowie wynik został ustalony - gola dla Strzelca zdobył Gabriel Janiczak

W 90. minucie dalekie wybicie piłki przez bramkarza Strzelca Marcina Kozaka trafiło do jednego z napastników Strzelca, lecz ten nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem Orła. A tak, to ten wyrównany mecz zakończył się podziałem punktów.

Orzeł Wieprz – Strzelec Budzów 1:1 (1:1)

Gol dla Strzelca: Janiczak.

Nie dotrzymali

Dwukrotnie na prowadzenie w spotkaniu z Olimpią Chocznia wychodził Jałowiec Stryszawa. I dwukrotnie gospodarze odrabiali straty. Tym samym pierwszy w tym sezonie punkt dla Olimpii stał się faktem.

Szczęście uśmiechnęło się do gości już w 5. minucie. Z rzutu rożnego dośrodkował Bartłomiej Iciek, a celnym strzałem głową popisał się Arkadiusz Witek. Do wyrównania doprowadził były zawodnik Halniaka i Tempo, Przemysław Gałuszka, który popisał się bardzo ładnym uderzeniem z rzutu wolnego. Bartłomiej Rus nie miał wiele do powiedzenia.

W 33. minucie Jałowiec znowu prowadził. Po zamieszaniu w polu karnym gospodarzy błąd popełnił bramkarz Olimpii, który wypuścił piłkę z rąk, a z takiego prezentu nie mógł nie skorzystać Mateusz Harańczyk

Jeszcze przed przerwą po błędzie w obronie Jałowca do kolejnego wyrównania doprowadził jeden z piłkarzy Olimpii. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa, ale też i cały mecz. Po przerwie nadal dominował Jałowiec, lecz był nieskuteczny. Goście mieli pretensje do sędziego za odgwizdanie pozycji spalonej w niektórych sytuacjach. Olimpia również była w tej części gry, głównie po kontratakach.

Olimpia Chocznia – Jałowiec  Stryszawa 2:2 (2:2)

Gole dla Jałowca: Witek, Harańczyk.

Skład Jałowca: Rus - Stachnik (46' Brytan), Dobranowski, Harańczyk, Polak, Steczek (72' Habowski), Mentel, Pająk, Witek (72' Głuszek), Janeczek (72' Okrzesik), Iciek.

Leskowiec  Rzyki – Skawa Wadowice 1:3

Dąb Tomice – Relaks Wysoka 1:7

Burza Roczyny – Znicz Sułkowice-Bolęcina 2:3

Huragan Inwałd - Astra Spytkowice 3:2

STAN NA 27.08.2017

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Sokół Przytkowice 4 10 12 4
2 Skawa Wadowice 4 10 11 4
3 Babia Góra Sucha Beskidzka 4 10 11 5
4 Żarek Barwałd  4 9 9 3
5 Relaks Wysoka 4 7 18 4
6 Jałowiec Stryszawa 4 7 6 4
7 Znicz Sułkowice 4 7 8 7
8 Huragan Inwałd 4 5 6 7
9 Burza Roczyny 4 4 10 9
10 Leskowiec Rzyki 4 4 8 10
11 Orzeł Wieprz 4 4 7 9
12 Strzelec Budzów 4 3 4 5
13 Astra Spytkowice 4 3 8 13
14 Dąb Tomice 4 3 5 19
15 BCS Zawoja 4 1 4 8
16 Olimpia Chocznia 4 1 7 23

 

STAN NA 27.08.2017

A-KLASA PODHALE:

Spróbują razem wyjść z kryzysu

Tak czarnego początku ligowych zmagań nie pamiętają chyba najstarsi kibice Jordana. Po czterech kolejkach Jordan ma na swoim koncie zero punktów, do tego najwięcej goli straconych i najmniej strzelonych. Już po meczu z Szarotką Rokiciny Podhalański z decyzją o dymisji nosił się trener Zdzisław Gacek. Po przegranym spotkaniu z Przełęczą Łopuszna decyzja jego wydawało się już nieodwołalna, ale niespodziewanie czy spodziewanie, Gacek otrzymał ogromny kredyt zaufania od działaczy klubu z Jordanowa.  - Rozmawiałem z prezesem i zarząd nie wyraża zgody na moje odejście. Pracujemy zatem dalej i szukamy rozwiązania naszych problemów. Do końca rundy pozostało dziewięć spotkań i karta musi się odwrócić - mówi Gacek. 

Mecz z Przełęczą był bardzo dziwnym spotkaniem. Wygrali go goście 2:0, chociaż gospodarze przy odrobinie szczęścia mogli pokusić się przynajmniej o remis. W sumie to okoliczności Jordanowi sprzyjały - od 73. minuty gości grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Andrzeja Chmielaka, a ostatnie 10 minut w bramce stanął zawodnik z pola po kontuzji Daniela Kolasy. W tym czasie gospodarze oddali tylko jeden groźny strzał - w poprzeczkę trafił Dominik Pańśzczyk. W mocno ekwilibrystyczny sposób gola próbował zdobyć też Szymon Wróbel, lecz piłka po jego strzale nożycami odbiła się jeszcze od murawy i nie sprawiła większych problemów bramkarzowi z przypadku. Jordan ostatecznie przegrał 0:2, a równie dobrze mógł przegrać różnicą pięciu, sześciu czy nawet siedmiu goli. Goście, zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy już Jordan nie miał wiele do stracenia i się po prostu odkrył, marnowali sytuacje za sytuacją.

- Po pierwszych dziesięciu minutach wydawało się, że ich zdemolujemy - mówi tymczasem Gacek. Po groźnym strzale Michała Rysia Kolasa wybił piłkę na rzut rożny. Po jego wykonaniu w poprzeczkę trafił Michał Ryś. Tymczasem przyszła dziesiąta minuta, błąd w ustawieniu zawodników gospodarzy i Adama Pioska pokonał Chmielak. 

Przez większość spotkania to goście byli stroną stwarzającą groźniejsze okazje. Piłka jednak albo mijała bramkę strzeżoną przez Pioska, albo dobrze bronił bramkarz gospodarzy. A propos gospodarzy - odnotować trzeba jeszcze strzał z rzutu wolnego w zewnętrzną stronę poprzeczki autorstwa trenera Gacka i tyle.

- Jestem ambitną osobą, znam tych chłopaków, na treningu pojawia się ich 15-16 i nie powinniśmy być w tym miejscu, w którym aktualnie jesteśmy. Dobrze, że za chwilę kolejni zawodnicy wrócą jeszcze z wakacji, urlopów i liczę, że wreszcie się przełamiemy - mówi Gacek.

Jordan Jordanów – Przełęcz Łopuszna 0:2 (0:1)

Skład Jordana:  Piosek – Kołodziejczyk, Hodana, Kalemba, Kulak (70' Pańszczyk), Szklany, Kowalcze (50' Gacek), Śliwa, Jochymek, Wróbel, Ryś (18' Woś).

Skalni Zaskale – Czarni Czarny Dunajec 1:3

Lubań Tylmanowa – KS Zakopane 2:0

Orawa Jabłonka – Podgórki Krauszów 4:1

Zapora Kluszkowce – Wierchy Rabka 0:4

Babia Góra Lipnica Wielka – Podhale II Nowy Targ 1:3

Zawrat Bukowina Tatrzańska  - Szarotka Rokiciny Podhalańskie 3:5

STAN NA 27.08.2017

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Wierchy Rabka 4 12 15 2
2 Podhale II Nowy Targ 4 9 19 11
3 Orawa Jabłonka 3 9 12 4
4 Czarni Czarny Dunajec 4 9 10 8
5 KS Zakopane 4 7 9 6
6 Szarotka Rokiciny Podhalańskie 4 6 10 9
7 Przełęcz Łopuszna 3 6 9 9
8 Skalni Zaskale 4 6 9 10
9 Zawrat Bukowina Tatrzańska 4 6 9 10
10 Zapora Kluszkowce 4 3 11 13
11 Lubań Tylmanowa 4 3 5 8
12 Podgórki Krauszów 4 3 6 14
13 Babia Góra Lipnica Wielka 4 1 3 12
14 Jordan Jordanów 4 0 3 14

B-KLASA WADOWICE:

Błyskawica Marcówka – Dąb Sidzina 1:1 (1:1)

Gol dla Błyskawicy: Klimasara.

Gol dla Dębu: Staszczak.

Składy:

Błyskawica: Jacek Pindel - Klimasara, Wróbel, Dragosz, Kaczmarczyk, Pilch (77' M. Rak), Mirek (83' Kos), M. Porębski (46' Nosal), R. Porębski, J. Rak (62' Zgudziak), K. Rak. 

Dąb: Michał Lipa - Jaromin, P. Kostka, P. Kostka, A. Kolaniak, Krupa (65' Lipka), Ł. Kolaniak, Staszczak, Szczurek, Mariusz Lipa (80' Zawiła), Malada (55' Pastwa).

Huragan Skawica – Żarek Stronie 5:2 (3:1)

Gole dla Huraganu: Mirosław Pacyga, D. Pacyga, S. Pacyga, Sumera, Michał Pacyga.

Skład Huraganu: Malik (80' Kuta) - Marek, Sumera, Gasek (70' Gigoń), Żywczak, Wojtyczko (75' B. Pacyga), Rekies, S. Pacyga, Mirosław Pacyga (65' Janik), D. Pacyga, Michał Pacyga Mchał (75' Mariusz Pacyga).

Żuraw Krzeszów – Lachy Lachowice 6:0 (1:0)

Gole dla Żurawia: Ćwiertnia, Bułka (po dwa gole), Klimowski, Kawończyk.

Czerwona kartka: Ponikwia (Lachy).

Składy:

Żuraw: Pająk - Talaga, Kudzia (70' Rusin), Targosz (46' Kawończyk), Skrzypek (82' Kubasiak), Łuczak, Wajdzik, Klimowski, Ćwiertnia, Bułka (62' Barzycki), Bielarz (60' Pilarczyk).

Lachy: Nowak - Lasik, Dudziak, Stachnik, Ponikwia, Marcak (55' Kachel), Kąkol, Baca, Steczek, Piecha, Cieślak.

LKS Bieńkówka  - KS Bystra 1:3 (0:1)

Gole dla Bystrej: Szewczyk (dwa), Kaczmarczyk.

Tarnawianka Tarnawa – Chełm Stryszów 0:1 (0:1)

Olimpia Zebrzydowice – Grom Grzechynia 2:1 (1:1)

Gol dla Gromu: Chłapek.

Skład Gromu: Ćwiękała - Nitoń, M. Surmiak, Bogacz (46' Pieróg), Tokarz, Toczek (60' Sylwester Kaczmarczyk), Krupczak, Chłapek, W. Paleczny (80' Suski), M. Paleczny (50' Szymon Kaczmarczyk), Kudzia.

KS Leńcze – Korona Skawinki 2:1

 STAN NA 27.08.2017

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Żuraw Krzeszów 2 6 12 0
2 Huragan Skawica 2 6 7 3
3 Dąb Sidzina 2 4 8 3
4 Błyskawica Marcówka 2 4 3 1
5 Chełm Stryszów 2 4 3 2
6 KS Leńcze 2 4 4 3
7 Olimpia Zebrzydowice 2 3 3 3
8 KS Bystra 2 3 3 3
9 Żarek Stronie 2 3 4 6
10 Lachy Lachowice 2 3 5 9
11 LKS Bieńkówka 2 0 2 5
12 Grom Grzechynia 2 0 4 7
13 Tarnawianka Tarnawa Dolna 2 0 2 8
14 Korona Skawinki 2 0 1 8

 

B-KLASA PODHALE:

Dunajec Ostrowsko – Unia Naprawa 2:2 (1:1)

Gole dla Unii: Żegleń, Mastela.

Skład Unii: Rypel - Żegleń, Drobny, Święchowicz, K. Gacek, F. Gacek, Sutor (89' Zając), Masłowski (55' Sularz), Pędzimąż (89' Molus), Mastela, Babik.

Janosik Sieniawa – Skałka Rogoźnik/Stare Bystre / niedz. 27.08.2017 godz. 11:00

Grel Trute – Skawianin Skawa 3:0

Wierchy Lasek – Wiatr Ludźmierz / niedz. 27.08.2017 godz. 14:00

Korona Piekielnik  - Lepietnica Klikuszowa 0:0

Luboń Skomielna Biała – Delta Pieniążkowice / niedz. 27.08.2017 godz. 17:00

Huragan Inwałd – Astra Spytkowice / niedz. 27.08.2017 godz. 17:00

STAN NA 26.08.2017

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Unia Naprawa 2 4 6 4
2 Dunajec Ostrowsko 2 4 4 3
3 Skawianin Skawa 1 3 3 0
4 Lepietnica Klikuszowa 1 3 4 2
5 Delta Pieniążkowice 1 3 4 3
6 Skałka Rogoźnik/Stare Bystre 1 1 1 1
7 Korona Piekielnik 1 1 1 1
8 Grel Trute 1 0 2 0
9 Wierchy Lasek 1 0 3 4
10 Wiatr Ludźmierz 1 0 1 2
11 Luboń Skomielna Biała 1 0 2 4
12 Janosik Sieniawa 1 0 0 3

C-KLASA:

Świt Osielec – Jubilat Izdebnik 2:3 (1:1)

Gole dla Świtu: Gwiazdoń (dwa).

Zaskawianka Wadowice – Zryw Lanckorona 3:3

Jastrzębianka Jastrzębia – Gronie Zagórnik 0:5

Łysa Góra Zawadka – Orzeł Radocza 0:1

Iskra II Klecza Dolna – Pogoń Bugaj 7:2

Orzeł II Wieprz – Płomień Sosnowice 0:1

wyniki - i liga

23-06-2019 12:00
Monter 5 : 2 AKS
23-06-2019 11:00
Kanonierzy 3 : 4 Gamba Furiosa
23-06-2019 10:00
Zawojski.pl 4 : 4 ZrobioneZdrewna.pl
23-06-2019 09:00
Beton 2 5 : 7 Los Asfaltos
23-06-2019 08:00
Lachy 2 : 4 RKS Huwdu

Tabela - I Liga

Team
Played Points
1 Los Asfaltos 9 27
2 RKS Huwdu 9 19
3 Monter 9 15
4 AKS 9 15
5 Zawojski.pl 9 14
6 Gamba Furiosa 9 13
7 ZrobioneZdrewna.pl 9 9
8 Beton 2 9 9
9 Lachy 9 5
10 Kanonierzy 9 4

zapowiedŹ - i liga

wyniki -ii liga

16-06-2019 13:00
Relax 5 : 4 Bad Boys
16-06-2019 12:00
Granda 2 : 0 Wolves
16-06-2019 11:00
Świt 1 : 7 Mucharz Team
16-06-2019 10:00
Gang Albanii reaktywacja 4 : 6 Black Shadows
16-06-2019 09:00
Golden Street 2 : 5 Bienia

Tabela - Ii Liga

Team
Played Points
1 Mucharz Team 8 24
2 Black Shadows 8 16
3 Relax 8 15
4 Granda 8 13
5 Bienia 8 13
6 Bad Boys 8 12
7 Gang Albanii reaktywacja 8 9
8 Golden Street 8 9
9 Wolves 8 7
10 Świt 8 0

zapowiedŹ - ii liga

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportPiłka nożnaPiłkarski weekend: Babia Góra lepsza w meczu na szczycie, Victoria zdobywa Juszczyn, piąteczka Garbarza