Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!


Ogłoszenia opłacone przez Komitetety Wyborcze w wyborach do Parlamentu Europejskiego

sobota, 31 marzec 2018 19:51

Piłkarski weekend: Rupa rozstrzyga derby, piąteczka Garbarza, złoty strzał Kmiecika, Żarek Huraganowi niestraszny

Rzut karny wykonany przez Łukasza Rupę rozstrzygnął losy derbowego pojedynku Halniaka Maków Podhalański z Tempo Białka. Goście wygrali 1:0, chociaż w samej końcówce szczęście mogło dwukrotnie uśmiechnąć się do Halniaka - raz Michałowi Malinie, który mógł wykorzystać błąd bramkarza gości, lecz zmierzającą do bramki piłkę wybił jeden z obrońców Tempo. Drugi raz Maciejowi Furmanowi, gdyby sędzia pozwolił mu na znalezienie się w sytuacji sam na sam z Marcinem Koprem. Nie pozwolił, bo odgwizdał pozycję spaloną, której odgwizdać nie powinien. O wiele więcej goli padło w Zembrzycach, gdzie Garbarz wysoko pokonał Zagórzankę Zagórze. - Była piąteczka, a mogła być dziesiąteczka - zobrazował jednym zdaniem 90 minut trener Zdzisław Janik. Wysoko w Jaworznie przegrywa Naroże Juszczyn, bo aż 4:0. W A-klasie wygrywa tylko Babia Góra Sucha Beskidzka. Na gorącego terenie w Rzykach trzy punkty zapewnia grający trener po stałym fragmencie gry. W Barwałdzie bezbramkowo remisuje Jałowiec, Strzelec Budzów przegrywa u siebie 2:1 z Huraganem Inwałd, a BCS Zawoja ulega Orłowi Wieprz 3:2. W B-klasie Huragan Skawica jako pierwsza drużyna w tym sezonie wywozi trzy punkty ze Stronia. Gole zdobywają Michał Pacyga (dwie) oraz Bartłomiej Pacyga. Do 80 minuty Błyskawica Marcówka prowadziła w Sidzinie z Dębem 2:0, lecz ostatecznie wyjeżdża z Sidziny tylko z jednym punktem. Drugą wygraną w rundzie odnosi Grom Grzechynia. Nie udał się powrót na trenerską ławkę Jarkowi Gąstale - Bieńkówka przegrywa w Bystrej 2:0.

 

 

V-LIGA:

Faworyt to faworyt

Przed rozpoczęciem spotkania Garbarza Zembrzyce z Zagórzanką Zagórze podstawowym pytaniem wcale nie było czy gospodarze wygrają, lecz w jakich rozmiarach. - Zdawaliśmy sobie sprawę z tego - nie ukrywa trener Zdzisław Janik i dodaje: - Chłopcy spisali się bardzo dobrze. Po pierwszej połowie mieliśmy już pewny wynik i mogłem pozwolić sobie na wpuszczanie rezerwowych. Kiedy jak nie w takich właśnie spotkaniach, mogę to robić.

- Wygraliśmy pięć zero, mogliśmy i dziesięć. Trzykrotnie zawodnicy nie trafiali do pustej bramki. Nieistotne jest już teraz, kto to uczynił (śmiech) - powiedział Janik.

Już w 3. minucie spotkania wynik otworzył Mariusz Kania, który ładnie zamknął oskrzydlającą akcję Garbarza. Drugi gol był bardzo podobny z tym, że ostatecznie piłka trafiła do Monsuru Adisy, który wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem Zagórzanki. Tuż przed przerwą do siatki trafił ponownie Kania.

Zagórzanka nie mogła zrobić przysłowiowego sztycha. Garbarz tymczasem dołożył po przerwie jeszcze dwa gole. Paweł Marek ładnie podłączył się do akcji i zakończył ją soczystym uderzeniem. Wynik ustalił Adisa.

Garbarz Zembrzyce tym samym zgromadził już pięć punktów w trzech spotkaniach w tym roku i usadowił się w górnej połówce tabeli (dwa punkty starty do wicelidera z Chełmka).

Garbarz Zembrzyce - Zagórzanka Zagórze 5:0 (3:0)

Gole dla Garbarza: Kania, Monsuru (obaj po dwa gole), Marek.

Składy:

Garbarz: Bruzda (85' Kołata) - Ł. Puda, Sałapatek, Marek, Talaga, Bańdura, Abubakar (66' Łach), Balogun (46' Marcelo), Adisa, Kania (46' Harańczyk), S. Puda (65' Boczkaja).

Zagórzanka: Dzięgiel - Bloch, Dulowski (40' Kołodziej), Jasieczko, Kania (65' Kowalczyk), Lewarczyk (46' Przepiórko), Burbeło, Rogowiec, Hodur, Krawczyk, Woźniak.

To się nie mogło udać

Jesienią Victoria Jaworzno dała pokaz fantastycznej gry podczas wygranego 2:1 spotkania z Narożem Juszczyn. Jeżeli ktoś liczył na rewanż ze strony juszczynian i spojrzał na skład drużyny gości, to już wiedział, że z wendety nici. Plaga kontuzji dosięgła zespół z Juszczyna i z konieczności w roli zawodnika z pola musiał wystąpić nominalny bramkarz Michał Fidelus. Na ławce rezerwowych gości wpisanych było dwóch zawodników - Michał Guzik i... Krzysztof Sarna, czyli prezes klubu.

Naroże i tak dzielnie trzymało się przez godzinę broniąc dostępu do własnej bramki. Potem straciło cztery gole w dwanaście minut i już tylko goście czekali na końcowy gwizdek sędziego.

Victoria Jaworzno - Naroże Juszczyn 4:0 (0:0)

Gole dla Victorii: Majka, Smarzyński, Suwaj, Pietrzak (samobójczy).

Skład Naroża: Kotlarz - Lyvka, R. Drobny, Pietrzak, Murzyn, Fidelus, Trybała, Ferek, Kwaśniewski, Kardaś, M. Drobny.

Derby z jednym golem

Pompowanie atmosfery przed tym meczem trwało na długo przed jego rozpoczęciem. Dodatkowo wygrana przed tygodniem 7:0 Tempo Białka z Kalwarianką Kalwarią sprawiła, że w makowskiej drużyny obawiano się, aby taki wynik nie powtórzył się w sobotnie świąteczne popołudnie przy ulicy Sportowej. 

- Mieliśmy swoje problemy, przede wszystkim zdrowotne. Michał Malina i Szymek Bobek wystąpili na własne ryzyko. Zagrali na tyle, na ile mogli. Kontuzjowany jest Damian Kowalczyk. Wiedzieliśmy, że musimy postawić na młodzież, zresztą od początku przygotowań o tym wiedziałem. Nie ma się co jednak czarować, przeskok z piłki juniorskiej do seniorskiej jest ogromny. Jest w tej grouie kilku fajnych chłopakówNa wszystko potrzebny jest czas i trening, trening, trening - powiedział Sławomir Frączek, nowy-stary trener Halniaka. Jeszcze przez kilkadziesiąt minut siedział on w szatni po derbowym spotkaniu z Tempo i analizował ze starszyzną, co i jak można w zespole ulepszyć. - Liczę na wskazówki od Krzyśka Krauze czy Piotrka Bagnickiego, którzy jesienią przez pewien czas pełnili nawet funkcję trenerów. Ich doświadczenie jest dla nas niezbędne, ale nie tylko ich bo i np. Przemka Gałuszki. Robimy co możemy, żeby się utrzymać. Mieliśmy niesamowite problemy z treningami, przede wszystkim jednak zdrowotne zawodników - wylicza Frączek.

Nikt nie był zatem zdziwiony taktyką Halniaka, który z respektem podszedł do sąsiada zza miedzi. Kluczem do dobrego wyniku miała być uważna gra w obronie i szukanie szczęścia w kontratakach. 

- Była walka zaangażowanie, jak to w derbach. O wyniku spotkania zaważyły dwie sytuacje z pierwszej połowy. Wiem, że to słabe narzekać na sędziów, ale nie podyktował dla nas rzutu karnego i czerwonej kartki dla bramkarza Tempo, który uderzył naszego zawodnika. Sędzia tłumaczył się, że ten go popchnął... Liczy się sam zamiar! Kolejna sytuacja to ta z 44 minuty, gdy Dorian Łukawski wpadł w pole karne i strzelił z dwunastu metrów. Piłka odbiła się od poprzeczki, przed linią bramkową i wyszła w pole. Taki gol do szatni mógł nas podnieść na duchu - żałował Frączek.

W drugiej połowie Tempo Białka zdobyło gola za sprawą skutecznie wykonanego karnego przez Łukasza Rupę. Sędzia dostrzegł zagranie ręką w polu karym Łukasza Raczka i bez zawahania wskazał na punkt oddalony o jedenaście metrów od bramki Halniaka. - Nie mam pretensji o podyktowanie tego karnego. O to, że sędzia nie zauważył jednak faulu na Szymonie Bobku w polu karnym, już tak - dodał.

- Z przebiegu gry Białka była lepsza, ale te dwie sytuacje zaważyły na losach spotkania. Nie zagraliśmy wielkiego widowiska. Tempo Białka gra o coś innego - oni mierzą wysoko. Postawiliśmy się, a wynik ważył się do końca. Mogliśmy wygrać, zremisować, a ostatecznie przegraliśmy. Szkoda - podsumował Frączek.

Zwłaszcza końcówka spotkania przyniosła wiele emocji. Najpierw po dośrodkowaniu w pole karne fatalny błąd popełnił Marcin Koper, który nie złapał piłki. Powstało spore zamieszanie w polu karnym gości - ostatecznie piłka spadła pod nogi Maliny, który strzelił w kierunku bramki Tempo. Jeden z obrońców gości zablokował zmierzający do bramki strzał. Chwilę później gości mogli postawić przysłowiową kropkę nad i. Trzy dokładne podania i w sytuacji sam na sam z Łukaszem Kobiałką znalazł się Michał Puzik. Bramkarz gospodarzy wygrywa ten pojedynek.

Praktycznie już w doliczonym czasie gry Maciej Furman wybiega z drugiej linii, trzech jego kolegów jest na tzw pasywnym spalonym i kiedy wydawało się, że stanie oko w oko z Koprem, arbiter odgwizduje pozycję spaloną. Jak rażeni piorunem wyskakują w tym momencie rezerwowi Halniaka, ale decyzja sędziego jest nieodwracalna.

- (śmiech) Nie ma co odbijać piłeczki. W pierwszej połowie mieliśmy podobne sytuacje. Wynik jest 1:0, chociaż też przez tą decyzję będzie wiele dylematów i dyskusji jak to po derbach. Nawet gdyby ten spalony zostałby puszczony, to jeszcze do gola jest daleko. Nie ma się co nad tym rozwodzić, zwłaszcza mówię o sobie, bo mnie cieszy kolejny mecz wygrany przez Tempo Białka. W tym meczu było wszystko, tylko goli bardzo mało. Wygraliśmy, bo byliśmy drużyną bardziej dojrzalszą. Halniak postawił wysoko poprzeczkę i życzę im, żeby regularnie punktowali w kolejnych spotkaniach - to z kolei słowa Krzysztofa Wądrzyka, trenera Tempo Białka.

To właśnie goście posiadali optyczną przewagę w tym spotkaniu, którą dopiero udokumentowali golem zdobytym przez Rupę z jedenastu metrów. - Gdyby zawodnik Halniaka nie dotknął w tej sytuacji piłki, to już za nim czyhał Bartek Pająk, który wiedziałby, jak tą akcję wykończyć - mówi Wądrzyk i dodaje: - Pomyłki sędziów były w tym spotkaniu, lecz w obie strony. Nie można powiedzieć, że wynik został wypaczony.

- Była w tym spotkaniu dramaturgia i kibic, który opuszczał stadion, nie mógł być niezadowolony. Wygraliśmy zasłużenie, chociaż musieliśmy do końca drżeć o wynik. Gdyby Puzik strzelił gola w końcówce, byłoby po meczu. W pierwszej połowie ponownie Puzik i Adam Frączek mogli się wpisać na listę strzelców i byłoby pozamiatane - dodaje.

Tempo Białka dopisało zatem kolejne trzy punkty do swojego dorobku i zajmuje ósmą pozycję z zaledwie pięcioma punktami straty do wicelidera. - O nic już nie walczymy, bo Jawiszowice śrubują swój rekord. To oni będą naszym kolejnym rywalem i będziemy chcieli ich pokonać. Zawsze gramy o trzy punkty. Ta runda ma pokazać na co nas stać. Nie ma teraz żadnego sensu wybiegać w przyszłość z myślą o kolejnych rozgrywkach. Miło będzie usiąść przy świątecznym stole z bliskimi, ale już od przyszłego tygodnia hasło Jawiszowice będzie dla nas celem numerem jeden - podsumował Krzysztof Wądrzyk.

Halniak Maków Podhalański - Tempo Białka 0:1 (0:0)

Gol dla Tempo: Rupa (k.)

Składy:

Halniak: Kobiałka - Raczek, Gruca, Bagnicki, Furman, Gałuszka, Krauz, Zajda, Gruszeczka (80' Sarnicki), Łukawski (65' Bachorczyk), Bobek (75' Malina).

Tempo: Koper - Jędrzejczyk, Bryła, Mentel, Ł. Balcer, Wróblewski, Rupa, Puzik (80' Buksa), Frączek (75' Bisaga), Pająk, M. Balcer (85' Marek).

Brzezina Osiek - KS Chełmek 1:2

Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska - LKS Jawiszowice 3:4

LKS Żarki - Zatorzanka Zator 1:2

Dąb Paszkówka - Niwa Nowa Wieś 1:5

TABELA:

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 LKS Jawiszowice 16 48 65 19
2 KS Chełmek 17 32 45 19
3 Victoria Jaworzno 16 32 42 22
4 Brzezina Osiek 16 30 36 14
5 Garbarz Zembrzyce 17 30 42 24
6 Nadwiślanin Gromiec 14 29 39 24
7 Niwa Nowa Wieś 16 28 47 27
8 Tempo Białka 16 27 37 17
9 Kalwarianka Kalwaria 16 21 29 34
10 LKS Żarki 16 19 31 36
11 Zatorzanka Zator 16 15 22 36
12 Naroże Juszczyn 16 11 20 46
13 Halniak Maków Podhalański 15 7 16 42
14 Dąb Paszkówka 16 4 7 63
15 Zagórzanka Zagórze 15 3 9 65

 

A-KLASA:

Niespodzianka? Niekoniecznie

Działacze Jałowca Stryszawa przed rundą wiosenną zdawali sobie doskonale sprawę, że nie w każdym meczu stryszawska młodzież stanie na wysokości zadania i może stracić punkty. Oczywiście młodzież nie odnosi się tylko do ataku, który jest... wiekowy (średnia 34 lat) i doświadczony - Tomasz Świerkosz i Mariusz  Górny. W każdej innej formacji - zwłaszcza w linii pomocy - grają nastoletni wychowankowie Jałowca. Średnia wieku środkowej formacji wyniosła 18,5 roku! (defensywy - 25,25. Z przebiegu spotkania w Barwałdzie Górnym podział punktów wydaje się być sprawiedliwym wynikiem, chociaż stryszawianie, jak i miejscowi stworzyli sobie przynajmniej po dwie wyborne okazje, aby umieścić piłkę w bramce drużyny przeciwnej.

Żarek ma się zatem z czego cieszyć - w dwóch spotkaniach tego sezonu nie stracił gola z Jałowcem, na dodatek wzbogacił się o cztery punkty (2:0 wygrał w Stryszawie jesienią).

Żarek Barwałd Górny - Jałowiec Stryszawa 0:0

Skład Jałowca: A. Pająk - Polak, Harańczyk, Brytan, Biela (78' Habowski), Janeczek (46' Witek), M.Pająk, K.Świerkosz (64' Okrzesik), Iciek (66' Steczek), Górny, T. Świerkosz.

Strzelec Budzów - Huragan Inwałd 1:2 (1:0)

Gol dla Strzelca: Dybał (samobójczy).

Gole dla Huraganu: Kukuła (dwa).

Skład Strzelca: Kozak - Madejczyk, Sergiel (80' Pocielej), Marek Daniel, Grygiel (46' Parszywka), Korczak (70' Kwaśniowski), Mateusz Daniel (46' Mirocha), Pieczara (75' Świątek), K. Burliga, P. Burliga, Janiczak.

Nie szukał tanich usprawiedliwień 

20 sierpnia 2017 - to drugi i zarazem ostatni mecz, w którym BCS Zawoja oddał komplet drużynie gości (w pierwszej kolejce porażka z Babią Góra Sucha Beskidzka, a w trzeciej ze Skawą Wadowice - przyp. red._. Od tamtego czasu rywale wyjeżdżali spod Babiej Góry albo z jednym, albo bez żadnego punktu. Twierdza Zawoja padła dopiero w Wielką Sobotę w spotkaniu z Orłem Wieprz.

- Nie wyszedł nam ten mecz. Chyba jeszcze nie obudziliśmy się z zimowego snu - powiedział Krzysztof Jodłowiec, trener BCS Zawoja. Paradoksem jest jednak to, że przy sprzyjających okolicznościach drużyna z Zawoi mogła i nawet wyjść zwycięsko z tego pojedynku, a gola na 3:2 goście zdobyli w samej końcówce meczu.

W składzie zawojan zabrakło kilku kluczowych dla tego zespołu zawodników - braci Jodłowców, braci Warmuzów czy kapitana drużyny Krzysztofa Zięby. Trener zawojan nie upatrywał jednak w tym powodów porażki. - Zagraliśmy słabo pierwszą połowę. O wiele lepiej było przerwie, ale to nie jest to, do czego nasi kibice przyzwyczaili się w jesiennych spotkaniach - powiedział szkoleniowiec zawojan.

BCS Zawoja - Orzeł Wieprz 2:3 (0:1)

Gole dla BCS: Listwan, Brytan.

Gole dla Orła: Misiek (dwa), Penkała.

Skład BCS: Wolski - Bartyzel, Bach, Brytan, T. Ficek (85' Pasierbek), Dyrcz (46' Hutniczak), Basiura, Trybała, Pena, Listwan, B. Ficek.

Wszystko nowe

Nowe stroje Babiej Góry, nowi zawodnicy w wyjściowym składzie, nowe pozycje dla niektórych zawodników w porównaniu do rundy jesiennej i najważniejsze - nowy wynik, jeżeli prześledzimy ostatnie wizyty Babiej Góry na boisku Leskowca Rzyki (trzy porażki). - Widziałem, że chłopaki się starają, ale brakowało im precyzji. Podszedłem, strzeliłem i jest gol - podsumował bramkę na wagę trzech punktów Babiej Góry jej grający trener Grzegorz Kmiecik.

Od pierwszych minut zagrali Kacper Burliga (na prawej pomocy) oraz Patryk Wójcik (na lewym skrzydle), a w środku pola po raz pierwszy od ośmiu miesięcy wystąpił powracający do zdrowia Jakub Kociołek. Partnerem Przemysława Burligi na środku obrony był... Kmiecik, a prawym obrońcą - Amadeusz Żmuda. W szwach pękała ławka rezerwowych i z pewnością liczba zawodników Babiej Góry gotowych do gry, była obiektem westchnień dla kibiców oraz trenera gospodarzy. - Kiedy w drugiej połowie z powodu kontuzji musiał opuścić boisko nasz kapitan, Marcin Misiek, posypaliśmy się. Nie mam w rezerwie takiego piłkarza, który mógłby go zastąpić. Wiedzieliśmy, że Babia Góra przyjechał do Rzyk po trzy punkty. My liczyliśmy chociaż na remis. Mieliśmy też plan, żeby wykorzystać jeden błąd w obronie Babiej Góry, który sądziliśmy, że mógłby przydarzyć się w końcówce przy bezbramkowym remisie - mówi szkoleniowiec gospodarzy Artur Zborowski, który w przerwie między rundami przejął przedostatni zespół w tabeli A-klasy wadowickiej.

W Babiej Górze sytuacja wygląda wprost przeciwnie. Bardzo dobrą zmianę dał Arkadiusz Piątek, który po przerwie pojawił się na boisku w miejsce Wójcika. Pozostali rezerwowi również nie zawiedli.

Początek spotkania żadnej "nowości" jednak nie zwiastował. To gospodarze mogli i powinni objąć prowadzenie. Najpierw nie skorzystali z błędu Artura Kachnica, następnie w sukurs drużynie z Suchej Beskidzkiej przyszła zewnętrzna część poprzeczki, w którą trafił Misiek. - Szkoda tych sytuacji, po których mecz mógł się dla nas dobrze ułożyć. Z każdą upływającą minutą grało się nam coraz ciężej. Boisko jest małe, do tego murawa po zimie jeszcze nie jest taka, jaka być powinno - żałował szkoleniowiec gospodarzy Artur Zborowski, który w przerwie między rundami przejął przedostatni zespół w tabeli A-klasy wadowickiej.

Przewaga w kulturze gry i umiejętnościach była po stronie Babiej Góry. Na boisku w Rzykach trudno było jednak o fajerwerki, chociaż suszanie starali się konstruować akcje do skrzydła, czasem przez środek. Jedna z nich skończyła się świetną sytuacją Kamila Dyducha, strzałem zza pola karnego i świetną interwencją Dominika Łysonia. Była to 35 minuta. Wcześniej po dwóch rzutach rożnych wykonywanych przez Wójcika najpierw niecelnie strzelał Szymon Żaczek, następnie piłka odbiła się... od poprzeczki i wyszła na aut bramkowy. Z dystansu próbował swoich sił Michał Wójtowicz, lecz wynik nie ulegał zmianie. W 40. minucie sędzia nie zauważył ręki zawodnika gospodarzy w polu karnym Babiej Góry - opanował piłkę Krzysztof Kraus, lecz strzelił w boczną siatkę.

Od początku drugiej połowy Babia Góra ruszyła do zdecydowanych ataków. W 48. minucie Burliga świetnie wypuścił Dawida Choczyńskiego, który pognał ile natura dała w nogach w kierunku bramki gospodarzy. Ostatecznie za daleko wypuścił sobie piłkę... Była to klasyczna sytuacja 2 na 1 - równo z nim biegł Dyduch, który gdyby otrzymał piłkę, to miałby przed sobą pustą bramkę. Chwilę później z lewej strony dośrodkował piłkę w pole karne Żmuda, tam popychany był Wójcik, lecz sędzia nakazał grać dalej. 

I wreszcie nadeszła 72. minuta, o której lepiej "powie" filmik pod relacją. Faul "zarobił" Choczyński, który bez kompleksów starł się z dwoma zawodnikami Leskowca, a jeden z nich przewracając się nieprzepisowo powstrzymał zawodnika Babiej Góry. Tu dochodzimy do kolejnej istotnej sprawy, która sprawiła, że Babia Góra to spotkanie wygrała. Po prostu przystawiła się do twardo grających gospodarzy. O wiele częściej na murawie lądowali piłkarze Leskowca, to też o czymś świadczy... - Nie jesteśmy chłopcami do bicia, których fizycznie grający rywale mogą sobie przestawiać i przewracać. Mamy nie tylko ładnie grać w piłkę, lecz także pokazywać wolę walki w każdym meczu, bez względu na rywala - dodaje Kmiecik.

Na 2:0 mógł podwyższyć ten zawodnik Babiej Góry, który stałby na siódmym metrze i wykorzystał akcję Burligi. W 85. minucie z rzutu wolnego w poprzeczkę trafił Dyduch. Leskowiec w drugiej połowie słownie dwukrotnie zagroził bramce Kachnica - Nikodem Gajczak oddał jednak anemiczny strzał, po którym pika wturlała się w rękawice Kachnica, a Tomasz Pękała przymierzył z rzutu wolnego metr nad poprzeczką.

- Wynik nas cieszy, ale cała reszta to ujma dla naszej gry! Na to nie można było patrzeć i sami o tym najlepiej wiemy. Musimy się skupić na wypracowaniu swojego stylu - podsumował Grzegorz Kmiecik.

Leskowiec Rzyki - Babia Góra Sucha Beskidzka 0:1 (0:0)

Gol dla Babiej Góry: Kmiecik.

Składy:

Leskowiec: D. Łysoń - Cibor, T. Łysoń, Ryszka, Mikołajek (88' Mirek), Kowala, Polak (80' Ryczek), Pękała, Kraus, Misiek (52' Żydek), Gajczak.

Babia Góra: Kachnic - P. Burliga, Kmiecik, Żmuda, Sz. Żaczek, Wójtowicz, Kociołek, K. Burliga (83' Pacyga), Dyduch (90' Stróżak), Wójcik (62' Piątek), Choczyński (85' M. Żaczek).

Burza Roczyny - Relaks Wysoka 2:1

Dąb Tomice - Skawa Wadowice 1:2

Znicz Sułkowice-Bolęcina - Sokół Przytkowice 3:1

Astra Spytkowice - Olimpia Chocznia 5:4

TABELA:

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Relaks Wysoka 16 33 46 19
2 Babia Góra Sucha Beskidzka 16 32 32 17
3 Jałowiec Stryszawa 16 31 31 17
4 Skawa Wadowice 16 31 29 22
5 Sokół Przytkowice 16 30 43 13
6 Astra Spytkowice 17 29 38 28
7 Burza Roczyny 16 28 45 28
8 BCS Zawoja 16 24 31 32
9 Huragan Inwałd 16 22 26 29
10 Orzeł Wieprz 17 21 27 34
11 Znicz Sułkowice 16 20 37 32
12 Żarek Barwałd  17 19 25 38
13 Dąb Tomice 17 19 30 53
14 Olimpia Chocznia 16 13 35 62
15 Leskowiec Rzyki 16 9 19 43
16 Strzelec Budzów 16 6 20 49

 

B-KLASA:

2:0 i oddajemy inicjatywę

Na trybunach stadionu w Bystrej pojawiło się grubo ponad 100 kibiców. - Sami się z chłopakami zastanawialiśmy, czy ksiądz będzie święcił pokarmy na stadionie i stąd tylu widzów? - wyraźnie dopisywał humor trenerowi gospodarzy, Markowi Hodanie po wygranej 2:0 z LKS Bieńkówka.

Goście ponownie pod wodzą Jarosława Gąstały przyjechali w mocno eksperymentalnym składzie. - Miałem duże obawy o skład. Okazało się że pojechaliśmy w 14 osobowym teamie plus młodzi - mówi Gąstałą.

Wynik w 20. minucie otworzył Sławomir Basiura. Na bramkę strzeżoną przez Piotra Raczkowskiego strzelał Piotr Błachut. Bramkarz gości wybił piłkę przed siebie wprost pod nogi Basiury, a ten nie miał problemów z otwarciem wyniku spotkania.

Drugiego gola gospodarze zdobyli w 70. minucie - Jakub Hyciek dośrodkował ze skrzydła na 16 metr, gdzie ładnym strzałem całą akcję wykończył Szymon Sroka. - Mieliśmy wynik, więc mogliśmy oddać przeciwnikowi nieco pola i nastawić się na kontrataki - powiedział Hodana.

Problem jednak w tym, że Bieńkówka bardzo śmiało ruszyła do przodu i zaczęła zagrażać bramce strzeżonej przez Dariusza Pustułę. Na szczęście dla gospodarzy skończyło się tylko na strachu. - Zagraliśmy dobre spotkanie, mieliśmy trzy bardzo dogodne sytuacja ale nie udało się ich wykorzystać. Gospodarze, tak naprawdę obie bramki dostali w prezencie - podsumował Gąstała.

KS Bystra - LKS Bieńkowka 2:0 (1:0)

Gole dla Bystrej: Basiura, Sroka.

Składy:

Bystra: Pustuła - Hyciek, Migas (70' Kulka), Urbański, Mikołajczyk, Błachut (60' Chorąży), Sroka, Bala, Kaczmarczyk (90' Ciapała), Basiura, Wójtowicz (65' Drozd).

Bieńkówka: Raczkowski - Pęcek, Lach, Jończyk, Kosterski, Zgudziak, Chromy, Gąstała, Frączek, Żołnierek, Bochenek.

Nagrodzeni za grę do końca

Do 80. minuty spotkania w Sidzinie, Błyskawica Marcówka prowadziła 2:0 i wydawało się, że nic i nikt nie jest w stanie wydrzeć zwycięstwo podopiecznym Dariusza Klimasary. A jednak!

Po pierwszej połowie goście zasłużenie prowadzili 1:0. To Błyskawica była częściej przy piłce i prowadziła grę. W 30. minucie nieporozumienie bramkarza gospodarzy i linii obrony wykorzystał Grzegorz Sałapat. Piłkarzy z Sidziny w tej części gry stać było tylko na dwa niecelne strzały Grzegorza Motor oraz Tomasza Jaromina. Serca kibiców Dębu zabiły mocniej, gdy w polu karnym upadł Krzysztof Rak. Gwizdek sędziego w tej sytuacji wcale nie oznaczał podyktowania rzutu karnego, lecz żółtą kartkę za próbę wymuszenia dla napastnika gości.

Kiedy dziesięć minut po wznowieniu gry w drugiej połowie z najbliższej odległości do bramki trafił Kamil Mirek, goście z Marcówki mogli już powoli szykować się do świętowania. 

Dąb jednak nie rezygnował - sygnałem do bardziej zdecydowanych ataków była okazja, w której piłkarze z Sidziny aż trzykrotnie uderzali w kierunku bramki, gdzie stał Jacek Pindel. Szansę na podwyższenie prowadzenie miała również Błyskawica - po jednej z akcji zmierzającą już do bramki futbolówkę ofiarną interwencją zatrzymał Marek Szczurek.

Kontaktowego gola w 80. minucie zdobył Damian Staszczak, który sprytnie uprzedził golkipera Błyskawicy. W samej końcówce do ataku został przesunięty Grzegorz Motor i okazała się to trafna decyzja - to właśnie on doprowadził do wyrównania.

Dąb Sidzina - Błyskawica Marcówka 2:2 (0:1)

Gole dla Dębu: Staszczak, G. Motor.

Gole dla Błyskawicy: Sałapat, Mirek.

Grom Grzechynia - Olimpia Zebrzydowice 3:1

Chełm Stryszów - Tarnawianka Tarnawa 6:2 (4:1)

Gole dla Tarnawianki: Klimasara, Zawiła.

Skład Tarnawianki: Urbanek - Zawiła, Sitarz, Grygiel, Rybak, Elżbieciak, Basiura (85' Biel), Madej (67' Talaga), Klimasara, Stopka (60' Popielarczyk), Bury.

Hulał wiatr

Mówi się, że wiatr rozdawał karty, lecz bardziej te słowa pasują do innego sportu niż piłka nożna - np skoków narciarskich. W sobotnim spotkaniu Żarka Stronie z Huraganem Skawica, wiatr wystąpił w roli głównej. W obu połowach sobotniego spotkania o sile drużyn i sposobie gry decydował właśnie on powodując, że gra nie wyglądała zbyt ładnie i raczej była dziełem przypadku (w pierwszej połowie Huragan grał z wiatrem).

Już w 3. minucie ze środkowej strefy boiska z odległości ok 35 m zawodnik Żarka dośrodkował piłkę nad dwójką środkowych obrońców Huraganu i niby piłka miała spokojnie wpaść w ręce Mateusza Malika, ale tak pod wpływem mocnego wiatru zawiesiła się w powietrzu. Obrońcy gości w szoku, Malik wypluł piłkę i zawodnik gospodarzy dobił do pustej bramki.

Utracona bramka była momentem zwrotnym w tym spotkaniu. Piłkarze ze Skawicy przejęli kontrolę nad wydarzeniami na boisku i pokusić się o kilka goli. 

 W 23. min wybita piłka po rzucie rożnym wpada pod nogi Michała Pacygi i jest 1:1. Dwie minuty później po rozegraniu w środku boiska z 20 m ładnym strzałem w długi róg popisał się Bartłomiej Pacyga. On, podobnie jak Mirosław Pacyga, mógł jeszcze zdobyć jedną bramkę w tej części gry.

W drugiej połowie, gdy Skawica występowała pod wiatr, gra stała się wyrównana, nawet z niewielkim wskazaniem na Stronie. Trudno Huraganowi było dokładnie wyprowadzić do przodu piłkę... W 80 min dwukrotnie ładnymi interwencjami popisał się Malik. Z kolei dla Skawicy sytuacji sam na sam nie wykorzystał Marcin Wojtyczko. W 88' Kudzia zagrał z rzutu wolnego, Marek Buba zgrywa do środka i Michał Pacyga z bliskiej odległości z pierwszej piłki ustala wynik na 1:3.

Żarek Stronie - Huragan Skawica 1:3 (1:2)

Gole dla Huraganu: M. Pacyga (dwa), B. Pacyga.

Skład HuraganuMalik - Gigoń, Gasek (75' Mariusz Pacyga), Marek, Kawulak (88' Dyrcz), D. Pacyga, S. Pacyga (65' Żywczak), B. Pacyga (77' Buba), Mirek Pacyga (85' Kudzia), Wojtyczko, Michał Pacyga.

Korona Skawinki - Leńcze 1:2

TABELA:

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Huragan Skawica 14 38 46 13
2 Błyskawica Marcówka 14 33 48 16
3 KS Leńcze 14 32 44 21
4 Żuraw Krzeszów 12 27 47 10
5 Żarek Stronie 14 25 38 25
6 Grom Grzechynia 15 21 26 37
7 Dąb Sidzina 14 18 30 26
8 KS Bystra 13 18 22 21
9 Korona Skawinki 14 18 31 33
10 Lachy Lachowice 14 17 30 41
11 Chełm Stryszów 15 16 27 34
12 Olimpia Zebrzydowice 14 10 24 33
13 Tarnawianka Tarnawa Dolna 14 9 23 52
14 LKS Bieńkówka 14 1 9 79

wyniki - i liga

19-05-2019 12:00
AKS 4 : 2 Kanonierzy
19-05-2019 11:00
Lachy 0 : 1 Zawojski.pl
19-05-2019 10:00
Gamba Furiosa 5 : 0 ZrobioneZdrewna.pl
19-05-2019 09:00
Los Asfaltos 3 : 2 RKS Huwdu
19-05-2019 08:00
Monter 3 : 0 Beton 2

Tabela - I Liga

Team
Played Points
1 Los Asfaltos 4 12
2 Monter 4 9
3 AKS 4 9
4 RKS Huwdu 4 7
5 Zawojski.pl 4 7
6 Gamba Furiosa 4 4
7 ZrobioneZdrewna.pl 4 4
8 Beton 2 4 3
9 Kanonierzy 4 1
10 Lachy 4 1

zapowiedŹ - i liga

26-05-2019 08:00
ZrobioneZdrewna.pl - RKS Huwdu
26-05-2019 09:00
Beton 2 - Lachy
26-05-2019 10:00
Monter - Kanonierzy
26-05-2019 11:00
Los Asfaltos - AKS
26-05-2019 12:00
Zawojski.pl - Gamba Furiosa

wyniki -ii liga

19-05-2019 13:00
Granda 7 : 2 Gang Albanii reaktywacja
19-05-2019 12:00
Bienia 7 : 1 Świt
19-05-2019 11:00
Mucharz Team 6 : 3 Relax
19-05-2019 10:00
Black Shadows 4 : 7 Golden Street
19-05-2019 09:00
Bad Boys 7 : 3 Wolves

Tabela - Ii Liga

Team
Played Points
1 Bad Boys 4 12
2 Mucharz Team 4 10
3 Relax 4 9
4 Golden Street 4 7
5 Bienia 4 7
6 Granda 4 7
7 Wolves 4 4
8 Black Shadows 4 1
9 Gang Albanii reaktywacja 4 0
10 Świt 4 0

zapowiedŹ - ii liga

26-05-2019 09:00
Granda - Golden Street
26-05-2019 10:00
Gang Albanii reaktywacja - Świt
26-05-2019 11:00
Black Shadows - Relax
26-05-2019 12:00
Bienia - Wolves
26-05-2019 13:00
Mucharz Team - Bad Boys

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportPiłka nożnaPiłkarski weekend: Rupa rozstrzyga derby, piąteczka Garbarza, złoty strzał Kmiecika, Żarek Huraganowi niestraszny