Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

sobota, 28 kwiecień 2018 19:08

Piłkarski weekend: Drugi bieg Tempo, zemsta Naroża, a Garbarz też zwycięski!

Mogli obawiać się spotkania z Niwą Nowa Wieś piłkarze Naroża Juszczyn, którzy jesienią przegrali na wyjeździe aż 0:8. Zemsta, rehabilitacja, jak kto woli, w pełni się udała i Naroże po raz pierwszy pod wodzą Andrzeja Sermaka sięga po trzy punkty. Gola zdobył Marcin Ferek, a bardzo ładną asystę zanotował Tomasz Murzyn. To była w ogóle udana sobota dla wszystkich naszych drużyn w wadowickiej okręgowce. W Osieku wygrało Tempo Białka, chociaż to gospodarze prowadzili po rzucie karnym do przerwy. - Po przerwie połowie włączyliśmy drugi bieg i zasłużenie wygraliśmy - skomentował zwycięstwo Krzysztof Wądrzyk. W Zembrzycach wysokie zwycięstwo odniósł Garbarz, który wygrał z Kalwarianką aż 5:1. Goście już do przerwy przegrywali 0:3, a dodatkowo grai w osłabieniu po bezsensowne czerwonej kartce dla Brazylijczyka w składzie gości. W wadowickiej B-klasie odbył się tylko jeden mecz- Grom Grzechynia zremisował bezbramkowo z Błyskawicą Marcówką. Dziwny wynik zważywszy na gabaryty boiska w Grzechyni i ofensywnie usposobione obie drużyny. Pierwsza połowa dla Gromu, druga dla Błyskawicy. - Mecz walki, bez składnych akcji z zasłużonym remisem - powiedział Marcin Kopacz, trener Gromu.

NA KOLEJNE RELACJE ZAPRASZAMY WE WTOREK :)

V-LIGA:

Taki jest futbol

Awans i spadek nie grozi Brzezinie ani Tempo w tym sezonie, ale nieprzypadkowo te dwa zespoły od kilku sezonów to drużyny z tej "mistrzowskiej połowy" tabeli. W związku z tym bez zbędnego balastu, presji promocji bądź degradacji przystąpili do spotkania, które rozegrano w sobotę o mocno nietypowej porze, bo o godzinie 11. Jesienią w Białce górą była Brzezina, która wygrała 1:0. W sobotnie przedpołudnie także była górą, bo prowadziła 1:0. Popołudnie było już jednak dla Tempo - gole Michała Puzika i Mateusza Balcera zapewniły gościom czwarte (na dziesięć spotkań) zwycięstwo na obcych boiskach.

Mimo że to Brzezina za sprawą skutecznie wykonanego rzutu karnego (faul Pawła Mentla) przez Tomasza Dubiela po kwadransie gry wyszła na prowadzenie, to goście spokojnie mogli jeszcze w tej części gry doprowadzić do wyrównania. Bliscy powodzenia byli Łukasz Rupa oraz Eryk Wróblewski. - To była najsłabsza nasza połowa w tej tundzie, chociaż i po niej wcale nie musieliśmy przegrywać - mówi trener Tempo, Krzysztof Wądrzyk.

Druga połowa była dla gości o wiele lepsza i nie chodzi tylko o to, że wygrali ją 2:0, a cały mecz ostatecznie 2:1. - Świetnie zareagowaliśmy i strzeliliśmy dwa zasłużone gole. Kosztowało nas to sporo zdrowia, chłopcy włożyli w to zwycięstwo dużo energii, wyszarpali je z wątroby. Włączyliśmy w drugiej połowie drugi bieg i pokazaliśmy swoje prawdziwe oblicze - pochwalił swoich podopiecznych Wądrzyk.

Już z czysto meczowego punktu widzenia - remis na pół godziny przed końcem spotkania to zasługa Puzika, który wykorzystał dwójkową akcję Łukasza Balcera z Bartłomiejem Pająkiem. W 80. minucie również po trójkowej akcji, ale z udziałem Michała Bisagi, Pająka i Mateusza Balcera mocnym strzałem pod poprzeczkę ustala wynik ten ostatni.

Brzezina Osiek - Tempo Białka 1:2 (1:0)

Gol dla Brzeziny: Dubiel (k.)

Gole dla Tempo: Puzik, M. Balcer.

Skład Tempo: Koper - Bryła, Mentel, Jędrzejczyk, Ł. Balcer, Frączek (65' Bisaga), Wróblewski, Rupa (72' Buksa), Puzik, M. Balcer, Pająk.

Oni to potrafią

3:0 do przerwy i rywal grający w dziesiątkę - spotkanie pomiędzy Garbarzem Zembrzyce i Kalwarianką Kalwarią Zebrzydowską w zasadzie mogłoby się zakończyć już po pierwszych czterdziestu pięciu minutach. Wysokie prowadzenie podopiecznym Zdzisława Janika zapewnił duet snajperów - Monusuru Adisa (raz) i Sławomir Puda (dwa razy). Nic dziwnego, że trener już w przerwie zostawił Monsuru w szatni, a Pudę zdjął już po 11 minutach drugiej połowy (wcześniej zdołał zdobyć swojego trzeciego, a dla Garbarza czwartego gola). W środę Garbarza czeka wyjazdowy mecz z Halniakiem w Makowie Podhalańskim i na ten mecz obaj napastnicy powinni być w stu procentach wypoczęci.

Trzy gole to jedno, a czerwona kartka dla Wenezuelczyka Valenzueli Aparicio to drugie. Aparicio potraktował z byka Monsurę i decyzja sędziego mogła być tylko jedna.

Kalwarianka zdobyła honorowego gola z rzutu karnego, a wynik w końcówce ustalił Sani Abubakar.

Garbarz Zembrzyce - Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska 5:1 (3:0)

Gole dla Garbarza: S. Puda (trzy), Monsuru, Balogun.

Gole dla Kalwarianki: Soler Munoz (k.)

Czerwona kartka: Valenzuela Aparicio (Kalwarianka).

Składy:

Garbarz: Bruzda (82' Kołata)- Sałapatek, Marek Ł. Puda (56' Boczkaja), Talaga, Abubakar, Harańczyk, Kania, Balogun, Monsuru (46' Marcelo), S. Puda (56' Łach).

Kalwarianka: Wypiór - Hobrzyk, Ryszawy, Gałuszka, Brania (46' Dybek), Giermek (78' Jagła), Soler Munoz, Valenzuela Aparicio, Gębala (34' Pająk), Boczarski, Bargieł.

Jest, jest, jest!

Naroże i Niwa na wiosnę zawodzą. Bez wygranej (Naroże wiadomo już, że do dziś), z kiepską grą, wieloma golami straconymi (Naroże 18, Niwa 10). Nie ma co jednak kopać leżącego, w tym przypadku leżących. Niwa jesienią taką sobie wyśrubowała pozycję w tabeli (24 punkty), o której wiele klubów może pomarzyć. Naroże za to marzyło tylko o zwycięstwie, bez względu na okoliczności jej towarzyszące.

Trener Andrzej Sermak mógł wreszcie skorzystać z usług Marcina Kuszyka, któremu skrócono okres karencji. W drugiej połowie na placu gry zaprezentował się powracający do zdrowia Grzegorz Ferek.

Pierwszą połowę lepiej pominąć milczeniem. Na boisku niewiele się działo. Po stronie gospodarzy najbliższy powodzenia był Tomasz Murzyn. Najgroźniejszą bronią Niwy (przez całe spotkanie) były rzuty wolne. W 43. minucie Dominik Merta sprawdził czujność Michała Fidelusa - strzał z 18 metrów był dobry, piłka przeleciała nad poprzeczką, lecz interwencja Fidelusa również była niczego sobie.

O losach spotkania zaważyły pierwsze minuty drugiej połowy. Naroże wyszło na nie niezwykle skoncentrowane i pozytywnie naładowane - Niwa kompletnie nie wiedziała co się dzieje, a gospodarze musieli sobie wziąć do serca słowa motywujące słowa wypowiedziane przez trenera. I stało się - w 50. minucie Marcin Drobny podaje do Murzyna, ten mimo asysty obrońcy dośrodkowuje wzdłuż pola karnego. Piłki nie sięga Sławomir Tlałka, a tam gdzie być powinien jest Marcin Ferek (widać to na jednym ze zdjęć w naszej galerii). 

Po tak imponującym początku Naroża... do głosu doszła Niwa. W 53. minucie po zagraniu ręką przez Kamila Kwaśniewskiego, rzut wolny mieli goście. Grający trener Niwy Kamil Żmuda zdecydował się tym razem na bezpośrednie uderzenie na bramkę Naroża, ale piłka przeszła metr nad poprzeczką. W kolejnej akcji dobre, prostopadłe podanie Sebastiana Deski do Piotra Merty w porę powstrzymał Fidelus.

W odpowiedzi do końcowej linii już w polu karnym uciekł Marcin Drobny, dośrodkował, lecz adresowaną do Kamila Kwaśniewskiego piłkę wybił jeden z obrońców.

Za chwilę akcja przeniosła się pod pole karne Naroża. Skoro tak, to rzut wolny - nawet nie jeden, a dwa. Po jednym z nich na raty łapie piłkę Fidelus - strzelał Żmuda. Po kolejnym - tym razem Żmuda dośrodkował - pojedynek główkowy wygrał Lucjan Stawowczyk, piłka spadła w okolice piątki gospodarzy, lecz tam dalekim wybiciem zażegnał niebezpieczeństwo Paweł Gąstała.

Mecz w drugiej połowie mógł się podobać - co prawda razić mogła niedokładność, czasami błędne decyzje podejmowane przez zawodników (brylowali w tym gospodarze), ale ogólnie prowadzone w szybkim tempie spotkanie było miłe dla oka. Akcje też przenosiły się z zadziwiającą szybkością i częstotliwością spod jednego na drugie pole karne. Częściej atakowali jednak zawodnicy Naroża.

Po kapitalnym zagraniu ze środka pola Kuszyka w kierunku Murzyna błąd popełnił bramkarz gości Tlałka. Wypożyczony z Tempo Białka zawodnik przerzucił piłkę nad wychodzącym golkiperem Niwy, lecz wszystko ostatecznie skończyło się na strachu dla zawodników z Nowej Wsi. Za chwilę trzy stałe fragmenty gry - rzut wolny i dwa rzut rożny wykonywał Marcin Drobny. Za pierwszym razem piłka minęła wszystkich w polu karnym i nikt nie zdołał wepchnąć jej do bramki. Za drugim futbolówka spadła na nogę Murzyna, który zdecydował się na strzał z woleja - boczna siatka, ale brawa za decyzję od kibiców Naroża były jak najbardziej zasłużone. I trzeci raz - centra, główka brata bliźniaka Rafała i piłka dwa metry nad poprzeczką.

Na osiem minut przed zakończeniem spotkania powinno być 2:0, nawet 3:0 i do widzenia. Ale nie było - po dośrodkowaniu z rzutu wolnego (z połowy Naroża) Rafała Drobnego o górną piłkę walczyło trzech zawodników: Marcin Drobny, Grzegorz Ferek i Tomasz Gardyński. Wygrał Drobny, a za chwilę futbolówka zatrzymała się na słupku! Kolejna dobra okazja dla Naroża to podanie od Grzegorza Ferka do Murzyna, który wpada w pole karne i w sytuacji sam na sam przenosi piłkę nad poprzeczką!

Sytuacje te mogły się zemścić w 90. minucie. Oczywiście - rzut wolny dla Brzeziny. Strzelał Dominik Merta, wysoko do góry piłkę wybił Fidelus i... sędzia mógł zakończyć spotkanie.

Piątki ze wszystkimi wokół zaczął przybijać prezes Naroża Krzysztof Sarna, a głębokie uff było słyszalne zapewne w okolicznych miejscowościach. A w środę kolejny mecz z nożem na gardle dla Naroża - w Zagórzu z zamykającą tabelę Zagórzanką. 

Naroże Juszczyn - Niwa Nowa Wieś 1:0 (0:0)

Gol dla Naroża: M. Ferek.

Składy:

Naroże: Fidelus - Gąstała, R. Drobny, Kaczmarczyk, Krystian Kwaśniewski, Murzyn (85' Bachul), Kuszyk, M. Ferek, Kardaś, Kamil Kwaśniewski (80' G. Ferek), M. Drobny.

Niwa: Tlałka - Gardyński, Żmuda, Deska, Nycz, Łęcki (72' Zięba), P. Merta, Piskorek, Stawowczyk, D. Merta, Zwaryczuk.

Zatorzanka Zator - Zagórzanka Zagórze 6:0

Dąb Paszkówka - LKS Jawiszowice 0:5

LKS Żarki - KS Chełmek 0:3

Victoria Jaworzno - Nadwiślanin Gromiec 1:1

TABELA STAN NA 29.04.2018

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 LKS Jawiszowice 21 60 77 21
2 KS Chełmek 21 44 55 19
3 Brzezina Osiek 21 40 51 18
4 Victoria Jaworzno 21 40 50 27
5 Nadwiślanin Gromiec 20 40 50 31
6 Tempo Białka 20 36 46 21
7 Garbarz Zembrzyce 21 36 51 28
8 Niwa Nowa Wieś 20 29 50 35
9 LKS Żarki 21 25 39 47
10 Kalwarianka Kalwaria 20 24 35 44
11 Zatorzanka Zator 21 20 30 42
12 Naroże Juszczyn 21 16 23 55
13 Halniak Maków Podhalański 20 13 24 53
14 Dąb Paszkówka 21 6 8 77
15 Zagórzanka Zagórze 20 5 15 86

A-KLASA WADOWICE:

Strzelec Budzów - Sokół Przytkowice 0:3 (0:1)

Gole dla Sokoła: Waga, Pilch, Godawa.

Skład Strzelca: Kozak - Madejczyk, K. Burliga, Daniel, Świątek (46' Gałuszka), Pocielej (75' Pocielej), Sergiel, Pieczara, Korczak, Grygiel, P. Burliga.

Historia lubi się powtarzać?

- W rundzie jesiennej po sześciu meczach także mieliśmy na koncie cztery punkty. Od tego momentu zaczął się nasz marsz w tabeli i nie mamy nic przeciwko, żeby teraz było podobnie - powiedział Krzysztof Jodłowiec po spotkaniu BCS Zawoi z Burzą Roczyny wygranym przez gospodarzy 2:1. 

Losy spotkania na korzyść gospodarzy mogły na dobrą sprawę rozstrzygnąć się w pierwszych dziesięciu minutach. BCS zmarnował trzy idealne okazje do objęcia prowadzenia. Nie zemściło się to na nich - mało tego. W 24. minucie sędzia podyktował rzut karny po zagraniu ręką przez jednego z zawodników Burzy. Do ustawionej na jedenastym metrze piłki podszedł Bartłomiej Listwan i chwilę później było 1:0. 

Dziesięć minut później zawojan od utraty gola uratował Kamil Wolski, który wygrał pojedynek sam na sam z jednym z przeciwników.

Bardzo szybko, bo już w 55. minucie Burza doprowadziła do remisu za sprawą trafienia Andrzeja Górskiego. Goście złapali przysłowiowy wiatr w żagle i coraz śmielej zaczęli zagrażać bramce Wolskiego. Ich zapędy ostudził jednak Listwan, który w 77. minucie wykorzystał podanie od Bartłomieja Ficka i po raz drugi pokonał Michała Klęczara.

W samej końcówce Burza ruszyła do przodu - przegrać 2:1 czy 3:1 to niewielka różnica i tak punktów się nie dopisze. To jednak zawojanie, którzy skutecznie kontrowali byli bliżsi zdobycia kolejnego gola.

- Cieszę się z wygranej, bo w spotkaniach z Sokołem Przytkowice czy Relaksem Wysoka nie mieliśmy szczęścia. Z Sokołem straciliśmy gole w samej końcówce, w Wysokiej prowadziliśmy do przerwy i też zeszliśmy z boiska pokonania - wylicza Jodłowiec. - Poprawia się także nasza sytuacja kadrowa. Mam nadzieję, że po kontuzji niebawem wróci do nas Grzesiek Jodłowiec, a może i ja zacznę wchodzić na ostatnie minuty - dodaje.

BCS Zawoja - Burza Roczyny 2:1 (1:0)

Gole dla BCS: Listwan (dwa).

Skład BCW: Wolski - Trybała, Bartyzel, Bach, Zięba, Pena (70' Pasierbek), Stopka, Ficek, Listwan, Kowalski (65' Dyrcz), Basiura (90' Dzięgielewski). 

Dąb Tomice - Znicz Sułkowice-Bolęcina 2:4

Żarek Barwałd Górny - Skawa Wadowice 4:2

Astra Spytkowice - Orzeł Wieprz 2:3

Leskowiec Rzyki - Relaks Wysoka 1:1

Huragan Inwałd - Olimpia Chocznia 1:0

TABELA STAN NA 29.04.2018

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Relaks Wysoka 21 46 62 21
2 Sokół Przytkowice 21 42 60 16
3 Skawa Wadowice 21 40 40 28
4 Jałowiec Stryszawa 20 38 40 24
5 Babia Góra Sucha Beskidzka 20 36 36 21
6 Burza Roczyny 21 33 53 35
7 Astra Spytkowice 21 33 44 35
8 Huragan Inwałd 21 29 33 32
9 Orzeł Wieprz 21 28 37 39
10 BCS Zawoja 21 25 35 40
11 Żarek Barwałd  21 25 34 43
12 Znicz Sułkowice 21 24 46 41
13 Dąb Tomice 21 19 34 70
14 Leskowiec Rzyki 21 14 24 52
15 Olimpia Chocznia 21 13 40 78
16 Strzelec Budzów 21 6 21 65

 

A-KLASA PODHALE:

Znowu wow

Tydzień temu właśnie tymi trzema literami podsumowaliśmy mecz Jordana Jordanów z Czarnymi Dunajec wygrany przez gospodarzy 6:1. Mija siedem dni i znowu wypada powiedzieć wow, chociaż już nie w tak dobrym dla piłkarzy z Jordanowa tonie. Z drugiej strony brawa należą się podopiecznym Jakuba Jeziorskiego, bo przegrywając po kwadransie gry 0:2 potrafili odrobić straty i wyjść nawet na prowadzenie 3:2. Skończyło się jednak na remisie 3:3. Tylko na nim.

- To był taki mecz, w którym nawet, gdy się przegrywa 0:2, to ma się świadomość, że i tak będzie dobrze. Może i wtedy przy takim rezultacie wziąłbym remis w ciemno, ale teraz odczuwam żal z powodu straconych dwóch punktów - mówi Jeziorski.

Mecz mógł się rozpocząć idealnie, ale dla gospodarzy, lecz Dawid Chmielak nie wykorzystuje sytuację sam na sam z Maksem Teperem. Minutę później boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Szymon Jochymek, a w jego miejsce na placu gry zameldował się Adam Piosek. Kolejna okazja była już dla Jordana - Szymon Wróbel strzela obok słupka. 

13 i 15 minuta to dwa ciosy wyprowadzone przez Przełęcz, chociaż nie bez pomocy zawodników z Jordanowa. Najpierw nieudana pułapka ofsajdowa i Andrzej Głowa z kilku metrów pokonuje Tepera. Następnie błąd Filipa Tyrpy i piłkę przejmują gospodarze, a całą akcję finalizuje ładnym strzałem Witold Chmielak.

Jordan bardzo szybko doszedł do siebie. Kontaktowego gola mógł zdobyć Tomasz Rapta, który po dośrodkowaniu ze skrzydła otrzymał piłkę na 10 metrze. Futbolówka jednak mu odskoczyła i z dobrej sytuacji nic nie wyszło. Jordan dążył do zdobycia chociaż jednego gola przed przerwą i dopiął swego. W 44. minucie po akcji Sebastiana Kulki z Jarosławem Madziałą do bramki trafia ten drugi. Nie była to łatwa pozycja dla byłego zawodnika Naroża Juszczyn, bo ten był jeszcze naciskany przez jednego z rywali, a mimo to oddał skuteczny strzał zza pola karnego.

- W drugiej połowie stworzyliśmy sobie pięć stuprocentowych sytuacji, ale wykorzystaliśmy tylko dwie. Za mało, żeby wygrać - przyznał Jeziorski.

Zanim Jordan doprowadził do wyrównania 2:2, mógł strzelić... trzy gole. Dwukrotnie pomylił się Madziała, a raz Michał Ryś. W przypadku uderzenia Rysia fantastyczną interwencją popisał się bramkarz Łopusznej. W 64. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego szczęśliwie gola zdobył Adam Wójtowicz, chociaż wiadomo, że szczęściu trzeba pomóc i znaleźć się w odpowiednim miejscu. 

Goście nie czekając na to, czy Przełęcz zareaguje czy nie, ruszyli dalej do przodu. Sam na sam z Danielem Kolasą nie poradził sobie Wróbel, a rezerwowy Dominik Kulak strzelił z 18 metrów w... Kolasę. Żaden z zawodników z Jordanowa nie pośpieszył w tej sytuacji z dobitką.

Kiedy goście wyszli na prowadzenie 3:2 (błąd defensorów Przełęczy i Madziała lobuje Kolasę) wydawało się, że drugie wyjazdowe trzy punkty na wiosnę staną się dla Jordana faktem. Rywala mógł dobić Rapta, ale w sytuacji 3 na 2 strzela nad poprzczką.

Przełęcz tymczasem w 85 minucie doprowadza do wyrównania. Błąd Tepera, który krzyczy "moja", choć futbolówki nie chwyta i Jakub Maciasz korzysta z tego prezentu. Koniec zabawy? Jordan dalej konsekwentnie naciera na bramkę Kolasy. Szymon Wróbel po podaniu od Gawła Tyrpy strzela bardzo niecelnie z piętnastu metrów. Następnie Gaweł Tyrpa po strzale głową przenosi piłkę nad poprzeczkę. I wreszcie sytuacji 3 na 2, 2 na 1 i... spalony?! Końcowy gwizdek sędziego chyba dla obu drużyn został odgwizdany z uzasadnioną ulgą.

- Spotkanie było prowadzone w dobrym tempie i mogło się kibicom podobać. Szkoda tej szansy, ale z drugiej strony po czterech kolejkach mamy siedem punktów na koncie i nasza sytuacja w tabeli wygląda coraz lepiej. Naszym celem jest utrzymanie - dodał Jeziorski.

Teraz przed Jordanem dwa niezwykle ważne spotkania - najpierw w czwartek z przeżywającym kryzys zespołem Podgórki Krauszów (4 porażki na wiosnę, 19 goli straconych), a w niedzielę wyjazd do Zakopanego.

Przełęcz Łopuszna - Jordan Jordanów 3:3 (2:1)

Gole dla Jordana: Madziała (dwa), Wójtowicz.

Skład Jordana: Teper - Hodana, Wójtowicz, Kulka, F. Tyrpa (46' Kołodziejczyk), Ryś (72' Kalemba), Jochymek (9' Piosek, 60' Kulak), Wróbel (90' Flaka), G. Tyrpa, Madziała, Rapta.

Czarni Czarny Dunajec - Skalni Zaskale 1:3

KS Zakopane - Lubań Tylmanowa 0:1

Podhale II Nowy Targ- Babia Góra Lipnica Wielka 2:0

Podgórki Krauszów - Orawa Jabłonka 3:7

Wierchy Rabka - Zapora Kluszkowce 3:0

Szarotka Rokiciny Podhalańskie - Zawrat Bukowina Tatrzańska 2:5

STAN NA 29.04.2018

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Wierchy Rabka 17 44 47 12
2 Podhale II Nowy Targ 17 36 55 34
3 Lubań Tylmanowa 17 33 39 27
4 Zawrat Bukowina Tatrzańska 17 32 49 34
5 Skalni Zaskale 17 30 53 37
6 Przełęcz Łopuszna 17 27 44 42
7 Orawa Jabłonka 17 24 39 41
8 KS Zakopane 16 21 29 37
9 Czarni Czarny Dunajec 16 20 38 47
10 Jordan Jordanów 17 19 34 34
11 Zapora Kluszkowce 17 16 40 48
12 Babia Góra Lipnica Wielka 17 15 33 46
13 Szarotka Rokiciny Podhalańskie 17 10 25 51
14 Podgórki Krauszów 17 10 27 62

 

B-KLASA WADOWICE:

Ani gromów, ani błyskawic

Drużyny Gromu Grzechynia i Błyskawica Marcówka do sobotniego popołudnia zdobyły łącznie prawie 90 goli. Nic dziwnego, że w spotkaniu tych drużyn spodziewano się nie jednego, dwóch, ale co najmniej trzy i więcej goli. A tutaj nie było ani gromów, ani błyskawic, tylko bezbramkowy remis.

- Rzeczywiście to dziwny wynik patrząc na ofensywne możliwości naszej drużyny i Błyskawicy - powiedział trener Gromu, Marcin Kopacz. - Pierwsza połowa dla nas, druga dla nich, więc wynik uważam za zasłużony - dodał.

Wynik spotkania mógł otworzyć Maciej Paleczny, ale zabrakło mu precyzji. Ten zawodnik zresztą szybko zakończył udział swój meczu, ale powodem wcale nie była kontuzja czy zagranie taktyczne trenera Kopacza. - Maciek otrzymał żółtą kartkę i był bliski zarobienia kolejnej. Nie kusiłem losu i dokonałem zmiany - wyjaśnia szkoleniowiec Gromu.

Dwie szanse na pokonanie Jacka Pindela miał także Rafał Toczek - najlepszą zdecydowanie tuż przed zakończeniem pierwszej połowy. Z siedmiu metrów nie trafił w bramkę! A Błyskawica? Prowadzenie mógł jej zapewnić jej lider Krzysztof Rak, lecz tego nie uczynił.

Po przerwie zaznaczyła się przewaga w sytuacjach gości. Bardzo wysoko grał bramkarz Błyskawicy, często dublując pozycję ostatniego obrońcy. W ostatnich dziesięciu minutach na boisku w Grzechyni trwała prawdziwa kanonada, a piłka raz po raz gościła na połowie gospodarzy. - Opadliśmy z sił, ale na szczęście udało się nam przetrwać te ciężkie chwile. To był typowy mecz walki, bez ładnych i składnych akcji - podsumował Marcin Kopacz.

Grom Grzechynia - Błyskawica Marcówka 0:0

Składy:

Grom: Suski - M. Surmiak, Kurdas, Tokarz (70' K. Polak), Cygan, Paleczny (34' Pieróg), Kaczmarczyk, Toczek (90' S. Polak), Kopacz, P. Surmiak, Czubin.

Błyskawica: Jacek Pindel - Klimasara, Paczka, Pilch, M. Rak, M. Porębski, Mirek, Sałapat, Jakub Pindel, R. Porębski, K. Rak.

Nagrodzeni

Bardzo długo, bo dopiero w 70. minucie Huragan otworzył wynik na boisku w Lanckoronie. Tam swoje mecze rozgrywa Korona Skawinki i miejscowy Znicz. - Niestety, widać po stanie murawy, która jest w bardzo kiepskim stanie, że grają tu dwie drużyny. Mało trawy i mnóstwo dziur. Utrudnia to mega grę - mówi trener Huraganu, Krzysztof Kudzia.

Nie przeszkodziło to gościom w totalnym zdominowaniu rywala. Do momentu otwarcia wyniku przez Marcina Wojtyczko I, zawodnicy liera stworzyli sobie kilka świetnych, stuprocentowych okazji. Najbliżej szczęścia był... bramkarz Mateusz Malik, który w pierwszej połowie nie wykorzystał rzutu karnego.

Rezultat ustalił w 80. minucie Sebastian Pacyga. - To był bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu, możliwe, że najlepszy. Graliśmy super jak nigdy, skrzydłami, było wiele dośrodkowań lub zagrań po ziemi, po których wystarczyło tylko dołożyć nogę i skierować piłkę do bramki. Tuta zaczynały się schody - wszyscy sądzą, że jest już bramka, a tutaj piłka nagle podskakuje, albo zawodnicy nie trafiają w nią czysto i ta ląduje"w chmurach" - powiedział Kudzia.

Zwycięzców się jednak nie sądzi, a przy tym zdecydowanego lidera rozgrywek to już w ogóle. W ósmym wyjazdowym spotkaniu w tym sezonie, Huragan odnosi siódme zwycięstwo.

Korona Skawinki - Huragan Skawica 0:2 (0:0)

Gole dla Huraganu: M. Wojtyczko I, S. Pacyga.

Skład Huraganu: Malik - Sumera, Gasek (85' Kudzia), Buba, Marek, S. Pacyga, B. Pacyga (65' Dyrcz), Żywczak, M. Wojtyczko I, Michał Pacyga, D. Pacyga (20' Mariusz Pacyga (75' M. Wotyczko II).

Lachy Lachowice - LKS Bieńkówka 3:0 / goście nie przyjechali

Faworyt to faworyt

- Takie mecze potrafią być trudne, gdy zlekceważy się przeciwnika. Wiedzieliśmy, że jesteśmy stuprocentowym faworytem i chcieliśmy spokojnie poprzez konstruowane akcje przedostawać się w okolice pola karnego Tarnawianki - powiedział Jacek Kudzia, trener Żurawia Krzeszów. No trzeba też zaznaczyć, że goście nieco ułatwili Żurawowi zadanie - po kwadransie gry było 4:0, a w drugiej połowie gol na 6:0 został zdobyty w 22 sekundzie. Różnica klas w jakości gry oraz zawodników obu drużyn nie podlegała dyskusji

Tarnawianka nie przyjechała do Krzeszowa kurczowo bronić wyniku i wybijać na oślep futbolówkę. - To chyba jedyny pozytyw po takim spotkaniu. Próbowaliśmy cały czas grać piłką - powiedział Jakub Nosal, szkoleniowiec zespołu z Tarnawy.

8:0 to niecodzienny wynik, więc pokrótce - w 2. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do bramki Tarnawianki trafia Łukasz Sitarz, który w przerwie zimowej przyszedł do Krzeszowa właśnie z Tarnawy Dolnej. Na 2:0 podwyższył Damian Grygiel, który zaliczył tym samym samobója - w pole karne dośrodkował Dawid Klimowski, a Grygiel niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki. Na 3:0 ponownie trafia Siatrz, a asystę zapisuje Grzegorz Talaga. Czwarty gol to zasługa Klimowskiego, który wykorzystuje rzut karny podyktowany za faul na Jarosławie Bielarzu. Piąte trafienie dla Żurawia to zasługa Michała Talagi (kolejna asysta Klimowskiego). Takim rezultatem kończy się pierwsza połowa, chociaż bramek dla gospodarzy mogło i powinno być więcej.

Wspomniana na samym początku 22 sekunda drugiej połowy i gol na 2:0 Bielarza po ładnej, zespołowej akcji z udziałem kilku zawodników. Siódme trafienie to indywidualna akcja rezerwowego Bartłomieja Targosza, który ładnie ze skrzydła ściął akcję do środka i oddał mocny strzał. Wynik ustalił Grzegorz Talaga pokonując Pawła Urbanka z pięciu metrów.

- Wygraliśmy 8:0 i chociaż nie wykorzystaliśmy wszystkich okazji, to jestem z naszej skuteczności zadowolony - powiedział Kudzia.

- Przed nami trzy bardzo ważne mecze z Sidziną, Leńczami i Zebrzyowicami, po których mam nadzieję zdobędziemy pierwsze na wiosnę punkty - dodaje Nosal.

Żuraw Krzeszów - Tarnawianka Tarnawa 8:0 (5:0)

Gole dla Żurawia: Sitarz (dwa), Bielarz, M. Talaga, Klimowski (k.), Targosz, G. Talaga, samobójczy.

Składy

Żuraw: Ficek - M. Talaga, Zawora (70' G. Kawończyk), Wajdzik, Sz. Pilarczyk (70' Kubasiak), Sumera, Sitarz (46' Targosz), Łuczak, G. Talaga, Klimowski (60' Bułka), Bielarz (60' Barzycki).

Tarnawianka: Urbanek - Rybak (60' Marek Biel), Grygiel, Zawiła (30' G. Biel), Sitarz, Grabowski, Klimasara, Gawronek(65' Elżbieciak), Bury, Madej (60' Marcin Biel), Popielarczyk (75' Gierat).

Wyszli spod presji

Piękne niedzielne popołudnie, komplet (a może i nadkomplet publiczności), derby z lokalnym rywalem, który jesienią wygrał 2:0 i wreszcie, może i najważniejszy powód do sięgnięcia po trzy punkty - kołyska dla syna Marcina Korbla, który całkiem niedawno przyszedł na świat. Dąb Sidzina poradził sobie z taką dodatkową presją na trzy - trzy gole i trzy punkty w meczu z Bystrą.

O mobilizacji na to spotkanie najlepiej świadczą meczowe protokoły - siedmiu rezerwowych w Bystrej, siedmiu rezerwowych w Sidzinie. - Nie zmieściłem się na ławkę rezerwowych. Chciałbym zawsze mieć taki komfort wyboru - mówi Mariusz Zawiła, trener sidzińskiego Dębu.

Ten mecz nie miał prawa być ładny dla oka i taki nie był. Wiele gry faul, rękami, mnóstwo wślizgów, pretensji (dlaczego sędzia nie karał po równo zawodników żółtymi kartkami za takie a nie inne słowa/wyzwiska, wie chyba tylko on sam). W 25. minucie Grzegorz Motor po zderzeniu się głową z Piotrem Błachutem musiał opuścić plac gry, a następnie czekał na przyjazd karetki (cztery szwy). 

Spotkanie lepiej zaczęli goście, ale w miarę upływu czasu zaczął się wyrównywać. W 13. minucie Grzegorz Krupa zagrywa w pole karne, a ładnym, technicznym strzałem (w skrócie lobem) popisuje się Mariusz Lipa i gospodarze prowadzą 1:0. - Strata takich goli jest niedopuszczalna - przyznaje Marek Hodana. - Po kontuzji Grześka Motora, czyli lidera Dębu, nagle przestajemy grać... - dodaje.

Dąb tymczasem najprostszymi sposobami skutecznie przedostawał się w okolice pola karnego gości. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego z woleja uderza Marek Szczurek, lecz piłkę blokuje... Jacek Malada. 28-letni Malada oddaje również groźny strzał, lecz obok słupka.

W 30. minucie na strzał z dalszej odległości decyduje się Tomasz Jaromin. Piłka odbija się od brzucha jednego z rywali, a Lipa uprzedzając i defensora Bystrej i jej bramkarza, podwyższa rezultat na 2:0

W końcówce pierwszej połowy Bystra miała rzut wolny z 20 metrów. Po jego wykonaniu piłka ładnie przeleciała nad murem, ale też nieznacznie i ominęła bramkę gospodarzy. W odpowiedzi mocnym akcentem mógł zakończyć tą część Damian Staszczak, lecz świetną interwencją popisał się Dariusz Pustuła

Po przerwie po dośrodkowaniu w polu karne Dębu totalnie niepilnowany Michał Wójtowicz strzela obok bramki. W 65. minucie srogo mógł gości kosztować błąd Pustuły, który o mały włos, a straciłby piłkę na rzecz naciskającego go Lipy. Skończyło się tylko na strachu i ostrej reprymendzie od trenera. W kolejnej akcji asystę mógł zanotować bramkarz gospodarzy Sebastian Motor - po jego dalekim wybiciu piłki ta przelatuje nad kolejnymi zawodnikami, trafia pod nogi Staszczaka, który w sytuacji sam na sam z Pustułą strzela lekko obok bramki. Na kwadrans przed końcem Staszczak, z którym obrońcy Bystrej mieli sporo problemów, zdecydował się na uderzenie zza pola karnego - świetnie do boku, zgodnie z bramkarskim rzemiosłem, broni Pustuła. 

Dwie minuty później po najładniejszej akcji Bystrej w drugiej połowie (trzy podania z pierwszej piłki) z linii szesnastki strzela Jakub Kulka, ale Sebastian Motor jest na posterunku. 

I kiedy wydawało się, że mecz zakończy się wynikiem 2:0, z rzutu wolnego celnym strzałem popisuje się Tomasz Lipka i Dąb wygrywa ostatecznie 3:0.

- Udało się nam z nawiązką zrewanżować lokalnemu rywalowi za jesienną porażkę. To było zasłużone zwycięstwo. Szkoda tylko straty Grześka Motora - podsumował Zawiła.

- Brak konsekwencji zwłaszcza w linii pomocy spowodował, że więcej akcji mieli gospodarze. Parę akcji udało się nam jednak fajnie przeprowadzić z użyciem skrzydłowych, czy ze środka pola. Stwarzamy okazje, ale ich nie wykorzystujemy. Mam nadzieję, że w końcu zaczniemy je wykorzystywać - tyle od trenera Bystrej.

Dąb Sidzina - KS Bystra 3:0 (2:0)

Gole dla Dębu: Lipa (dwa), Lipka.

Składy:

Dąb: S. Motor - Kostka, Chorąży (46' Korbel), Ł. Motor, Jaromin, Staszczak, Krupa, Szczurek (70' Lipka), G. Motor (25' A. Kolaniak), Malada (60' Ł. Kolaniak), Lipa (72' Pastwa).

Bystra: Pustuła - Błachut, Urbański, Mikołajczyk, A. Gałka (77' Chorąży), Sroka, Różycki (86' Bala), Kaczmarczyk (60' Drozd), Migas, Basiura, Wójtowicz (65' Kulka).

Leńcze - Olimpia Zebrzydowice 2:0

Chełm Stryszów - Żarek Stronie 1:3

TABELA STAN NA 29.04.2018

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Huragan Skawica 18 50 57 14
2 Żuraw Krzeszów 18 45 77 13
3 Błyskawica Marcówka 18 38 54 22
4 KS Leńcze 19 35 49 34
5 Żarek Stronie 18 34 46 32
6 Grom Grzechynia 19 28 35 50
7 Korona Skawinki 18 27 44 36
8 Dąb Sidzina 18 27 41 33
9 Lachy Lachowice 19 27 42 47
10 Chełm Stryszów 19 19 36 43
11 KS Bystra 18 18 24 32
12 Olimpia Zebrzydowice 18 13 27 43
13 Tarnawianka Tarnawa Dolna 18 9 28 70
14 LKS Bieńkówka 18 1 11 101

B-KLASA PODHALE:

Wierchy Lasek - Unia Naprawa 4:1

Dunajec Ostrowsko - Skawianin Skawa 6:0

Janosik Sieniawa - Lepietnica Klikuszowa 2:1

Delta Pieniążkowice - Wiatr Ludźmierz 0:2

Grel Trute - Skałka Rogoźnik/Stare Bystre 1:1

Korona Piekielnik - Luboń Skomielna Biała 0:2

TABELA STAN NA 29.04.2018

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Wiatr Ludźmierz 14 35 33 8
2 Lepietnica Klikuszowa 14 33 40 18
3 Dunajec Ostrowsko 14 31 38 18
4 Delta Pieniążkowice 14 23 30 24
5 Janosik Sieniawa 14 20 24 20
6 Grel Trute 14 17 26 29
7 Unia Naprawa 14 16 24 32
8 Wierchy Lasek 14 15 30 37
9 Skałka Rogoźnik/Stare Bystre 14 15 19 30
10 Luboń Skomielna Biała 14 14 26 34
11 Skawianin Skawa 14 14 17 30
12 Korona Piekielnik 14 7 11 35

 

C-KLASA:

Płomień Sosnowice - Świt Osielec 2:0 (2:0)

Gole dla Płomienia: Folga, Bujak.

Skład Świtu: Wójcik (46' Zaręba) - A. Guzik, Herman (55' Proszek), Turek (64' G. Traczyk), Sobinek (46' Motor), Oleksa (80' Adamczyk), Ł. Traczyk, M. Guzik, Gierat, W. Traczyk, Gwiazdoń.

Zaskawianka Wadowice - Jastrzębianka Jastrzębia 3:0

Pogoń Bugaj - Jubilat Izdebnik 2:3

Zryw Lanckorona - Orzeł II Wieprz 1:1

Gronie Zagórnik - Łysa Góra Zawadka 4:0

TABELA STAN NA 29.04.2018

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Jubilat Izdebnik 13 37 40 14
2 Orzeł II Wieprz 14 28 32 20
3 Gronie Zagórnik 14 28 43 20
4 Zaskawianka Wadowice 14 27 52 28
5 Orzeł Radocza 13 19 33 40
6 Łysa Góra Zawadka 14 17 27 29
7 Jastrzębianka Jastrzębia 14 15 24 43
8 Zryw Lanckorona 14 13 29 45
9 Płomień Sosnowice 13 13 19 29
10 Świt Osielec 14 9 16 30
11 Pogoń Bugaj 13 8 17 33

 

 

 

HomeSportPiłka nożnaPiłkarski weekend: Drugi bieg Tempo, zemsta Naroża, a Garbarz też zwycięski!