Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!


Ogłoszenia opłacone przez Komitetety Wyborcze w wyborach Parlamentarnych.

sobota, 08 wrzesień 2018 16:24

Piłkarski weekend: Gąstała nie zatrzymał Garbarza, Halniak wygrywa 3:0, Jordana marsz w górę tabli trwa

Tylko w dziesięcioosobowym składzie pojechali na mecz do Sosnowianki zawodnicy Garbarza Zembrzyce. Na ostatnią w tabeli Sosnowiankę wystarczyło - cztery gole zdobył król strzelców poprzedniego sezonu Monsuru Adisa. Jedno trafienie zanotował... Sławomir Puda. W obliczu plagi kontuzji do składu Garbarza wrócili bracia Pudowie i mimo że nie odbyli żadnego treningu z drużyną, wystąpili w sobotę od deski do deski. Dwutygodniowa przerwa w grze wyszła na dobre Halniakowi Maków Podhalański. Do tej pory podopieczni Sławomira Frączka sił mieli tylko na pierwsze czterdzieści pięć minut. W meczu z Arką Babice do przerwy było bez goli na stadionie w Makowie, skończyło się na 3:0 dla makowian (dwa gole Damiana Kowalczyka, jedno Dawida Burzyńskiego). Kolejne zwycięstwo notuje Żuraw Krzeszów - już do przerwy wynik spotkania w Skawicy był rozstrzygnięty. Po dwóch trafieniach Jarosława Bielarza i karnym wykorzystanym przez grającego prezesa Krzysztofa Ćwietnię było 3:0. Po przerwie Żuraw jeszcze podwyższył prowadzenie na 4:0. Huragan stać było tylko na dwa gole. W Juszczynie po golach Pawła Romaniaka i Marcina Drobnego triumfuje Naroże - wygrana z Sokołem Przytkowice mogła być o wiele bardziej efektowna, ale gospodarze nie wykorzystali kilku świetnych okazji. O sporym, w sumie ogromnym, pechu może mówić Jałowiec Stryszawa - w 92. minucie przy stanie 2:1 dla Orła Wieprz w słupek trafił Mariusz Górny. Goście wyprowadzili tymczasem kontrę i skończyło się na 3:1. W podhalańskiej A-klasie Jordan Jordanów wygrywa w Klikuszowej 2:1.. Wiele goli padło w meczach naszych B-klasowców - radość w Lachowicach i Sidzinie, gdyż Lachy w Zebrzydowicach (4:3) i Dąb w Izdebniku (5:2) wygrały. Wysoko, bo aż 1:4 w Stroniu przegrywa Grom Grzechynia.

V-LIGA:

Gorąca linia zadziałała

W tygodniu wydawało się, że Garbarz Zembrzyce do Stanisławie nie pojedzie. Plaga kontuzji, wąska kadra zrobiły swoje. Cuda jednak się zdarzają - pierwszy to powrót do składu Mariusza Kani, który po urazie w poprzedniej kolejce miał się już szykować do operacji. A tu proszę - pełne dziewięćdziesiąt minut. Cud drugi to występ Monsuru Adisy, który z powodu kontuzji kostki nie trenował przez dwa tygodnie. Wreszcie cud trzeci to występ braci Łukasza i Sławomira Pudów - obaj pożegnali się z Zembrzycami w poprzednim sezonie... - Prezes i trener byli z nimi w kontakcie i postanowili nam pomóc. Czy będą grali w kolejnych naszych spotkaniach? Nie wiem - mówi kierownik Garbarza, Józef Talaga.

Sosnowianka, której trenerem jest Jarosław Gąstała (w tym meczu nawet i grającym trenerem) po spadku z IV-ligi szykuje się na kolejną degradację. Mecz z Garbarzem był piątym przegranym w tym sezonie.  Obie drużyny do soboty nie zdobyły nawet punktu. Wynik 5:1 mówi sam za siebie, chociaż gospodarze może i powinni zdobyć przynajmniej jednego gola więcej. 

Obie drużyny nie miały nic do stracenia, mogły tylko zyskać, stąd kibice byli świadkiem radosnego futbolu. Zdecydowanie na tle wszystkich zawodników wyróżniał się Monsuru Adisa i nie tylko dlatego, że zdobył cztery gole. - Adisa grał w ataku, kiedy trzeba było to w pomocy. To był jego meczu - dodaje Talaga.

- Tak naprawdę w Garbarzu jest jeden pan piłkarz i nazywa się Monsuru Adisa. W pojedynkę wygrał z nami mecz - mówi Gąstała i dodaje: - Wiedziałem w jakiej sytuacji jest drużyna trenera Zdzisława Janika. Uczulałem chłopaków w szatni, że gra w osłabieniu personalnym, wcale nie musi świadczyć o przewadze drużyny przeciwnej.

Bo faktycznie - Garbarz zagrał cały mecz w dziesiątkę. Z tego powodu oddał grę Sosnowiance, a sam nastawił się na kontry. Mając w składzie Adisę i co by nie mówić, bardzo doświadczonego Sławomira Pudę, można śmiało myśleć nawet w takich okolicznościach przyrody o zdobyciu trzech punktów.

Pierwszy gol to rzut karny dla Garbarza podyktowany za faul na Sławomirze Pudzie. - Karny był mocno kontrowersyjny - przyznaje Gąstała. Z jedenastu metrów trafia Adisa.

Na 2:0 podwyższa Sławomir Puda. Sosnowianka łapie kontakt po bardzo dobrej i składnej akcji, którą wykończył perfekcyjnym uderzeniem Szymon Szydłowski.

Trzeci gol dla Garbarza i w sumie każdy kolejny, był podobny do poprzedniego. Podanie do Adisy, który albo strzela od razu, albo prezentuje rajd i wygrywa sytuację sam na sam z Gąstałą. Istny one man show. - Rezultat spotkania to ostatecznie 5:1 dla zembrzyczan, ale... - Mimo posiadanej przewagi nie potrafimy jej wykorzystać. Biliśmy głową w mur. Bramki, które straciliśmy to gole, które nie powinny się zdarzyć na poziomie trampkarza. W tym meczu mieliśmy wiele sytuacji, cztery poprzeczki, dwa razy świetnie wybronił golkiper gości. Ostatecznie ograł nas Monsuru Adisa. Po przerwie ruszyliśmy do przodu, zrobiłem korekty, mieliśmy trzy bardzo dobre sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy - przyznaje Gąstała.

- Sosnowianka miała sytuacje, ale my chociaż na jednego gola zasłużyliśmy. W Białce tydzień temu powinniśmy przegrać o wiele wyżej, a mecz kończy się minimalnym rezultatem 0:1. Tak w piłce bywa. Trzeba też nam oddać, że mieliśmy również strzały w słupki i niewykorzystane okazje sam na sam - podsumowuje Józef Talaga.

Sosnowianka Stanisław - Garbarz Zembrzyce 1:5 (1:2)

Gol dla Sosnowianki: Szydłowski.

Gole dla Garbarza: Monsuru (cztery), S. Puda.

Składy:

Sosnowianka: Gąstała - Żak (65' Szydłowski K), Mamcarczyk, Konopka, Wojtaszyk, Pustułka (60' Sikora), Szydłowski, Węgiel, Gawron (80' Błachut), Pacut (82' Sarapata).

Garbarz: Kołata - D. Elżbieciak, Florczak, Burliga, Ł. Puda, Kania, Skerlet, Mackiewicz, Monsuru, S. Puda.

Na kłopoty najlepsze zwycięstwo

- Za nami dwutygodniowa przerwa w grze, bo Iskra Klecza Dolna wycofała się z rozgrywek. Czy była ona dla nas potrzebna? Trudno powiedzieć. Na pewno rzeczy, które mamy do nadrobienia pod względem fizycznym, będziemy mogli wypracować dopiero w przerwie zimowej. Teraz gramy i chcemy zdobyć jak najwięcej punktów. Pozytyw na pewno jest taki, że na chwilę obecną mamy tyle punktów, ile mieliśmy w tamtym sezonie po rundzie jesiennej - mówi trener Halniaka Maków Podhalański, Sławomir Frączek.

Przed meczem z Arką Babice sytuacja kadrowa makowian, można powiedzieć tradycyjnie, skomplikowała się. Do grona kontuzjowanych: Szymona Grzywy, Przemysława Gałuszki, Adama Popowicza dołączył Michał Malina. - To czwórka zawodników przewidziana do gry w pierwszym składzie. Dziwią mnie narzekania drużyn, które z powodu braku jednego zawodnika lamentują, jak to ich sytuacja jest trudna - dodaje Frączek.

Pierwsza połowa sobotniego spotkania bez większej historii. Jedyny moment, który spowodował większe poruszenie na trybunach, to niepodyktowany rzut karny dla Halniaka. - To już taka niechlubna tradycja, że sędziowie boją się w Makowie gwizdać dla nas rzuty karne - mówi Frączek.

W drugiej połowie mecz ułożyły dwa gole zdobyte przez Dawida Burzyńskiego i Damiana Kowalczyka. Oba sprezentowane przez bramkarza gości, który wypluwa przed siebie piłkę po strzałach z dystansu (strzał Burzyńskiego, gol Kowalczyka, strzał Kowalczyka, gol Burzyńskiego). Na 3:0 mógł podwyższyć Maciej Furman, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem Arki trafia w poprzeczkę. Ostatecznie mecz kończy się wynikiem 3:0 - Kowalczyk po raz drugi wpisuje się na listę strzelców.

- Wygraliśmy dzięki dojrzałości i doświadczeniu zawodników - podsumowuje Frączek.

Halniak Maków Podhalański - Arka Babice 3:0 (0:0)

Gole dla Halniaka: Kowalczyk (dwa), Burzyński.

Skład Halniaka: Kobiałka - Marsowicz, Furman, Bagnicki, Raczek, Piskorz (75' Wójtowicz), Krauz, Burzyński, Bobek (85' Zajda), Sarnicki (55' Barczuk), Kowalczyk.

Diagnoza jest, lekarstwa brak

Stało się. Pierwszej porażki w sezonie doznał zespół Tempo Białka. Niedzielny rywal Tempo, Brzezina Osiek przed sezonem była zaliczana do jednych z faworytów ligi. Na razie gra bezkompromisowo - wygrywa lub przegrywa, bo 6 kolejkach wygląda remisowo 3:3. W Białce trener Piotr Balonek ani myślał grać w otwarte karty z ofensywnie usposobionymi gospodarzami.

- Naszym celem było zagrać ciasno w defensywie i starać się zagrywać prostopadłe piłki do przodu. Wiedziałem, że Tempo czasami za mocno odkrywa się w środkowej strefie. Chcieliśmy to wykorzystać i udało się - mówi Balonek.

Gol na wagę zwycięstwa padł w 25. minucie, kiedy to Tomasz Borowczyk podał do Kamila Szewczyka, a ten zmusił Marcina Kopra do kapitulacji. To był pierwszy celny strzał drużyny gości. - Pierwszy celny, ale wcześniej wyprowadziliśmy ładną akcję. Byłem skupiony tylko na swojej drużynie, nawet nie wiedziałem, że Tempo po raz pierwszy przegrało ligowy mecz. Dopisało nam szczęście, o czym nie można mówić w kilku poprzednich meczach na czele z ostatnim spotkaniem z Niwą Nowa Wieś (lider wygrał w Osieku 2:0, gospodarze od 60 minuty grali w dziewiątkę, a na trybuny został też odesłany trener Balonek). Czasami sami rzucaliśmy sobie kłody pod nogi, czasami robili to inni. Widziałem dzisiaj jedność w drużynie i to napawa optymizmem - podsumował Balonek.

Szczęście Brzeziny oznacza niesamowity pech Tempo. Tak niesamowity, bo gospodarze w kolejnym meczu stwarzają sobie wiele okazji, ale ich nie wykorzystują. - Ta porażka nie powinna się nam przydarzyć - otwarcie mówi trener Tempo, Krzysztof Wądrzyk. - Do momentu straty gola stworzyliśmy sobie 3-4 sytuacje stuprocentowe. Skuteczność jest naszą piętą achillesową. Nie jestem w stanie wejść na boisko i strzelić do bramki. Nie mam zamiaru tego zamiatać pod dywan i udawać, że problemu nie ma. Z drugiej strony cieszę się, że dochodzimy do sytuacji strzeleckich, stworzyliśmy ich multum! - dodaje.

W pierwszej połowie dwukrotnie bliski powodzenia był Jakub Smagło. W jednej z sytuacji fenomenalną interwencją popisał się Łukasz Kulczyk. Innym razem zmierzającą nieuchronnie do bramki piłkę wybił jeden z obrońców gości Minimalnie obok konstrukcji bramki gości strzelał z rzutu wolnego Łukasz Rupa

Po przerwie trwał atak za atakiem w wykonaniu gospodarzy. Piłka często gościła w okolicy pola karnego gości, albo w nim, lecz efektu bramkowego nie było. W końcówce przy okazji rzutu rożnego do przodu ruszył nawet bramkarz Koper, ale wynik nie uległ zmianie. Tymczasem Brzezina stosowała proste, ale jakże skuteczne środki - twarda, momentami nawet za bardzo, gra. Wystarczyło.

- Oddzieliliśmy grubą kreską czas, gdy był z nami Bartek Pająk. Nie ma go i nie ma co gdybać, jakby ten i inne mecze w których nie grał wyglądały z nim w składzie. Gramy atakiem pozycyjnym, co jest bardzo trudne dla każdej polskiej drużyny. Wierzę w to, że limit szczęścia równa się zero. Z tego powodu nasze dwa najbliższe mecze - z Niwą Nową Wieś i Nadwiślaninem Gromiec, czyli czołowymi zespołami, oba na wyjeździe, mogą być dla nas przełomowe. Porażka 0:1 z Brzeziną boli, ale przed nami jeszcze wiele grania, a grania. Nie ma się co załamywać - podsumował Krzysztof Wądrzyk.

Tempo Białka - Brzezina Osiek 0:1 (0:1)

Składy:

Tempo: Koper - Mentel, Bryła, Gruca, Ł. Balcer, Smagło, Wróblewski, Puzik, Rupa (68' Bisaga), Frączek, M. Balcer (82' Basiura).

Brzezina: Kulczyk - Majda, Bernaś, Majcherek, Pindel, Czerny, Szewczuk, Babiuch (70' Gros), Kułas (90' Tomala), Borowczyk (65' Wójcik), Dubiel (80' Dudzic).

LKS Rajsko - Relaks Wysoka 5:2

Nadwiślanin Gromiec - Niwa Nowa Wieś 0:4

KS Chełmek - Zatorzanka Zator 8:1

Stowarzyszenie Victoria Jaworzno - Kalwarianka Kalwaria 3:2

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Niwa Nowa Wieś 6 18 26 4 22
2 LKS Rajsko 6 15 15 6 9
3 Nadwiślanin Gromiec 6 13 11 8 3
4 KS Chełmek 5 12 15 5 10
5 Tempo Białka 5 10 10 2 8
6 Zatorzanka Zator 6 10 10 14 -4
7 Relaks Wysoka 6 9 19 14 5
8 Victoria Jaworzno 5 9 13 8 5
9 Brzezina Osiek 6 9 11 6 5
10 Halniak Maków Podhalański 5 7 8 6 2
11 LKS Żarki 5 3 4 11 -7
12 Arka Babice 6 3 11 21 -10
13 Garbarz Zembrzyce 6 3 6 17 -11
14 Kalwarianka Kalwaria 5 3 6 19 -13
15 Sosnowianka Stanisław Dolny 5 0 2 24 -22

 

A-KLASA WADOWICE:

Wygrana (bez konsekwencji)

Tyle sytuacji, ile de facto w każdym meczu potrafią sobie stworzyć piłkarze Naroża Juszczyn, musi budzić respekt. Już tak fajnie nie jest, gdy przejdziemy do procentu skuteczności zawodników z Juszczyna. Mecz z Sokołem Przytkowice w niczym nie różnił się od wielu w tym i poprzednich rozgrywkach w wykonaniu juszczynian. Miał też jeszcze inną pewną cechę wspólną - gospodarze tracą gola w ostatnich minutach, często jest to gol kontaktowy i na własne życzenie sprawiają sobie i kibicom nerwówkę.

Paweł Romaniak w pierwszej połowie wykorzystał niezdecydowanie obrony Sokoła i otworzył wynik. W słupek trafili bracia Rafał i Marcin Drobni. Mimo niekorzystnego wyniku, Sokół ani myślał forsować tempa czy zagrać nieco odważniejszą piłkę. Powodowało to rozluźnienie w szeregach gospodarzy, błędy w komunikacji czy jak to użył trener Jacek Kudzia "niechlujstwo".

Druga połowa wydawało się, że będzie spokojniejsza w wykonaniu gospodarzy. Po podaniu od Romaniaka wynik podwyższył Marcin Drobny. Obaj napastnicy spokojnie mogli jeszcze zdobyć po 1-2 golu, ale tego no -  nie zrobili. Skoro nie oni, to może... Kamil Kwaśniewski? Też nie, chociaż sytuacja wydawałby się wymarzona.

Skoro nie oni, to piłkarze Sokoła wyprowadzili kontrę i zamiast bezpiecznego 3:0, 4:0 zrobiło się 2:1. Sędzia doliczył cztery minuty - Sokół zaczął wstrzeliwać piłkę na pole karne Naroża, ale bez bramkowych konsekwencji. Skoro bez konsekwencji, to Naroże wygrywa trzeci mecz na własnym stadionie w obecnych rozgrywkach.

Naroże Juszczyn - Sokół Przytkowice 2:1 (1:0)

Gole dla Naroża: Romaniak, M. Drobny.

Skład Naroża: Białończyk - Gąstała, R. Drobny, Bielarz, Kardaś (75' P. Bachul), Kuszyk (85' Traczyk), Ferek, Baziński (65' Wójciak), A. Bachul (46' Kwaśniewski), Romaniak, M. Drobny. 

Niewykorzystane okazje

Zmiana pokoleniowa w drużynie Jałowca Stryszawa mogła w tym sezonie przynieść spadek piłkarskiej jakości. Zdawali sobie z tego sprawę działacze, trener i zapewne kibice również. I przyniosła. Pokazał to dobitnie m.in. mecz z Orłem Wieprz, który spokojnie mógł skończyć się remisem. A tu 1:3.

Jałowiec potrafi wyjść na prowadzenie i schodzić z boiska pokonanym. Potrafi też partolić sytuacje, która wydawałoby się do spartolenia nie są. Z drugiej strony widok tak wielkiej ilości wychowanków może budzić zazdrość u wielu fanów drużyn ościennych. I to przyniesie efekt za 3-4 lata - teraz czasem trzeba się z wynikami "pomęczyć". Trzeba również pamiętać, że nieobecność Adama Pająka, Mateusza Pająka, Patryka Brytana, Zbigniewa Bieli, Mateusza Harańczyka, Przemysława Kotlarczyka czy Dawida Polaka w składzie też robi swoje - w większości są to ci zawodnicy, którzy mają stryszawską młodzież "ciągnąć do przodu".

Pierwsza połowa była dla Jałowca. Najbliżej otwarcia wyniku był Piotr Kruczyński, który w 34. minucie zamiast przymierzyć do bramki upolował poprzeczkę. Jałowiec lepiej operował piłką, ale w najważniejszej klasyfikacji było po równo (0:0).

Druga połowa przyniosła cztery gole. Na nieszczęście dla gospodarzy - trzy dla gości i tylko jedno trafienie dla gospodarzy. Zaczęło się od pechowej interwencji Mateusza Ćwiękały - piłka po strzale zza pola karnego odbiła się od słupka, pleców golkipera i wpadła do bramki.

Zabójcza mogła być odpowiedź podopiecznych Tomasza Sali. 60 sekund po stracie bramki w słupek przymierzył Mariusz Górny

Dziesięć minut później po kontrze w sytuacji sam na sam z Ćwiękałą znajduje się jeden z przeciwników i Orzeł prowadzi 2:0. Jałowiec łapie kontakt po stałym fragmencie gry - z rzutu rożnego dośrodkowuje Mariusz Mentel, a Górny ładnym uderzeniem głową zdobywa gola.

W doliczonym czasie gry Górny trafia w słupek, Orzeł wyprowadza kontrę i zamiast 2:2 robi się 3:1 dla drużyny z Wieprza. 

Jałowiec Stryszawa - Orzeł Wieprz 1:3 (0:0)

Gol dla Jałowca: Górny.

Skład Jałowca: Ćwiękała - Steczek, Habowski, Okrzesik, Iciek, Witek, Mentel, Świerkosz (85' Janik), Janeczek (80' Sala), Kruczyński, Górny. 

Huragan osłabł

Po może nie huraganowym, ale całkiem niezłym starcie w lidze (5 punktów w 3 meczach) wyraźnie obniżył loty beniaminek ze Skawicy. Ostatnie trzy spotkania to trzy porażki podopiecznych Krzysztofa Kudzi i bilans nie do pozazdroszczenia 1:12. Sobotni mecz z innym beniaminkiem - tym z Krzeszowa, zaczął się dla gospodarzy fatalnie. Wysoka piłka wstrzelona w pole karne, zagranie ręką i jedenastka wykorzystana przez Krzysztofa Ćwiertnię. 

Do przerwy Żuraw, który w przeciwieństwie do Huraganu, w ostatnich spotkaniach wyraźnie odżył, prowadził różnicą trzech goli. Dwa trafienia  zanotował Jarosław Bielarz. W 18. minucie po ładnej akcji gości wychowanek Tempo Białka otrzymał piłkę na siódmym metrze i pokonał, było nie było byłego zawodnika Żurawia, Tomasza Kotlarza. Kolejny gol to wykończenie przez Bielarza przeprowadzonej prawą stroną akcji w wykonaniu Grzegorza Talagi.

Strzelanie w drugiej połowie również rozpoczęli goście. Tomasz Świerkosz zagrał na 20 metr do Ćwiertni, a grający prezes Żurawia popisał się nieprzeciętnej urody golem.

Huragan po dwóch minutach zdobył co prawda gola na 1:4 - mocnym strzałem popisał się Mariusz Pacyga, lecz na kolejnego, autorstwa Pawła Marka, musiał czekać do doliczonego czasu gry. 

Huragan Skawica - Żuraw Krzeszów 2:4 (0:3)

Gole dla Huraganu: Mariusz Pacyga, P. Marek.

Gole dla Żurawia: Bielarz, Ćwiertnia (obaj po dwa gole).

Składy:

Huragan: Kotlarz - Sumera, Gigoń, K. Marek (46' Fujak), Kawulak, P. Marek, S. Pacyga, Mariusz Pacyga, Kozina (55' Kudzia), B. Pacyga (70' Szafraniec), Michał Pacyga.

Żuraw: Krupczak - Sałapatek, Wajdzik, R. Pilarczyk, Skrzypek (80' Nowak), Targosz (75' Chorąży), Sumera, G. Talaga (86' Klimowski), Ćwiertnia, Bielarz (70' Mika), Świerkosz (86' Sz. Pilarczyk).

On to potrafi

Dwa gole zdobyte przez Grzegorza Kmiecika z rzutu wolnego zapewniły Babiej Górze Suchej Beskidzkiej wygraną w Zawoi. Szóstą z rzędu w rozgrywkach A-klasy. Dzięki niewykorzystanemu rzutowi karnemu przez Kamila Dyducha, najpierw i kontaktowej bramce zdobytej przez Szymona Penę, później, zrobiło się w samej końcówce emocjonująco. Babia Góra dowiozła jednak wygraną.

Jak na A-klasowe granie, to był mecz naprawdę ciekawy i interesujący. I to z obu stron. Początek pierwszej, drugiej zresztą też, połowy dla Babiej Góry. Najpierw sytuacji sam na sam z Kamilem Wolskim nie wykorzystał Michał Wójtowicz. To była akcja przeprowadzona środkiem boiska. W kolejnej, z lewej strony, w pole karne wpadł Kacper Burliga - tym razem piłka ugrzęzła gdzieś w gąszczu nóg obrońców BCS. I trzecia akcja, dla odmiany - prawą stroną - to podanie Kmiecika do Łukasza Miki, który trafia w boczną siatkę. 

To pokazało różnicę, jaka dzieli Babią Górę od niektórych drużyn w A-klasie - akcje przeprowadzane z każdej strony zakończone równie groźnymi strzałami. Chociaż ta Wójtowicza była z gatunku tych nie do wiary do niewykorzystania.

Po huraganowych atakach Babiej Góry, do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. Pena ładnie uruchomił Grzegorza Jodłowca, który ruszył na spotkanie z Arturem Kachnicem. I chyba za długo kombinował, jak tą akcję wykończyć, bo w momencie składania się do strzału interweniował powracający Przemysław Burliga i skończyło się tylko na rzucie rożnym dla zawojan.

Za chwilę błąd grającego prezesa BCS Łukasza Stopki mógł skończyć się katastrofą dla gospodarzy - Gabriel Janiczak przymierzył w poprzeczkę, Mika niecelnie dobijał głową, a na to wszystko został powstrzymany Kmiecik.

Skoro była okazja dla Babiej Góry, to teraz dla odmiany akcja przeniosła się pod drugie pole karne. Grzegorz Jodłowiec przymierzył w boczną siatkę, a Pena po podaniu od... bramkarza Wolskiego, również nie potrafił skierować do bramki.

Mecz zdecydowanie się wyrównał i po początkowej przewadze suszan niewiele zostało. Oczywiście, okazje piłkarze Babiej Góry potrafili dalej tworzyć. I je marnować. Dyduch zagrał świetną piłkę do Miki, który wycofał futbolówkę na 10 metr. Tam Kacper Burliga zgrał ją do Przemysława Burligi, a ten no został zablokowany i goście mieli kolejny rzut rożny. Po jego wykonaniu drugi raz do piłki doszedł Przemysław Burliga i drugi raz strzelił niecelnie.

Druga połowa również zaczęła się od przewagi Babiej Góry, lecz tym razem została ona udokumentowana dwoma trafieniami Kmiecika. Dwoma z rzutu wolnego, chociaż zupełnie innymi. Pierwszego wolnego z lewej strony boiska wywalczył Janiczak. Wolski ustawił mur, do strzału doszedł Kmiecik. Co się okazało - strzał grającego trenera Babiej Góry był zaskakująco precyzyjny, a błąd bramkarza BCS niewybaczalny. 

Po drugiej strony z rzutu wolnego dośrodkował Krzysztof Jodłowiec, jeden z piłkarzy BCS zgrał piłkę na piąty metr, ale tam był Przemysław Burliga, który wyjaśnił sytuację. Po kolejnej akcji o dużym szczęściu mogli mówić piłkarze z Zawoi, że nie przegrywali 2:0. Mika zagrał piętą do Wójtowicza, ten mógł strzelać, lecz zdecydował się na podanie do Kmiecika. Zamykający akcję Babiej Góry Grzegorz Kmiecik został jednak zablokowany przez Krzysztofa Jodłowca. Ta dwójka toczyła ze sobą nie tylko pojedynki czysto piłkarskie, również werbalne. Żaden nie dał się jednak sprowokować drugiemu.

Kiedy w 64. minucie po faulu na Kacprze Burlidze drugiego gola z rzutu wolnego strzelił Kmiecik - atomowy strzał w środek bramki wydawało się, że za chwilę Babia Góra podwyższy na 3:0 lub 4:0. I faktycznie - fatalny błąd Krzysztofa Jodłowca spowodował, że Babia Góra miała klasyczną akcję 4 na 2 i klasycznie też ją spartoliła. 

Napór Babiej Góry narastał - dobre dośrodkowanie z lewej strony Jakuba Talagi nie znalazło adresata, a wystarczyło tylko dostawić nogę. Wreszcie po faulu na Mice, sędzia podyktował rzut karny. Jedenastkę efektownie obronił Wolski i dał sygnał kolegom z drużyny, że jeszcze nie wszystko w tym meczu stracone.

I faktycznie - na dziesięć minut przed zakończeniem spotkania po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Krzysztofa Jodłowca bramkę głową zdobywa Pena. BCS ruszył do ataku, chociaż zagrażał bramce Kachnica tylko dzięki wrzutkom w pole karne po rzutach rożnych, bądź wolnych. Nic więcej zawojanie w tym meczu jednak nie ugrali.

Babia Góra tymczasem staje się prawdziwym liderem derbowych potyczek - wygrała z Narożem, następnie Jałowcem, teraz BCS, a za tydzień do Suchej Beskidzkiej przyjedzie Huragan Skawica. Na razie nie jest liderem tabeli, bo mimo kolejnej wygranej to na pierwszym miejscu dzięki lepszej różnicy bramek jest Astra Spytkowice. Ten mecz dopiero w 15, ostatniej kolejce rundy jesiennej.

BCS Zawoja - Babia Góra Sucha Beskidzka 1:2 (0:0)

Gol dla BCS: Pena.

Gole dla Babiej Góry: Kmiecik (dwa).

Czerwona kartka: Wójtowicz (Babia Góra).

Skład Babiej Góry: Kachnic - Żaczek, P. Burliga, Chrząszcz, Talaga, Wójtowicz, Kacper Burliga (86' Krystian Burliga), Dyduch (75' Kociołek), Mika (71' Szarlej), Janiczak (90' Gajewski), Kmiecik (90' Pacyga).

Żarek Barwałd Górny - Skawa Wadowice 0:2

Halniak Targanice - Wisła Łączany 3:2

Burza Roczyny - Znicz Sułkowice Bolęcina 3:2

Dąb Paszkówka - Astra Spytkowice 1:5

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Astra Spytkowice 6 18 22 3 19
2 Babia Góra Sucha Beskidzka 6 18 14 5 9
3 Naroże Juszczyn 6 13 13 7 6
4 Żuraw Krzeszów 6 12 14 10 4
5 Orzeł Wieprz 6 11 13 7 6
6 Halniak Targanice 6 10 16 12 4
7 BCS Zawoja 6 10 14 12 2
8 Sokół Przytkowice 6 8 10 9 1
9 Skawa Wadowice 6 8 8 7 1
10 Wisła Łączany 6 6 14 16 -2
11 Jałowiec Stryszawa 6 6 10 14 -4
12 Huragan Skawica 6 5 10 16 -6
13 Burza Roczyny 6 5 12 18 -6
13 Żarek Barwałd  6 3 6 13 -7
15 Znicz Sułkowice 6 2 6 17 -11
16 Dąb Paszkówka 6 1 6 22 -16

 

A-KLASA PODHALE:

180 stopni

Świetne dni ma za sobą Jordan Jordanów. Zaczęło się od wygranej z Lubaniem Tylmanowa 2:1, następnie była wygrana w dramatycznych okolicznościach w Kluszkowcach 4:3 i dwa gole zdobyte w doliczonym czasie gry. W sobotę takich emocji w Klikuszowej nie było, ale plan został wykonany - Jordan wygrywa pewnie 2:1 i ląduje w ścisłej ligowej czołówce.

W tym spotkaniu piłkarze z Jordanowa musieli sobie radzić bez Jakuba Jeziorskiego, którego zatrzymały sprawy rodzinne. 

Mecz ułożył się dla Jordana idealnie. W 30... sekundzie fatalny błąd obrońcy gospodarzy wykorzystali piłkarze Jordana i Szymon Jochymek trafia do bramki. Półtorej minuty później powinno być już 2:0 - Jarosław Madziała w sytuacji sam na sam z z bramkarzem z Klikuszowej przenosi piłkę nad poprzeczką!

Tymczasem po pół godzinie gry był remis. Dalekie dośrodkowanie w kierunku pola karnego, zmiana toru lotu piłki przez jednego z piłkarzy gospodarzy kończy się efektownym golem wyrównującym. 

Jordan mógł na przerwę schodzić z zapasem jednego gola - dobrego dośrodkowania w pole karne Łukasza Brzany nie wykończył jednak żaden z zawodników z Jordanowa.

Po przerwie zaznaczyła się przewaga zawodników gości. Po godzinie gry przyniosła ona bramkowy efekt - prostopadłe podanie od Marka Hodany trafia do Gawła Tyrpy, a ten wykorzystuje okazję jeden na jednego z golkiperem Lepietnicy.

Spore ożywienie w szeregi Jordana wniósł wprowadzony po przerwie Dominik Kulak. Po jego dośrodkowaniu w poprzeczkę trafia Madziała. W innej sytuacji Kulak za daleko wypuszcza sobie piłkę i zamiast sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy, kończy się wszystko na strachu w szeregach Lepietnicy. 

W ostatnich minutach do głosu doszli gospodarze, ale nie znaleźli już sposobu na pokonanie Maksa Tepera.

Po dwóch porażkach na inaugurację, Jordan zmienia ster o 180 stopni i notuje trzecią wygraną z rzędu. 

Lepietnica Klikuszowa - Jordan Jordanów 1:2 (1:1)

Gole dla Jordana: Jochymek, G. Tyrpa.

Skład Jordana: Teper - Pietrzak, Hodana, Brzana (60' Kulak), Kołodziejczyk, G. Ferek, Jochymek (75' Ryś), Wróbel, G. Tyrpa, Szklany, Madziała (90' Wójtowicz).

KS Zakopane - Zapora Kluszkowce 4:1

Wiatr Ludźmierz - Babia Góra Lipnica Wielka 3:3

Zawrat Bukowina Tatrzańska - Skalni Zaskale 2:1

KS Łapsze Niżne - Przełęcz Łopuszna 4:0

Orkan Raba Wyżna - Lubań Tylmanowa 1:0

Granit Czarna Góra - Czarni Czarny Dunajec 4:2

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Czarni Czarny Dunajec 6 12 20 12 8
2 Granit Czarna Góra 6 11 14 10 4
3 Zawrat Bukowina Tatrzańska 6 11 12 12 0
4 Orkan Raba Wyżna 6 10 9 5 4
5 KS Łapsze Niżne 6 10 10 10 0
6 Lubań Tylmanowa 6 9 15 10 5
7 Skalni Zaskale 6 9 14 11 3
8 KS Zakopane 6 9 10 12 -2
9 Jordan Jordanów 5 9 9 12 -3
10 Babia Góra Lipnica Wielka 6 7 11 12 -1
11 Wiatr Ludźmierz 6 7 14 19 -5
12 Lepietnica Klikuszowa 6 5 7 12 -5
13 Zapora Kluszkowce 6 4 14 16 -2
14 Przełęcz Łopuszna 6 4 5 11 -6

 

B-KLASA WADOWICE:

Olimpia Zebrzydowice - LKS Lachy Lachowice 3:4

Żarek Stronie - Grom Grzechynia 4:1 (2:1)

Gole dla Żarka: Janiczak (dwa), Krystian, Młynarczyk.

Gol dla Gromyu: P. Surmiak.

Jubilat Izdebnik - Dąb Sidzina 2:5

Czarni Koziniec - KS Bystra 2:1 (0:0)

Gole dla Czarnych:  Dyrcz, Sroka.

Gol dla Bystrej: Urbański.

Chełm Stryszów - Błyskawica Marcówka 2:0

Korona Skawinki - Strzelec Budzów 3:2 (1:2)

Gole dla Korony: Norek, Gielata, Piwowar.

Gole dla Strzelca: P. Burliga, Mateusz Daniel.

Czerwona kartka: Sergiel (Strzelec).

Skawa Jaroszowice - KS Leńcze 1:3

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 KS Leńcze 4 10 14 4 10
2 Błyskawica Marcówka 4 9 6 3 3
3 Lachy Lachowice 4 9 10 7 3
4 KS Bystra 4 7 8 1 7
5 Korona Skawinki 4 7 9 8 1
6 Jubilat Izdebnik 4 6 15 8 7
7 Żarek Stronie 4 6 11 7 4
8 Dąb Sidzina 4 6 12 10 2
9 Chełm Stryszów 4 6 6 10 -4
10 Skawa Jaroszowice 4 4 9 8 1
11 Strzelec Budzów 4 4 7 7 0
12 Olimpia Zebrzydowice 4 3 7 13 -6
13 Czarni Koziniec 4 3 2 20 -18
14 Grom Grzechynia 4 1 5 14 -9

B-KLASA PODHALE:

Unia Naprawa - Szarotka Rokiciny Podhalańskie 1:3

Janosik Sieniawa - Podgórki Krauszów 3:2

Wierchy Lasek - Szarotka Chochołów 4:2

Grel Trute - Skałka Rogoźnik/Stare Bystre 4:0

Gorce Rdzawka - Skawianin Skawa 3:0

Delta Pieniążkowice - Orawa Jabłonka 0:1

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Gorce Rdzawka 4 12 15 3 12
2 Podgórki Krauszów 4 9 14 7 7
3 Orawa Jabłonka 4 9 13 11 2
4 Wierchy Lasek 4 8 11 7 4
5 Grel Trute 4 7 10 6 4
6 Janosik Sieniawa 4 7 10 7 3
7 Unia Naprawa 4 4 10 12 -2
8 Szarotka Rokiciny Podhalańskie 4 3 8 13 -5
9 Skawianin Skawa 4 3 5 12 -7
10 Skałka Rogoźnik/Stare Bystre 4 3 4 12 -8
11 Szarotka Chochołów 4 2 7 10 -3
12 Delta Pieniążkowice 4 1 5 12 -7

C-KLASA:

Tarnawianka Tarnawa - Pogoń Bugaj 4:0

LKS Bieńkówka - Sokół Frydrychowce 0:4

Victoria Półwieś - Cedron Brody 5:5

Płomień Sosnowice - Jastrzębianka Jastrzębia 0:0

Łysa Góra Zawadka - Orzeł Radocza 0:7

Orzeł II Wieprz - Spartak Skawce 1:2

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone różnica
1 Spartak Skawce 4 12 21 4 17
2 Sokół Frydrychowice 4 10 11 3 8
3 Orzeł Radocza 3 9 13 0 13
4 Orzeł II Wieprz 4 9 8 3 5
5 Łysa Góra Zawadka 4 6 10 12 -2
6 Cedron Brody 4 5 12 12 0
7 Tarnawianka Tarnawa 4 4 8 9 -1
8 Jastrzębianka Jastrzębia 4 4 8 10 -2
9 Victoria Półwieś 4 4 7 11 -4
10 Zryw Lanckorona 3 3 4 6 -2
11 Płomień Sosnowice 3 1 2 6 -4
12 LKS Bieńkówka 4 1 3 19 -16
13 Pogoń Bugaj 3 0 4 16 -12

wyniki - i liga

15-09-2019 12:00
Mucharz Team 1 : 2 Black Shadows
15-09-2019 11:00
AKS 1 : 2 Beton 2
15-09-2019 10:00
Los Asfaltos 4 : 2 Gamba Furiosa
15-09-2019 09:00
Monter 3 : 2 Woodica
15-09-2019 08:00
RKS Huwdu 2 : 3 Zawojski.pl

Tabela - I Liga

Team
Played Points
1 Beton 2 3 9
2 Los Asfaltos 3 7
3 Zawojski.pl 3 7
4 Black Shadows 3 5
5 AKS 3 4
6 Gamba Furiosa 3 3
7 Monter 3 3
8 Woodica 3 3
9 RKS Huwdu 3 1
10 Mucharz Team 3 0

zapowiedŹ - i liga

22-09-2019 08:00
Woodica - RKS Huwdu
22-09-2019 09:00
Beton 2 - Mucharz Team
22-09-2019 10:00
Zawojski.pl - AKS
22-09-2019 11:00
Gamba Furiosa - Black Shadows
22-09-2019 12:00
Los Asfaltos - Monter

wyniki -ii liga

15-09-2019 13:00
Granda 5 : 4 Bad Boys
15-09-2019 12:00
Kanonierzy 0 : 13 Relax
15-09-2019 11:00
Propan-Butan 3 : 1 Patosquad
08-09-2019 13:00
Bad Boys 4 : 7 Relax
08-09-2019 11:00
Kanonierzy 1 : 14 Lachy

Tabela - Ii Liga

Team
Played Points
1 Granda 3 7
2 Relax 3 6
3 Propan-Butan 2 4
4 Lachy 2 3
5 Bad Boys 3 3
6 Patosquad 3 3
7 Kanonierzy 2 0

zapowiedŹ - ii liga

22-09-2019 11:00
Lachy - Relax
22-09-2019 12:00
Propan-Butan - Bad Boys
22-09-2019 13:00
Kanonierzy - Granda

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportPiłka nożnaPiłkarski weekend: Gąstała nie zatrzymał Garbarza, Halniak wygrywa 3:0, Jordana marsz w górę tabli trwa