Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

niedziela, 30 grudzień 2018 19:28

Szymon Gospodarczyk: Dakar mi się nie śni

Już tylko kilkanaście dni dzieli Szymona Gospodarczyka od udziału w drugim z rzędu Rajdzie Dakar. W styczniu tego roku Gospodarczyk i Francuz Claude Fournier znaleźli się na podium najsłynniejszego rajdu na świecie w klasie SXS. W przyszłorocznej edycji, brzmi jak brzmi - Dakar startuje 6 stycznia -  Gospodarczyk pojedzie z Meksykaninem Santiago Creel Garza Rios również w tej samej klasie. - Z jednej strony krótszy dystans, mniej kilometrów do przejechania, ale moim zdaniem będzie o wiele trudniej niż w poprzednim rajdzie - mówi Szymon Gospodarczyk.

Maciej Krzyśków/Sucha24.pl: Frytki?

Szymon Gospodarczyk: - Nie, dziękuję. Jestem po śniadaniu, wypiłem herbatę.

Cały rok jesteś "na chodzie", więc dieta sportowca nie jest ci obca?

- Generalnie nie mam specjalnej diety. Żona promuje zdrowy tryb życia i tak staram się właśnie odżywiać. Po frytki rano nie sięgam.

Wieczorem?

- Prędzej (śmiech). W południe również można - zwłaszcza mam na myśli taką sytuację, gdy jestem po dłuższym treningu rowerowym. Najczęściej z żoną jemy wtedy jednak lody.

O frytkach i lodach niebawem na kilkanaście dni będziesz mógł zapomnieć. Styczniowy Rajd Dakar będzie dwa razy krótszy od poprzedniego, ale wcale nie dwa razy łatwiejszy?

- Zamiast 10 tys km tym razem do przejechania będzie 5 tysięcy. Mniej będzie również odcinków. Z jednej strony krótszy dystans, mniej kilometrów do przejechania, ale moim zdaniem będzie o wiele trudniej niż w poprzednim rajdzie. Pamiętam odcinki w Peru, gdzie przez 8-9 godzin jeździliśmy po piasku. Na piasku jedzie się jednak o wiele dłużej niż po twardej nawierzchni. Poprzeczka wzrośnie, jeżeli popatrzymy na samą nawigację - jedziemy na południe, a potem będziemy wracać tą samą trasą. Wielokrotnie będziemy przecinać swoje ślady i bardzo łatwo będzie się można zgubić.

Rok temu wszystko było dla ciebie nieoczekiwane, nagłe, niespodziewane. Teraz masz więcej czasu by się tym rajdem ekscytować, bo od sierpnia już wiesz, że w nim wystartujesz?

- Wyczekuję. Oglądam zdjęcia, filmy z poprzednich lat - nie ukrywam, że najwięcej z poprzedniej edycji (śmiech) i przypominam sobie, jakie wspaniałe widoki miałem wówczas na wyciągnięcie ręki. Wiem mniej więcej, czego się spodziewać. Rok temu wszystko działo się tak nagle, z rozpędu. Nie miałem czasu na żadne dywagacje. Po tym, jak wsiadłem do samolotu wiedziałem, że przede mną kolejny rajd, rajd Dakar. Teraz odczuwam tremę, mam obawy, czy sobie poradzę, czy mogłem się lepiej do rajdu przygotować? Kupiłem też kilka rzeczy, które będą mi potrzebne bardziej od strony technicznej.

Zestaw do resuscytacji również?

- (śmiech) Mój kierowca ma 32 lata, nie będzie mu potrzebny.

Claude Fournier nie proponował ci kolejnej jazdy u swojego boku?

- Chciałem z nim jechać, ale Claude zmienił "stajnię". Uważam, że dla mnie bardziej rozwojowe było zostać w Xtreme+. Francuzi mają wiele samochodów i potrzebują wielu pilotów. Claude pojedzie w Dakarze w prywatnym teamie. Startował w pucharze świata, ale z powodu awarii samochodu żadnego nie ukończył. 

Jak zostałeś pilotem Santiago Creel Garza Riosa? Za wami już jeden rajd w Maroku.

- Santiago zgłosił chęć udziału w rajdzie Dakar. Miał swojego pilota, ale ten był bez doświadczenia w rajdach nawigacyjnych. Szef Xtreme+, Marco Piana zadzwonił do mnie z propozycją startu z Santiago. Uważam, że dobrze zrobiłem startując z Xtreme+. Znamy się bardzo dobrze i z tą ekipą będę się czuł jak w domu.

Samochód będzie miał przyśpieszenie turbo? Rok temu tego z Claudem nie mieliście.

- Przetestowaliśmy samochód z turbo podczas Rajdu Maroka. Bez turbo to dokładnie taki sam samochód, jakim jechaliśmy rok temu z Claudem. Podzespoły są z tego wolniejszego samochodu, więc musimy znaleźć granicę, żeby nie jechać za szybko, żeby nie było przeciążenia. Wcale nie musi chodzić o prędkość, która maksymalnie wynosi 130 km, ale np. o unikanie podczas jazdy dziur czy nierówności.

Rok temu w waszej klasie było 12 samochodów.

- Teraz rywalizacja będzie jeszcze większa, bo zgłoszonych jest 31 załóg w klasie SXS. Konkurencja będzie potężna. Po starcie w Maroku wiedzieliśmy, że samochody Can-am dokonały duży progres i są dużo szybsze od naszego polarisa. W 2020 ma powstać konkurencyjny polaris. Już na starcie zatem Can-Am ma zatem nad nami lekką przewagę.

Niewiele to i tak może jednak znaczyć w ostatecznym rozrachunku. 

- Najtrudniejsze na Dakarze jest to, żeby dojeżdżać w każdym odcinku do mety. Na to, że są słabsze i mocniejsze auta, nic nie poradzimy. Xtreme+ ma ponad 20-letnie doświadczenie w Dakarze, a polarisem jeżdżą od 2007 roku. Wszystko jest dobrze sprawdzone pod względem startów np. w wysokich temperaturach, więc tutaj nasz samochód może mieć przewagę nad samochodami Can-Am, które mogą jeszcze mieć "choroby wieku dziecięcego".

Śnił ci się Dakar?2

- Nie, nigdy. Często mam sny odnośnie innych rajdów czy kierowców. Śnił mi się np. Claude czy Bryan Bouffier. Dakar nigdy mi się nie śnił, chociaż nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałem (śmiech). 

Sądziłem, że się jednak śnił i byłeś tam znowu na podium, może i na tym najwyższym miejscu.

-(śmiech) Jeszcze na dwa etapy przed metą nie widziałem się na podium w poprzednim Dakarze. Raz, że różnica czasów między kierowcami była niewielka. Dwa, że w każdej z chwili z różnych powodów można zakończyć swój udział w tym rajdzie, że przypomnę tylko sytuację, gdy okazało się, że za mało paliwa zatankowaliśmy, a jego wskaźnik był zepsuty. Mistrzostwem świata było to, że 10 km dalej była normalna droga i można było spokojnie znaleźć paliwo. Nie mam myśli, ani marzeń, żeby znowu znaleźć się na podium. Wiem, jakie jest to trudne. Czytałem wywiad z Xavierem Panserim (trzykrotny rajdowy mistrz Polski, były pilot Krzysztofa Hołowczyca i Adama Małysza na Dakarze), który w swoim debiucie w Dakarze również zajął trzecie miejsce. W tym wywiadzie wspomniał, że niektórzy jeżdżą po 10 lat w Dakarze i nigdy nie byli w pierwszej dwudziestce mając topowe auto. Rajd Dakar bywa przewrotny. Bernard ten Brinke jechał na trzecim miejscu na ostatnim, bardzo łatwym odcinku, kiedy zepsuł mu się silnik. Musiał wycofać się z rajdu. Każdy rajd jest taki, że do końca nie wiadomo, co się w nim może wydarzyć. Dakar jest jeszcze mniej przewidywalny, bo jest bardzo długi, a samochody są bardzo katowane.

Spodnie Rafała Sonika wyprane?

- Tak, są przygotowane. Pamiętam, że rok temu w Peru nie było w ogóle deszczu, ani głębokich rzek, ale na pewno wezmę je ze sobą. Gdy zobaczę wieczorem w książce drogowej, że jest przejazd przez rzekę, to od razu przypomnę sobie, jak bardzo pożyczone od Rafała spodnie były przydatne. Jak będzie szykował się etap z rzeką w tle, to je nawet rano założę. 

A jak wyglądały przygotowania pod względem fizycznym?

Nie robiłem nic ponad normę, może poza częstszymi wizytami w saunie. W Peru taka gorąca aura będzie mi towarzyszyła cały czas. Startuję przez cały rok i staram się być w odpowiedniej formie. Chodzę na basen, biegam, jeżdżę na rowerze. Ćwiczę koncentrację poprzez żonglerkę piłkami. Umiem żonglować trzema piłkami, czterema się uczę, ale nie za bardzo mi wychodzi (śmiech).

W ramach rozluźnienia zapytam zatem, czy grałeś w grę Dakar 2018?

-(śmiech) Nie i ubolewam nad tym. Nie miałem czasu, ale na pewno tą zaległość nadrobię. 

Z tym brakiem czasu, to wierzę na słowo. 2018 rok był dla ciebie niezwykły pod względem sportowym oraz prywatnym. 

- W maju ożeniłem się z Kingą, chociaż dla mnie wydaje się, że to było wczoraj. Sportowo również nie narzekałem. Zaczęło się od Dakaru, o którym w ogóle nie marzyłem. Skończyłem z Claudem rajd na trzecim miejscu w naszej kategorii, co było czymś nierealnym. W samochodowych mistrzostwach Polski zostałem z Miko Marczykiem wicemistrzem Polski, a niewiele zabrakło nam do tytułu mistrzów Polski! Naszym założeniem było to, żeby nie tracić do najlepszych 3 sekund na kilometrze... Skoda miała plan, żebyśmy się znaleźli na podium. Nasz plan zakładał jak najlepszą jazdę. Wszystko poskładało się na super wynik. 

Od 2005 roku startujesz w rajdowych samochodowych mistrzostwach Polski, od trzech lat również w cross-country.

- To są dwie zupełnie inne dyscypliny. Kiedy w 2015 roku debiutowałem w cross-country z Aaronem Domżałą to sądziłem, że nie będzie większej trudności z przestawieniem się z jednych rajdów na drugie. Okazało się to bardzo trudne. Kiedy ruszam w trasę, to nie wiem, co mnie czeka za zakrętem, za szczytem. Mam tylko informację, co się będzie działo na trasie od 500 metra do 3 kilometra. Tylko poprzez starty w cross-country z nawigacją, można się przygotować do rajdu Dakar. Gdybym nie startował w Katarze, Abu Dhabi czy Maroku, to mój udział w Dakarze nie miałby sensu. Pierwszego dnia nie wiedziałbym, co robić. W domu tego się nie da nauczyć. Miko Marczyk często jeździ na symulatorze. Fajnie by było stworzyć taki symulator do nauki nawigacji.

W ślad za coraz lepszymi wynikami, pojawiło się i coraz większe zainteresowanie twoją osobą. Na facebook powstał specjalny fanpage.

- Dostawałem zaproszenia od ludzi, których nie kojarzyłem, a którzy po "prześwietleniu" okazywali się fanami rajdów. Głupio było odrzucać takie zaproszenia. Kinga postanowiła, żeby założyć mi fanpage. Podczas Dakaru również miałem takie sytuacje, że zgłaszali się do mnie dziennikarze, lecz ich wiadomości lądowały w folderze inne. Teraz nie powinno być takich problemów z komunikacją. W ten sposób będzie można najprościej się ze mną skontaktować, ale też i na bieżąco będę zamieszczał tam informację. Z Dakaru 2019 również.

Budzisz większe zainteresowanie także w realnym, nie tylko wirtualnym świecie.

- Kiedy przyjechałem rok temu po Dakarze do Jordanowa to zdarzały się takie sytuacje, że obcy ludzie się ze mną witali. Jest to super. Na spotkanie do OSP przyszło też wielu ludzi, czego się nie spodziewałem. Tak samo jak nie wiedziałem, że jest takie zainteresowanie motosportem.  Byłem pod wrażeniem, że i starsi i młodsi chcą posłuchać tego, co się działo podczas Dakaru. 

Dakar się skończy i zacznie się drugi rok startów w najwyższej klasie w rajdach samochodowych z Mikołajem Marczykiem. W tym roku było wicemistrzostwo, więc apetyty jeszcze wzrosną?

- To, że Mikołaj może coś większego w rajdach osiągnąć, wiem tak naprawdę od zeszłego roku. Nie znałem go wcześniej. Zaczęliśmy razem jeździć we wrześniu i w październiku startowaliśmy w Rajdzie Śląska. Ostatni odcinek tamtego rajdu decydował o tytule mistrzowskim. Większość ludzi ma problem, bo nie radzi sobie z ciśnieniem, popełnia błędy. Miko był w stanie to udźwignąć. Niektórzy mogą nie zdawać sobie z tego sprawy, bo to była walka o tytuł mistrza Polski w klasie open N, nie tak poważna, jak w tym roku, ale jak na tak młodego zawodnika w pierwszym roku startów w tej klasie to było mega psychiczne obciążenie i on sobie z tym mistrzowsko poradził. Wiedziałem, że jest szybki i szybko się uczy, ale nie wiedziałem, jaki jest mocny psychicznie. W rajdach ma to olbrzymie znaczenie. 

Według Michała Kuśnierza, Mikołaj Marczyk to jeden z najbardziej perspektywicznych kierowców w Polsce również dlatego, bo zaczynał od wyścigów gokartowych.

- To jest na pewno jego przewaga w porównaniu do innych kierowców. Stamtąd pojawił się efekt "mocnej głowy". Dla niego treningiem nie było to, że szedł na tor i jeździł w kółko, tylko szukał zawodów w Europie i gdy znalazł jakieś trudne zawody, to w nich startował. Kiedy porówna się statystki Sebastiana Loeba, Sebastiana Ogiera i Thierry'ego Neuville'a z początku karier, to wygląda to tak: Loeb, Ogier, Marczyk i Neuville. Miko jest bardzo dużym talentem, ale w ślad za tym powinien też iść poważny sponsor, który dałby mu szansę rozwoju. Na szczęście mamy teraz Skodę, która się bardzo mocno zaangażowała, stworzyła nam warunki i dała szansę. To jest marzenie każdego zawodnika. Wierzę, że Mikołaj będzie wielką gwiazdą w polskich rajdach. Miko jest bardzo pracowitym człowiekiem, nie tylko jeżeli chodzi o same rajdy. Często ma różne pomysły, które pojawiają się na samym rajdzie. Nie mamy jakiegoś schematu, że robimy zapoznanie, oglądamy onboardy, idziemy spać, rano trening i jedziemy na odcinek testowy. Nie neguję nowych pomysłów. Najgorsza jest rutyna. Robimy coś na spontanie i widzimy, że przynosi to efekty i działa. Mamy wspólny cel, bo razem chcemy dążyć do wygrywania i zdobywania tytułów.  

Mówisz do Mikołaja Marczyka - jadę na rajd Maroka. On odpowiada - jedź. Pojawia się szansa na start w kolejnym Dakarze - on tez mówi jedź. Widać, że sobie wzajemnie kibicujecie.

- Oczywiście, że tak. Mikołaj też mnie motywuje w tych startach, powtarza, że dla mnie jest to duża wartość, ale i dla niego oraz Skody. Trzeba się rozwijać, poznawać innych kierowców, inne rajdy - nie może być tak, chociaż często tak jest, że kierowca ogranicza, blokuje pilota, że ten nie może jeździć z nikim innym oraz nic innego niż tylko z nim. Kiedy ja siedzę w domu, ty też masz to robić... Generalnie nigdy na taki układ się nie zgodziłem i myślę, że się nie zgodzę. Po co kogoś blokować, jeżeli to w niczym nie koliduje? Oczywiście, są priorytety i dla mnie czymś takim jest start z Miko. Nie jest jednak tak, że on ma takie widzimisię, że mam jechać tylko z nim. Uważam, że jest to błąd wielu kierowców, którzy blokują swoich pilotów. Piloci byliby dużo lepsi, gdyby przejechali jakikolwiek rajd z innym kierowcą, a już nie mówię o tym, gdy poznają zupełnie inne rajdy na świecie. 

Polska nie stanie się, o ile już się nie staje, dla was za ciasna? 

- Chcielibyśmy i to jest nasze kolejne marzenie, żeby pojechać cykl mistrzostw Europy. Wiemy jednak, że z tym wiąże się o wiele większy budżet, który trzeba zdobyć. Jest szansa, że jakąś dodatkową rundę w tym roku pojedziemy. Chciałbym pojechać z Miko jeszcze więcej rajdów.

ZOBACZ TAKŻE:  Spodnie od Sonika, omdlenia kierowcy, czyli Szymon Gospodarczyk o Rajdzie Dakar

ZOBACZ TAKŻE: Szymon Gospodarczyk po raz drugi pojedzie w Rajdzie Dakar

ZOBACZ TAKŻE:  Gospodarczyk i Kuśnierz po Rajdzie Śląska, czyli pech, lekcja i pokora

ZOBACZ TAKŻE: Gala Sportowiec Roku 2017 - Triumfy Ordzowiałego i Burligi

ZOBACZ TAKŻE:  Wielki sukces Gospodarczyka! Trzeci w Rajdzie Dakar!

ZOBACZ TAKŻE:Gospodarczyk pojedzie w Rajdzie Dakar

ZOBACZ TAKŻE: Szymon Gospodarczyk: Hilux z T1 jak samochód WRC

wyniki - i liga

23-06-2019 12:00
Monter 5 : 2 AKS
23-06-2019 11:00
Kanonierzy 3 : 4 Gamba Furiosa
23-06-2019 10:00
Zawojski.pl 4 : 4 ZrobioneZdrewna.pl
23-06-2019 09:00
Beton 2 5 : 7 Los Asfaltos
23-06-2019 08:00
Lachy 2 : 4 RKS Huwdu

Tabela - I Liga

Team
Played Points
1 Los Asfaltos 9 27
2 RKS Huwdu 9 19
3 Monter 9 15
4 AKS 9 15
5 Zawojski.pl 9 14
6 Gamba Furiosa 9 13
7 ZrobioneZdrewna.pl 9 9
8 Beton 2 9 9
9 Lachy 9 5
10 Kanonierzy 9 4

zapowiedŹ - i liga

wyniki -ii liga

16-06-2019 13:00
Relax 5 : 4 Bad Boys
16-06-2019 12:00
Granda 2 : 0 Wolves
16-06-2019 11:00
Świt 1 : 7 Mucharz Team
16-06-2019 10:00
Gang Albanii reaktywacja 4 : 6 Black Shadows
16-06-2019 09:00
Golden Street 2 : 5 Bienia

Tabela - Ii Liga

Team
Played Points
1 Mucharz Team 8 24
2 Black Shadows 8 16
3 Relax 8 15
4 Granda 8 13
5 Bienia 8 13
6 Bad Boys 8 12
7 Gang Albanii reaktywacja 8 9
8 Golden Street 8 9
9 Wolves 8 7
10 Świt 8 0

zapowiedŹ - ii liga

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportPozostałeSzymon Gospodarczyk: Dakar mi się nie śni