Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

środa, 13 marzec 2019 21:24

Alicja Barahona: Za nami jedna trzecia Bajkału

Cel postawiony przez pochodzącą z Suchej Beskidzkiej Alicję Barahonę był jasny - przebiec wzdłuż jezioro Bajkał. Trasa miała wynieść około 650 kilometrów, a czasowo miała potrwać około trzech tygodni. Właśnie - miała. Alicja ze swoim towarzyszem Gregorym Kaczorem ma za sobą około 1/3 trasy. - Jeżeli pogoda będzie dobra, a grubość lodu odpowiednia, to spróbujemy przejść jeszcze południowy odcinek jeziora - mówi.

Trasa Alicji miała początkowo przebiegać z południa na północ Bajkału. - W Irkustku byliśmy w kontakcie z Rosjaninem Fedorem, który wyraził chęć przejścia z nam Bajkału. Namówił nas, żebyśmy przeszli go z północy na południe. Zgodziliśmy się. Od tego momentu zaczęły się "schody". Najpierw jego kolega miał nas zawieźć do Severobaikalsku. Okazało się, że musi najpierw dostać pozwolenie w pracy. Następnie Fedor przyznał, że nie może znaleźć łyżew i musi kupić nowe, że ma specjalny numer buta i stąd ich cena jest wysoka i wynosi ok 300 dolarów. W międzyczasie czekaliśmy na informację, czy jego kolega nas zawiezie do Severobaikalsku. Ostatecznie uznaliśmy, że jednak poradzimy sobie bez nich, a Bajkał przejdziemy według zaplanowanej wcześniej trasy z południa na północ - mówi Alicja Barahona i dodaje: - Organizatorzy Ice Marathon polecili nam, żebyśmy trasę zaczęli z Listvyanki, bo tak będzie najbezpieczniej. Ostatecznie i tak napotkaliśmy na swojej drodze kilometrowe szczeliny, które musieliśmy omijać, przeżyliśmy przynajmniej trzy małe trzęsienia ziemi. Nie mieliśmy problemy z dziką zwierzyną. Tylko lisy chciały się dorwać do naszego prowiantu.

- Woda z Bajkału pysznie smakuje. Mogłabym ją pić przez cały rok - dodaje.

Alicja i Gregor przebyli ponad 200 km. Niewykluczone, że jeszcze na trasę wrócą. - Będziemy chcieli przejść z Irkustku do Listvyanki. Taki jest nas cel - przyznaje Alicja.

Czego może człowiek dowiedzieć się o sobie samym, gdy stanie przed ekstremalnym wyzwaniem w mroźnej Syberii? - Jeżeli ma się naznaczony cel, to można go osiągnąć. Niczego nie można być pewnym w naszych zamierzeniach, planach, lecz dopóki nie spróbujemy czegoś zmienić, to nigdy nie będziemy wiedzieli czy odniesiemy sukces czy porażkę. Dla mnie Bajkał to magiczne miejsce, które było dla mnie łaskawe i mam nadzieję, że takie pozostanie. A ja jako “malenkaja zenszczyna” zawsze będę miała go jak skarbnicę przeżyć w swoim sercu - mówi Alicja Barahona.

 

HomeSportPozostałeAlicja Barahona: Za nami jedna trzecia Bajkału