Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

poniedziałek, 29 lipiec 2019 15:15

Michał Kuśnierz: Start w Dakarze coraz bardziej realny

To najbardziej pracowity z sezonów dla Michała Kuśnierza. Pilot rajdowy ze Śleszowic startuje z Łukaszem Kabacińskim w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski, z Markiem Goczałem w zawodach cross-country w Polsce i w Europie, a z 13-letnim Hubertem Laskowskim... gdzie się da.

Maciej Krzyśków/Sucha24.pl: Trudno cię zastać, bo ostatnie tygodnie to dla ciebie tygodnie w rozjazdach. Cztery rajdy z trzema innymi kierowcami.

Michał Kuśnierz: - Tysiąc kilometrów z domu na południe do włoskiej miejscowości Pordenone gdzie mieściła się baza Rajdu Baja Italia, powrót do domu na jeden dzień, i sześćset kilometrów na Mazury na Rajd Polski  znowu powrót do domu i tysiąc trzysta na północ Łotwy powrót na parę dni  i znowu tysiąc na Litwie. Krótko mówiąc wakacje w samochodzie.

Mogłeś się poczuć jak etatowy i bardzo zagoniony pilot.

- Okres wakacji dla uczestników motor sportowych zawodów zazwyczaj jest wolny od startów. W czerwcu Rajd Polski, lipiec wolny i sierpień to tradycyjnie Rajd Rzeszowski. W tym roku poskładało się tak, że jedna z rund mistrzostw Polski była rozgrywana na Litwie (Rajd Elekteny). Doszedł do tego jeszcze start młodego Huberta na Łotwie i treningi na Litwie - kolejny zatem wyjazdowy weekend. Tydzień przed Rajdem Polski wystartowałem jeszcze w rajdzie cross-country Baja Italia w ramach Pucharu Świata.

Na początek może totalna nowość dla Ciebie, czyli nowy team Energylandia i zawody cross-country. 

- Totalna nowość to na pewno samochód, którym jeździmy. Can-Am Maverick nigdy wcześniej takim nie jeździłem, to otwarte auto bez szyb, w którym podczas startu trzeba na dodatek siedzieć w zamkniętym kasku. Poza startem treningowym na Węgrzech wzięliśmy udział również w drugiej rundzie mistrzostw Polski i te zawody wygraliśmy w klasyfikacji generalnej. To było zaskoczenie nie tylko dla nas, ale i dla wszystkich startujących. Nie mogli uwierzyć, jak to jest możliwe, że tego typu samochód wygrywa z tymi wielkimi "potworami". Zaczęły się rozmowy, żeby wprowadzić dla nas jakieś ograniczenia. Moim zdaniem specyficzne warunki spowodowały, że nasz samochód miał przewagę nad innymi. Kolejnym pomysłem, był start w włoskim rajdzie zaliczanym do Pucharze Świata, który dla nas jest etapem w przygotowaniach do startu w pełnym cyklu tego pucharu, a w konsekwencji w Rajdzie Dakar...

?!?!

- Zespół ENERGYLANDIA RALLY TEAM wyznaczył sobie taki ambitny cel. Z tego powodu najbardziej pożądanym pilotem w zespole, cenną osobą z doświadczeniem jest Szymek Gospodarczyk, który ma za sobą już dwa starty w Dakarze. Wiadomo, że w przyszłym roku Dakar przenosi się do Arabii Saudyjskiej i stanie się zupełnie innym rajdem, ale magia nazwy pozostanie. 

Pamiętam rozmowę z Szymkiem, kiedy na wariackich papierach zdecydował się na start w Rajdzie Dakar w 2017 roku. Mówił wówczas, że start w tych zawodach był zawsze jego marzeniem. Masz podobnie?

- Dakar przyciąga każdego sportowca z motosportu.

Nie tylko.

- Nie tylko (śmiech). Plan na Dakar w moim przypadku rozważany jest już od jakiegoś czasu. Gdy startowałem z Maćkiem Oleksowiczem to sam przyznawał, że chciałby taką przygodę przeżyć na koniec kariery. Zaczęliśmy nawet pewne przygotowania, byliśmy na testach z Markiem Dąbrowskim, jeździliśmy jego samochodem. Był na to pomysł, nie udało się. Z Tomkiem Grycem również rozważaliśmy start w Dakarze - nadal jest to zresztą sprawa otwarta. Był nawet taki pomysł, żeby jeden sezon pojeździć w Pucharze Świata Maverickiem. Energylandia RallyTeam najbardziej przybliża mnie do tego celu. Dwa lata temu Marek Goczał był zresztą na Dakarze - nie jako uczestnik, ale obserwator. Chcemy to zrobić, ale realnie patrząc to w grę wchodzi Dakar 2021. W tym roku chcemy pojeździć w mistrzostwach Polski, w kolejnym sezonie może wziąć udział już w bardziej długodystansowych zawodach cross-country np. w Maroku.

Wracamy z przyszłości, jesteśmy znowu w 2019 roku, a tam najmłodszy z dotychczasowych kierowców Michała Kuśnierza, czyli 13-letni Hubert Laskowski. Z mediów społecznościowych można się było dowiedzieć, że Hubert był z wami na Mazurach.

- Chcę, żeby Hubert był jak najbliżej rajdów, on zresztą też. W biurze rajdów zastępował Łukasza Kabacińskiego, poszedł ze mną na odbiór administracyjny. Odbierał dokumenty, pomagał w serwisie i zobaczył, jak wygląda rajd od środka. Przez cały tydzień był pod moja opieką. Mamy wobec niego większe plany, bo chcemy go wdrożyć w "szpiegowanie". Każda jego bliskość z tym sportem pomoże mu w zrealizowaniu założonego celu.

Ma za sobą kolejny start - tym razem na Łotwie w Minirallijs Cēsis-Priekuļi.

- To był dla niego przełomowy start, bo nigdy wcześniej nie startował na szutrze. W Polsce takiej możliwości nie ma, a inne kraje powoli otwierają się na młodych kierowców. W Czechach można startować od 15 roku życia, na Litwie od 14. Na start Huberta zgodziła się Łotwa, ale pod pewnymi warunkami. Hubert mógł prowadzić tylko na zamkniętych odcinkach. Podczas dojazdówek na drogach publicznych musieliśmy zamieniać się miejscami.  Mimo wszystko może się jednak ścigać i to jest w tym najważniejsze. Mało tego - Hubert wygrał łotewską rundę w swojej klasie. Wszyscy byli bardzo pozytywnie tym zaskoczeni i mamy kolejne zaproszenie na kolejne starty na Łotwę.

Jak zaczęła się wasza współpraca? Nie podchodziłeś sceptycznie do tego, że obok ciebie na fotelu będzie siedział wówczas zaledwie 12-latek?

- Zadzwonił do mnie wujek Huberta z pytaniem, czy nie zgodził bym się pouczyć Huberta rajdowego opisu i czy nie podjął bym się nauki rajdowego rzemiosła. Pierwsze jazdy odbywały się na Czeskim torze Tatry. Hubert jest bardzo młody, ale bardzo szybko przyswaja wiedzę i od razu prezentował bardzo wysoki poziom. Widziałem, że sobie naprawdę dobrze radzi. Jeżeli dalej będzie się tak rozwijał, to przyszłość może należeć do niego. Nie ukrywam jednak, że dla mnie pilotowanie Huberta to również trudne wyzwanie. Nidy nie  pracowałem z tak młodym kierowcą.

Widziałem wasz on-board i gdybym nie wiedział, że obok ciebie siedzi tak młody chłopak, to bym się tego nie domyślił.

- Dokładnie tak. Muszę do niego podchodzić jeszcze bardziej profesjonalnie niż do tych bardziej doświadczonych kierowców. Dla Huberta na razie wszystko jest nowością, ale i tak jestem bardzo miło zaskoczony, jak dobrze sobie radzi z opisem na nowej dla siebie nawierzchni, czyli na szutrze.

Na deser zostają dwa starty w ramach RSMP. Dwa kompletnie różne dla ciebie i Łukasza Kabacińskiego starty.

- Rajd Polski był kompletną katastrofą. Prowadziliśmy w swojej klasie, wydawało się, że dopiszemy do swojego dorobku 50 punktów, gdyż Rajd Polski był podwójnie punktowany i będziemy absolutnymi liderami w klasie. Tymczasem z Mazur wywieźliśmy zero. Nie ukończyliśmy rajdu z powodu awarii układu chłodzenia silnika. Ten rajd był także mega trudny, bo używaliśmy nowych opon, mieliśmy problem z ich doborem. Podczas testów również mieliśmy drobne problemy z samochodem. Wystarczyło to jednak, żeby do momentu awarii być liderem, bo konkurencja też popełniała błędy. 

Po rajdzie na Litwie nastroje są za to zgoła odmienne.

- Odkuliśmy się punktowo i moralnie. Takie są rajdy. Przed nami druga połowa sezonu i będziemy walczyć do końca.

Trzech różnych kierowców, więc przerwy wakacyjnej nie ma?

- W pierwszy weekend sierpnia wystartuję w barwach Energylandia Team w mistrzostwach Polski cross-country w Przasnyszu nad Warszawą. Nigdy tam nie startowałem, wiec to nowy dla mnie rajd. Teren za to kojarzę z rajdów płaskich, bo kiedyś odbywał się tam Rajd Warszawski. Potem przygotowania do Rajdu Rzeszowskiego, dlatego każdy wolny dzień staram się poświęcić dla rodziny.

Łatwo przestawiasz się z jednego kierowcy, z samochodu na następny?

- Rajdy terenowe i płaskie różnią się od siebie z punktu widzenia pilota. To inne wyzwanie, inna praca do wykonania, krótko mówiąc inny sport. Od 20 jednak lat startuję w rajdach płaskich i nie stanowią one dla mnie żadnej niespodzianki. Inaczej wygląda za to sytuacja z cross-country. Wymagają one przygotowań, trzeba się dobrze zaadoptować do nowej sytuacji, nowego samochodu, zespołu, kierowcy. Bardzo mnie cieszy to, że zespół bardzo o nas dba i podchodzi profesjonalnie do swojej roli stwarzając odpowiednie warunki do pracy. Bardzo ważne dla mnie są testy przed zawodami gdyż używamy samochodów w portugalskiej wypożyczalni Sout- Racing. Każdy kilometr przejechany przed zawodami pozwala nam lepiej zrozumieć ustawienia samochodu tak, abyśmy byli w stanie wykorzystać go w 100%. Nie ma co ukrywać że ten sezon jednym z bardziej pracowitych jeżeli chodzi o różnorodność zajęć.

Foto: archiwum M. Kuśnierz

 

wyniki -Futsal PRO

wyniki -Futsal Amator

Tabela - Futsal PRO

Team
Played Points
1 Gamba Furiosa 0 0
2 Dzikie Wieprze 0 0
3 Golden Street 0 0
4 Świt 0 0
5 KS Bystra 0 0
6 Maków 0 0
7 Białka 0 0
8 BCS Zawoja 0 0
9 HUTATA Team 0 0
10 Żuraw 0 0

Tabela - Futsal Amator

Team
Played Points
1 Granda 0 0
2 Beton 2 0 0
3 Woodica 0 0
4 AKS 0 0
5 Relax 0 0
6 Mucharz Team 0 0
7 Bad Boys 0 0
8 Wodpol 0 0
9 Legion 0 0
10 Zbóje 0 0

zapowiedŹ -Futsal PRO

17-11-2019 09:00
Żuraw - Gamba Furiosa
17-11-2019 09:55
Dzikie Wieprze - Maków
17-11-2019 10:50
Białka - HUTATA Team
17-11-2019 11:45
KS Bystra - Świt
17-11-2019 12:40
BCS Zawoja - Golden Street

zapowiedŹ -Futsal Amator

16-11-2019 15:00
Mucharz Team - Wodpol
16-11-2019 15:55
Legion - Relax
16-11-2019 16:50
AKS - Granda
16-11-2019 17:45
Beton 2 - Woodica
16-11-2019 18:40
Zbóje - Bad Boys

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportPozostałeMichał Kuśnierz: Start w Dakarze coraz bardziej realny