Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

czwartek, 26 wrzesień 2019 12:23

Spełnijmy marzenie Szczepana!

Jeszcze niespełna dwa i pół roku temu Szczepan Kachnic z Bieńkówki był zdrowym, młodym mężczyzną z głową pełną marzeń i planów. Miał nową pracę, kupił samochód, grał w zespole, uprawiał boks, planował budowę domu oraz ślub z narzeczoną. To wszystko przekreślił udar mózgu. Dziś każdy dzień młodzieńca jest podobny do drugiego. Każdy to mozolna walka o powrót do dawnej sprawności.

 

8 maja 2017 roku Szczepan źle poczuł się w pracy, wrócił do domu i położył się do łóżka. Kiedy wstał, próbował pójść do łazienki, ale upadł. Leżącego na podłodze, niezdolnego wypowiedzieć choćby jedno słowo mężczyznę znalazła przerażona mata. Kobieta natychmiast wezwała karetkę pogotowia, ale choć syn szybko trafił do szpitala, lekarze zbagatelizowali jego stan. Uważali, że to efekt zbyt intensywnego imprezowania w weekend. Podejrzewali, iż chłopak jest pod wpływem narkotyków. Dopiero gdy Szczepan całkowicie stracił władzę nad ciałem, zapadła decyzja, by z suskiej lecznicy przewieźć go do specjalistycznego szpitala w Krakowie, gdzie stwierdzono u niego udar niedokrwienny pnia mózgu. Trafił tam jednak w kilkanaście godzin po tym, jak jego matka wezwała ambulans... Można tylko zgadywać, co by było, gdyby od razu postawiono prawidłową diagnozę i rozpoczęto leczenie. 

Dziś Szczepan jest sparaliżowany. Może wykonywać tylko niewielkie ruchy rękami i przełykać jedzenie, które mama podaje mu małymi kęsami do ust. Nie jest w stanie mówić, ale porozumiewa się z bliskimi dzięki eye-trackerowi - urządzeniu monitorującemu ruch gałek ocznych, które umożliwia mu wydawanie poleceń komputerowi za pomocą wzroku. Choć w takiej sytuacji niełatwo jest zachować optymizm, Szczepan wierzy, że kiedyś odzyska sprawność. Cierpliwie znosi codzienną rehabilitację i ćwiczenia z logopedą oraz spędza po trzy godziny dzienne w pionizatorze. To wszystko jednak przynosi bardzo powolne efekty, a młody mężczyzna chciałby już teraz mieć choć trochę kontroli nad swoim życiem. Marzy o elektrycznym wózku inwalidzkim, którym będzie mógł sterować nawet przy swej bardzo ograniczonej sprawności manualnej. Taki model istnieje, ale kosztuje 35 tys. zł. A do tego dochodzą koszty leczenia i rehabilitacji, które miesięcznie pochłaniają około 15 tys. zł... 

Bliscy Szczepana robią wszystko, by niczego mu nie brakowało, jednak nie są w stanie samodzielnie zgromadzić pieniędzy na jego upragniony wózek. Liczą na pomoc ludzi o dobrych sercach. Zbiórka na ten cel prowadzona jest na stronie internetowej: https://pomagam.pl/wozek_szczepana

 

HomeWydarzeniaBudzówSpełnijmy marzenie Szczepana!