Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

poniedziałek, 29 lipiec 2019 21:41

Łętownia. Pijaństwo w DPS-ie

Łętownia. Pijaństwo w DPS-ie Foto: Edyta Łepkowska – Dom Pomocy Społecznej w Łętowni

Niektóre z osób mieszkających w Domu Pomocy Społecznej w Łętowni twierdzą, że na terenie placówki szerzy się alkoholizm, a dyrekcja - choć o tym wie – ignoruje problem. Tymczasem jego skala zdaje się narastać. Coraz częściej dochodzi bowiem do sytuacji, gdy odurzeni napojami wyskokowymi pensjonariusze stają się zagrożeniem dla siebie samych.

 

Przebywający od prawie czterech lat w Domu Pomocy Społecznej w Łętowni Jan Kurek jest bardzo zaniepokojony wydarzeniami, które tam obserwuje. Jak mówi, latem otaczający placówkę park jest miejscem mocno zakrapianych alkoholem spotkań. – Gdy personel zarządzający naszym domem kończy pracę, pensjonariusze organizują środki finansowe, a jeden z nich udaje się do sklepu po spirytualia. Sam byłem kiedyś świadkiem rozmowy osób, które umawiały się, jak zorganizować sobie popitkę. Ci ludzie, w innych kwestiach chyba mało rozgarnięci, w tej akurat sprawie potrafią zabłysnąć zręcznością organizacyjną i pomysłowością. Mają swoje dobrze zakamuflowane skrytki, gdzie chowają "mokry prowiant" i z niecierpliwością oczekują na wieczory radosnej konsumpcji – opowiada mężczyzna.

Bulwersuje go nie tyle sam fakt picia procentowych napojów przez pensjonariuszy, co zdarzenia, do których dochodzi, gdy uczestnicy biesiad przesadzą z ilością spożytych trunków. Jak mówi Jan Kurek, kilka tygodni temu jeden z regularnie pijących alkohol mężczyzn wpadł do potoku i pewnie by w nim pozostał, gdyby nie został wyciągnięty na brzeg przez mieszkańców Łętowni. Kiedy później ten sam człowiek długo leżał plackiem w pokoju, minęła cała doba, zanim kogokolwiek zaniepokoił jego stan. – Personel zaglądał do niego, ale wszyscy sądzili, że jest po prostu pijany, bo śmierdział od własnych zanieczyszczeń. A on prawdopodobnie był po kolejnym ataku padaczki. Moja żona razem z opiekunkami ratowała go podczas jednego z wcześniejszych takich napadów i wie, że wtedy pacjent może nie kontrolować potrzeb fizjologicznych. Gdy ten pensjonariusz w końcu trafił do szpitala, podobno jeszcze długo był nieprzytomny – mówi Jan Kurek.

Do jeszcze bardziej niepokojącego zdarzenia doszło 18 lipca. Kobieta, która – jak twierdzą Kurkowie – lubiła zaglądać do kieliszka, wieczorem spadła z ławki, na której siedziała w parku, uderzyła skronią w bruk i zmarła. - Oczywiście nie wiemy, czy jej upadek był konsekwencją spożycia alkoholu, a śmierć była skutkiem uderzenia głową o twarde podłoże. Ale mamy wszelkie powody, by mniemać, że owego feralnego dnia ta kobieta, wraz ze swymi kompanami, oddawała się ulubionej rozrywce i w chwili upadku miała już nieźle w czubie. Kiedy popiła, było to po niej doskonale widać – twierdzi Jan Kurek. Jego żona Beata (również mieszkająca w DPS-ie w Łętowni), widziała, jak zmarłą przenoszono do sali terapii zajęciowej, była też świadkiem przyjazdu najpierw jednej karetki, a potem drugiej – z lekarzem, który wypisał akt zgonu.

- Najbardziej zszokowało mnie to, że personel zachowywał się tak, jakby chciał zatuszować całą sprawę. Najpierw pielęgniarka dyżurna zaczęła zapędzać mieszkańców do budynku, a później, po odjeździe pierwszej karetki, pokojowa poszła do parku, by wyszorować kostkę brukową ze śladów krwi. Zastanawiające jest również to, dlaczego do tak poważnego wypadku nie wezwano policji, która mogłaby ustalić, co tak naprawdę zaszło – twierdzi Beata Kurek. Ona i jej mąż podkreślają, że DPS w Łętowni przeznaczony jest dla osób w podeszłym wieku oraz niepełnosprawnych fizycznie, nie zaś dla ludzi z problemem alkoholowym. – Uzależnieni nie znajdą tu należytej opieki i koniecznego nadzoru. Jak długo jeszcze starostwo w Suchej Beskidzkiej zamierza ignorować ten fakt i kierować ich tutaj? Ile jeszcze tragicznych wydarzeń musi nastąpić, by dyrekcja i osoby zarządzające naszym domem podjęły działania adekwatne do sytuacji, zamiast zaprzeczać faktom i udawać, że wszystko jest w porządku? – denerwują się Kurkowie.

Maria Hanak, która zastępuje dyrektora DPS-u w Łętowni w czasie jego nieobecności, wyjaśnia, że spożywanie alkoholu jest zabronione na terenie całej placówki, łącznie z otaczającym budynek parkiem. Mimo to, niektórzy pensjonariusze „przemycają” zakazane napoje do swoich pokojów, ewentualnie – jeśli sami nie są w stanie wybrać się do wsi na zakupy - korzystają z pomocy bardziej sprawnych mieszkańców ośrodka. Bywa też, że ktoś idzie do centrum Łętowni całkiem trzeźwy, a wraca już mocno podchmielony. – Są to dorosłe osoby, z których żadna nie jest ubezwłasnowolniona. Mają prawo wychodzić, gdzie tylko chcą. Nie wolno nam ich kontrolować, sprawdzać, co przynoszą ze sklepu albo przechowują w szafkach. Robimy, co możemy, aby uzależnieni podopieczni przestali pić, ale nie jesteśmy w stanie ich upilnować ani odciąć im dostępu do alkoholu. Na terenie naszego domu pomocy społecznej już dwa razy była prowadzona terapia przeciwalkoholowa, natomiast osoby, które wymagają leczenia odwykowego, kierujemy do odpowiednich placówek, na przykład w Andrychowie – tłumaczy Maria Hanak. Podkreśla też, że dyrekcja nie ma wpływu na to, jakie osoby trafiają do DPS-u. Każdy, kto ma skierowanie, musi zostać przyjęty, o ile w placówce są wolne miejsca.

Na temat śmierci pensjonariuszki nie chce się wypowiadać, ponieważ nie widziała, co się wtedy wydarzyło. – Wiem tylko, że - jak zwykle po kolacji - ta kobieta wyszła do parku i usiadła na ławce, gdzie zmarła. Nie słyszałam nic o tym, jakoby była ona pod wpływem alkoholu – mówi. Pracownica socjalna Elżbieta Guzik dodaje: – Lekarz, który stwierdził zgon, nie wezwał policji ani prokuratury, co na pewno by uczynił, gdyby w tej śmierci było cokolwiek podejrzanego. Trudno też odnieść się do zarzutu, że sprawa była tuszowana, ponieważ to ewidentna nieprawda. Jak można mówić o ukrywaniu czegokolwiek, skoro natychmiast wezwany został zespół karetki! Jestem zszokowana takimi podejrzeniami.

Krzysztof Cieżak, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Suchej Beskidzkiej wyjaśnia z kolei, iż decyzja o skierowaniu danej osoby do domu pomocy społecznej nie zapada na poziomie starostwa. – Wydaje ją gmina. W dokumentacji, którą otrzymujemy, zawsze znajduje się zaświadczenie lekarskie z informacją o profilu placówki, w jakiej powinien zostać umieszczony pacjent. Oprócz tego, jest tam wywiad środowiskowy, w którym pracownik socjalny zapisuje informację o ewentualnym problemie alkoholowym. Ale najważniejsza jest opinia lekarza. Jeśli on uzna, że ktoś kwalifikuje się do domu pomocy społecznej o takich profilach, jakie mamy w Łętowni, a są tam wolne miejsca, nie można odmówić przyjęcia tej osoby – podkreśla.

Edyta Łepkowska

 

 

 

HomeWydarzeniaJordanówŁętownia. Pijaństwo w DPS-ie