Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Wydrukuj tę stronę
środa, 11 wrzesień 2019 09:46

Pobojowisko na Rynku

Pobojowisko na Rynku Foto: Edyta Łepkowska

Mieszkańcy Jordanowa z coraz większym niesmakiem patrzą na pobojowisko znajdujące się na tak zwanych jordanowskich plantach, czyli zielonej części Rynku. Zamiast trawy i roślin ozdobnych, pokrywają je teraz zwały ziemi i kamienienia, pomiędzy którymi zieją głębokie wykopy. I taki stan, w niewiele zmienionej formie, utrzymuje się od wielu miesięcy…

 

Większość prac na plantach została wstrzymana, gdy pod koniec ubiegłego roku wyszło na jaw, że zatwierdzony do realizacji projekt ich renowacji w wielu miejscach rozmija się z ustaleniami komitetu rewitalizacyjnego, który przez dwa lata pracował nad tym, jak ma wyglądać odnowiony Rynek. Choć jego członkowie poświęcili wiele czasu i energii, by wybrać jak najlepsze rozwiązania, wiele z ich wskazówek zostało kompletnie zignorowanych. Różnice dotyczyły nawet tak istotnych spraw, jak nawierzchnia alejek. W projekcie znalazła się nietrwała mineralna, więc burmistrz Andrzej Malczewski (który u władzy jest od listopada ubiegłego roku) postawił sobie za punkt honoru, by wymienić ją na mocniejszą. Stanęło na granitowej, okazało się jednak, że niełatwo jest uzyskać zgodę wojewódzkiego konserwatora zabytków na pokrycie nią wszystkich alejek. Sprawa ciągnęła się miesiącami, a zakończyła dopiero w lipcu. W dokumentacji brakowało też pewnych ważnych elementów, zaś inne były niedopracowane.

Minęło już jednak wystarczająco dużo czasu, by stworzyć nowy projekt, spełniający oczekiwania komitetu rewitalizacyjnego. Tymczasem renowacja plant nadal tkwi w martwym punkcie. Dlaczego? – Czekamy na decyzję Tauronu dotyczącą wyboru firmy, która będzie wykonywała prace ziemne związane z układaniem kabli. Dopiero gdy zostaną one przeprowadzone, można będzie ruszyć z budową alejek. Teraz wszyscy się denerwują, że roboty stoją, ale dlaczego wtedy, gdy powstawał pierwotny projekt, nikt nie zapytał, czy jest w nim przewidziane umieszczenie instalacji elektrycznej pod ziemią? – irytuje się Andrzej Malczewski.

Edyta Łepkowska

asdasdasdasdas