Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

niedziela, 17 listopad 2019 13:53

Jordanów. Studnie nadal szwankują

Jordanów. Studnie nadal szwankują Foto: Edyta Łepkowska

Wykonane w latach 2016-2017 studnie głębinowe w Jordanowie działają tak, jak gdyby były o dekady starsze niż są. Tylko jedna z nich funkcjonuje prawidłowo i ma niezłą wydajność. Pozostałe cztery przeszły już rozmaite remonty, między innymi wymianę pomp i falowników, a mimo to dwie z nich nadal nie spełniają swojej roli.

 

O problemach ze studniami głębinowymi w Jordanowie pisaliśmy na początku września. Od początku tylko jedna z nich, oznaczona numerem 1, miała wydajność zbliżoną do tej, którą przyjęto w dokumentacji technicznej. Pozostałe dostarczały znacznie mniej wody niż powinny. Najgorzej spisywała się studnia numer 2. Przeprowadzono już szereg prac, które miały poprawić ich produktywność. Jak się jednak okazuje, w przypadku „dwójki” nie przyniosły one żadnych efektów. A „trójka”, która po remoncie przez krótki okres działała zgodnie z oczekiwaniami, niedawno całkowicie przestała funkcjonować...

- Pan prezes spółki Wodociągi Jordanowskie twierdzi, że dopiero po upływie około półtora miesiąca można będzie mówić o tym, czy przeprowadzone tłokowanie studni numer dwa będzie miało jakiś pozytywny skutek. Ten okres jeszcze nie minął, ale - gdy rozmawiałam z fachowcami w tej dziedzinie - powiedzieli, że wystarczy dziesięć do czternastu dni. A po dwóch tygodniach żaden efekt, jeśli chodzi o wydajność studni, nie został osiągnięty – mówi burmistrz Jordanowa Andrzej Malczewski. – „Trójka” padła dwudziestego trzeciego października. Okazuje się, że spalona jest pompa, która do dnia dzisiejszego nie została wymieniona. Mam nadzieję, że będzie to zrobione w ramach gwarancji.

Jordanowskich samorządowców coraz bardziej denerwuje ta sytuacja. Podczas ostatniej sesji Rady Miasta radny Henryk Pena stwierdził: - Może najwyższy czas, żeby wykorzystać nowych radców prawnych, i – póki jeszcze studnie są na gwarancji – przystąpić do próby odzyskania części poniesionych środków, bo prawdopodobnie „dwójka” nigdy nie osiągnie oczekiwanej wydajności.

Burmistrz uważa, że wszelkie tego typu działania leżą w gestii spółki Wodociągi Jordanowskie, która zarządza ujęciami wody na terenie miasta. Ale jej prezes Tomasz Janowiec twierdzi inaczej. W piśmie do włodarza miasta napisał: „Spółka Wodociągi Jordanowskie nie jest prawnie umocowana do egzekwowania od wykonawców ewentualnej rekompensaty za brak odpowiedniej efektywności pracy studni. Możliwość taką ma jedynie inwestor i właściciel ujęć, to jest Urząd Miasta Jordanowa. Spółka Wodociągi Jordanowskie nie jest i była stroną umów zawartych z wykonawcami studni głębinowych. Jest jedynie użytkownikiem zależnym, którego obowiązki i przywileje określono w umowie dzierżawy. Wszelkie roszczenia ze strony spółki względem wykonawców są obecnie pozbawione podstawy prawnej. Sytuacja może się zmienić w przypadku przeniesienia własności studni na rzecz Wodociągów Jordanowskich.”

- Przekazaliśmy spółce majątek i nagle teraz, gdy jest problem, prezes odbija piłeczkę do nas, że to miasto ma się tym zająć. Po to ją powołaliśmy, żeby nam takie odpowiedzi dawała? - irytował się włodarz podczas sesji. W tej sytuacji radni zapytali prawnika, po czyjej stronie leży odpowiedzialność za negocjacje z wykonawcami. Ten odparł, że choć istotnie jest to obowiązek miasta, spółka też powinna bardziej się zaangażować. – Nic nie stoi na przeszkodzie, aby umocować ją do działania. Wydaje mi się, że stanowisko spółki jest lekko na okrętkę – „to wasza sprawa i radźcie sobie sami”. Tak nie powinno być, bo to kwestia dosłownie pięciu minut, aby stali się umocowani do rozwiązywania kwestii z zakresu gwarancji i rękojmi – stwierdził.

Henryk Pena przypominał, że samorząd miasta zrobił wiele, aby nakłonić wykonawców studni do współpracy. – Oni już nawet nie chcieli tu przyjeżdżać, żeby cokolwiek zrobić. Dopiero, gdy my, radni, złożyliśmy wniosek do prokuratury o sprawdzenie, czy na etapie budowy ujęć nie doszło do naruszenia prawa, poczuli bat nad sobą i powymieniali urządzenia w studniach. Ale „dwójki” nie mogli reanimować. Radny Tadeusz Gacek dodał, że najwyższa pora, aby wyjść na drogę sądową z wykonawcami wadliwych studni. – Ich budowa kosztowała ponad pięćset tysięcy złotych – podkreślał. Dodał też, że skoro ze spółką tak trudno się porozumieć, a jej działalność nie przynosi oczekiwanych efektów, można ją po prostu rozwiązać…

 

HomeWydarzeniaJordanówJordanów. Studnie nadal szwankują