Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Sucha Beskidzka, Powiat Suski, Maków Podhalański, Jordanów, Zembrzyce, Stryszawa, Budzów, Bystra Sidzina, Zawoja - Sucha24 Twój Portal Lokalny
czwartek, 15 sierpień 2019 12:48

Maków. Przychodnia ledwo zipie

W tym budynku mieści się Miejska Przychodnia Zdrowia w Makowie Podhalańskim. W tym budynku mieści się Miejska Przychodnia Zdrowia w Makowie Podhalańskim.

Źle się dzieje w Miejskiej Przychodni Zdrowia w Makowie Podhalańskim. Większość zatrudnionych w niej lekarzy to już emeryci, którzy sami zmagają się z problemami zdrowotnymi. Nadal pracują, ponieważ nie mają komu przekazać pałeczki. Dyrektor placówki od lat poszukuje następców dla nich, wciąż bez skutku…

 

Sytuacja, z którą boryka się makowska przychodnia zdrowia, nie pozostaje bez wpływu na pacjentów. Jak twierdzą, na wizytę u lekarza muszą się zapisywać nawet tydzień wcześniej. Ośrodek rzadko bowiem ma pełną obsadę. Lekarze chorują, więc pracują tylko wtedy, gdy stan zdrowia im na to pozwala. - Wprowadziliśmy zapisy na następne dni, bo po prostu nie wyrabialiśmy. Ale pilne przypadki przyjmowane są od razu – twierdzi dyrektor przychodni, lekarz Stanisław Skowronek. – Ja sam też jestem na emeryturze, ale nie odchodzę, bo obiecałem burmistrzowi, że tego nie zrobię, dopóki się ktoś nie znajdzie. Już od lat szukamy lekarzy, niestety chętnych wciąż nie ma. Co trzy miesiące zamieszczamy ogłoszenia w „Gazecie Lekarskiej”, na portalach Okręgowych Izb Lekarskich i w innych miejscach. Od czasu do czasu ktoś się zgłosi, popatrzy i podziękuje

Rzeczywiście, w mediach regularnie pojawiają się ogłoszenia o pracy dla lekarzy w ośrodku zdrowia w Makowie Podhalańskim. Ostatnie, jakie zauważyliśmy, ukazało się 5 sierpnia na stronie internetowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie. Kusi ono kandydatów korzystnymi warunkami zatrudnienia i wynagrodzenia, oferuje mieszkanie służbowe w odległości 250 m od przychodni.

Problem z brakiem młodych lekarzy poruszany był już niejednokrotnie na sesjach makowskiej Rady Miejskiej. – Sytuacja jest nieciekawa, dlatego apeluję do burmistrza i przewodniczącego, aby podjąć rozmowy z lekarzami, których pan doktor Skowronek ma na oku i poznać ich oczekiwania. Bo jeśli on sam nie będzie już mógł pracować, a przyjdzie jakaś epidemia, będzie tragedia. Nie będzie miał kto leczyć. Doktor Skowronek jest już umęczony, nie wiadomo jak długo sobie poradzi – mówił podczas ostatnich obrad samorządu radny Kazimierz Polak

Burmistrz Makowa Podhalańskiego Paweł Sala odparł, że gmina podjęła już konkretne działania, by zachęcić młodego medyka do pracy w Miejskiej Przychodni Zdrowia – przygotowała i wykończyła mieszkanie dla niego. – Rozmawiam z lekarzami, kiedy tylko mam okazję się z nimi spotkać i namawiam ich do przyjazdu tutaj. Jednak przede wszystkim jest to zadanie dyrektora przychodni. Oczywiście, problem jest obiektywny i nie wynika z niechęci doktora Skowronka. Jeżeli dzisiaj Państwo pytają, co możemy zrobić w tej sprawie, to – moim zdaniem – zrobiliśmy już bardzo duży krok, dając to mieszkanie. Jeśli natomiast chodzi o warunki płacowe, to i tak nie zabezpiecza ich gmina. Są to środki z Narodowego Funduszu Zdrowia – tłumaczył. 

Włodarz poprosił o dogłębniejsze informacje na temat sytuacji przychodni radnego Tomasza Spyrkę, który współpracuje z ośrodkami zdrowia na terenie gminy. – Pan doktor Skowronek rozmawiał osobiście z wszystkimi lekarzami, którzy mogliby tutaj pracować. Proszę jednak wziąć pod uwagę, że oprócz jego chęci, ważne są też kwalifikacje kandydata, określone w rozporządzeniach ministra zdrowia. Nie każdy lekarz może pracować jako rodzinny w podstawowej opiece zdrowotnej. Paradoksalnie, wymagania są coraz wyższe, a lekarzy jest coraz mniej, nie tylko u nas – powiedział Tomasz Spyrka. Jak dodał, na niekorzyść przychodni w Makowie działa jej… wielkość. Podobno niektórzy lekarze nie chcą pracować w tak dużym ośrodku. – Przychodnia w Makowie jest na etapie uzyskiwania akredytacji do prowadzenia specjalizacji. To też jest jeden ze środków do pozyskania lekarzy. Ale związane są z tym bardzo długie procedury, które trwają od roku do dwóch lat – dodał.

Edyta Łepkowska

asdasdasdasdas

 

HomeWydarzeniaMaków PodhalańskiMaków. Przychodnia ledwo zipie