Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

czwartek, 22 sierpień 2019 15:56

Juszczynianie grożą blokadą!

Do przejścia dla pieszych można dojść tylko bardzo wąskim poboczem. Do przejścia dla pieszych można dojść tylko bardzo wąskim poboczem.

Choć Juszczyn ciągnie się po obu stronach drogi krajowej nr 28 na przez prawie 3 km, na całym tym odcinku są zaledwie dwa przejścia dla pieszych. W dodatku to, które znajduje się w centrum wsi, jest zlokalizowane tak niefortunnie, że prawie nikt z niego nie korzysta. Dzieci ryzykują życiem, przebiegając przez jezdnię w innych miejscach.

 

Mieszkańcy Juszczyna już od dłuższego czasu apelują o przeniesienie przejścia dla pieszych, które znajduje się przy skrzyżowaniu z drogą prowadzącą na tak zwane Zawodzie. Tamtejsza zebra zupełnie nie spełnia swojej roli, ponieważ, aby dotrzeć do niej ze szkoły czy kościoła, trzeba iść bardzo wąskim poboczem ruchliwej krajówki. O pieszych, którzy się na to zdecydują, niemal ocierają się przejeżdżające tiry. Dlatego większość ludzi przebiega przez drogę krajową tam, gdzie jest im najwygodniej. Najczęściej przed kapliczką stojącą przy skrzyżowaniu z jezdnią wiodącą do szkoły i kościoła.

Chcielibyśmy, aby przejście dla pieszych znajdowało się właśnie tam, ale Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie zgadza się na to, ponieważ byłoby ono wtedy zbyt blisko przystanku autobusowego. Są jakieś przepisy, które to regulują. Ale przecież podobne rozwiązania z powodzeniem funkcjonują w innych miejscach. Na przykład w Juszczynie przy skrzyżowaniu z drogą na Juszczyńskie Polany i w Makowie Dolnym. Skoro tam przejścia mogą być koło przystanków, to dlaczego w centrum Juszczyna jest to niemożliwe? – dziwi się Dorota Kaczmarczyk, mieszkająca w Juszczynie radna gminy Maków Podhalański.

Ponieważ wytypowana przez mieszkańców lokalizacja zebry została odrzucona przez GDDKiA, pojawiła się inna propozycja – aby umieścić je po drugiej stronie skrzyżowania z drogą do szkoły, vis-à-vis posesji z zawsze otwartą bramą. – W październiku ubiegłego roku, na wizję lokalną w tej sprawie przyjechał przedstawiciel suskiej drogówki, który uznał, że przejście w tym miejscu nie będzie do końca bezpieczne, ale mimo to zaaprobował tę lokalizację. Gdy jednak w czerwcu miało dojść do podjęcia ostatecznej decyzji, Generalna Dyrekcja jeszcze raz poprosiła policję o opinię. I wtedy przyjechali już panowie z Komendy Wojewódzkiej w Krakowie, którzy powiedzieli, że absolutnie nie zgodzą się na przeniesienie przejścia we wskazane miejsce, bo będzie ono niewidoczne dla kierowców jadących zarówno od strony Kojszówki, jak i od strony Białki – mówi Dorota Kaczmarczyk.

Radna podkreśla, że ta odmowa bardzo rozsierdziła mieszkańców, którzy od października żyli w przekonaniu, iż sprawa została rozstrzygnięta na ich korzyść, a przeniesienie zebry to tylko kwestia czasu. Teraz, gdy zbliża się kolejny rok szkolny i ich dzieci znów będą ryzykować życiem, przebiegając przez drogę krajową „na dziko”, juszczynianie coraz częściej mówią, że jeśli nic się zmieni, wyjdą na istniejące przejście dla pieszych i będą chodzić po nim tam i z powrotem tak długo, aż w końcu zapadnie decyzja o jego przesunięciu…

Dorota Kaczmarczyk podkreśla, że jest jeszcze jedna opcja, którą można by było spróbować wprowadzić w życie, o ile Komenda Wojewódzka Policji nie zmieni zdania. To przeniesienie przystanku autobusowego. Jeśli bowiem zostanie on przesunięty w stronę Makowa, to nie będzie już żadnej przeszkody, by przejście dla pieszych znalazło się koło kapliczki przy skrzyżowaniu.

Jednak Paweł Barzycki, kierownik Referatu Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Makowie Podhalańskim twierdzi, że to zbyt skomplikowana sprawa. – Pomysłami można rzucać jak rękawa, ale trzeba wziąć pod uwagę realia – czynności administracyjne i projektowe oraz koszty. Przeniesienie przystanku wiąże się z przebudową drogi krajowej. Trzeba znaleźć nowe miejsce na zatokę autobusową, co nie będzie łatwe, bo jest tam dość ciasno, wykonać dokumentację, przekonstruować projekt organizacji ruchu i tak dalej – tłumaczy. Jak dodaje, najłatwiejszym do wprowadzenia rozwiązaniem byłaby budowa chodnika, który umożliwiłby bezpieczne dojście do istniejącego przejścia dla pieszych. – Będziemy naciskać Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, aby zajęła się tym problemem – podkreśla.

Próbowaliśmy poznać opinię krakowskiego oddziału GDDKiA na temat ewentualnej budowy chodnika, ale okazało się, że rzeczniczka prasowa tejże instytucji jest obecnie na urlopie, a nikt inny nie może nam udzielić informacji. Wysłaliśmy zatem zapytanie e-mailem i czekamy na odpowiedź.

Edyta Łepkowska

 

HomeWydarzeniaMaków PodhalańskiJuszczynianie grożą blokadą!