Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Sucha Beskidzka, Powiat Suski, Maków Podhalański, Jordanów, Zembrzyce, Stryszawa, Budzów, Bystra Sidzina, Zawoja - Sucha24 Twój Portal Lokalny
czwartek, 30 lipiec 2020 21:03

Odszedł siedem lat temu. Została pamięć i... wiersze Wyróżniony

Napisał

Gdyby żył to w maju tego roku obchodziły okrągłe, sześćdziesiąte urodziny. Jednak odszedł już siedem lat temu. Zdecydowanie za wcześnie. Mowa rzecz jasna o Wojciechu Pazdurze. Pamięć o nim jest jednak wiecznie żywa, a okazją do wspomnień jest coroczny Bieg Górski i Marsz Nordic Walking Pamięci Wojtka Pazdura! Jego ósma edycja już za dwa dni, w sobotę 1 sierpnia.

Zaglądając do Wikipedii, dowiedzieć się można, że Wojciech Pazdur urodził się 14 marca 1960 roku w Makowie Podhalańskim, a zmarł 21 maja 2013 roku. Internetowa encyklopedia donosi, że był poetą, dziennikarzem, konferansjerem, a w okresie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej działaczem opozycji demokratycznej oraz studenckim. Wiersze zaczął pisać jeszcze w liceum i właśnie sam o sobie mówił, że jest osobą piszącą wiersze. Nigdy nie nazwał siebie poetą, choć ci, których on bez chwili zawahania, czy sekundy zastanowienia się określał mianem poetów mówili, iż był on… poetą nieprzeciętnym, czym wprowadzali go w zakłopotanie.

Świat poezji wciągnął Wojciecha Pazdura na dobre, gdy ten był uczniem drugiej klasy suskiego ogólniaka. – Czasy nie były wtedy łatwe. Książki pozyskiwało się spod lady. Nawet te, w których utwory nie miały zabarwienia politycznego – wspominał przed kilom laty makowianin. W 1979 roku trafił do Krakowa, gdzie rozpoczął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Na jednych z pierwszych zajęć poznał obecnego profesora tej uczelni, a ówcześnie kierownika działu kulturalnego dwutygodnika „Student” – Bronisława Maja. Nieśmiało zaczął podsuwać mu swoje wiersze, by po dwóch latach doczekać się debiutu na łamach. W trakcie studiów założył również kabaret „Trzecia siła”. Po wystawieniu czterech spektakli jego działalność przerwało ogłoszenie stanu wojennego. Debiutu nie doczekało inne dziecko makowianina - pismo literackie „Drzazga”. – Mieliśmy już makietę pierwszego numeru. W noc, w którą planowaliśmy druk rozpoczął się stan wojenny – opowiadał poeta.

Debiutancki tomik wierszy Wojciecha Pazdura „Dwie Marie” został wydany w 1999 roku nakładem Stowarzyszenia Gmin Babiogórskich. Na kolejny trzeba było czekać osiem długich lat. – Pilnie obserwuje świat i czasem chętnie go opisuje. Musi jednak znaleźć powód i pretekst żeby sięgnąć po pióro. Od czasu do czasu dzieli się nowym utworem – tak niegdyś Adam Ziemianin bardzo trafnie scharakteryzował makowianina. Wojciech Pazdur podkreślał, że pisał wyłącznie piórem lub ewentualnie długopisem. Kilka wierszy popełnił na maszynie do pisania, ale na komputerze ani jednego i zarzekał się, iż nigdy tego nie zrobi, gdyż siadając do komputera ulatuje owa magia jaka towarzyszy poezji.  

Gdy wydał tomik „4 i pół” otwarcie przyznał, że jego tytuł nie jest przypadkowy i najdobitniej określał jego podejście do swojej twórczości. – Zawsze mam pokorę przed tym co robię i wierzę, że najlepsze dopiero przede mną. Za moich czasów w szkole najwyższą oceną była piątka. Jestem człowiekiem piszącym wiersze. Dla mnie poetami są Ewa Lipska, czy Leszek Aleksander Moczulski. Z drugiej strony, gdy oni i inni ludzie nazywają mnie poetą robi mi się miło – mówił. Jubileusz 30-lecia debiutu poetyckiego zorganizował nie z własnej próżności, lecz z chęci zgromadzenia w jednym miejscu swoich znajomych i przyjaciół, by dać im okazję do chwili zatrzymania się w pędzącym świecie. – Obecny świat mu nie pasuje i nie chce się z nim pogodzić – zauważył Wiesław Kwak, ówczesny dyrektor suskiego Miejskiego Ośrodka Kultury-Zamek. Niezwykle cenił makowianina za jego profesjonalizm nie tylko w trakcie oceniania osób występujących podczas konkursów recytatorskich, ale również podczas prowadzenia imprez kulturalnych i sportowych. - Ma bogatą wiedzę i wspaniałą pamięć do najdrobniejszych szczegółów – komplementował makowianina Wiesław Kwak.

Wspomniana przez Wiesława Kwaka konferansjerka była drugą, po poezji, pasją Wojciecha Pazdura. – Zaczęło się niewinnie. W dzieciństwie dostałem od taty magnetofon. Chodziłem z nim na mecze Halniaka i dla własnej satysfakcji robiłem relacje. Będąc w liceum, jako trzecioklasista poprowadziłem Tydzień Kultury Beskidzkiej i jakoś potem samo poszło – stwierdził skromnie. Nieprzewidywalność występów na żywo była tym co kochał. Być może dlatego, że potrafił wyjść obronną ręką z największych opresji. – Kiedyś na TKB nie dojechały dwa zespoły i powstała półtoragodzinna luka. W pośpiechu zorganizowałem konkurs, a prowadząc go szukałem kapeli, która wypełni wolny czas – opowiadał z satysfakcją i łezką w oku makowski poeta, konferansjer, ale i dziennikarz.

I kiedy znajomi, przyjaciele czekali na kolejne utwory Wojciecha Pazdura… stało się. W grudniu, a do tego w okresie świątecznym makowianina dopadła choroba. Organizm długo walczył z nią, ale 21 maja 2013 roku przegrał bitwę. Dzień później Wojciech Pazdur spoczął na makowskiej nekropolii. – Pamiętam, jakby to było wczoraj. Był profesor Maj, wybitny Leszek Moczulski. Trudno w to uwierzyć, że Wojtka nie ma wśród nas – mówił Bogdan Słomiński, znakomity krakowski aktor dwa lata po odejściu do wieczności Wojciecha Pazdura. Nawiązywał do wieczoru poetyckiego jaki w krakowskim Śródmiejskim Domu Kultury miał makowski poeta.      

asdasdasdasdas
klimatyzator

Gazetki Promocyjne

 

HomeWydarzeniaMaków PodhalańskiOdszedł siedem lat temu. Została pamięć i... wiersze