Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

wtorek, 13 sierpień 2019 21:10

Sukces zbiórki na rzecz Wiki

Krzysztof Jąkała z Wiktorią i jej mamą. Krzysztof Jąkała z Wiktorią i jej mamą.

Dziesięcioletnia Wiktoria Gałka z Bystrej Podhalańskiej jest dzieckiem ciężko doświadczonym przez los, ale mimo to ma dużo szczęścia. Jest w niej coś, co sprawia, że ludzie wyjątkowo chętnie jej pomagają. Sukcesem zakończyła się zbiórka pieniędzy na jej potrzeby, którą zorganizował pochodzący z Jordanowa, a mieszkający obecnie w Londynie Krzysztof Jąkała.

 

Jak już pisaliśmy, mężczyzna postawił przed sobą niebagatelne wyzwanie, by zachęcić ludzi do wpłat na zakup nowych ortez dla Wiki. Zdecydował się przepłynąć wpław Jezioro Czorsztyńskie i udało mu się tego dokonać, choć nie bez problemów. Teraz ujawnił, jaką kwotę uzbierał na rzecz dziewczynki dzięki temu przedsięwzięciu. Wyniosła ona 9290 zł, czyli o 2290 zł więcej niż spodziewał się zdobyć. - Jesteście niesamowici! Z małego projektu, który zrodził się dwa miesiące temu, zrobiła się akcja, która przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Siła wsparcia, które otrzymałem od Was, była niesamowita. Ilość lajków, udostępnień, dobrych słów i przede wszystkim wpłat sprawia, że chce się wierzyć w ludzi, ich dobro i chęć niesienia pomocy... – apeluje Krzysztof Jąkała do osób, które w jakikolwiek sposób wsparły jego projekt.

Bardzo wzruszeni rezultatem akcji są rodzice Wiktorii. – Gorąco wszystkim dziękujemy. Żaden grosik z tej zbiórki nie zostanie zmarnowany, wszystkie pieniądze pójdą na potrzeby Wiki, które niestety nie maleją: ortezy, turnus rehabilitacyjny, a od września dodatkowe zajęcia z logopedii i na basenie oraz rehabilitacja. Wszystko po to, aby Wiki miała szansę na poprawę zdrowia – podkreśla mama dziewczynki, Monika Uczniak-Gałka.

Krzysztof Jąkała pomaga Wiktorii i innym niepełnoprawnym dzieciom, by okazać wdzięczność za to, że może dziś chodzić, biegać i pływać. Był bowiem w jego życiu długi okres, gdy o tym wszystkim mógł tylko pomarzyć. W wieku siedmiu lat zapadł na chorobę Perthesa, czyli martwicę głowy kości udowej. Przez 16 miesięcy miał obie nogi w gipsie, cztery lata poruszał się na wózku inwalidzkim. Specjaliści kiwali nad nim głowami, pocieszając go, że jeszcze kiedyś zagra z kolegami w piłkę. Ale jego rodzicom mówili bez ogródek, iż marne są szanse na to, by odzyskał pełnię sprawności…

Na szczęście te czarne przypuszczenia się nie sprawdziły. Nadszedł czas, gdy Krzysztof mógł odstawić nie tylko wózek inwalidzki, ale i kule. A później zaczął stawiać przed sobą coraz to większe wyzwania - bieg na 10 km, półmaraton (21,0975 km), w końcu pełny maraton. W ubiegłym roku mężczyzna zmierzył się z zadaniem, które wydawało mu się nierealne do wykonania. Wystartował w triatlonie Ironman, w czasie którego każdy zawodnik musi przepłynąć wpław 3,8 km, przejechać na rowerze 180 km oraz przebiec maraton. A wszystko to bez przerw i odpoczynku. – Pokonanie tych dystansów nie okazało się aż tak trudne, jak pierwotnie sądziłem. Najcięższą częścią były przygotowania do zawodów. Ale mając marzenia, wyznaczając cele, robiąc plan i będąc systematycznym, można bardzo wiele osiągnąć – twierdzi Krzysztof Jąkała.

Edyta Łepkowska

 

HomeWydarzeniaPowiatSukces zbiórki na rzecz Wiki