Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Sucha Beskidzka, Powiat Suski, Maków Podhalański, Jordanów, Zembrzyce, Stryszawa, Budzów, Bystra Sidzina, Zawoja - Sucha24 Twój Portal Lokalny
czwartek, 02 styczeń 2020 17:49

Miał być komunikacyjny cud, a jest klapa

Miał być komunikacyjny cud, a jest klapa Foto: Edyta Łepkowska

Przywracanie lokalnych linii autobusowych było jednym z punktów tak zwanej „piątki” Kaczyńskiego, którą prezes PiS ogłosił przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Rząd przeznaczył miliony złotych na realizację tego programu, ale w naszym regionie nie widać efektów jego wdrożenia. Jak się bowiem okazuje, pieniędzy musiałoby być znacznie więcej, by skłonić przewoźników do współpracy…

 

Program miał doprowadzić do tego, że z mapy Polski znikną komunikacyjne „białe plamy”, czyli miejsca, do których nie można dotrzeć autobusem czy innym środkiem transportu publicznego. W powiecie suskim sytuacja nie jest tragiczna, ale też daleka od zadowalającej. Praktycznie do każdej wioski kursują prywatni przewoźnicy, jednak w wielu przypadkach ilość połączeń jest bardzo mała, a w niedziele – zerowa. Ponadto każda miejscowość rozciąga się na sporym obszarze, toteż istnieją takie ich części, do których nie dojeżdża nic. Mieszkańcy tych odległych osiedli nierzadko muszą pokonać pieszo po kilka kilometrów, by dostać się do przystanku.

Problem został poruszony na ostatniej sesji Rady Powiatu Suskiego, która odbyła się 30 grudnia. – Jakiś czas temu, w jednej ze sławnych „piątek” przed wyborami, było coś takiego, jak przywrócenie połączeń autobusowych do wszystkich miejscowości. Korzystając z obecności pana naczelnika wydziału komunikacji, który koordynuje te sprawy, mam pytanie, czy na terenie powiatu coś w tej materii drgnęło – takimi słowami zapoczątkował temat radny Stanisław Pudo. Odpowiedź, którą uzyskał, była niezbyt budująca. – Punkt piątki Kaczyńskiego, dotyczący połączeń autobusowych, okazał się takim trochę niewypałem. Dlatego, że dopłaty do deficytu uzyskiwanego przez przewoźnika, jakie w nim zaproponowano, to złotówka od rządu i dziesięć procent od samorządu, czyli w sumie około złoty dwadzieścia, złoty trzydzieści, a przewoźnicy chcą po trzy pięćdziesiąt, trzy osiemdziesiąt. I tego powodu żaden z nich nie podejmuje tematu. Zresztą od mieszkańców nie ma wniosków o to, żeby uruchomić nowe połączenia. Chodzi im raczej o to, by nie zawieszać kursów i żeby były dostępne również w soboty i niedziele. A do tego dopłat nie ma. I dlatego w tej materii nic się nie dzieje – stwierdził Jarosław Jażwiec, naczelnik Wydziału Komunikacji i Transportu suskiego starostwa.

Wiceprzewodniczący Rady Powiatu Tomasz Spannbauer przypomniał, że w marcu tego roku wnioskował o podjęcie uchwały intencyjnej, która byłaby sygnałem dla innych samorządów, iż powiat suski podejmuje temat, z którym wyszedł rząd. – Niektórzy radni obśmiali mnie wtedy, mówiąc, że co ja chcę - poprawiać prezesa? A to miał być tylko impuls do tego, abyśmy wreszcie zaczęli dyskutować o tych rzeczach. Bo nie jest tak, że nie odbieramy sygnałów od ludzi. Na przykład mieszkańcy Żarnówki mówią, iż w pewnych godzinach nie da się dojechać do tej miejscowości. Ten mój wniosek, o ile wiem, został podpisany przez trzech radnych, łącznie ze mną – powiedział, nawołując do tego, by sprawę reaktywować. Starosta Józef Bałos odparł: - Oczywiście dyskutować możemy, ale po rozmowie następuje etap przejścia do działań. Sprawa jest bardzo prosta – przewoźnicy jeździliby tam i nazad, jeżeli by im się to opłacało. Ta złotówka to jest stanowczo za mało. Dla każdego, kto prowadzi działalność gospodarczą, koszty są podstawowym odniesieniem

 

asdasdasdasdas

 

HomeWydarzeniaPowiatMiał być komunikacyjny cud, a jest klapa