Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Sucha Beskidzka, Powiat Suski, Maków Podhalański, Jordanów, Zembrzyce, Stryszawa, Budzów, Bystra Sidzina, Zawoja - Sucha24 Twój Portal Lokalny
czwartek, 27 luty 2020 21:53

Marzenia się spełniają, ale trzeba im w tym pomóc

Napisane przez

Pierwsza powieść pisarza powstaje zazwyczaj długo, nawet latami. Często dlatego, że autor nie okrzepł jeszcze w swej twórczej mocy albo zbytnio cyzeluje każde zdanie. Nie bez znaczenia jest też fakt, iż nie czuje nad sobą presji wydawcy, a pisanie jest tylko jego hobby, któremu może się poświęcać jedynie w chwilach wolnych od innych zajęć. Ale Ewa Mielczarek debiutancką książkę napisała w zaledwie 1,5 miesiąca!

 

Pochodząca z Suchej Beskidzkiej, a od 20 lat mieszkająca w Lachowicach Ewa Mielczarek już w dzieciństwie zapełniała niezliczone zeszyty wymyślonymi przez siebie historiami. – Żyłam w domu pełnym książek, uwielbiałam czytać i marzyłam o tym, że zostanę kiedyś pisarką. Ale swoich opowiadań nikomu nie pokazywałam, chyba że trzeba było napisać jakieś do szkoły – opowiada Ewa Mielczarek. Dopiero jako nastolatka odważyła się wystawić kilka swoich tekstów na krytykę przyjaciół. Choć spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem, dość szybko poniechała dalszego pisania. Zaabsorbowana innymi sprawami, nie miała na to czasu ani chęci. Twórcza pasja co jakiś czas jednak wracała, po czym odpływała, zanim Ewa dokończyła nowelę czy powieść, nad którą pracowała…

Samozaparcie, by napisać coś od początku do końca, dały jej… zajęcia z dziećmi i młodzieżą w Bibliotece Suskiej, gdzie lachowiczanka pracuje. Na początku minionego roku Ewa Mielczarek prowadziła tam „Warsztaty dla marzycieli”. – Rozmawialiśmy o naszych planach na przyszłość, o tym, co chcielibyśmy osiągnąć. Każdy miał też wypisać na karteczce swoje marzenie. Ja napisałam, że wydam książkę przed trzydziestką. I wtedy zapadła decyzja – muszę to zrobić, by udowodnić dzieciakom, że marzenia się spełniają. Dopiero później dotarł do mnie drobny, ale istotny szczegół, który przeoczyłam. Do moich trzydziestych urodzin zostały tylko trzy miesiące… - ze śmiechem wspomina Ewa Mielczarek. Wiele osób uznałoby (zresztą całkiem rozsądnie), iż napisanie oraz wydanie książki w tak krótkim czasie jest absolutnie niemożliwe i nawet nie próbowałoby tego dokonać. Jednak Ewa była zdeterminowana i – wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu – osiągnęła cel.

Pomogła jej w tym znajomość z osobą, która prowadzi małe wydawnictwo i umiała podpowiedzieć Ewie, jak należy rozplanować pracę, by zmieścić się w wyznaczonym terminie. Debiutancka powieść lachowiczanki, zatytułowana „Trzydzieści kopert”, ukazała się drukiem w kwietniu ubiegłego roku. – Nadal ciężko mi uwierzyć, że to się udało. Oczywiście, te trzy miesiące od rozpoczęcia pisania do wydania książki były bardzo intensywne – mówi autorka. Praca nad kolejną powieścią już nie idzie jej tak błyskawicznie, bo teraz Ewie Mielczarek brakuje czynnika, który pchał ją do działania za pierwszym razem. Wszak uczestnikom bibliotecznych zajęć obiecała tylko jedną książkę w konkretnym terminie…

„Trzydzieści kopert” to obyczajowa powieść, której akcja rozgrywa się w Suchej Beskidzkiej i okolicach. Jej bohaterami są młodzi ludzie w wieku autorki. Ewa Mielczarek chciała, by książka niosła w sobie jakiś przesłanie, skłaniała do zadumy. I chyba jej się to udało, gdyż po przeczytaniu „Trzydziestu kopert” niektórzy czytelnicy zdecydowali się na odejście z nielubianej pracy lub inną znaczącą zmianę w swoim życiu. Bo powieść Ewy Mielczarek jest o młodej kobiecie, która dotąd szła z prądem, godząc się na wszystko, co podsuwał jej los, lecz w końcu postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć realizować marzenia.

Ale nie taki był pierwotny zamysł Ewy Mielczarek. Początkowo chciała stworzyć coś wpisującego się w nurt realizmu magicznego, kierunku w sztuce i literaturze, który - w dużym uproszczeniu - charakteryzuje się łączeniem elementów realistycznych ze zjawiskami natury fantastycznej. – Kiedy jednak usiadłam i próbowałam wymyślić zarys fabuły powieści utrzymanej w tym stylu, uświadomiłam sobie, że jest to o wiele trudniejsze niż mi się wydawało i wymagałoby setek godzin przygotowań. Dlatego błyskawicznie przerzuciłam się na obyczajową historię, osadzoną w realiach, które znam – wyznaje pisarka. Zastrzega jednak, że „Trzydzieści kopert” nie zwiera elementów autobiograficznych, a bohaterowie opowieści nie są wzorowani na żadnej osobie z jej otoczenia.

Choć nie planowała pisać powieści obyczajowej, sama bardzo lubi czytać książki tego rodzaju. O pierwszeństwo w jej domowej biblioteczce walczą one z powieściami… dla młodzieży. – Ostatnio przez tydzień płakałam po przeczytaniu książki Adama Silvery pod tytułem „Nasz ostatni dzień”. To młodzieżowa powieść, której akcja rozgrywa się w naszym świecie, ale pod jednym względem różniącym się od tego, który znamy. Istnieją tam komputery, które potrafią przewidzieć, kto umrze w przeciągu najbliższych dwudziestu czterech godzin. Osoby, które czeka śmierć, są o tym telefonicznie informowane. Wspaniale jest opisane, jak różni ludzie reagują na taką wiadomość. Niektórzy szykują swój pogrzeb, inni popełniają samobójstwo, a są i tacy, którzy łudzą się, że jednak przeżyją – opowiada Ewa Mielczarek.

„Trzydzieści kopert” można kupić w każdej księgarni internetowej albo zamówić w dowolnej stacjonarnej. Ewentualnie wygrać u nas. Egzemplarz powieści z autografem autorki otrzyma pierwsza osoba, która zadzwoni w piątek, 28 lutego, między godz. 16.00 a 16.30 pod nr tel. 602 181 656 i odpowie prawidłowo na pytanie: „W jakiej miejscowości mieszka Ewa Mielczarek?”.

Więcej o pisarce można się dowiedzieć na jej stronie internetowej: http://ebimielczarek.pl/ oraz profilu na Facebooku: https://www.facebook.com/ebimielczarek/ .

 

asdasdasdasdas
ShowMeble
klimatyzator

Gazetki Promocyjne

 

HomeWydarzeniaStryszawaMarzenia się spełniają, ale trzeba im w tym pomóc