Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Wydrukuj tę stronę
wtorek, 09 lipiec 2019 21:45

Sesja skawiczan na Rysach

Sesja skawiczan na Rysach Foto: Sławomir Szkolnik

Choć tradycyjny góralski strój nie jest w Tatrach niczym niezwykłym, raczej widuje się go w dolinach niż na szczytach. Ale pochodząca ze Skawicy Angelika Kaczmarczyk zdecydowała się powitać wschód słońca na szczycie Rysów, odziana w długą do kostek spódnicę, gorset i kierpce… 

 

Na wierzchołek wyszła jednak w bardziej stosownym do wspinaczki ubiorze. W strój góralki babiogórskiej przebrała się dopiero u celu wyprawy, choć było to niełatwe zadanie, bo temperatura wynosiła tam około 0oC i wiał silny wiatr. Piękne zdjęcia, które tu prezentujemy, zrobił dziewczynie jej kuzyn, mieszkający w Skawicy Sławomir Szkolnik. Obydwoje już od dłuższego czasu myśleli o zorganizowaniu takiej nietypowej sesji fotograficznej, ale żadne z nich nie miało pojęcia, że drugie też o tym marzy. Gdy przed tygodniem wreszcie wyszło to na jaw, postanowili jak najszybciej wcielić ten pomysł w życie.

W ubiegły czwartek (4 lipca) o 20.00 wyruszyli z Palenicy Białczańskiej, a na szczyt dotarli o 3.30. To bardzo dobry czas, zwłaszcza gdy wędruje się nocą, ale obydwoje są wytrawnymi piechurami i sporo chodzą po górach, choć Angelika zazwyczaj po niższych niż Tatry. Dziewczyna mieszka bowiem obecnie w Norwegii. – Około godziny dwudziestej trzeciej, między Morskim Okiem a Czarnym Stawem spotkaliśmy niedźwiedzia. Był jakieś dwadzieścia, trzydzieści metrów od nas. Angela chciała się wtedy wycofać, ale przekonałem ją, abyśmy poszli dalej. Uwierzyła mi, że jeśli zachowamy spokój, nic nam się nie stanie. A potem byliśmy już tylko my i góra – opowiada Sławomir Szkolnik.

Jak się jednak w kilka godzin później okazało, nie tylko oni wybrali się nocą na szczyt. Na wierzchołku Angelika i jej kuzyn spotkali mężczyznę, który zniknął im z pola widzenia tuż przed wschodem słońca. Ale większość napotkanych ludzi zaczynała trasę do góry, gdy oni najgorszy odcinek drogi powrotnej mieli już za sobą. – Wszyscy nas zagadywali, zdziwieni, że już schodzimy. A jeszcze bardziej byli zaskoczeni, gdy mówiliśmy, że na Rysy poszliśmy prosto z Palenicy Białczańskiej, bez noclegu w schronisku nad Morskim Okiem - śmieje się Sławomir Szkolnik.

Mężczyzna zdaje sobie sprawę z tego, że w godzinach nocnych obowiązuje zakaz chodzenia po tatrzańskich szlakach, ale najbardziej cieszy go zdobywanie szczytów w ekstremalnych warunkach. Właśnie w ciemnościach i najlepiej zimą… W planach na najbliższy czas ma „zaliczenie” Korony Tatr, czyli 54 szczytów oraz 6 przełęczy. Część z nich na pewno zdobędzie razem z Angeliką, ale nie wszystkie, gdyż dziewczyna tylko sporadycznie odwiedza Polskę. Niebawem wraca do Norwegii, a potem wybiera się na Islandię.

Edyta Łepkowska

Galeria

asdasdasdasdas