Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Sucha Beskidzka, Powiat Suski, Maków Podhalański, Jordanów, Zembrzyce, Stryszawa, Budzów, Bystra Sidzina, Zawoja - Sucha24 Twój Portal Lokalny
czwartek, 19 listopad 2020 11:23

Ogień zabrał dobytek życia. Zostało im tylko to, co mieli na sobie. Proszą o pomoc

Napisane przez

W poniedziałek w Zawoi Barańowej pożar niemal doszczętnie strawił dom Witolda Wolskiego. Mężczyzna stracił dorobek całego życia. W odzyskaniu dachu nad głową i utraconych własnych czterech kątów mogą pomóc ludzie dobrej woli.

 

- Z domu zostały same pręty i gołe cegły. Strażacy musieli pozbyć się dachu, aby uniknąć zawalenia się całej konstrukcji. Budynek jest w stanie, który pozwala jedynie na rozbiórkę – opisuje skalę zniszczeń syn zawojanina Gerard Wolski. Podkreśla, że tata nie może poradzić sobie z utratą domu, w którym spędził tak wiele lat. Kiedy pojechał na pogorzelisko, ze względu na stres i szoku powypadkowego nie zauważył skali dramatu, jaki się rozegrał. Chodził po spaleniźnie i powtarzał, że wystarczy pomalować i można mieszkać, pokoje nie są przecież całe spalone. Strata jest tym większa, że w ubiegłym roku cały dom przeszedł gruntowny remont i wszystkie pomieszczenia zostały dostosowane  do potrzeb zawojanina.

Szczęściem w nieszczęściu jest, że Witold Wolski wraz z partnerką zdążyli bezpiecznie opuścić dom. Obecnie mają zapewnioną pomoc ze strony opieki społecznej. Jednak mieszkania socjalnego będą mogli korzystać jedynie przez kilka miesięcy. Później muszą się przenieść, ale nie mają gdzie. - Tata nie chce przenieść się do naszego domu. Mówi, że jest za daleko (ok. 100 km), a on musi być na miejscu – mówi syn zawojanina. Pogorzelec opiekuje się swoją niepełnosprawną partnerką. - Jako syn marzę o tym, aby odbudować Tacie dom, w którym będzie mógł spokojnie mieszkać – wspomina.

Syn pogorzelca wprost przyznaje, że dom nie był ubezpieczony. A zarówno jego ojca, jak i jego samego nie stać na pokrycie kosztów zburzenia strawionego przez ogień budynku i postawienie na jego miejscu nowego. - Pracujemy w branży bardzo dotkniętej przez koronawirusa (turystyka), co sprawiło, że sami nie mamy praktycznie żadnych przychodów. Tata żył ze skromnej emerytury. Niedługo skończy 80 lat i jako schorowany człowiek nie jest w stanie już pracować – mówi wprost.

Pogorzelcy potrzebują nie tylko środków na odbudowę domu, ale także rzeczy pierwszej potrzeby - kosmetyków, ubrań zimowych (męskie M/L na 174cm wzrostu, buty 44, damskie na M, buty 36/37), środków czystości, a także jedzenia dla siebie i dwóch psów, które również uratowały się z pożaru. - Przyjmiemy także wszystkie materiały budowlane, farby, niepotrzebne meble – apeluje.

Osoby, które chcą wesprzeć materialnie pogorzelców mogą kontaktować się z Gerardem Wolskim telefonicznie (tel. 604-447-444) lub mailowo (Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. lub Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.)

Na portalu zrzutka.pl uruchomiona została zbiórka środków na budowę domu: Na dach nad głową dla Taty 

 

asdasdasdasdas
klimatyzator

Gazetki Promocyjne

 

HomeWydarzeniaZawojaOgień zabrał dobytek życia. Zostało im tylko to, co mieli na sobie. Proszą o pomoc